Gra Play By Forum na motywach genialnego serialu Supernatural.
 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 James MacLeod

Go down 
AutorWiadomość
James

avatar

Liczba postów : 331
Na forum od : 21/07/2014
Skąd : Edynburg

PisanieTemat: James MacLeod   Pon 21 Lip 2014, 19:30

Imię i Nazwisko:
James MacLeod

Rasa:
Człowiek

Przynależność do Frakcji:
Cywil

Wiek:
24 lata (ur. 12.05.1992r.)

Wygląd:

James jest wysokim (około 189cm.) młodzieńcem o szczupłej i wysportowanej sylwetce. Nosi długie, w miarę starannie uczesane, rude włosy. Twarz zdobi mu prosty, zgrabny nos, wąskie usta często ułożone w nieznacznym uśmiechu oraz skryte pod bujnymi brwiami bursztynowe oczy. Zawsze chodzi gładko ogolony. Ludzie zazwyczaj twierdzą, że jest przystojnym młodym człowiekiem, a on nigdy nie miał zamiaru się z nimi kłócić, chociaż w zależności od trzymającej stery części osobowości może przyjąć komplement jako stwierdzenie oczywistego lub speszyć się i nawet zarumienić. Jego znajome i niektórzy znajomi o odmiennych od normy preferencjach mówili mu również, że ma niezwykle zgrabne nogi jak na mężczyznę.
Zwyczajowo zakłada koszule z kołnierzem (zazwyczaj czarne, szkarłatne lub bordowe), czarne marynarki, ciemne dżinsy i czarne trampki za kostkę lub skórzane kozaki. Na lewym ręku zawsze nosi ciemny zegarek ze wskazówkami, a na szyi srebrny krzyżyk na łańcuszku, jedyną pamiątkę po rodzicach. Kiedy przebywa w domu i nie zamiaru nigdzie wychodzić staje się wielkim fanem babcinych swetrów, zazwyczaj są na nich jakieś urocze zwierzątka.

Historia:
James przyszedł na świat ciepłego majowego dnia 1992 roku w Edynburgu jako syn Arthura MacLeoda, rodowitego i dumnego Szkota oraz Alicji Smith, jego żony, która jakimś dziwnym trafem była Amerykanką. Pierwsze dwa lata dzieciństwa spędził wraz z rodzicami w Szkocji i jest to okres, który - podobnie jak rodziców - pamięta jak przez mgłę. Szybko bowiem przeprowadzili się do Stanów Zjednoczonych, gdzie ojciec znalazł pracę z lepszymi perspektywami na przyszłość, a także mieli pod ręką dziadka MacLeoda, który mieszkał w Ameryce już od jakiegoś czasu. Przeprowadzka niestety nie posłużyła rodzicom Jamesa, którzy zginęli trzy miesiące po przeniesieniu się ze Szkocji w wypadku samochodowym. Chłopak trafił pod opiekę dziadka, który nieszczęśliwym trafem był ostatnim z jego żyjących krewnych.
Młody rudzielec z początku niezwykle przeżywał stratę rodziców, jednak staruszek powoli pomógł mu pogodzić się ze zmianami, a troska jaką otaczał jedynego wnuka w pełni zastąpiła brak rodziców. Dziadek Jamesa był fizykiem i majsterkowiczem, toteż szybko zaraził szkraba miłością do nauk ścisłych i wszystkiego co techniczne. Staruszek mimo opuszczenia ojczyzny był też dumnym ze swego pochodzenia mieszkańcem szkockich wyżyn, przez co i u jego wnuka utrwaliła się niezwykła irytacja wywoływana poprzez nazywanie go przez nierozróżniających europejskich akcentów Amerykanów "Anglikiem". Był w końcu Szkotem do jasnej cholery... Pod czujnym i opiekuńczym okiem dziadka chłopak wychowywał się do dziewiątego roku życia. Pewnego razu w mieście wybuchła strzelanina, a James wraz ze swoim opiekunem niefortunnie znaleźli się ekstremalnie blisko zdarzenia. Staruszek oberwał, był jedyną, poza zastrzelonym przez policję napastnikiem, ofiarą śmiertelną zajścia. Od tamtego czasu chłopak - a przynajmniej niektóre jego wariacje - odczuwa lęk lub niechęć do broni palnej. Z braku innych krewnych mogących się nim opiekować, James został oddany do sierocińca w Bostonie.
Warunki nie były tam zbyt wesołe, a drobny z postury i lubiący się uczyć MacLeod szybko stał się celem czołowych łobuzów sierocińca, którzy lubili poznęcać się nad młodszym chłopcem. Przez pierwsze dwa lata nie było jeszcze tak źle, ponieważ stara pani Jonhson zarządzająca ośrodkiem niezwykle upodobała sobie Jamesa dzięki jego ponadprzeciętnym wynikom w nauce, które z drugiej strony zyskały mu nieprzychylność innych dzieci. Niestety staruszka powoli przestawała dawać radę kierować sierocińcem i w końcu odeszła na emeryturę, a jej miejsce zajął inny opiekun, którego w żadnym razie nie obchodziło co dzieje się z jego podopiecznymi. Wtedy też James często kładł się do łóżka pobity lub cały mokry po podtapianiu w kuchennym zlewie. Spokój miał jedynie w szkole lub gdy udało mu się zaszyć na strychu, gdzie uczył się lub rysował.
Sprawiło to, że młody rudzielec nie był nigdy zbyt towarzyski, a raczej zamknięty w sobie i zdecydowanie preferujący samotność nad towarzystwo jakiejkolwiek istoty żywej. Swojego przyszłego i nieodłącznego towarzysza znalazł w wieku trzynastu lat na śmietniku. Był to mały, wychudły czarny kotek. James z początku nie chciał go zabierać, w końcu nie mogli mieć zwierząt w sierocińcu, więc po prostu odkładał w czasie posiłków trochę jedzenia, które później przynosił kotu. Ostatecznie zabrał go w końcu ze sobą, tłumacząc sobie, że zwierzak tak jak on sam nie ma nikogo kto by się o niego troszczył, więc teraz mogą mieć siebie nawzajem. Kotka ukrył na strychu, tam gdzie sam chował się przed innymi. Niestety kryjówka niedługo jeszcze miała okazać się skuteczna... Gdy kilka dni później James wdrapał się wieczorem na strych, zastał tam trzech starszych chłopców próbujących dosięgnąć jego schowanego między starymi meblami kota. Łatwo się domyślić, że nie przyszli go pogłaskać. Łatwo się też domyślić, że gdy chłopak kazał im przestać skończył skopany na podłodze. Wtedy też coś w nim pękło...
Następnego dnia James obudził się w swoim łóżku, nie pamiętał nic od momentu wejścia na strych poprzedniego dnia. Dwie godziny później za komórką na podwórku sierocińca znaleziono jednego z trzech łobuzów. Kilka wybitych zębów, liczne nacięcia na skórze i wstrząśnienie mózgu. Nic nie pamiętał, a przynajmniej tak mówił policji. W następnym tygodniu dwóch towarzyszy pierwszej ofiary również spotkały przykre wypadki, a po nich jeszcze kilku lubiących znęcać się nad młodszymi podopiecznych ośrodka. James bladego pojęcia nie miał jak to się stało... Aż do nocy, w której doszło do ostatniego "wypadku". Miał koszmar, obudził się gwałtownie w łóżku i wszystko wydawało się w porządku przez pierwsze sekundy. Dopóki nie stwierdził, że jest w ubraniu, ma krew na dłoniach, a na jego szafce obok łóżka leży zakrwawiony nóż. Tej nocy dotarło do niego kto odpowiadał za te wszystkie incydenty i tej nocy zaczął słyszeć głosy pozostałych cząstek siebie...
Kolejne lata w sierocińcu były znośne. Miał już spokój z prześladowaniami i zrobił się nawet bardziej społeczny, ponieważ młodsze dzieciaki lubiły przebywać w jego towarzystwie żeby uniknąć gnębienia. Wciąż przodował też w nauce, wygrywając dla szkoły konkursy związane z naukami ścisłymi i w starszych klasach pomagając w prowadzeniu koła informatycznego. W końcu ukończył szkołę średnią i wkrótce wraz z osiągnięciem osiemnastego roku życia był wolny od swojego sierocińca. I bezdomny... A wraz z nim bezdomny stał się Lucjusz, wyrośnięty już czarny kot, którego przygarnął przed laty. Wtedy też z pomocą zza grobu przybył mu dziadek MacLeod, który jak się okazało w swojej ostatniej woli postanowił sprzedać dom i odłożyć wszystkie pieniądze na koncie oszczędnościowym, które miało być przekazane jego wnukowi po osiągnięciu pełnoletności. Dzięki funduszom od staruszka, a także stypendiom za wybitne wyniki w nauce, James wrócił na Wyspy Brytyjskie i rozpoczął naukę na Uniwersytecie Cambridge.
Studiował jednocześnie dwa kierunki, fizykę oraz informatykę, na czym cierpiało niezwykle jego życie towarzyskie. Na szczęście nigdy nie przejmował się nim zbytnio. Cały czas wolny od nauki poświęcał na naukę judo, arnis oraz eksperymentowanie z tworzeniem aplikacji i stron internetowych. Reprezentował również uczelnię w czasie licznych projektów czy konkursów, a czasami grywał z niewielkimi sukcesami na giełdzie. W czasie trzeciego roku na uniwersytecie zebrał grupę innych studentów i korzystając ze swojego talentu, zgromadzonych funduszy oraz ich pomocy założył niewielką firmę i wziął udział w przetargu mającym na celu wyłonienie kto zajmie się stworzeniem nowych zabezpieczeń serwerów dla organizacji rządowych. Prezentacja grupki studentów wgniotła w ziemię duże i zadufane w sobie firmy, a komisja biorąc pod uwagę osiągnięcia naukowe członków zespołu oraz niższe koszta postanowiła dać młodym ludziom szansę. Zlecenie kosztem wielu nieprzespanych nocy i jednego cudem powstrzymanego samobójstwa ukończono na czas, a firma ruszyła z kopyta.
Gdy James odbierał dyplom ukończenia studiów, on i jego koledzy cieszyli się dobrze funkcjonującym i przynoszącym niemałe dochody interesem. Zajmowali się opracowywaniem systemów zabezpieczeń dla jednostek rządowych oraz firm prywatnych, tworzyli nowoczesne systemy namierzania na potrzeby wojska i zaawansowane maszyny na potrzeby szpitali oraz fabryk. W późniejszym czasie za namową jednego z kolegów zaczęli również produkować własne laptopy, telefony i komputery, do których James uparł się stworzyć nowy system operacyjny, zirytowany po tym jak po raz kolejny musiał formatować komputer z Windowsem... W przeciwieństwie do wielu bogatych ludzi MacLeod trzyma głowę nisko, unikając czerwonych dywanów i wielkich konferencji. W ten sposób chociaż jego nazwisko widnieje w nazwie firmy i co bardziej zainteresowani techniką ludzi kojarzą jego imię, to niewielu kojarzy jego twarz. Pamiętając o swoich nieciekawych przeżyciach z dzieciństwa często angażuje się w działalność charytatywną, a jego firma współprowadzi kilka dobrze funkcjonujących sierocińców na Wyspach Brytyjskich oraz w USA.
Obecnie przebywa w Stanach, odpoczywając od zimnej i deszczowej Szkocji. Jeżeli chodzi o pracę to wystarcza mu wiedzieć gdzie jakie są projekty, a czasami sam rozrysuje coś nowego i prześle szkice z wytycznymi do odpowiedniego działu. Dawno nie mieli zadania na tyle ambitnego, aby sam chciał brać w nim udział.


Ekwipunek:
Zawsze przy sobie:
 
Inne:
 

Umiejętności i ew. Wykształcenie:
- Wykształcenie wyższe, bachelor's degree z informatyki i fizyki na Uniwersytecie Cambridge;
- Poza angielskim posługuje się biegle językami rosyjskim oraz francuskim, zna podstawy łaciny i włoskiego;
- Judo (3 dan) oraz podstawy Arnis z naciskiem na noże;
- Wprawnie rzuca nożami, wie jak używać broni palnej;
- W miarę dobrze prowadzi samochód, poradzi sobie na motorze;
- Podstawy szermierki szpadą oraz szablą;
- Znawca twórczości J.R.R. Tolkiena;
- Zna się na mechanice;
- Świetny haker;
- Zróżnicowana fobia przed bronią palną;
- Wielka słabość do kotów;
- Osobowość mnoga;
- Pływanie


Ostatnio zmieniony przez James dnia Sob 24 Lut 2018, 22:49, w całości zmieniany 20 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bóg
Admin
avatar

Liczba postów : 9
Na forum od : 18/07/2014

PisanieTemat: Re: James MacLeod   Czw 14 Maj 2015, 17:51

Akcept
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://supernaturalrpg.forumpolish.com
 
James MacLeod
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Podpułkownik James Rhodes / War Machine
» James "Bucky" Barnes
» James Potter
» James Potter
» St. James's Park

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Supernatural PBF :: Karty Postaci :: Karty Postaci-
Skocz do: