Gra Play By Forum na motywach genialnego serialu Supernatural.
 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Mieszkanie Jamesa MacLeoda

Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
James

avatar

Liczba postów : 288
Na forum od : 20/07/2014
Skąd : Edynburg

PisanieTemat: Mieszkanie Jamesa MacLeoda   Nie Paź 02, 2016 2:24 pm

Duże mieszkanie położone na czternastym piętrze jednego z nowojorskich apartamentowców. Za grubymi, antywłamaniowymi drzwiami znajduje się całkiem spory korytarz z szafą na kurtki oraz buty, z którego przechodzi się do dużego salonu połączonego z kuchnią. Da się stąd wyjść na spory balkon, z którego roztacza się widok na ulice miasta lub przejść do korytarzyka prowadzącego do sypialni Jamesa, sypialni gościnnej, gabinetu oraz łazienki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
James

avatar

Liczba postów : 288
Na forum od : 20/07/2014
Skąd : Edynburg

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jamesa MacLeoda   Nie Paź 02, 2016 5:09 pm

28 lipca 2016 roku - późny wieczór


Lekko zawiedziony brakiem informacji na temat motoru i z przeświadczeniem, że na pewno zrobiłby coś lepszego, James czekał cierpliwie aż Rose przywita się za swoimi psami. Gdy czworonogi były już zadowolone, a motor w rękach dziewczyny, poprowadził ją najprostszą, zahaczającą o jakiś wciąż otwarty sklep drogą do mieszkania. Zakupy zrobił trochę większe, ponieważ zdecydował się wziąć dwa litry lodów, dwa duże kawałki mięsa i przy okazji przypomniał sobie, że przecież prawie nie ma mleka, więc kupił dwa litry.
Po kilkunastu minutach byli na miejscu. James zaprowadził Rose do garażów i pokazał gdzie może postawić motor, po czym wjechali windą na czternaste piętro. Drzwi poza standardowym kluczem miały jeszcze zamek elektroniczny na kod, jednak więcej czasu niż wpisanie go zajęło znalezienie klucza po kieszeniach. Gdy wejście stanęło otworem przepuścił Rose w drzwiach i wszedł za nią, zamykając drzwi za sobą i zdejmując buty.
- Rozgość się - powiedział, stawiając siatkę z zakupami na stole i kierując się w stronę sypialni, aby po chwili wrócić w czerwonej koszulce z czarnym nadrukiem. - Gdzie ten Lucjusz?
James wyjął dwie miski i wrzucił do nich mięso dla psów, po czym postawił je na ziemi, a tuż po nich postawił na parapecie napełnioną kocią miseczkę i *Puf!*. Czarny kot zmaterializował się niepostrzeżenie na oparciu kanapy, zeskoczył i już po chwili siedział na parapecie obwąchując pokarm.
- Tu jesteś, urwisie - rzucił z uśmiechem, nachylając się do kota i głaszcząc go po głowie. - Wybacz, że tyle czekałeś, ale jak widzisz mamy dzisiaj gości. A teraz wcinaj.
Po zajęciu się nadrzędną istotą w mieszkaniu, James wrócił do bardziej pospolitych, choć równie ślicznych stworzeń.
- Napijesz się czegoś? - zapytał Rose. - Soku, wody, mleka, kakao, wina, herbaty, piwa, whiskey?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Rosemarie

avatar

Liczba postów : 277
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jamesa MacLeoda   Nie Paź 02, 2016 5:22 pm

Rose starała się rozglądać w taki sposób, by nie wyszło to na nazbyt nachalne. Dobra dzielnica, nowe wieżowce, wszystko najwyższej klasy... podejrzewała, że nawet miniaturowa kawalarka w tym miejscu jest droższa od całego jej domku, a po wejściu do mieszkania już całkowicie się w tym przekonaniu utwierdziła.
Po zdjęciu butów i kurtki weszła nieco dalej, a korzystając ze zniknięcia gospodarza rozglądała się już do woli. Musiała przyznać, że wystrój był niczego sobie, a mieszkanie całkiem duże. Rzeczoznawcą nie była, ale prawdopodobnie po sprzedaży domu, motoru i zlikwidowaniu wszystkich lokat dalej nie byłoby jej stać na podobne.
Na widok jego koszulki zaśmiała się cicho i zerknęła na psiaki, które wyjątkowo uradowane poleciały opróżniać miski. No tak, zdobyć ich miłość nie było tak trudno. Ale jak widziała inne stworzenia też doceniały pełną miskę i spojrzała z podziwem na czarnego kota.
-Ależ on piękny... - stwierdziła podchodząc bliżej.
Psiaki zerknęły na nią, chyba ciut zazdrosne... ale zajmą się tą sprawą po skończeniu posiłku.
-Łoł, jaki wybór... jutro prowadzę, to chyba postawię na coś bezalkoholowego. Kakao dobrze brzmi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
James

avatar

Liczba postów : 288
Na forum od : 20/07/2014
Skąd : Edynburg

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jamesa MacLeoda   Nie Paź 02, 2016 5:38 pm

Słysząc śmiech Rose na widok jego koszulki, uśmiechnął się jedynie lekko i wzruszył ramionami. Dobrze, że kupił mleko skoro gość zażyczył sobie wypić kakao.
- Pochlebstwo to dobry sposób na rozpoczęcie znajomości z tak próżną istotą - pochwalił dziewczynę, jednocześnie wyjmując szklanki i niewielki garnek. - Nie powinien drapać ani gryźć, jest dość dobrze ułożony.
Nie chciał zanudzać gościa czekaniem aż upora się ze wszystkim w kuchni, więc pomyślał, że znajdzie mu jakieś inne zajęcie.
- W gabinecie, pierwsze drzwi po prawej jeśli pójdziesz tamtym korytarzem, jest biblioteczka. Może znajdziesz coś co cię zainteresuje - poinformował.
Miał nadzieję, że Rose zainteresują głównie książki i zignoruje zawieszoną na drzwiach sporą tarczę, która niewątpliwie związana jest z stojącym na biurku stojakiem zawierającym osiem noży do rzucania. Poza tym na blacie leżały nieuprzątnięte po ostatniej nocy kartki i ołówki. Stare szkice przedstawiały głównie Lucjusza, widok na Nowy Jork z balkonu lub były autoportretami Jamesa, jednak nowe przedstawiały bardziej mroczne i kryjące się w cieniu kształty. Tak jak wspominano gdy wychodził z mieszkania, ostatnio miewał koszmary.
- Gotowe! - zawołał Rose, stawiając wszystko na szklanym blacie stołu w salonie i siadając na kanapie, zakładając nogę na nogę.
Ciepłe kakao z bitą śmietaną i miska lodów. James nie był wybitnym kucharzem i gotowanie nie było czymś na czym znał się specjalnie, ale za to wiedział co można określić słowami "Tho jeszt pseciż physzne!". Opinia ta była rzecz jasna wyrażana zazwyczaj z pełnymi ustami.
- Znalazłaś coś interesującego?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Rosemarie

avatar

Liczba postów : 277
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jamesa MacLeoda   Nie Paź 02, 2016 6:13 pm

Po tym zapewnieniu pogłaskała kota po łebku. Niby była absolutną fanką psów, ale musiała przyznać, że koty miały w sobie to coś.
-Oj uważaj, żebym ci połowę gabinetu nie wyniosła - zaśmiała się i poszła we wskazanym kierunku.
Na rysunki nie zwróciła szczególnej uwagi, ale noże... no cóż, co jak co, ale broń od razu rzucała jej się w oczy. A rzucanie nimi raczej nie należało do typowych rozrywek, nawet, jeśli całkiem ciekawych. Stwierdziła jednak, że póki co szkoda marnować czasu i podeszła do półek wypełnionych książkami. Było ich całkiem sporo, od razu dało się też wyhaczyć główne zainteresowania ich właściciela. Ogólnie był on osobą... ciekawą. Wychowanek domu dziecka, który, patrząc na to mieszkanie, prawdopodobnie był milionerem. I to bez uważnego chodzenia na studia... bardzo ciekawe. No i pominiemy imię zwierzaka, bo ona sama własnego psa nazwała Czortem. Jednak głównie przystanęła przy książkach związanych z historią i kulturą. Większość była nieprzydatna, ale jedną zabrała z miejsca, kiedy usłyszała wołanie. Otworzyła książkę i powoli ją kartkując poszła do salonu.
-Ano... opis wierzeń celtyckich. Jak widzę całkiem ciekawy. Autor zamiast opowiadać bajeczki dla dzieci skupił się na sposobach i regionach kultu oraz dokładnym wypisaniem bóstw i monstrów... - trochę się wciągnęła, ale widok naczyń, a głównie ich zawartości, skłonił ją do powrotu na ziemię i odłożeniu książki... przynajmniej na razie. - No no, jak widzę nadchodzi ciąg dalszy smakołyków - usiadła przy nim i chwyciła miskę lodów. - Masz całkiem pokaźną biblioteczkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
James

avatar

Liczba postów : 288
Na forum od : 20/07/2014
Skąd : Edynburg

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jamesa MacLeoda   Nie Paź 02, 2016 6:38 pm

- Widzę, że znalazłaś coś interesującego - powiedział, patrząc na wciągniętą w lekturę Rose.
Na szczęście widok jedzenia skłonił ją do odłożenia książki, przynajmniej na chwilę. Nie wiedział jednak czy większą radość na jej twarzy wywoływało czytanie o potworach i pogańskich bożkach, czy też widok żarełka.
- Mam słabość do jedzenia - powiedział z uśmiechem, a spoglądając na płaski brzuch dodał jeszcze: - I świetną przemianę materii.
Włożył do ust łyżkę z lodami, rozkoszując się smakiem. Na wspomnienie o biblioteczce machnął tylko ręką, nie śpiesząc się z odpowiedzią, w końcu miał pełne usta.
- Jest malutka - powiedział w końcu. - Właściwa jest w Szkocji, tam dopiero jest dużo książek, w tym te wszystkie najrzadsze i najstarsze.
Po chwili skończył jeść i odstawił pustą miskę na stolik, opierając się wygodnie z kubkiem kakao w jednej dłoni, a drugą drapiąc za uchem Lucjusza, który akurat wskoczył na kanapę tuż obok niego.
- Hmm... Masz jakieś szczególne pytania odnośnie swojej pasji, związane z naszym demonem z sierocińca?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Rosemarie

avatar

Liczba postów : 277
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jamesa MacLeoda   Nie Paź 02, 2016 6:55 pm

No błagam, kogo nie zainteresowałby widok jedzenia? I to jeszcze takiego? Zresztą po minie Rose łatwo można było się domyślić, że zdecydowanie jej smakowało.
-Mam dokładnie to samo. Chociaż ja się jeszcze trochę ruszam, wolę nie sprawdzać jak bym wyglądała z trybem życia typowego Amerykanina - stwierdziła i wsadziła do ust kolejną łyżkę lodów.
Kiedyś czytała, że przeciętny Amerykanin dziennie nie robi więcej, niż trzysta kroków... nieco ją to zmroziło i zrobiła dzień eksperymentalny. No i rzeczywiście, pójście do auta, podjeżdżanie niemal przed wejście, jechanie windą, praca przy biurku, zakupy przez internet... dało się. Ale co to za życie?
-... w Szkocji? - spojrzała na niego zdziwiona. - Masz jeszcze mieszkanie w Szkocji?
Zaskakiwał ją coraz bardziej. Niby widziała na półkach sporo książek o informatyce i wiedziała, że w tej profesji zarabia się całkiem nieźle... ale chyba jednak nie aż tak nieźle.
-Och, mogłabym cię nimi zamęczyć. Ale może lepiej pójść standardową listą. Kiedy się zaczęło, jak długo trwało, czy działy się tedy jakieś inne, dziwne rzeczy, czy ofiary coś łączyło? - odłożyła miskę i zabrała się za kakao.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
James

avatar

Liczba postów : 288
Na forum od : 20/07/2014
Skąd : Edynburg

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jamesa MacLeoda   Nie Paź 02, 2016 7:15 pm

James skrzywił się i gdy padły słowa "...ja się jeszcze trochę ruszam...", czy ona sugerowała, że on cały dzień leży na kanapie i się leni? Cóż... często lenił się leżąc na łóżku, ale codziennie też ćwiczył żeby utrzymać formę. Chociaż z drugiej strony w czasach gdy nie ćwiczył to również nie tył, więc nie było to specjalnie ze sobą związane.
- Sprawdzałem - powiedział. - W moim przypadku nic się nie zmienia, ale i tak wolę ćwiczyć dla zachowania lepszej kondycji niż "wyglądam szczupło, ale umieram po wejściu na piętro".
Upił łyk kolejny łyk kakaa i odstawił szklankę na stolik, zajmując się przez chwilę głaskaniem kota. Zupełnie nie przejmując się zdziwieniem Rose, spojrzał na nią z uśmiechem, wciąż drapiąc Lucusia pod brodą.
- Tak, w Szkocji - potwierdził radośnie, zupełnie jakby stwierdzał, że za oknem jest ładna pogoda. - W końcu pochodzę ze Szkocji, wypadałoby mieć coś w ojczyźnie. No i... To raczej większy metraż niż mieszkanie w wieżowcu. Dworek, ściślej ujmując.
Rudzielec uśmiechnął się uroczo i niewinnie do dziewczyny, unosząc szklankę i opróżniając do końca. Lucjusz tymczasem postanowił pokazać gościnnym czworonogom swoją wyższość i przeszedł po kolanach Jamesa, pokonał kawałek kanapy dzielący jego pana od Rose i wszedł na jej kolana, wbijając w nią spojrzenie złotych oczu.
- Miau? - zagadnął.
- Jak mówiłem wcześniej, jedenaście lat temu, to był o ile dobrze pamiętam środek czerwca. Trwało niewiele ponad miesiąc. Co do innych dziwnych rzeczy to nie wydaje mi się żeby coś się działo, żadnych migających świateł i zamykających się samoistnie drzwi, deski lekko skrzypiały, ale to z racji stanu budynku.
O tak... Z trzech osobowości chłopaka, ta wiedziała dokładnie jaki dźwięk wydaje każda deska podłogowa w każdym miejscu. W końcu żeby osiągnąć efekt zrzucenia winy na ducha, należało poruszać się bezszelestnie.
- Oczywiście, że ofiary coś łączyło. To byli czołowi dranie ośrodka, uwielbiali znęcać się nad młodszymi dzieciakami, a opiekunów niespecjalnie obchodziło co się dzieje, więc naprawdę umieli zaszaleć.
Pozostałe dwie osobowości w tym momencie skrzywiły się w przypadku jednej, a schowały we własnym swetrze w przypadku drugiej. Za to ta obecnie trzymająca ster usiadła w wygodnym fotelu i uśmiechnęła się w ich stronę, wznosząc toast szklaneczką whiskey i przypominając sobie jak miło smakowała zemsta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Rosemarie

avatar

Liczba postów : 277
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jamesa MacLeoda   Nie Paź 02, 2016 7:45 pm

Ona nie miała kiedy sprawdzić... za bardzo aktywne życie prowadziła. No i weź na chwilę strać formę, a coś może to wykorzystać. Niestety w tym fachu nie ma miejsca na gorsze chwile, bo te lepsze mogą już nie przyjść.
-... dworek... - powtórzyła po nim. - Czyli masz mieszkanie... i dworek... i jak widziałam niezły samochód... i dużo książek o informatyce... czyli albo powinnam inaczej wybrać profesję, albo dzwonić po policję, tak? - nie ma to jak mówić o wzywaniu policji i jednocześnie popijać kakao. - O ile nie załatwisz ich rzucając nożami przez okno.
Pewnie dodałaby coś jeszcze, ale jej uwagę przyciągnęła pewna czarna, puchata kulka, która usadowiła się na jej kolanach.
-No hej... - odstawiła kubek i zabrała się za głaskanie kota. - Ależ ty jesteś cudowny - drapała go za uchem.
Starała się aż tak dokładnie tego teraz nie analizować. Już wychwyciła, że aż takie zainteresowanie wyraźnie zwracało uwagę, a miała przez sobą raczej kogoś spostrzegawczego i potrafiącego nieźle łączyć fakty, trzeba więc było uważać. Ale mimo wszystko... ofiarami największe łobuzy w ośrodku. Albo duch jakiegoś zakatowanego kiedyś dziecka... albo duch był bardzo dobrą wymówką, bo i takie historie się zdarzały.
-Jak bardzo cię zasmucę wieścią, że nie jest to bardzo oryginalna historia?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
James

avatar

Liczba postów : 288
Na forum od : 20/07/2014
Skąd : Edynburg

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jamesa MacLeoda   Nie Paź 02, 2016 8:05 pm

Rudzielec jedynie przewrócił oczami, wyraz jego twarzy był teraz trochę mniej uroczy i bardziej drapieżny, bardziej pasując do obecnego wcielenia.
- Noże lepiej sprawdziłyby się gdyby już przeszli przez drzwi, rzucanie z okna to marnowanie amunicji - powiedział, uśmiechając się zawadiacko. - Gdybym uderzał z okna to wziąłbym rewolwer, leży w szufladzie szafki obok łóżka.
Twarz Jamesa jednak szybko się rozjaśniła, wracając do poprzedniego wyrazu.
- Hmm... Dodaj jeszcze do tego dom w północnej Kalifornii, dwa samochody na Wyspach Brytyjskich i prawdziwe klejnoty koronne królowej Elżbiety w sejfie w piwnicy dworku, i w sumie możesz dzwonić na policję.
Uśmiechnął się, spoglądając na swoje paznokcie jakby nie mówił o niczym ważnym, jednak po chwili odszukał wzrokiem oczy Rose, przyglądając się im chwilę.
- No dobrze, klejnoty koronne to był żart.
Czasami wydawało się, że Lucuś umie rozróżnić, która osobowość jego pana aktualnie trzyma stery i czego aktualnie chce. Teraz natomiast kot dał swojemu panu wymówkę, aby przysunąć się bliżej dziewczyny.
- Najbardziej lubi gdy drapie się go pod brodą - poinformował, demonstrując na kocie.
Informacja o nieoryginalności jego historii niespecjalnie go zaskoczyła, wiedział, że wiele takich opowieści, prawdziwych bądź nie, krąży po świecie. W końcu było to swego rodzaju szczęśliwe i sprawiedliwe zakończenie, okrutnicy znęcający się nad innymi dostali zasłużoną nauczkę, prawda?
- Cóż... - James uniósł bursztynowe oczka na Rose. - Moje serce krwawi, miałem nadzieję, że będzie to wyjątkowe znalezisko.
Byli całkiem blisko siebie, wystarczyło tylko przesunąć się kilka centymetrów i pocałować. Nie rób tego... Dlaczego nie? Nie okłamuj mnie, tobie też się podoba. Przyznaję, jest miła i całkiem ładna, ale nie widzisz czarusiu, że to nie ten typ, który pójdzie z tobą do łóżka po paru godzinach? Te psy są słodkie. Ech... Dobrze, panie mądry, zapewne masz rację... Czy on właśnie ustąpił? Też się dziwię. Jak zwykle zepsułeś zabawę, radź sobie teraz sam. James, ten właściwy James, mrugnął szybko dwa razy, odzyskując kontrolę nad sobą i jeżeli racja nie okazała się odwrotna, i dziewczyna nie pocałowała go sama w tej chwili milczenia, to odsunął się minimalnie ze śmiechem.
- A tak szczerze, to wiem, że wiele takich historii krąży po świecie - powiedział. - Ale ofiary i raporty policyjne bądź co bądź działają na korzyść tej opowieści.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Rosemarie

avatar

Liczba postów : 277
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jamesa MacLeoda   Nie Paź 02, 2016 8:24 pm

Patrzyła na niego coraz bardziej zdziwiona. Miała wrażenie, że chociaż jest jak najbardziej naturalny, to jednak coś tam ukrywa. A szczególnie zdradzał to ten błysk w oku. I to jeszcze podczas mówienia o broni... coś jej mówiło, że rewolwer rzeczywiście leżał, tam, gdzie opisał to jego właściciel, co niby w Ameryce niczym szczególnym nie było, ale w zestawieniu z kolekcją noży i pewnym specyficznym sposobem mówienia napawało ją pewnymi wątpliwościami.
I ten majątek... wow. Naprawdę duże wow. Teraz już podejrzewała kogoś więcej niż milionera. A dokładając wiek i raczej nieciekawą przeszłość... psy zachowywały się normalnie, czyli z demonem nie miała do czynienia. Przynajmniej nie bezpośrednio.
Zmniejszenia dystansu nie skomentowała, jedynie powtórzyła co zrobił i widać było, że kotu rzeczywiście się to podoba. Co innego pozostanie w takiej odległości. Spoglądała na niego nieco zdziwiona, kiedy się jakby... zawiesił. A gdy znowu zagadał miała wrażenie, że mówi ktoś inny. Podobny, to na pewno, ale jednak inny. Zerknęła jeszcze raz na psy... kurczę, może zepsuł im się radar? Na dobra, to niemożliwe. Jak nie szczekają, to nie ma demona.
-Na jej wiarygodność na pewno, ale niekoniecznie na nadnaturalność. - stwierdziła i postanowiła ignorować tą nagłą zmianę charakteru... póki co.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
James

avatar

Liczba postów : 288
Na forum od : 20/07/2014
Skąd : Edynburg

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jamesa MacLeoda   Nie Paź 02, 2016 8:36 pm

Zmiana charakteru nie była duża, ponieważ przy małej wpadce przy wspomnieniu broni, poprzedni użytkownik ust starał się zachowywać jak jego dwa odpowiedniki, sympatycznie i uprzejmie. A manipulacja z kłamstwem były jego specjalnością.
- Czyżbyś sugerowała, że ktoś krążył po naszym budynku, wyciągał ludzi z łóżek, tłukł prawie na śmierć i to przez miesiąc, a później przestał nie zostawiając po sobie ani śladu? - zapytał, unosząc brew. - Nie powiem żeby pozostałe dzieciaki płakały po draniach, gdy byli w szpitalu przynajmniej nikt nie kładł się spać posiniaczony lub pokaleczony, ale... Sam nie wiem...
Zagalopował się... To nie był już zimny typ, który w sierocińcu odgrywał się na swoich prześladowcach, to był ten typ, który ze łzami w oczach leżał na starej, drewnianej podłodze, gdy czyjś but raz za razem kopał go w brzuch. Na szczęście wcześniej nie zagłębiał się w opowieści w część o stanie w jakim kładli się często spać, toteż trochę inna reakcja nie musiała wydać się wcale nienaturalna. Po prostu wspomnienia wróciły...
- Przepraszam - powiedział, otrząsając się z chwilowej przerwy i podnosząc naczynia i odnosząc je do zlewu. - Chcesz dolewkę?
Przy okazji zerknął na Lucjusza, który teraz mrucząc ocierał się o Rose i domagał się kolejnych pieszczot.
- Najwyraźniej cię polubił - skomentował. - Tylko nie daj się polizać, wtedy cię zaklepie. Staniesz się jego niewolnikiem, a twoja dusza będzie należeć do niego po wsze czasy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Rosemarie

avatar

Liczba postów : 277
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jamesa MacLeoda   Nie Paź 02, 2016 8:57 pm

Ale wpadka była, a Rose była osobą zdecydowanie bardziej czujną niż przeciętna osoba. Zauważyła więc te drobne nieścisłości, które były zwyczajnie podejrzanie, a późniejsze kamuflowanie ich jeszcze bardziej.
-Wybacz... widać nie powinnam jednak o to pytać - przygryzła lekko wargę i odwróciła wzrok.
No i teraz było jej głupio. Zresztą wychodziło na to, że to ją ktoś przekonywał do zjawiska paranormalnego... to się nazywa chichot losu.
-Nie chyba mi wystarczy - uśmiechnęła się lekko.
Ona zaczęła głaskać go i miziać niemal bezwiednie. Kurczę... gdyby tak znalazł się jakiś nadnaturalny kot do kompletu, to totalnie by go przygarnęła.
-Och, żeby to jeszcze w ten sposób działało - mruknęła niby to z uśmiechem, ale coś w jej głosie mówiło, że chyba na tę drobną chwilkę odleciała myślami gdzieś indziej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
James

avatar

Liczba postów : 288
Na forum od : 20/07/2014
Skąd : Edynburg

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jamesa MacLeoda   Nie Paź 02, 2016 9:09 pm

- Nic się nie stało - odpowiedział, wciąż z nutką smutku w głosie. - Sam się o to prosiłem podtrzymując temat.
Kiwnął głową na kolejne słowa i wstawiając również kubek Rose do zlewu. Wszystko zalał trochę wodą, żeby nie zaschło i łatwo dało się umyć. Wszystkie zwierzaki również już zjadły, tak więc i miski po nich wylądowały w zlewie.
- A w jaki sposób to w takim razie działa? - zapytał, siadając ponownie na kanapie. - Uważaj, Lucuś może postanowić ukarać cię za powątpiewanie w jego moce.
Uśmiechnął się przy żarcie i pogłaskał kota, który wyprężył się, ale postanowił na razie jeszcze pozostać na kolanach dziewczyny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Rosemarie

avatar

Liczba postów : 277
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jamesa MacLeoda   Nie Paź 02, 2016 9:24 pm

Tia, sam się prosił... ale ona pociągnęła. Jedno był pewne, więcej tego tematu nie ruszy. Przynajmniej nie przy Jamesie, bo w sumie sama sprawa ciut ją zaintrygowała i zdecydowanie zamierzała przyjrzeć się jej bliżej.
-Myślałam, że to jest akurat znane po całym świecie. Cyrograf oczywiście - stwierdziła, jakby tłumaczyła ile to jest dwa plus dwa, jeśli nie coś jeszcze bardziej oczywistego. - Część podań mówi też o pocałunku, ale to zazwyczaj te, które opisują demony jako piękne istoty, niemal jak anioły. Wersje ze szkaradnymi demonami jakoś tej wzmianki już nie posiadają.
Wzięła Lucyfera na ręce i przytuliła, nie przestając miziać. Ester i Czort byli absolutnie niepocieszeni, a wręcz chyba fochnięci.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
James

avatar

Liczba postów : 288
Na forum od : 20/07/2014
Skąd : Edynburg

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jamesa MacLeoda   Nie Paź 02, 2016 9:40 pm

- Ale cyrograf jest umową, która za duszę daje ci coś w zamian - odpowiedział James. - Lucjusz nie daje nic w zamian, on bierze twoją duszę oraz lojalność, a ty mu służysz.
O pocałunku nie słyszał, chociaż to, że demony są raczej lekkich obyczajów można było wywnioskować po sukkubach, inkubach oraz po ich zamiłowaniu do tańcowania nago razem z wiedźmami wokół ognisk.
- Cóż, pewnie ci co trafili na te brzydkie woleli się nie przyznawać - rzucił żartobliwie. - Znajomi po wioskach by się z nich przecież śmiali. Pomijając już palenie na stosie za konszachty z demonami, oczywiście.
Przeciągnął się, zerkając na zegar, było już dość późno, wieczór zdecydowanie był daleko za nimi.
- Późno już - stwierdził. - Całkowicie zrozumiem, jeżeli nie chce ci się szukać noclegu o takiej porze, a skoro masz motor i psy przy sobie... Cóż, jest tu wolna sypialnia gościnna. Przynieść ci tam pościel? Nie daj się namawiać, Nowy Jork o tej porze nie należy do najmilszych miast, a poza tym pewnie nie pogardziłabyś poczytaniem do snu.
Wypowiadając ostatnie słowa zerknął na książkę, którą Rose przyniosła z biblioteczki.
- Hmm?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Rosemarie

avatar

Liczba postów : 277
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jamesa MacLeoda   Nie Paź 02, 2016 10:01 pm

-Och, ależ ty nic nie rozumiesz. Służba dla takiego cuda to już jest najwyższa możliwa zapłata - tuli dalej.
Na jego wytłumaczenie jedynie się zaśmiała. No musiała przyznać, coś w tym było. Zresztą, bądźmy szczerzy, gdyby demon w niezbyt ciekawej powłoce mógł zawierać pakty tylko w ten sposób, to miałby naprawdę trudne życie.
-No... dobrze, tą książką mnie przekonałeś - uśmiechnęła się.
Musiała przyznać, szukanie noclegu o tej godzinie raczej nie było najlepszym pomysłem. No i książka... no i kot!
-Pójdę tylko po swoje rzeczy - kot trafił na kanapę, a ona wstała. - Macie być grzeczni - spojrzała na psy i wyszła na chwilę.
A one tylko patrzyły na kota... zupełnie tak, jakby nie miały najlepszych zamiarów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
James

avatar

Liczba postów : 288
Na forum od : 20/07/2014
Skąd : Edynburg

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jamesa MacLeoda   Nie Paź 02, 2016 10:16 pm

Uśmiechnął się serdecznie do Rose, informując ją tylko żeby zostawiła uchylone drzwi wyjściowe, ponieważ zamek elektryczny zawsze zatrzaskuje się automatycznie i będzie wymagał kodu, po czym zajął się wyjęciem dodatkowego zestawu pościeli i zaniesieniem do sypialni gościnnej. Lucuś dreptał wciąż z dumnie podniesioną głową przy nodze Jamesa, od kiedy znalazł go za kociaka na śmietniku stali się nierozłączni. Po pościeleniu łóżka rudy wyjrzał zza rogu i spojrzał na psy.
- Idziecie czy nie? Pewnie chcecie spać z nią, więc zapraszam na łóżko - powiedział.
Gdy jedenaście lat rozmawiasz z kotem, to rozmowa z innymi zwierzętami nie wydaje się dziwna w najmniejszym stopniu. Zwłaszcza, że psiaki wyglądały na dość inteligentne. Jeżeli posłuchały to miały wygodnie, jeżeli nie to trudno, James postanowił wziąć prysznic przed snem. Na stoliku zostawił karteczkę informującą, że się kąpie, a także poruszającą temat przemieszczenia psów o ile się ruszyły.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Rosemarie

avatar

Liczba postów : 277
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jamesa MacLeoda   Nie Paź 02, 2016 10:37 pm

Uważała więc po drodze na wszelkie drzwi i poszła do motoru. Czuła się tu trochę nieswojo... chyba za bogato jak dla niej. Najbardziej uświadomiła ją o tym jakaś kobieta, która patrzyła na nią bardzo nieprzychylnym wzrokiem. W sumie... dziewczyna o jej wyglądzie, wychodząca z mieszkania miliardera... fuck. To musiało bardzo, bardzo źle wyglądać. Tym szybciej poszła po torbę i tym szybciej wróciła na górę.
Psy tymczasem łaskawie ruszyły się z miejsca i poszły za rudym. Na łóżko jednak nie weszły i tylko grzecznie usiadły przy nim.
Gdy Rose wróciła przeczytała wiadomość i skierowała się do pokoju, gdzie pogłaskała może mniej, ale dalej sfochane psy.
-Oj no już, dajcie spokój - mruknęła do nich i zaczęła wyciągać część rzeczy z torby. W tym wsadziła jeden z pistoletów pod poduszkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
James

avatar

Liczba postów : 288
Na forum od : 20/07/2014
Skąd : Edynburg

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jamesa MacLeoda   Nie Paź 02, 2016 10:50 pm

Prysznic nie zajął Jamesowi długo, toteż wycierając głowę wyszedł z łazienki tuż po powrocie Rose. Koszulkę miał na sobie tą samą, zmienił za to dżinsy na krótkie spodenki do spania.
- Łazienka jest wolna, zostawiłem ci tam czysty ręcznik! - krzyknął, mijając drzwi gościnnej sypialni.
Następnie sprawdził czy drzwi są zamknięte, pogasił światła w kuchni, salonie i gabinecie, po czym życząc Rose dobrej nocy poszedł spać z Lucjuszem pod ręką.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Rosemarie

avatar

Liczba postów : 277
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jamesa MacLeoda   Nie Paź 02, 2016 10:58 pm

No cóż, skoro łazienka wolna, to żal nie skorzystać. Zwłaszcza, że od jakiegoś czasu miała do dyspozycji te motelowe, a to jednak nie był najwyższy możliwy standard. No, a na pewno nie taki, jaki miała tutaj. Po ledwie kwadransie wyszła w białym podkoszulku i niebieskich szortach. Mokre włosy próbowała choć trochę osuszyć ręcznikiem, ale i tak chodziło tylko o to, by nie kapały za bardzo, a wyschną sobie spokojnie w nocy.
Ułożyła się wygodnie w łóżku i w ramach prezentu pojednawczego zawołała też na nie psy, które tą możliwością były zdecydowanie udobruchane, a jej przynajmniej było dzięki temu bardzo ciepło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
James

avatar

Liczba postów : 288
Na forum od : 20/07/2014
Skąd : Edynburg

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jamesa MacLeoda   Nie Paź 02, 2016 11:12 pm

29 lipca 2016 roku - ranek


Tej nocy James nie miał koszmarów, mało tego, miał bardzo przyjemny sen uwzględniający mnóstwo puchatych kotów, miękkich materacy i smacznego jedzenia, toteż spało mu się wybornie. Po otwarciu oczy uniósł się do pozycji półsiedzącej i przeciągnął, otwierając szeroko usta przy ziewnięciu. Hmm... 9:17, chyba pora coś zjeść. Rudzielec naciągnął na siebie leżący przy łóżku kolorowy, trochę wyciągnięty sweter w wiewiórki, wciągnął na stopy skarpetki żeby nie chodzić boso i ruszył do kuchni. Włosy miał w całkowitym nieładzie, nieuczesane opadały mu luźno na ramiona, a kilka kosmyków błądziło gdzieś na twarzy.
Otworzył lodówkę oceniając co może zjeść na śniadanie, a później zajrzał do chlebaka. Hmm... Wyjął dwa plasterki szynki zalegające na jednej z półek i rzucił kotu, który natychmiast rzucił się na mięso. Wyciągnął jajka, chleb, salami i dużą patelnię... Pokroił bochenek na kromki, a później z każdej wykroił środek, posmarował masłem i zostawił je tak na desce. Następnie okręgi ze skórek wrzucił na patelnię, do nich rozbił jajka, nakrył salami i zaczął smażyć, po chwili przerzucił każde takie coś na drugą stronę, żeby i mięso się przypiekło, a następnie nałożył sobie trzy na talerz.
Heh... jeszcze zostało sześć. Po co ja ich tyle zrobiłem? To takie zabawne... James skrzywił się. Idź sobie. Cisza. W czasie smażenia zaparzył jeszcze herbatę, tak więc postawił śniadanie na stoliku i usiadł ze skrzyżowanymi nogami na kanapie, po czym z miną zachwyconego szczeniaczka zabrał się za jedzenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Rosemarie

avatar

Liczba postów : 277
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jamesa MacLeoda   Nie Paź 02, 2016 11:28 pm

Rose otworzyła lekko oczy nie do końca pewna co się właściwie dzieje. ... dobra, są psy, czyli martwić się nie trzeba. Rozejrzała się po pokoju i po chwili wiedziała już o co chodzi. Mniej więcej. Po zerknięciu na komórkę wciąż nie miała pojęcia czemu obudziła się tak wcześnie. Tę tajemnicę też udało jej się w miarę szybko rozwiązać, wystarczyło tylko nieco poniuchać. Coś pachnie... całkiem dobrze... w sumie może i bym coś zjadła... ale łóżko takie wygodne... To się dopiero nazywa konflikt tragiczny. W końcu jednak burczenie w brzuchu wygrało z ciepłą kołdrą i Rose podniosła się, przy okazji zaczesując palcami włosy, aby chociaż trochę je poskromić. Pewnie gdyby była nieco bardziej przytomna pomyślałaby o przebraniu się przed śniadaniem, ale cóż... o takiej godzinie nie wymagajmy cudów. Jak więc stała tak poszła w kierunku zapachów, a psiaki za nią.
-Dzień dobry - przywitała się stając w progu i próbując powstrzymać ziewnięcie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
James

avatar

Liczba postów : 288
Na forum od : 20/07/2014
Skąd : Edynburg

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jamesa MacLeoda   Nie Paź 02, 2016 11:37 pm

James radośnie pożerał swoje kanapki, będąc już w połowie drugiej i mając pełne usta, gdy Rose pojawiła się na skraju pomieszczenia. Bursztynowe oczy spojrzały na nią otwarte szeroko, a wyraz twarzy rozradowanego szczeniaka zmienił się w wyraz twarzy szczeniaka niezwykle zadziwionego. Co? Stała przed nim jakaś blondynka w podkoszulku i szortach, a z nią dwa psy. Czy ja miałem gości? Czy ja obudziłem się obok nie i nawet nie zauważyłem? Czy to znowu coś wczoraj robiłeś!? *Ziewnięcie* Twoje nierozgarnięcie jest czasami oszałamiające... Och... już, już pamiętam.
Zawieszenie się nie było długie, czas wewnątrz głowy Jamesa płynął trochę inaczej niż na zewnątrz, toteż zaskoczona - oczywiście tak wczesnym wstaniem dziewczyny - mina w ułamku sekundy przekształciła się w miły uśmiech.
- Dzień dobry - odpowiedział, po przełknięciu przeżuwanego akurat jedzenia. - Na patelni w kuchni jest więcej, nałóż sobie. Jest też chleb bez skórki z masłem na desce do krojenia i herbata w dzbanku obok.
Nawet nie chciał wiedzieć jak musiał wyglądać, wyciągnięty, babciny sweter, nieogarnięte rude kosmyki wszędzie i siedzi na kanapie po turecku z twarzą chyba trochę umazaną półpłynnym żółtkiem z jajka. Nie mówiąc już o pierwszym ułamku sekundy, gdy podniósł na Rose wzrok zaskoczony z policzkiem wypchanym aktualnym kęsem jedzenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Rosemarie

avatar

Liczba postów : 277
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jamesa MacLeoda   Nie Paź 02, 2016 11:51 pm

Rose była na tyle rozespana, że tej chwili zaskoczenia nawet nie zauważyła. Co jak co, ale poranki to miała wyjątkowo ciężkie. Tym bardziej ucieszyła się na wieść, że znajdzie coś dla siebie w kuchni.
-Naprawdę? Dziękuję - uśmiechnęła się promiennie i poszła.
To był ranek, to była pora, kiedy ludzie mieli prawo do wielu rzeczy, sweter czy siedzenie po turecku naprawdę nie były wyjątkowe. Wystarczyło spojrzeć jak nieogarnięta była ona. A co najlepsze jeszcze nie ogarnęła swojego nieogarnięcia. Udało jej się jednak znaleźć talerz i kubek, nałożyć nieco bez rozwalanie i brudzenia, a nawet herbata wylądowała tam, gdzie powinna, a nie wszędzie wokół.
Uzbrojona w takie śniadanie wróciła do salonu i zajęła miejsce na kanapie.
-Wcześnie wstajesz - mruknęła zabierając się za jedzenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jamesa MacLeoda   

Powrót do góry Go down
 
Mieszkanie Jamesa MacLeoda
Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Mieszkanie
» Mieszkanie 18 - Marceline Delacroix i Madison Richelieu
» Mały salon
» Kroniki Hogwartu
» Mieszkanie Curtis Juvinall i Raphaela De Nevers

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Supernatural PBF :: Ameryka Północna :: Stany Zjednoczone :: Wschodnie Stany :: Nowy Jork :: Miasto Nowy Jork-
Skocz do: