Gra Play By Forum na motywach genialnego serialu Supernatural.
 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Ulice Los Angeles

Go down 
AutorWiadomość
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 119
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Ulice Los Angeles   Pią 16 Lut 2018, 21:41

~~~~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nicolas White

avatar

Liczba postów : 142
Na forum od : 26/07/2014

PisanieTemat: Re: Ulice Los Angeles   Nie 18 Lut 2018, 01:42

5 sierpnia 2016
Późny wieczór


Z baru wrócił do swojego pokoju w motelu i zajął się czyszczeniem i konserwacją wszelkiej broni, jaką miał ze sobą. Następnie nalał wody święconej do srebrnej piersiówki i włączył telewizor. Czas do wieczora zleciał mu na oglądaniu jakiegoś show, które większość ludzi uznawała za śmieszny.
Kiedy zbliżała się wyznaczona godzina, White wskoczył w swój garnitur i pojechał na spotkanie z Cedem pod Afrodyzjakiem. Po drodze wstąpił po dwa cheeseburgery i dwie cole, aby w końcu zaparkować idealnie pod klubem. Pozostało czekać na Cedrica i jekaiegoś pracownika Larryego...

_________________
Dopóki su­mienie pa­mięta, wi­ny nie zapomnisz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cedric

avatar

Liczba postów : 100
Na forum od : 19/07/2014

PisanieTemat: Re: Ulice Los Angeles   Nie 18 Lut 2018, 02:06

Cedric po spotkaniu w barze pojechał kupić garnitur, a z racji tego, że był cholernie wybredny to zajęło mu to prawie godzinę. Po wszystkim wrócił do motelu i zaczął przygotowywać się na akcję. Wyciągnął z bagażnika auta odpowiednią legitymację agenta FBI i policyjną kaburę na pistolet. Gdy wszystko było gotowe zjadł szybki posiłek złożony głównie z zamówionej chińszczyzny.
Na miejscu był pięć minut po dziesiątej. Miasto spowił już dawno mrok, choć w Los Angeles nigdy tak naprawdę nie było ciemno. Szczególnie w takiej dzielnicy, gdzie lampom ulicznym pomagały jeszcze telebimy reklamowe i liczne neony.
Zajechał na parking i wysiadł z auta. Chwilę później znalazł się już w samochodzie Nicolasa. Zamknął drzwi i powiedział:
- I jak? Ktoś wychodził? - Ced raczej nie spodziewał się usłyszeć potwierdzenia. Na takie miejsca to zdecydowanie za wczesna pora żeby kończyć pracę. - Powiedz mi... - Powiedział chwile później. - Skąd znasz tą Rose Westcourt? - Zastanawiał się nad jej osobą całą drogę tutaj. Nico po nią zadzwonił, więc musiał coś wiedzieć.

_________________
Wszystko się kiedyś kończy. Nawet nieśmiertelność.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nicolas White

avatar

Liczba postów : 142
Na forum od : 26/07/2014

PisanieTemat: Re: Ulice Los Angeles   Nie 18 Lut 2018, 02:17

Siedział i szamał burgera, kiedy do samochodu wsiadł Cedric. Na jego pytanie łowca pokręcił jedynie przecząco głową.
- Na razie tylko wchodzą. - uściślił, wyciągając paczkę z burgerem i napojem w stronę nefilimia. Sam nie jadł od kilku godzin - a w zasadzie od spotkania w barze - i już zaczynało mu burczeć w brzuchu. Cedric raczej też nie miał czasu na takie rzeczy.
- Rose... - westchnął, spoglądając na moment na przyjaciela. Następnie wrócił do obserwacji klubu. - Poznałem ją tam gdzie większość łowców, w forcie. - pociągnął łyk coli z kubka i zagryzł burgerem. - Poza tym wyczytałem w notatkach zarówno rodzinnych, jak i Matoskaha, że niejaka Rose Westcourt należała do grona łowców, którzy założyli fort. Zdaje się to wciąż ta sama rodzina, a polowania na potwory stały się ich rodzinną tradycją. - nie miał pojęcia, czemu nefilim tak się nią interesuje. Nie mógł przecież wiedzieć, że obie Rose są - lub były, jak kto uważa - w zasadzie identyczne z wyglądu...

_________________
Dopóki su­mienie pa­mięta, wi­ny nie zapomnisz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cedric

avatar

Liczba postów : 100
Na forum od : 19/07/2014

PisanieTemat: Re: Ulice Los Angeles   Nie 18 Lut 2018, 03:08

Przyjął burgera z wielką ochotą. Co prawda coś tam jadł w motelu ale nijak miało się to do solidnego steka w bułce z bekonem i sosem.
- Dzieki... - Powiedział z pełnymi ustami starając się nie uwalić nowego garnituru.
Historia znajomości Rose i Nicolasa nie była zbyt obszerna. Po prostu kolejny łowca w forcie. Nic więcej. W sumie czego się spodziewał? To całe podobieństwo musiało być jedynie zbiegiem okoliczności i wielką mocą genów. Niemniej jednak dwa psy żyjące 150 lat nadal go zastanawiały. Będzie musiał przy okazji z tą Rose pogadać.
- Zdziwiłem się strasznie jak ją zobaczyłem, bo wygląda identycznie jak jej praprababka. - Rozmawiając z Nico nie krępował się wcale mówić otwarcie. Jako jeden z nielicznych wiedział, że Ced żyje już bardzo długo. - Nawet głos i charakter podobny. Geny dawnej Rose musiały być mocne. - Wziął następnego gryza patrząc w stronę klubu. Na razie nic się nie działo. - Kto by pomyślał, że tradycja przetrwa tyle pokoleń... a tak w ogóle to co tam u ciebie słychać Nico? Nie widzieliśmy się chyba z rok.

_________________
Wszystko się kiedyś kończy. Nawet nieśmiertelność.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nicolas White

avatar

Liczba postów : 142
Na forum od : 26/07/2014

PisanieTemat: Re: Ulice Los Angeles   Nie 18 Lut 2018, 03:23

- Cóż, potwierdzić nie mogę, ale wierzę na słowo. Widać, czasami geny robią swoje. - odpowiedział i dokończył swój posiłek. Pod klubem jak na razie nic się nie działo. Żaden z pracowników jak na złość nie chciał tego dnia wyjść wcześniej z pracy.
- U mnie ta tradycja zanikła dość szybko. Nawet ja nie byłbym łowcą, gdyby potwory i demony nie wybiły dosłownie wszystkich moich najbliższych, nie licząc brata. - tak to już było z łowcami. Większość z nich zaczęła polować w akcie zemsty za stratę kogoś bliskiego. Tylko nieliczni parali się tym jako rodzinną tradycją. Uśmiechnął się na pytanie Ceda.
- A co miałem robić..? - zapytał. - Jeździłem po kraju i polowałem. A jak nie łowy, to zajmowałem się fortem. Chociaż nie, na początku nie mogłem podnieść się po stracie Nicole. Kiedy i ją straciłem, wszystko przestało mieć sens. Dopiero Thomas wyciągnął mnie z tego i to dzięki niemu wróciłem do polowań. - wspomnienia uderzyły w niego jak rozpędzona ciężarówka, przygniatając niewidzialnym ciężarem tysięcy ton. Rzadko kiedy o tym rozmawiał i starał się odsunąć przeszłość.
Nie było to jednak możliwe.
- No ale wszystko to przeszłość. A powiedz co Ty robiłeś..? - zapytał, zmieniając temat. Siorbnął z kubka i upewnił się, że ich cel - kimkolwiek jest - jeszcze nie opuścił klubu...

_________________
Dopóki su­mienie pa­mięta, wi­ny nie zapomnisz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cedric

avatar

Liczba postów : 100
Na forum od : 19/07/2014

PisanieTemat: Re: Ulice Los Angeles   Nie 18 Lut 2018, 23:18

Tak, geny rzeczywiście potrafiły zadziwiać. Nawet w Nico Ced widział trochę ze starego i poczciwego Matoskah, choć na pierwszy rzut oka wydawali się kompletnie różni.
Nefil tylko kiwnął głową na słowa o rodzinnej tradycji i śmierci bliskich Nicolasa. Łowcy często tak zaczynali i przez to najczęściej byli też bezwzględni i bezlitośni dla wszystkiego co nie jest człowiekiem. W sumie to nawet trudno się im dziwić. Ced tez miał taki czas w życiu i wiedział jak to jest.
Po dalszych słowach Nico zrobiło się jakby niezręcznie. Ced zawsze uważał, że White byłby pełniejszym człowiekiem bez łowieckiego fachu, za to z rodziną i przyziemnymi problemami. Teraz jakby czegoś w nim brakowało... Taka pustka w sercu, która męczy człowieka zawsze gdy zasypia i się budzi. Pustka, którą polowania miały zapełnić.
- Rozumiem... - Nie mówił nic więcej. - Ja chciałem zrobić sobie przerwę od polowań. Zainwestowałem trochę kasy w Nowym Orleanie w niedużą księgarnie.
Szło całkiem dobrze do póki jedna demonica jej nie spaliła. Zacząłem potem na nią polować, ale trop się urwał. Podobno ten Larry Snow ma coś o niej wiedzieć. Kto wie, może upiekę na tym polowaniu dwie pieczenie na jednym ogniu...

_________________
Wszystko się kiedyś kończy. Nawet nieśmiertelność.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nicolas White

avatar

Liczba postów : 142
Na forum od : 26/07/2014

PisanieTemat: Re: Ulice Los Angeles   Pon 19 Lut 2018, 11:23

Nicolas rzeczywiście od urodzenia przygotowywany był do bycia "cywilem" nie łowcą. Jego rodzina nie zapomniała o potworach tylko dzięki stałej obecności łowców w forcie. Potem White poznał swoją miłość i to także zapowiadało odsunięcie się od życia łowcy.
Do czasu.
Chłopak otrząsnął się akurat, kiedy Ced zaczął opowiadać. Bardzo zaciekawiło go to, że obie sprawy się łączą. Z własnych doświadczeń wiedział, że zemsta smakuje wyśmienicie, toteż zamierzał dopomóc przyjacielowi jak najlepiej będzie potrafił.
- W takim razie zrobimy wszystko, abyś mógł sobie pogadać z tym Larrym. - w tym momencie boczne drzwi do klubu otworzyły się i na zewnątrz wyszedł młody mężczyzna w garniturze i krótkich, blond włosach. Wyglądał na barmana, czy może krupiera. Zapalił papierosa i zaciągnął się.
- Patrz Ced. - wskazał nefilimowi ruchem głowy zaułek. - Wygląda na pracownika. Próbujemy..? - zapytał i dopił colę...

_________________
Dopóki su­mienie pa­mięta, wi­ny nie zapomnisz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cedric

avatar

Liczba postów : 100
Na forum od : 19/07/2014

PisanieTemat: Re: Ulice Los Angeles   Pon 19 Lut 2018, 22:09

- Priorytetem jest dorwanie tego Koła i demona, który go szuka. Swojej zemsty dokonam tylko jeśli będzie dobra okazja. Nie mam zamiaru narażać dla niej misji.
Osobiście nie cierpiał jak ktoś psuje cały misterny plan chcąc osiągnąć jakieś prywatne cele, toteż sam nigdy tak nie robił. Jeśli nie dorwie Alex teraz, zrobi to później. Ma dużo czasu...
Chwilę później, gdy Ced kończył już dojadać burgera, Nico zauważył kogoś przy klubie. Ubrany dobrze, z papierosem w ręku. Pracownik jak nic.
- Próbujemy. - Odparł Ced pochłaniając ostatni kęs i wycierając usta i dłonie w chusteczkę. Sprawdził jeszcze czy ma odznakę w kieszeni marynarki.

_________________
Wszystko się kiedyś kończy. Nawet nieśmiertelność.


Ostatnio zmieniony przez Cedric dnia Wto 20 Lut 2018, 20:01, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nicolas White

avatar

Liczba postów : 142
Na forum od : 26/07/2014

PisanieTemat: Re: Ulice Los Angeles   Wto 20 Lut 2018, 11:36

Nicolas szanował takich ludzi, toteż spojrzał na Cedrica wzrokiem pełnym szacunku. W sumie czemu nie miałby mu pomóc po akcji? Tak, Nico postanowił pomóc przyjacielowi dokończyć sprawę.
Wysiadł z samochodu i podszedł do palącego mężczyzny.
- Witamy, agent Henry Buford. - wyciągnął odznakę i machnął mu przed nosem. - Mój partner, agent Jon Carter. - wskazał ruchem głowy łowcę. - Przejdzie się pan z nami. Mamy kilka pytań. - nie chciał rozmawiać o wkradaniu się do klubu pod jego drzwiami i oknami. W samochodzie będzie bezpieczniej i lepiej. Przynajmniej tak on sam sądził...

_________________
Dopóki su­mienie pa­mięta, wi­ny nie zapomnisz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cedric

avatar

Liczba postów : 100
Na forum od : 19/07/2014

PisanieTemat: Re: Ulice Los Angeles   Wto 20 Lut 2018, 21:46

Wyszli z auta i pewnym acz niezbyt szybkim krokiem udali się w stronę mężczyzny z papierosem. Zauważył ich jak byli po drugiej stronie ulicy i cały czas miał wzrok mówiący "czy oni idą do mnie?". Niestety dla niego rzeczywiście szli mu na spotkanie.
Nico ich przedstawił. Cedric na dźwięk swojego fałszywego nazwiska wyciągnął odznakę i pokazał ją pracownikowi klubu.
- Proszę się nie martwić, to tylko rutynowe procedury. - Rzucił jeszcze i wskazał na samochód Nicolasa stojący po drugiej stronie ulicy.
Przeszli do auta i wskazali mężczyźnie miejsce z tyłu. Ced wsiadł obok kierowcy i wyjął z wewnętrznej kieszeni mały notatnik i długopis.
- Pańska godność? - Trzeba było stworzyć dobre pozory federalnej biurokracji i wzorowo przeprowadzonych procedur, toteż najpierw zamierzał zadać kilka kompletnie nieistotnych pytań.
Gdy mężczyzna odpowiedział Ced kiwnął głową i zapisał jego imię i nazwisko w notatniku.
- Jest pan pracownikiem klubu jak mniemam? - Poczekał na odpowiedź. - Właścicielem jest niejaki... Larry Snow, zgadza się? - Znów pauza na odpowiedź. - Jak długo pan tu pracuje? Do której jest pan w pracy? Zauważył pan coś dziwnego ostatnio w klubie? Jakiś podejrzanych ludzi? - Jeszcze kilka pytań padło z jego ust, po czym zamknął notatniczek i obrócił głowę do mężczyzny.
- Nie będziemy owijać w bawełnę. Nasza agencja podejrzewa, że pewni ludzie planują atak na klub podczas aukcji. Naszym zadaniem jest ich powstrzymać i aresztować, jednak żeby to zrobić będziemy potrzebowali pańskiej pomocy. Musimy wejść teraz do klubu od zaplecza, zachowując pełną dyskrecję. Nikt nie może się o tym dowiedzieć. Mogłoby to narazić całą operację.

_________________
Wszystko się kiedyś kończy. Nawet nieśmiertelność.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 119
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Ulice Los Angeles   Sro 21 Lut 2018, 21:07

Mężczyzna na  widok odznaki nie wydawał się nawet odrobinę zaniepokojony. Nachylił się trochę do przodu by trochę lepiej się przyjrzeć blachom Cedrica, a jego usta ułożyły się w wyraz "wow", wyglądał też na trochę rozespanego.
- Spoko brachu - powiedział do Nico i poszedł bez zbędnych pytań za chłopakami, po drodze gapiąc się na nich z lekko rozdziawionymi ustami lub rozglądając wokół.
- Wooooow, niezła bryka - powiedział, gdy usadzili do w środku. - Miętowy Steve, brachu - odpowiedział na pytanie nefilima, ewidentnie był pod wpływem czegoś. - Jest tak - przytaknął na pytanie o pracę i później ponownie na Larry'ego. - A bo ja wiem, brachu, całe milenia przelatują mi przed oczami - stwierdził, wygodniej rozsiadając sie na siedzeniu. - Podejrzanych ludzi? W żadnym razie, wszyscy są suuuuuuper wychillowani.
Gdy Ced opisał sytuację z możliwym napadem, Steve usiadł opierając ręce na kolanach i słuchał z rozdziawionymi ustami.
- Woooooow, ostro... - podsumował. - Larry się wkurzy jeżeli ktoś popsuje mu aukcję - stwierdził. - Kuuuuuurde... Dobra, chłopaki, wchodźcie, ale nic nie mówcie, że was wpuściłem. Zwłaszcza tym karłom...
Steve poprowadził mężczyzn do drzwi w zaułku, z których wyszedł i wprowadził do środka.
- Normalnie wchodzą tędy dostawcy... I wynosimy czasem śmieci z parteru... No i te różowe myszy uciekają tędy gdy kradną burbon, wiecie jak to jest ziomki - opowiadał. - Co teraz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nicolas White

avatar

Liczba postów : 142
Na forum od : 26/07/2014

PisanieTemat: Re: Ulice Los Angeles   Sro 21 Lut 2018, 22:29

Na dość luźną odpowiedź mężczyzny podniósł pytająco brew. Cicho chrząknął i ruszył do samochodu. Zajął miejsce za kierownicą i postanowił nie odzywać się, kiedy Cedric rozpoczął "przesłuchanie". Z każdą kolejną odpowiedzią pracownika baru był przekonany, że ten coś brał. Niby lepiej dla nich, nie będzie dopytywał, ale z drugiej strony...
Pokręcił zrezygnowany głową i uścisnął palcami nasadę nosa, zamykając na moment oczy. W końcu nefilim powiedział to, po co to wszystko robili. Nico zdziwił się jednak, bowiem przekonany był, iż jeden z nich zostanie wprowadzony w dniu aukcji.
Musiał improwizować. Skoro wchodzą dzisiaj, trzeba zostawić broń już teraz.
Wysiadł i otworzył pakę samochodu. Z poręcznej walizki wyrzucił jej zawartość, po czym wsadził cztery pistolety - wraz ze swoim - dwa srebrne nożyki, zapasowe magazynki i wyciągnął od Ceda jego nożyk. W końcu ta broń też im się przyda.
Z tak wypakowaną walizką ruszył za łowcą i pracownikiem do wnętrza budynku. Kiedy ten drugi zadał pytanie, Nico wzruszył ramionami.
- On tu jest od gadki. Ja od roboty. - rzucił i spojrzał na przyjaciela. Skoro chciał to zrobić w ten sposób, niech teraz główkuje co dalej...

_________________
Dopóki su­mienie pa­mięta, wi­ny nie zapomnisz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cedric

avatar

Liczba postów : 100
Na forum od : 19/07/2014

PisanieTemat: Re: Ulice Los Angeles   Czw 22 Lut 2018, 23:48

Trafił im się naprawdę ciekawy pracownik. Już po kilku jego słowach dało się wyczuć, że albo jest maksymalnie wyluzowanym człowiekiem nie czującym żadnego stresu, albo nawąchał się czegoś łagodnego i jedzie na haju. To nawet lepiej. Z takich łatwo się wyciąga informacje.
Przesłuchanie poszło jak po maśle a propozycja pomocy została przyjęta bez problemu. Dobrze. Teraz trudniejsza część. Trzeba było wnieść broń do środka.
Nico zajął się załadunkiem sprzętu do walizki. Ced podał mu tylko nóż z wewnętrznej kieszeni marynarki. Po kilku minutach byli gotowi i przeszli pod klub.
- Jasne ziomeczku. - Odpowiedział na ostatnie zdanie. - Teraz zaprowadź nas do męskiej toalety. Nie pytaj dlaczego. To ściśle tajne.
Przeszli do swojego celu bocznymi korytarzami. Ced kazał pracownikowi zostać i sam z walizką wszedł do łazienki. Była na szczęście pusta. Wszedł do jednego z boksów i na zamkniętym sedesie otworzył walizkę. Wyciągnął swój nożyk i sięgnął do małej kratki wentylacyjnej. Zaczął końcówką noża odkręcać śruby jedna po drugiej aż w końcu kratka odeszła od ściany. Pomacał ręką czy było dość miejsca. Co prawda trochę brudno, ale pistolety wejdą.
Wsunął wszystkie cztery do kanału i przykręcił kratkę z powrotem.
Został mu tylko nożyk. Myślał przez moment co z nim zrobić. W końcu otworzył spłuczkę od sedesu, wrzucił go do wody i zamknął.
- Improwizacja. - Powiedział do siebie.
Wyszedł z łazienki trzymając już znacznie lżejszą walizkę. Pokazał "ziomeczkowi" że ma ich zaprowadzić do wyjścia.
- Tylko pamiętaj, nikt nie może o tym wiedzieć. Dla dobra pana Snowa i jego aukcji, będzie lepiej jak załatwimy to po cichu. Póki co... dziękuję za pomoc w imieniu agencji. Kraj jest z ciebie dumny.
Pożegnał zabawnego jegomościa i udał się z Nicolasem do auta.

_________________
Wszystko się kiedyś kończy. Nawet nieśmiertelność.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nicolas White

avatar

Liczba postów : 142
Na forum od : 26/07/2014

PisanieTemat: Re: Ulice Los Angeles   Pią 23 Lut 2018, 17:04

Ruszył za Cedriciem pewien, że ten coś na pewno wymyśli. I tak też się stało. Przeszli bocznymi korytarzami, aż pracownik klubu zaprowadził ich do toalet. Nefilim zniknął na kilka minut wewnątrz, zaś zadaniem Nicolasa było dopilnowanie, aby nikt mu nie przeszkadzał.
Cała akcja poszła gładko i sprawnie - co bywa rzadkością - więc obaj łowcy opuścili lokal i udali się do samochodu. Akurat, kiedy White wsiadał, odezwał się jego telefon. Nicolas postanowił oddzwonić.
- Siemasz Tony.
- Witaj.
- Właśnie wyszliśmy z klubu. Sprzęt przygotowany do jutrzejszej akcji. Słuchaj, robimy tak jak ustaliliśmy. Gramy ochronę naszego bogacza, tutaj nic się nie zmieniło. Spotkamy się godzinę przed aukcją w Półksiężycu.
- Aha, to do jutra.
- No do jutra, na razie. - przeprowadził krótką rozmowę, a następnie wysłał sms-a do Rose. Spojrzał na Ceda i wzruszył ramionami.
- Tony pytał co z akcją i co on ma do roboty. - odpalił samochód. - Podwieźć Cię gdzieś..? - zapytał. Miał dosyć tego dnia, chciał tylko położyć się już spać...

_________________
Dopóki su­mienie pa­mięta, wi­ny nie zapomnisz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Ulice Los Angeles   

Powrót do góry Go down
 
Ulice Los Angeles
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Ulice NYC
» Ulice
» Ulice
» Bronx - Ulice
» Ulice

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Supernatural PBF :: Ameryka Północna :: Stany Zjednoczone :: Zachodnie Stany :: Kalifornia :: Los Angeles-
Skocz do: