Gra Play By Forum na motywach genialnego serialu Supernatural.
 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Ulice Nowego Jorku

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
James

avatar

Liczba postów : 327
Na forum od : 21/07/2014
Skąd : Edynburg

PisanieTemat: Re: Ulice Nowego Jorku   Nie 02 Paź 2016, 12:39

Czyli panienka miała psy. To trochę utrudniało sprawę, w końcu koty nie zawsze się z nimi dogadują. Chociaż Lucjusz sam z siebie niczego by nie zaczął, tego James był pewien, okazałby jedynie innym czworonogom zimną pogardę i odszedł zająć się swoimi sprawami. Musiał też przyznać, że to co Rose mówiła brzmiało trochę... naciąganie. Tak jeździć za starożytnymi książkami przez cały kontynent dla czystej przyjemności? Bez jakiejkolwiek pracy?
- Hmm... Nie masz może przypadkiem na nazwisko Jones? - zapytał, po przełknięciu. - I ludzie wołają na ciebie czasami "Indiana"?
Wspomnienie rodziny trochę zabolało, ale tylko trochę, ponieważ bardziej te dwie części, które siedziały teraz cicho. Mimo to James mimowolnie dotknął przez koszulę wiszącego na szyi krzyżyka. Jego nazwisko figurowało zapewne na kilku różnych listach, w tym na liście ludzi absolutnie pozbawionych krewnych. Całą jego rodziną był czarny kot.
- Dość ciekawy sposób życia, jeżdżenie po świeci i zbieranie starych tekstów o wierzeniach i mitach.
Mężczyzna ponownie wgryzł się w burgera, uważając żeby nie zachlapać się sosem. Z pewnością pochłonięcie całego chwilę zajmie, zwłaszcza przerywane rozmową.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rosemarie

avatar

Liczba postów : 320
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Ulice Nowego Jorku   Nie 02 Paź 2016, 14:20

Zachichotała i popiła trochę pepsi.
-Nie, jakoś mi do tego daleko. Niestety filmowe zainteresowanie uniwersytetów takimi znaleziskami jest kłamstwem, a muzea podobne rzeczy trzymają w magazynach. Mi jest ich po prostu zbyt szkoda, żeby miały się tak marnować - wzięła jeszcze jednego kęsa. - No a tak naprawdę to zbieram informacje o potworach żeby jeździć po całym kraju i na nie polować, wiesz, taka krucjata przeciwko wszelkiemu złu - tak, stara zagrywka, opowiedz prawdę, a wtedy ludzie już na pewno ci nie uwierzą. Zwłaszcza, jeśli mówisz to w knajpce jedząc burgera i wycierając odrobinę sosu z policzka.
Jej burger znikał wyjątkowo szybko jak na tak drobną osóbkę, no ale przecież ostrzegała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James

avatar

Liczba postów : 327
Na forum od : 21/07/2014
Skąd : Edynburg

PisanieTemat: Re: Ulice Nowego Jorku   Nie 02 Paź 2016, 15:04

- Chowanie skarbów w piwnicy niczym smok złoto pod Samotną Górą to rzeczywiście spore marnotrawstwo - zgodził się. - Przecież mógł to zainwestować...
James westchnął, rozczarowany brakiem żyłki do biznesu u Smauga. To było tak straszne, że tylu czarnych charakterów przegrywało swoje starcia przez głupi błąd na potrzeby fabuły. Chociaż wiele historii kochał, to jednak należało szczerze przyznać, dobrzy bohaterowie to banda lecących na farcie durniów.
- Doprawdy? - MacLeod uniósł jedną brew. - Sierociniec w którym się wychowałem podobno był nawiedzony. Boston, ponad dziesięć lat temu, kilkanaście osób zniknęło w nocy z łóżek, po czym znajdowano je w dość ciężkim stanie w okolicy. Nikt nic nie pamięta i nikt nic nie widział.
Zapewne w tym momencie uśmiechnąłby się złowieszczo, w końcu ten James był dumny z tego co udało mu się tam zrobić, jednak powstrzymał się od tego żeby nie przestraszyć Rose. Ach... Wspomnienia... Gdy ten idiota wyszedł w nocy do łazienki i niespodziewanie oberwał w tył głowy metalowym prętem znalezionym na strychu. A później jak jęczał i krzyczał gdy rozprawiał się z nim na podwórku... Jego nóż był później przydatny do załatwienia innych. Te stare, dobre czasy, gdy można było przejąć stery podczas gdy ci dwaj spali i nawet nie wiedzieli co się dzieje...
- Niektórzy mówili, że to demon, inni mówili, że to duch jakiegoś dawnego wychowanka, który nie dożył przez kolegów pełnoletności. Ale ataki w pewnym momencie ustały, a winnego nigdy nie odnaleziono.
Czyż to nie było piękne? Zbrodnia praktycznie doskonała, a teraz mógł jeszcze o ty rozmawiać jakby nigdy nic i czerpać radość z tych wszystkich miłych chwil spędzonych ze starymi "znajomymi".
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rosemarie

avatar

Liczba postów : 320
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Ulice Nowego Jorku   Nie 02 Paź 2016, 15:32

-Ciężko raczej inwestować, kiedy ma się wokół same krasnoludy. Ukradną i tyle i jeszcze ładnie to uzasadnią, że niby ty jesteś winny. A potem będą się śmiały upijając piwskiem - stwierdziła zajmując się znów jedzeniem.
Później już się nie odzywała, jedynie słuchała i bardo, bardzo dokładnie analizowała. Pewnie było widać, że nie podchodzi do tej opowiastki jak każda typowa panienka zabijająca czas historyjką o duchach. Miało się wrażenie, że najchętniej wyciągnęłaby zaraz jakiś notes i zaczęła wszystko skrupulatnie zapisywać. No cóż, ostrzegała.
-Naprawdę ciekawe... w sumie nigdy o tym nie słyszałam, a dziwne, takie historie zazwyczaj szybko się rozchodzą - odparła i skończyła jeść. Tak, już skończyła. Wytarła tylko ręce i usta. - Duchy, demony, toż to idealne do opowiadania. Pewnie jeszcze trochę czasu, a zrobi się z tego całkiem zacna legenda.
Faktu wychowywania się w sierocińcu postanowiła nie komentować, pewnie nie byłoby to już tak miłe, a i chyba okazałaby się nieco wścibska, o takie rzeczy się jednak nie wypytuje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James

avatar

Liczba postów : 327
Na forum od : 21/07/2014
Skąd : Edynburg

PisanieTemat: Re: Ulice Nowego Jorku   Nie 02 Paź 2016, 15:44

- Prawda, krasnoludy zawsze wścibiają brody do cudzego złota - zgodził się chętnie. - A jak od ich zapijaczonych bród złoto przesiąknie zapachem piwska, to się upierają, że to przecież do nich należy.
Nietrudno było zauważyć, że Rose słucha jego opowieści o sierocińcu bardzo uważnie, zupełnie jakby nie żartowała sobie i teraz notowała w myślach dane odnośnie potencjalnej, nowej pracy. Gdyby tylko wiedziała, że duch sierocińca właśnie siedzi przed nią i stara się zjeść bez poplamienia koszuli.
- Cóż... To dość stara sprawa - powiedział, wyjmując telefon.
Po chwili już znalazł odpowiedni artykuł i podał komórkę Rose. Sprawa miała miejsce jedenaście lat temu w sierocińcu w jednej z gorszych dzielnic Bostonu. Łącznie jedenastu chłopców w ciągu miesiąca zniknęło z łóżek, każdy innej nocy, a rankiem znajdowano ich na terenie ośrodka nieprzytomnych i w stanie krytycznym. Dwóch pierwszych otarło się o śmierć. Nikt nic nie widział i nie słyszał, a ofiary nic nie pamiętały.
- Proszę - rzucił, wręczając telefon Rose i dokańczając burgera podczas gdy ta czytała. - Co sądzisz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rosemarie

avatar

Liczba postów : 320
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Ulice Nowego Jorku   Nie 02 Paź 2016, 15:51

Zaśmiała się i pokiwała głową. Cóż, nie tylko przy książkach o potworach i mitach spędzała wieczory, często znalazły się tam też te nieco luźniejsze. Chociaż na pewno było jej daleko do zagorzałych książkoholików, to i tak lubiła od czasu do czasu sięgnąć po coś mniej zobowiązującego.
Wzięła od niego telefon i zaczęła uważnie czytać.
-Stara? Ma ledwie jedenaście lat. Jest bardzo młoda. Przecież bez problemu jeszcze by się dorwało osoby, które tam wtedy były... no to nic dziwnego, że jeszcze nie ma dużego rozgłosu, zwyczajnie nie było czasu - stwierdziła.
Jedenaście lat... stara... no błagam. Sto jedenaście, to dalej nie za dużo, a tu mówimy o marnych jedenastu.
-Trochę nieścisłości... acz z drugiej strony pewnie są tu tylko suche fakty, nie obrosła legendą, a to czasami tak denerwuje... niby wtedy jest ciekawiej, ale kompletnie nieprofesjonalnie, no i przekłamanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James

avatar

Liczba postów : 327
Na forum od : 21/07/2014
Skąd : Edynburg

PisanieTemat: Re: Ulice Nowego Jorku   Nie 02 Paź 2016, 16:04

- Ludzie zazwyczaj sprawy tak odległe w tym wypadku uznaliby już za stare - powiedział. - Chyba, że fascynują się starociami, wtedy rzeczywiście jest to dla nich jak nowo narodzona historyjka... Och, bezsprzecznie by się dało dorwać takie osoby, jedna w końcu siedzi przed tobą.
James uśmiechnął się lekko, wycierając ręce po burgerze.
- Chciałaś powiedzieć, że suche fakty nie są ciekawe, za to brak konieczności odsiewania od legendy ułatwia pracę? - zapytał. - Dość poważnie podchodzisz do swojej krucjaty przeciwko złu.
Tak, z początku można by pomyśleć, że był to ledwie niewinny żart, ale reakcja Rose na anegdotkę o wydarzeniach z sierocińca wskazywała na żywe zainteresowanie i poważne podejście do takich historii. Był zaintrygowany postawą dziewczyny... Może większość ludzi by uznała to za brednie, ale większość ludzi nie kłóciła się też w głowie ze swoimi kopiami o odmiennym charakterze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rosemarie

avatar

Liczba postów : 320
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Ulice Nowego Jorku   Nie 02 Paź 2016, 16:30

-... byłeś tam wtedy? - spojrzała na niego niemal jak na bezcenny okaz w muzeum.
Teoretycznie świadkowie zdarzenia i zjawisk mogą być absolutnie nieobiektywni... a z drugiej strony kto inny wie o tym tak dużo? No i w legendach czy podaniach prasowych właściwie nigdy nie mówi się o takich rzeczach jak uczucie niepokoju, chłód czy zapach siarki. No bo kto zwracałby uwagę na tak nieistotne dla historii szczegóły?
-Czy ja wiem, czy poważnie... po prostu porządnie. Jak już coś robię, to na całość, bo na pół gwizdka zwyczajnie się nie opłaca - wzruszyła ramionami i dokończyła picie. - Po jakimś czasie masz już wprawę. Wzmianki o "wszechogarniającej grozie" i inne takie wycinasz od razu. Najlepszy przykład był w jednym miasteczku nieopodal Waszyngtonu. Pewna gazeta co roku opisywała historię "nawiedzonego domu". No ale jakby tak rok w rok pisać to samo, to się zrobi nudno, coś więc zmieniano, coś dodawano. Koniec końców jak w bibliotece dorwałam kilkadziesiąt wydań z tego dnia, to w pierwszej znalazłam trzy zdania o kobiecinie, która umarła "nie pojednawszy się z Bogiem", a w tej z ostatniego roku artykuł na pół strony o staruszce-wiedźmie, która w piwnicy zabijała niemowlęta, a klątwa wciąż krąży nad domem... a klątwą były kiepskiej jakości deski ścian i źle zabezpieczony dach, który po każdym deszczu przeciekał, a deski namakały i pomijając przeraźliwie skrzypienie praktycznie się ruszały, co, fakt, dawało całkiem niezły efekt.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James

avatar

Liczba postów : 327
Na forum od : 21/07/2014
Skąd : Edynburg

PisanieTemat: Re: Ulice Nowego Jorku   Nie 02 Paź 2016, 16:45

Byłeś? Moja droga, ja tych ludzi dociągnąłem na krawędź ich egzystencji, za każdy razem wahając się czy może nie lepiej byłoby ich za nią wypchnąć...
- Tak, mieszkałem tam już wtedy od czterech lat - odpowiedział, nie pokazując nic co zdradzałoby jego myśli.
Wysłuchał co Rose ma do powiedzenia o swoim nietypowym hobby, popijając resztkę pepsi i później bawiąc się słomką. Cóż... rzeczywiście dokładne śledzenie historii o duchach i demonach było jak najbardziej wskazane, jak ludzie mogli w ogóle naginać je i tworzyć jakieś pół fakty oraz przekłamania?
- Wszystko układa się w logiczną całość, staruszka wiedźma zabijała niemowlęta, które chowała między ścianami. Umierając nie pojednała się jak to wiedźma z Bogiem, za to popsuła dach, który zaczął przeciekać i zalewać ściany, aby nawet po śmierci dręczyć dzieci. Teraz jęczą i ruszają deski próbując uwolnić się ze szponów czarownicy... - stwierdził jakby to było tak jasne jak wschodzące nad oceanem słońce. - Przecież to nadzwyczaj proste.
Mimochodem zerknął również na zegarek.
- Och, trochę już późno - zaczął lekko zmartwiony. - Mój kot pewnie obdrapuje już drzwi czekając aż wrócę i go nakarmię, wygłodniała bestia. Jeżeli chcesz możesz wpaść na chwilę, mogę opowiedzieć ci więcej o demonach sierocińca jeżeli taka twoja wola. Może znajdziesz też w biblioteczce coś co cię zainteresuje, naprawdę nie pamiętam już co dokładnie tam stoi, ale tematyka jest zróżnicowana, a niektóre książki są dość stare.
Dał Rose chwilę na przemyślenie, dodając jeszcze zanim odpowiedziała.
- Jeżeli zostawiłaś gdzieś na mieście psy, to też mogą przyjść. Lucuś jest spokojnym kotem, a one pewnie też zdążyły już zgłodnieć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rosemarie

avatar

Liczba postów : 320
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Ulice Nowego Jorku   Nie 02 Paź 2016, 17:20

-Och... - mruknęła, nie do końca wiedząc jak zareagować.
Wykrzyknięcie "to wspaniale!" prawdopodobnie byłoby ogromną wtopą. Teksty typu "bardzo mi przykro" też raczej były nie na miejscu... ech, ciężki to był temat do rozmowy.
Słysząc jego wersję opowieści zaśmiała się. No właśnie, w ten sposób powstawały te wszystkie opowieści i legendy. Widać James mógł spokojnie się w tej gazecie zatrudnić, choćby na potrzeby tej jednej historii.
-No tak, głodzenie zwierzaka jest karygodne, jak coś biorę winę na siebie - uśmiechnęła się, a na wspomnienie o mieszkaniu i psiakach zamyśliła się chwilę.
Ech, iść do czyjegoś mieszkania... a z drugiej strony opowieść o nawiedzonym sierocińcu... i książki... no i przecież będzie z psami, w takim wypadku nie powinna się już o nic martwić.
-Cóż... akurat moje psy potrafią sobie dać radę... ale fakt, że chyba wolę zabrać je w jakieś przyjemniejsze miejsce niż parking. Motor zostawiłam jakąś przecznicę dalej, moglibyśmy po niego podejść.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James

avatar

Liczba postów : 327
Na forum od : 21/07/2014
Skąd : Edynburg

PisanieTemat: Re: Ulice Nowego Jorku   Nie 02 Paź 2016, 17:33

Tak, ploteczki o dzieciństwie w sierocińcu, z czego prawie połowa czasu tam spędzonego składała się głównie z bycia bitym i poniżanym, definitywnie nie należały do ulubionych tematów do rozmów Jamesa. Chociaż akurat ta część jego osoby była zbyt zimna i szczęśliwa ze swojego własnego okrucieństwa żeby się tym zbytnio przejmować
- To miej się na baczności - ostrzegł. - Gniew kota jest straszny, a wybaczenie trudne do uzyskania.
Gdy Rose zgodziła się na jego propozycję, uśmiechnął się szeroko i poprosił przechodzącą kelnerkę o rachunek, który zaoferował się rzecz jasna wziąć w całości na siebie. Jeżeli nie było żadnych innych spraw do załatwienia przed wyjściem, James pozwolił dziewczynie prowadzić do motoru oraz psów.
- Pod budynkiem jest podziemny parking, gdy ostatnio wjeżdżałem miejsca w okolicy mojego auta były wolne - powiedział. - Nie sądzę żeby ktoś je zajął w tym lub najbliższym czasie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rosemarie

avatar

Liczba postów : 320
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Ulice Nowego Jorku   Nie 02 Paź 2016, 17:50

-Widać będę miała okazję się przekonać. W życiu nie miałam kota, podobnie członkowie mojej rodziny. Ogólnie raczej mało u nas zwierząt... ja z moimi psami wyrabiam normę za pół familii - zaśmiała się.
Na propozycję zapłaty rachunku tylko uśmiechnęła się i podziękowała. Nie, nie ma zamiaru robić awantury i wykłócać się jak to tak można jej stawiać posiłek tylko dlatego, że jest kobietą. Może była staroświecka, ale uważała to po prostu za bardzo kulturalna. Ech, świecie, dokąd zmierzasz.
-Mam nadzieję, że nie zajmę aż tak dużo miejsca. Zresztą mój motor już nieco przeżył, specjalnie na te okazje jest nieco wzmocniony, to i niewiele mu zaszkodzi - poprowadziła go dosyć krętą trasą.
Kiedy zbliżali się do parkingu na ich powitanie wybiegły dwa czworonogi, jeden dosyć mały, a drugi nadrabiający wielkością za nich oboje. Oba stwory szczeknęły radośnie i poleciały na Rose, a ta roześmiana przytuliła je do siebie.
-No co, stęskniliście się? Już jestem, jestem - głaskała je uśmiechnięta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James

avatar

Liczba postów : 327
Na forum od : 21/07/2014
Skąd : Edynburg

PisanieTemat: Re: Ulice Nowego Jorku   Nie 02 Paź 2016, 18:33

James westchnął myśląc o Lucjuszu.
- Zobaczysz, to wspaniałe stworzenie - powiedział. - Z jednej strony złe i okrutne, a z drugiej jest puchatą kulą miłości.
W sumie trochę jak my... Aww... Sądzisz, że mój kot ma kilka osobowości? Możliwe, a poza tym to jest nasz kot. Ucieszył się też trochę, że Rose nie komplikowała sprawy rachunku. Chociaż z drugiej strony kto by odmówił temu, że ktoś inny chce za ciebie płacić?
- Jeżeli i tak nikt nie będzie aktualnie parkował, to to czy zajmie dwa miejsca czy żadnego nie robi wielkiej różnicy - rzucił, podążając za dziewczyną i bawiąc się schowanym w kieszeni kastetem. - Wzmocniony, mówisz. W jaki sposób? Wybacz zainteresowanie, ale mechanika to również trochę mój konik.
W końcu dotarli też na miejsce i James mógł w końcu ujrzeć dwa psy należące do Rose, które natychmiast pognały do swojej pani. Wyglądały jak... No, jak psy. Mały pies i duży pies.
- Ładne pieski - skomentował, przyglądając się czworonogom. - Jeśli nie masz nic przeciwko, to możemy zajść do sklepu. Kupię te lody przynajmniej na jutro, a ta dwójka tutaj pewnie zjadłaby chętnie kawał mięsa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rosemarie

avatar

Liczba postów : 320
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Ulice Nowego Jorku   Nie 02 Paź 2016, 18:49

-Zła, okrutna kulka miłości... no nie ma co, takie stworzenie muszę poznać - zaśmiała się.
Powoli robiło się zimno i Rose naprawdę się cieszyła, że zabrała ze sobą kurtkę.
-Och, szczegółowo nie powiem. To dzieło mojego znajomego, robione po znajomości, z materiałów zdobywanych po znajomych... W sumie sama bym chciała wiedzieć, ale niestety drań swoich patentów strzeże jak skarbu. Raz miałam tylko okazję to wypróbować, kiedy mało nie wjechał we mnie samochód i fakt, że przyłożył się do roboty.
Wymizianie psów nieco zajęło, zupełnie, jakby nie widzieli się kawał czasu, ale w końcu oba odpuściły i stanęły grzecznie przy swojej pani, przy okazji lustrując jej towarzysza podejrzanie inteligentnym jak na podobne stworzenia wzrokiem.
-Lody dobrze brzmią. No i te łakomczuchy zawsze chętnie coś zjedzą, to jest pewniejsze od upływu czasu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rosemarie

avatar

Liczba postów : 320
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Ulice Nowego Jorku   Pią 16 Lut 2018, 21:58

31 lipca 2016 roku

Tego dnia Rose nawet nie spała tak bardzo długo. Wizja nowego auta jednak pomagała zwlec się z łóżka, a i zapach śniadania był dodatkowym argumentem. Cóż, Jamesowi można było trochę zarzucić, ale ugościć to akurat potrafił.
Gdy tylko skończyli jeść pozostawało zebrać manatki i ruszyć w miasto. Rose od razu miała upatrzony jeden konkretny salon i jedno, konkretne auto, na widok którego oczy aż jej się zaświeciły. W sumie sprzedawca patrzył nieco krzywo, kiedy rozentuzjazmowana kobieta dostawała kluczyki od mężczyzny, dla którego zapłacenie takiej sumy było jak nic... ale trudno. W tej chwili miała to kompletnie gdzieś. Oczywiście zaraz po powrocie do domu będzie musiała na własną rękę porobić trochę skrytek i schowków, ale oj tam, oj tam, to wręcz dodatkowa przyjemność!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James

avatar

Liczba postów : 327
Na forum od : 21/07/2014
Skąd : Edynburg

PisanieTemat: Re: Ulice Nowego Jorku   Pią 16 Lut 2018, 22:09

Wychodzenie na zakupy w kwestii auta nie było tak straszne jak te w Edynburgu. Rose od razu wiedziała czego szuka, więc właściwie uwinęli się ekspresowo. James wręczył jej kluczyki, a dziewczynie pozostawało po dojechaniu na parking zapakować motor i rzeczy, z czym rudzielec jej oczywiście pomógł.
- Honorarium wypłacone, więc chyba pozostaje się pożegnać - powiedział, patrząc na blondynkę, ręce trzymał w kieszeniach. - Wydaje mi się jednak, że jestem ci winien małe przeprosiny - No! Podszedł o krok bliżej i uśmiechnął się lekko. - Nie tylko ty bywasz pijana... Zazwyczaj jestem bardziej... Ekhm... Taktowny... - westchnął. - Tak czy inaczej, dobra robota i szerokiej drogi.
James odwrócił się na pięcie i ruszył w stronę windy.
- Ach... - zatrzymał się jeszcze i spojrzał przez ramię. - Zostawiłem ci kartkę z numerem na lusterku, zadzwoń jakbyś znowu miała problem z kartą.
Puścił oko do Rose i wznowił wędrówkę do siebie. Ksiąąąąąąąążki ponaglił go zniecierpliwiony głos. Kakaoooooooo dodał drugi korzystając z okazji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rosemarie

avatar

Liczba postów : 320
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Ulice Nowego Jorku   Pią 16 Lut 2018, 22:15

Kto by pomyślał, że kupno paru ciuchów zajmie więcej niż kupno auta. Widać takie sa kobiety, a przynajmniej ta konkretna kobieta. A może jednak wszystkie.
-Tak, chyba najwyższy czas - zgodziła się natychmiast. Na późniejsze słowa uniosła brwi, ale nawet uśmiechnęła się lekko. - Przeprosiny przyjęte... ale chyba więcej i tak z tobą nie wypiję - mrugnęła do niego.
Wyciągnęła karteczkę i schowała pod klapką telefonu, później go wstuka, raczej nigdzie jej nie zginie.
-Zapamiętam. Nazwę kontakt "bankomat" - odgryzła się i wsiadła za kółko.
Psiaki były wyraźnie zadowolone z całej, wielkiej kanapy dla siebie, a ona, chociaż brakowało jej nieco tego uczucia pędu i wiatru we włosach, musiała uczciwie przyznać, że na dłuższe podróże auto było chyba jednak wygodniejsze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Ulice Nowego Jorku   

Powrót do góry Go down
 
Ulice Nowego Jorku
Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Ulice NYC
» Ulice
» Wybory nowego mistrza FT
» Ulice
» Bronx - Ulice

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Supernatural PBF :: Ameryka Północna :: Stany Zjednoczone :: Wschodnie Stany :: Nowy Jork :: Miasto Nowy Jork-
Skocz do: