Gra Play By Forum na motywach genialnego serialu Supernatural.
 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Klub "Afrodyzjak"

Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 132
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Klub "Afrodyzjak"   Pią 16 Lut 2018, 21:46

~~~~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 132
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Klub "Afrodyzjak"   Wto 27 Lut 2018, 00:41

7 sierpnia 2016 - późny wieczór

Aukcja w klubie oczywiście odbywała się wieczorową porą, trzeba było zadbać o odpowiednią atmosferę oraz komfort co bardziej "potwornych" gości. Drzwi wejściowe do klubu zostały szeroko otwarte, a przejście dla VIPów wydzielone i pilnowane przez kilku dodatkowych ochroniarzy, którzy wskazywali drogę do odpowiedniej windy i dokonywali z użyciem wykrywacza metalu krótkiego przeszukania w celach bezpieczeństwa. Co do broni, wkrótce łowcy przekonają się, że ich zjarany ziomal popełnił maluuuuutki błąd i zabrał ich o jedno piętro za wysoko. O ile nie wykombinują jak niezauważenie urwać się z imprezy, włamać wyżej i wrócić z arsenałem, to może być nieciekawie. Oczywiście rozpoczynając od momentu, w którym zorientują się co zrobili źle. To co teraz? Wystarczyło wmieszać się w tłum odstawionych gości, poddać się grzecznie kontroli - wyrzuciwszy metalowe przedmioty tymczasowo do koszyczka - i wjechać na górę. Aukcja czekała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nicolas White

avatar

Liczba postów : 144
Na forum od : 26/07/2014

PisanieTemat: Re: Klub "Afrodyzjak"   Wto 27 Lut 2018, 11:16

Pod klub zajechali dwoma dużymi, terenowymi samochodami. W pierwszym Nico-ochroniarz-kierowca wraz z milionerem i jego kochanką, w drugim Tony-ochroniarz-kierowca i szef ochrony, Cedric. White wysiadł z samochodu, poprawił ciemne okulary na nosie i rozejrzał się czujnie. Następnie jak na bodyguarda przystało, otworzył swojemu "pracodawcy" drzwi, aby wraz ze swoją cizią mógł wysiąść i ruszyć do wejścia. Nie pozostawało nic innego, jak dalej wczuwać się w rolę i mieć całe towarzystwo na uwadze. Ahhh pozostawała jeszcze jedna nadzieja. Nadzieja, że żaden potwór czy demon nie pozna któregoś z naszych łowców i nie spali całej akcji...

_________________
Dopóki su­mienie pa­mięta, wi­ny nie zapomnisz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cedric

avatar

Liczba postów : 100
Na forum od : 19/07/2014

PisanieTemat: Re: Klub "Afrodyzjak"   Czw 01 Mar 2018, 12:00

Zajechali pod klub o dobrej porze. Aukcja miała się niebawem zacząć.
Ced wysiadł z samochodu i zręcznym ruchem poprawił garnitur i zapiął guziki marynarki. Rozejrzał się po okolicy. Wszędzie widział drogie samochody i i bogatych ludzi, którzy nimi przyjechali. Przy klubie stało kilku ochroniarzy. Już z daleka było widać, że sprawdzają przed wejściem każdego.
Kiedy ich milioner wraz z Rose wysiedli ze swojego auta, Cedric, Nico i Tony zajęli umówione pozycje wokół nich osłaniając parę z trzech stron. Przeszli tak powolnym krokiem do drzwi wejściowych, gdzie zatrzymała ich ochrona klubu. Kazali odłożyć na bok wszystkie metalowe przedmioty i zaczęli sprawdzać wszystkich ręcznymi wykrywaczami metalu. Cedric miał tylko zegarek. Po odłożeniu go był czysty. Reszta również przeszła bez problemu. Odebrali swoje przedmioty i weszli do środka.

_________________
Wszystko się kiedyś kończy. Nawet nieśmiertelność.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James

avatar

Liczba postów : 330
Na forum od : 21/07/2014
Skąd : Edynburg

PisanieTemat: Re: Klub "Afrodyzjak"   Czw 01 Mar 2018, 15:49

Jak się okazało James i Rose mieli jechać z obstawą jednego z panów łowców. Niestety wypadło na tego najbardziej burkliwego, acz z drugiej strony było to o tyle korzystne, że przynajmniej się nie odzywał i w drodze rudy rozmawiał po prostu spokojnie z Rózią na niełowieckie tematy. Padło akurat na książki. Na miejscu "kierowca" otworzył im drzwi, przez które pierwszy wysiadł James, podając dłoń swojej partnerce by pomóc jej wyjść. Następnie uśmiechnął się szeroko i obejmując swoją najdroższą w talii udał się z obstawą w stronę wejścia. Z metalowych przedmiotów miał jedynie zegarek, klucze i klamrę paska, chociaż tego ostatniego nie zamierzał zdejmować. W cienkim portfelu w wewnętrznej kieszeni marynarki było tylko trochę banknotów. Po przejściu kontroli czekała ich jazda windą i sala, na której miała odbyć się aukcja...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 132
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Klub "Afrodyzjak"   Czw 01 Mar 2018, 16:26

Kontrola przeszła bez większych przeszkód i wkrótce całe towarzystwo dotarło do windy, gdzie ponury pan w garniturze wcisnął przycisk i zabrał ich do części budynku goszczącej aukcje. Po wjechaniu na odpowiednie piętro i otwarciu drzwi grupka łowców - i ich plus jeden - zobaczyła szeroki, acz raczej krótki, elegancki korytarz idący na wprost i drugi idący w prawo. Boczna odnoga prowadziła do klatki schodowej oraz toalet - przez co Nico i Ced mogli już zorientować się, że to złe piętro - zaś droga naprzód wiodła do wielkiej sali ze sceną, gdzie odbywać się miała aukcja. Przed podwyższeniem ustawiono kilka szeregów drewnianych krzeseł obitych czerwonym aksamitem (co pasowało do kolorystyki i wystroju wnętrza), za nimi zaś stały cztery długie stoły z przekąskami dla gości. Dwa z nich gościły normalny poczęstunek. Dwa zaś bardziej... wyspecjalizowany. Serca, języki, krew, białe larwy i inne kulinarne ciekawostki.
Kiedy grupka szła jeszcze korytarzem w stronę sali zastąpiła im drogę niska starowinka w wielkim kapeluszu i bardzo dużych okularach przeciwsłonecznych. Omiotła Jamesa spojrzeniem od stóp po czubek głowy i uśmiechnęła się szeroko.
- Jesteś tym nowym, kochaniutki? - zapytała babcinym głosem. - McLeod, co? Od razu poznałam, to te wasze włosy. Wszyscy rudzi... Bądź tak dobry i pozdrów ciocię Rowenę gdy ją spotkasz, powiedz jej, że Bethy zaprasza na herbatkę - powiedziała i odeszła nie pozostawiając czasu na jakiekolwiek pytania. - Och... Jak ja dawno jej nie widziałam... - usłyszeli jeszcze nim staruszka zniknęła między innymi gośćmi.
W tym samym czasie Nico musiał się lekko odsunąć by przepuścić pewną brunetkę w czarnej sukience, która chciała przejść obok nich. Dziewczyna z pewnością była bardzo atrakcyjna, a dobrze dopasowany ubiór tylko podkreślał jej kształty, i zwróciła uwagę na pana ochroniarza. Mijając go zwróciła się do niego twarzą w twarz.
- Hej - rzuciła w przelocie, uśmiechając się uwodzicielsko i odsłaniając jednocześnie nieludzkie kły w uzębieniu, po czym obejrzała się jeszcze za łowca przygryzając wargę.
Już na sali kolejne spotkanie padło na Rose, gdy podszedł do nich wysoki - będą z dwa metry - i barczysty mężczyzna z długimi, związanymi w kucyk włosami i bujną brodą. Kulturalnie przywitał Jamesa ściskając mu mocno - może nawet za mocno - dłoń, a później przeprosił go na chwilę i nachylił się nad Rose pociągając mocno nosem jakby miał zamiar zacząć węszyć.
- Ech... przepraszam. Strasznie jest pani podobna do kobiety, która zabiła mojego brata. Na szczęście zapach nie ten sam - wytłumaczył spokojnie. - Zwykli łowcy to dziecinada, ale z niektórymi nie można być zbyt ostrożnym, tak czy inaczej, miłej zabawy - powiedział i oddalił się.
Cedric tymczasem ze swoim naturalnym darem wśród części normalniej wyglądających gości dostrzec mógł kłębiące się we wnętrzu naczyń wynaturzone, ciemne kształty - demony. Jeden bardzo charakterystyczny demon zaś przykuł jego wzrok na scenie, gdzie przymilał się mężczyzny najwyraźniej niepiekielnego pochodzenia. W bardzo krótkiej czerwonej sukience na ramiączka i z odkrytymi plecami stała tam Alex, zmora pana Northmana od lat. Mężczyzna, którego ramię ściskała, był średniego wzrostu, całkiem dobrze zbudowany, łysy, z krotko przyciętą zadbaną brodą. Ubrany był w elegancki garnitur i wydawał polecenia kilku pracownikom klubu, najwyraźniej był to gospodarz - Larry Snow. Nefilim na razie mógł być jednak pewien, że nie został rozpoznany.
- Panie i panowie, aukcja rozpocznie się za dwadzieścia minut! - zakrzyknął gospodarz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Asgaroth

avatar

Liczba postów : 9
Na forum od : 11/11/2014
Skąd : Otchłań

PisanieTemat: Re: Klub "Afrodyzjak"   Czw 01 Mar 2018, 19:23

Asgaroth zamieszał whiskey w szklance przechodząc obok stołów zastawionych przekąskami i patrząc co też takiego gospodarz uznał za stosowne na nich umieścić. Osobiście nigdy nie przepadał za ludzkim mięsem, które cieszyło część demonów i oczywiście potwory. Może wynikało to z pozostałych po ludzkim życiu zahamowań, a może po prostu pożeranie człowieka uważał za coś bardziej odpowiedniego dla monstrów, nie demonów, które uważał za istoty bardziej podobne zwierzętom niż piekielnikom na poziomie. Uniósł jeden z języków leżących na wypolerowanym na błysk stalowym - bo raczej nie srebrnym - półmisku i powąchał. Dziewica, ocenił i odłożył "smakołyk". Na pewno znajdą się tu amatorzy podobnych rzeczy. Wtedy też jego wzrok spoczął na ciekawej grupce postaci, z których jedna szczególnie rzuciła mu się w oczy.
- Przypomina mi pan mojego starego znajomego - powiedział do Cedrica. - Był skandynawskim poławiaczem Śledzi. Zabawne czasem są zrządzenia losu, prawda? - zapytał uśmiechając się zagadkowo i odszedł.
Trzeba będzie zająć miejsce gdzieś daleko od tej grupki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nicolas White

avatar

Liczba postów : 144
Na forum od : 26/07/2014

PisanieTemat: Re: Klub "Afrodyzjak"   Sob 03 Mar 2018, 09:36

Do klubu weszli bez zbędnych przeszkód. Kiedy zaś wjechali na odpowiednie piętr, Nico natychmiast zorientował się, że broń zostawili piętro wyżej. Będą musieli wykombinować, jak tam się dostać. Na razie jednak muszą rozejrzeć się po sali i przygotować na aukcję.
Gdy tylko ruszyli w stronę sali, zaczęły dziać się dziwne rzeczy. Najpierw jakaś starowinka poznała rudego - co był lekko mówiąc bardzo dziwne, bowiem ten nie miał przecież nic wspólnego z życiem łowcy - następnie Rose została obwąchana przez - z całą pewnością - potwora, który stwierdził, że wygląda znajomo. Na koniec jakiś mężczyzna w garniturze rozpoznał Ceda. Z jego wypowiedzi wynikało, że mogą znać się od dawna, jeżeli na prawdę się znają. Czyżby kolejny nefilim..?
Jedynie White nie został przez nikogo rozpoznany, przynajmniej na razie. Aczkolwiek... Kiedy zatrzymała ich starowinka, łowca musiał przesunąć się nieco, aby przepuścić bardzo atrakcyjną kobietę.
- Hej. - odpowiedział jej uśmiechając się i choć mógł, to nie spodziewał się tego. Była to bowiem wampirzyca! Przez moment przeleciała mu przez głowę myśl, jakby to było przespać się z tak atrakcyjną i uwodzicielską wampirzycą. Może tutaj nie zostałby kolacją... Jednak ta myśl pojawiła się tylko na króciutki moment. Mimo to obejrzał się jeszcze za nią, wszak potwór czy nie, jest na czym oko zawiesić.
Tak czy inaczej, banda łowców wśród mnóstwa potworów - i zapewne demonów - staje się bardzo rozpoznawalna. Co prawda nikt nie nazwał ich jeszcze łowcami, ani nie zjadł z tego powodu, nie mniej stawało się to niebezpieczne. Muszą na siebie uważać...

_________________
Dopóki su­mienie pa­mięta, wi­ny nie zapomnisz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cedric

avatar

Liczba postów : 100
Na forum od : 19/07/2014

PisanieTemat: Re: Klub "Afrodyzjak"   Pon 05 Mar 2018, 20:38

Weszli do środka i korytarzem udali się do miejsca, gdzie skupiona była większość gości. Już na samym początku Ced zorientował się, że broń jest dalej niż myślał. Musieli zostawić ją na innym piętrze. Zaklął w myślach paskudnie. Nie lubił komplikacji. No ale w sumie to nie było się co dziwić. Nie zrobił wcześniej żadnego rekonesansu w obawie przed rozpoznaniem. Trzeba było zaryzykować wtedy, żeby nie musieć ryzykować teraz. Szlag.
Sala aukcyjna była wielka i wyposażona w specjalną scenę. Widać było, że aukcje odbywają się tu regularnie a sala została zbudowana specjalnie w tym celu. Nie zdążył dobrze się rozejrzeć a już ktoś do nich podszedł. Jakaś staruszka w dziwnym kapeluszu powiedziała coś o cioci Rowenie do Jamesa, potem wampirzyca "apetycznie" spojrzała na Nicolasa, gdy ten ją przepuszczał. Nie był pewny czy jej wzrok był pełen pożądania czy głodu. Możliwe, że obu na raz...
Niewiele później jakiś jegomość podszedł do Rose i ją... obwąchał. Nie było wątpliwości, że to wilkołak. Cóż, nawet się mu nie dziwił. Też doświadczył niedawno silnego deja vu, gdy zobaczył Rose pierwszy raz.
Ced widział wokół wiele demonów. Ich czarne aury i paskudne twarze wyróżniały się z tłumu niezwykle mocno. Jeden z demonów był jakiś znajomy... kobieta... ubranie i zachowanie pasowało mu tylko do jednego piekielnika. Alex... W nefilu wezbrała wściekłość. Gniew gromadzony przez setki lat. Przypomniały mu się wszystkie te momenty kiedy ją spotkał. Nikogo na świecie nie chciał zamordować tak bardzo jak tej plugawej suki.
Opanował się chwile później i odwrócił wzrok od Alex i jej towarzysza. Nie można było ryzykować powodzeniem misji dla zemsty. Zabije ją tak czy siak. Jeśli nie teraz to później. Miał dużo czasu...
Nagle jakby z podziemi wyłonił się Ash. Ced lekko zmarszczył brwi na jego widok. Zawsze pojawiał się tam, gdzie miało się coś dziać. Nigdy jednak nie było do końca wiadomo czy jego obecność oznacza pomoc czy kłopoty.
- Pan też mi kogoś przypomina. - Odpowiedział do niego. - Pewnego... przedstawiciela handlowego. Rzeczywiście. Los potrafi być kapryśny.
Ced odprowadził go wzrokiem. Jego znajomość z Ashem była tajemnicą, której nikomu nie wyjawiał. Nie był pewny jak inni łowcy zareagowaliby na takie coś i nie chciał teraz tego sprawdzać.
- Pełno tu dziwnych osobistości. - Powiedział cicho do reszty.

_________________
Wszystko się kiedyś kończy. Nawet nieśmiertelność.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rosemarie

avatar

Liczba postów : 330
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Klub "Afrodyzjak"   Wto 06 Mar 2018, 21:39

Nope. Nope, nope, nope. Mniej więcej to kotłoniło jej się w głowie właściwie od czasu zajechania pod klub. Wzięła głębszy wdech i wydech. Dobra, spokojnie, to dla dobra sprawy. No więc uśmiech na twarzy i jedziemy. Gdy wysiedli z auta, a na talli poczuła dłoń rudego przysięgła sobie, że nigdy więcej nie zgodzi się na coś podobnego, a póki co niemal uwiesiła mu się na ramieniu i nawet zrobiła maślany wzrok, a uśmiech wyszedł jej w miarę autentyczny. Że niby ona sobie nie poradzi? Niedoczekanie.
Do czasu kontroli było jeszcze jako tako, a potem poziom dziwności podnosił się niebezpiecznie z każdym krokiem i to mimo uwzględnienia w jakim miejscu się znajdują. Rose niezwykle się cieszyła, że po spotkaniu dziwnej staruszki przeszli przez wąski korytarz, gdzie właściwie nikt jej nie widział, bo mogła dać swojemu sponsorowi cios łokciem pod żebra, a jej wzrok jasno mówił, że będą mieli później do pogadania.
Nico oglądający się za ładną panienką, klasyk. Nico oglądający się za ładną potworzycą, mniej klasyk. Ale w sumie w męskim rozumowaniu ładny tyłek to chyba ładny tyłek, nieważne ludzki, wilkołaczy, wampirzy czy zmiennokształtny. Nie miała okazji dłużej roztrząsać tego zagadnienia, bo właśnie... była obwąchiwana. Skrzywiła się mocno z tego powodu, co w sumie chyba było całkiem naturalną reakcją dla kogoś, kogo właśnie grała. Przeprosił, och, no to wszystko zmienia, nie ma sprawy. Można tak sobie podchodzić do ludzi i ich obwąchiwać, o ile się potem grzecznie przeprosi. Ludzie, co to było za miejsce?! Co jeszcze ich czeka?! ... o, Cedric też miał tu znajomego, świetnie. Cudownie wręcz. Co jeszcze zaraz się stanie? Wpadnie Lucyfer i zastępy niebieskie? A może jakiś Swarożyc z innym Thorem? Zmusiła się do ponownego przybrania uśmiechu i maślanych oczów, ale już była pewna, że po tej akcji będzie potrzebowała sporych dawek alkoholu na uspokojenie nerwów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James

avatar

Liczba postów : 330
Na forum od : 21/07/2014
Skąd : Edynburg

PisanieTemat: Re: Klub "Afrodyzjak"   Wto 06 Mar 2018, 21:57

Dziwy i dziwności. Ledwo znaleźli się na piętrze, ledwo mieli szansę wyjść z windy i przejść parę kroków, a już ktoś go zaczepił. I to jego ze wszystkich tych dziwnych ludzi! Ciocia Rowena? Eee? Co? Co do cholery? Zanim jednak miał okazję powiedzieć cokolwiek i dopytać się o coś więcej, staruszka po prostu spłynęła i skryła się między gośćmi. Wkrótce też dostał jakiegoś kuksańca w bok, za co obrzucił swoją partnerkę oburzonym i pytającym spojrzeniem. Co do cholery razy dwa! Wkrótce Rose została obwąchana - co do cholery razy trzy - ponieważ przypominała jakiemuś wąchaczowi zabójczynię brata, a jeden z chłopaków dowiedział się, że przypomina jakiemuś kolesiowi w garniaku poławiacza śledzi. Ok...
- To jaki teraz macie plan? Czekamy po prostu na aukcję? - zapytał łowców.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nicolas White

avatar

Liczba postów : 144
Na forum od : 26/07/2014

PisanieTemat: Re: Klub "Afrodyzjak"   Wto 06 Mar 2018, 22:29

Gdy weszli na salę, łakomie obejrzał się na stoły z przekąskami. Na te "ludzkie" oczywiście, te bardziej... wyszukane nie były w jego guście. Od dziewiczego języka wolał poczciwego, dobrego burgera z podwójnym serem.
Od całych tych rozmyśleń zaburczało mu w brzuchu. Zaklął szpetnie pod nosem. Mógł przed wyjściem zjeść coś więcej, niż dużą pizzę z szynką i bekonem. Oblizał łakomie wargi, spoglądając tęsknie za jedzeniem, po czym z nadludzkim wysiłkiem woli odwrócił się do towarzyszy.
- Musimy jak najszybciej odzyskać broń. Nieprzewidzianym zrządzeniem losu tak się stało, że nasze spluwy... - mówiąc to ściszył głos i rozejrzał się, upewniając że nikt nie interesuje się ich konwersacją. - Są na piętrze wyżej. W toaletach. - oznajmił reszcie prawdę, o której wiedzieli on i nefilim...

_________________
Dopóki su­mienie pa­mięta, wi­ny nie zapomnisz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cedric

avatar

Liczba postów : 100
Na forum od : 19/07/2014

PisanieTemat: Re: Klub "Afrodyzjak"   Sro 07 Mar 2018, 19:45

Gdy James zapytał o plan, Nico streścił szybko jaki krok jest teraz najważniejszy do wykonania. Zdobycie broni było priorytetem. Ced kiwnął głową i powiedział:
- Ja pójdę. Wiem gdzie dokładnie są. Nie wiem tylko jak ominąć ochronę przy schodach... Jakieś pomysły?
Cóż, było wiele sposobów na pokonanie tej drobnej przeszkody, jednak tym razem trzeba było to zrobić po cichu. Było to o tyle trudne, że roiło się tu od ludzi (i nie tylko), a co za tym idzie, roiło się od uszu i oczu. Cholera. Nie lubił komplikacji.

_________________
Wszystko się kiedyś kończy. Nawet nieśmiertelność.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rosemarie

avatar

Liczba postów : 330
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Klub "Afrodyzjak"   Sro 07 Mar 2018, 20:14

Och, czyli mogło być jeszcze lepiej. Byli bez broni, wspaniale. Cudownie wręcz. Jednak trzeba było iść razem z chłopakami na podrzucanie broni, a nie siedzieć nad basenem z drinkiem. Chociaż musiała przyznać, że było to całkiem przyjemne spędzanie czasu. Zaczęła intensywnie myśleć.
-... będziesz mnie odprowadzać. W damskich toaletach zawsze są kolejki. Powiemy, że nie mogę czekać i muszę się do jakiejś dostać natychmiast, więc musimy iść na inne piętro - powiedziała w końcu.
Plan bardziej niż naciągany, ale chyba lepszy taki niż żaden. No i jednak faktu, że kobiece łazienki zawsze były zapchane nie dało się podważyć. To było wręcz powszechnie wiadome, można było taki kit wciskać wręcz w ciemno.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James

avatar

Liczba postów : 330
Na forum od : 21/07/2014
Skąd : Edynburg

PisanieTemat: Re: Klub "Afrodyzjak"   Sro 07 Mar 2018, 20:35

Gdy James usłyszał o małej "wpadce" z bronią, w jego głowie odezwał się głośny śmiech. Pomylili piętra? Serio? Pffffha! Na szczęście szybko zgłosił im się ochotnik, a po ochotniku mieli też plan na działanie. Wspaniale! Widać od razu było, że kobieta jest wśród tych mięśniaków mózgiem operacji. W takim razie nie mieli chyba nic więcej do roboty, dopóki nie będzie broni i rozpoczęcia aukcji.
- W takim razie my zostaniemy tutaj i wtopimy się w tłum gości, udając, że jesteśmy częścią towarzystwa - powiedział. - Chociaż może być to trudne bez kłów czy innych ozdobników. No to powodzenia! - rzucił, po czym pocałował Rose w policzek i przed puszczeniem jej na wolność dodał - Leć przypudrować nosek.
Mrugnął jeszcze do "kochanki", uśmiechając się wesoło, po czym obrócił się na pięcie i powolnym krokiem, z rękoma w kieszeniach ruszył w stronę części stolika zawierającej alkohol. Czy ja widzę szkocką? Hy! Cydr! O nie... wracaj do spania... Cyyyyyyyyyyydr!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nicolas White

avatar

Liczba postów : 144
Na forum od : 26/07/2014

PisanieTemat: Re: Klub "Afrodyzjak"   Sro 07 Mar 2018, 21:30

Ochotnik sam się zgłosił, plan powstał natychmiast. Doskonale! Nie musiał główkować i zgłaszać się, by naprawiać błąd Cedrica. Problem polegał na tym, że musiał przez to zostać z rudym i chodzić za nim, jak to typowy goryl.
Westchnął ciężko i ruszył za Jamesem. O tyle dobrze, że nie musiał z nim rozmawiać.
Kiedy bogacz powoli obchodził stolik z alkoholem, Nico rozejrzał się po sali. Nie chciał spoglądać na zastawiony mebel, bo do burczenia zaczynała dochodzić suchość w gardle. Jakże chciał otworzyć sobie piwo i schłodzić krtań tym cudownym napojem!
Dostrzegłszy poznaną wcześniej "damę" w czarnej sukience zastanowił się przez chwilę, czy aby nie ma ona tutaj żadnych, równie... hm, niezwykłych koleżanek. White bowiem wychodził ze starego, dobrego założenia, że wroga trzeba dobrze poznać. Im bardziej, tym lepiej. No bo - dla przykładu wystawmy sobie - gdyby poznał słabe... hm, punkty tej wampirzycy, w gorącym momencie, wiedziałby gdzie i jak uderzyć. Same plusy, prawda..?

_________________
Dopóki su­mienie pa­mięta, wi­ny nie zapomnisz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cedric

avatar

Liczba postów : 100
Na forum od : 19/07/2014

PisanieTemat: Re: Klub "Afrodyzjak"   Sro 07 Mar 2018, 22:46

Dzięki Rose plan na odzyskanie broni zrodził się bardzo szybko i Ced musiał przyznać, że nie był on najgorszy. Kiwnął tylko głową na słowa dziewczyny i po tym jak James się z nią "pożegnał" skierowali się razem do korytarza. Po chwili byli już przy klatce schodowej i podeszli do ochroniarza, który pilnował dostępu do piętra.
- Macie może łazienkę tam na górze? - Wskazał na schody. - Partnerce mojego klienta nie chce się czekać w tych kolejkach. Jest... niecierpliwa. - Przewrócił oczami tak, żeby tylko ochroniarz to widział. Być może uda się wzbudzić w nim coś na kształt solidarności zawodowej. - Skoczymy szybko na górę i wracamy za dziesięć minut.

_________________
Wszystko się kiedyś kończy. Nawet nieśmiertelność.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rosemarie

avatar

Liczba postów : 330
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Klub "Afrodyzjak"   Sro 07 Mar 2018, 22:57

Może i była z dala od Jamesa, ale grać musiała nadal. Po opuszczeniu swego sponsora uśmiech zniknął, za to pojawiła się obrażona, kapryśna mina rozpieszczonej panienki. Gdy Ced rozmawiał z ochroniarzami tupała nogą i wzdychała teatralnie, mamrocząc pod nosem coś o braku premii i ucięciu urlopu. Gdy w końcu mogli przejść uniosła dumnie głowę patrząc na mężczyzn z czystą pogardą.
Przynajmniej na piętrze był spokój i można było spokojnie odetchnąć. Co się dało nephilim schował sam, co się nie zmieściło Rose wcisnęła do torebki. Czyli w sumie już to przepadło, póki właścicielka sama tego nie wyciągnie. Chyba każdy znał opowieść o kosmicie mieszkającym w damskich torebkach.
Całość wypadu zajęła im niemal kwadrans, więc kiedy wrócili do głównej sali większość osób zajmowała już miejsca. Całe szczęście rudego nie było trudno wypatrzeć i ponownie z szerokim uśmiechem uwiesiła mu się na ramieniu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James

avatar

Liczba postów : 330
Na forum od : 21/07/2014
Skąd : Edynburg

PisanieTemat: Re: Klub "Afrodyzjak"   Sro 07 Mar 2018, 23:24

James napełnił kryształową szklankę cydrem, wychylił ją praktycznie na raz dla zabicia pierwszego pragnienia, po czym nalał po brzegi jeszcze raz by kosztować teraz powoli. Zauważył też, że jednemu z jego dwóch pozostałych ochroniarzy żołądek postanowił zagrać pieśń swojego ludu. A mogliśmy zostać tam te piętnaście minut dłużej i zjeść tego burgera...
- Piłbym i jadł póki jest okazja - powiedział do chłopaków sugestywnie spoglądając na szklanki i liczne trunki. - Dla małego rozluźnienia przed nuuuudną aukcją, a i jeszcze korzystając z faktu, że darmowe. Jak mawiał dziadek "Dają to bierz, biją to uciekaj".
Wkrótce pojawiła się również dwójka poszukiwaczy broni, a "kochanka" od razu zawiesiła mu się na ramieniu. Odgrywając również swoją rolę James uśmiechnął się do niej szeroko i objął ją w tali.
- Mam coś dla ciebie, słodziutka - powiedział wcześniej, podając jej szklankę z alkoholem.
Niech to już się zacznie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 132
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Klub "Afrodyzjak"   Sro 07 Mar 2018, 23:50

- Panie i panowie, rozpoczynamy aukcję! - zawołał gospodarz wchodząc na scenę, po czym przedstawił prowadzących i ulotnił się do miejsca w niewielkiej loży nad salą, skąd obserwował licytację.
I się zaczęło... Na scenę wnoszono coraz to nowe przedmioty, a zebrana tłuszcza przekrzykiwała się i podbijała cenę coraz to bardziej i bardziej. Poza pieniędzmi operowano takimi rzeczami jak karle złoto, części ciała - głównie dziewic - krew, inne artefakty, a nawet... dusze. Powoli jednak licytacja miała się ku końcowi, a żadne "koło" się nie pojawiło. Czyżby Tony się mylił? Jeszcze trzy przedmioty... Sprzedany pierwszy. Drugi kupiła wampirzyca śliniąca się na Nico. Trzeci zakupił wilkołak, który obwąchał Rose. Żaden z nich nie był nawet podobny do czegoś kolistego.  Licytacja miała zostać zakończona, gdy nagle... Ze swojego miejsca wstał wysoki, czarnoskóry mężczyzna siedzący w pierwszym rzędzie. Włosy miał czarne i krótko przycięte, podobnie elegancką brodę. Ubrany był w dobrze leżący garnitur, jednak nie zachwycał sylwetką, był wysoki, acz chudy jak patyk.
- To on - szepnął Tony. - To Arthamus!
- Gospodarz wybaczy zuchwałość - przemówił spokojnym, głębokim głosem. - Ale czy nie powinien na licytacji znajdować się jeszcze jeden obiekt? Mianowicie... Koło?
Larry Snow podniósł się z miejsca i oparł o balustradę swojej loży, uśmiechając się do gości. Teraz łowcy mogli zauważyć, że ich gospodarz jest wampirem.
- Koło Chronosa zostało uznane za zbyt cenne na zwykłą licytację - powiedział i z przebiegłym uśmiechem zerknął na siedzącą z nim w loży demonicę. - Czekamy na kogoś kto będzie w stanie zaoferować coś stosownego do jego wartości, a on jest już w drodze.
Arthamus westchnął, a na jego twarzy pojawił się pobłażliwy uśmiech, gdy zwrócił się do wampira.
- Obawiam się, że nie mogę na to pozwolić - powiedział i pstryknął palcami.
Nic się nie wydarzyło.
- Przykro mi, panie... Arthus? Znaki ochronne w tym miejscu nie pozwolą na żadne gierki demonów - powiedział Snow ze śmiechem.
- Och, panie Snow, ale ja nawet nie próbowałem jeszcze nic zrobić - odpowiedział demon, wciąż zachowując niepokojąco zimną krew. - Dawałem ledwie sygnał.
W tym momencie budynek zatrząsł się lekko, a cały sprzęt elektryczny zaczął wariować. Począwszy od świateł, a na komórkach kończąc. Okna pękły z trzaskiem, gdy cztery chmury czarnego dymu wleciały do środka i wpadły w usta ludzkich ochroniarzy, których oczy natychmiast przybrały czarną barwę. Poza nimi jeszcze czterech "gości" zmieniło barwę gałek i rzuciło się do ataku. Niektórzy próbowali uciekać, inni zaczęli walczyć, zapanował jeden wielki chaos. Jeden z demonów skoczył nad krzesłami i uderzył w Tony'ego, powalając go na ziemię i szamocząc się z nim na podłodze. Arthamus w tym czasie w mgnieniu oka pojawił się w loży, ruchem dłoni posyłając Alex na przeciwległą ścianę sali i obalając Larry'ego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nicolas White

avatar

Liczba postów : 144
Na forum od : 26/07/2014

PisanieTemat: Re: Klub "Afrodyzjak"   Czw 08 Mar 2018, 00:17

Aukcja zaczęła się jak wszystkie aukcje tego świata.
Nuda.
Zakończenie jednak było dość nieprzewidziane. Nikt nie mógł spodziewać się takiego obrotu spraw. Nagle w jednej chwili pojawiło się kilka demonów, powstał chaos, jedni zaczęli walczyć z innymi. Pech chciał, że nie mieli nawet czasu podzielić się bronią, wszystko mieli Rose i Cedric. Nicolas nie myśląc wiele, chwycił najbliższe krzesło i wyrżnął nim najmocniej jak potrafił w kark demona. W tym czasie Ced krzyknął i rzucił mu jego pistolet, który już przed schowaniem White załadował pociskami z pułapką na demony. Złapał go i wymierzył w plecy demona, posyłając w nie dwie kulki. Następnie wymierzył w stronę tego, którego wskazał Tony jako głównego - Arthamusa. W niego też zamierzał wpakować przynajmniej dwie kulki... I każdego innego demona, którego dostrzeże...

_________________
Dopóki su­mienie pa­mięta, wi­ny nie zapomnisz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cedric

avatar

Liczba postów : 100
Na forum od : 19/07/2014

PisanieTemat: Re: Klub "Afrodyzjak"   Czw 08 Mar 2018, 01:55

Ced i Rose wrócili z bronią po kilku minutach. On miał za paskiem dwa pistolety i swój nożyk w wewnętrznej kieszeni marynarki. Resztę wzięła Rose do torebki.
Aukcja wreszcie się zaczęła. Wszystko przez jakiś czas przebiegało nudno i zwyczajnie. Ced zajmował się przez ten czas tym co każdy ochroniarz robić powinien - rozglądaniem się.
W końcu się zaczęło. Z miejsca wstał demon w ciele chudego, ciemnoskórego mężczyzny. Tony mówił, że to ten cały Arthamus. Pogadał sobie chwile z Larym, który okazał się wampirem... i z ich małej i grzecznej sprzeczki wyszła regularna bitwa. Światła oszalały, do sali wpadły demony w czarnym dymie. Kilka innych, które Ced dostrzegł już wcześniej zaczęło również siać chaos. Ich szef zaatakował Alex i Larrego, na co Cedric zareagował nawet lekkim uśmiechem. Potem jednak zdał sobie sprawę, że skoro tak łatwo położył Alex to musi być niezwykle silny. Jego uśmiech zniknął.
Krzyknął do Nico i rzucił mu pistolet, po czym złapał za swojego gnata i zaczął biec przedzierając się przez tłum w stronę głównego celu. Arthemus i Koło były priorytetem. Słysząc, że było to koło Chronosa pomyślał, że jego moc może być większa niż wszyscy sądzili. W końcu to pogańskie bóstwo odpowiadało za czas...
Jeśli udało mu się dobiec do Arthemusa to spróbował strzelić w niego kulą z pułapką a potem dźgnąć go nożem w serce. Jeśli jakiś demon mu przeszkodzi to miał zamiar zrobić z nim dokładnie to samo.

_________________
Wszystko się kiedyś kończy. Nawet nieśmiertelność.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rosemarie

avatar

Liczba postów : 330
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Klub "Afrodyzjak"   Czw 08 Mar 2018, 02:09

Nudy, nudy, większe nudy. Rose usadowiła się tak, że głowę opierała na ramieniu Jamesa, dzięki czemu mogła w razie czego szepnąć mu coś na ucho. Niestety, powodów ku temu nie miała. Ich magicznej zabawki nie przyniesiono, a za to zaczęła się kłótnia z gospodarzem. A zaraz potem agresywne negocjacje. Rose wyciągnęła z torebki pistolet i nóż, a drugi taki komplet wcisnęła Jamesowi. Zasada była prosta, strzelać i dźgać wszystko, co się tobą interesowało, a olać to, co zwiewało. Normalnie nie do pomyślenia byłoby dla niej takie puszczenie potworów wolno, ale w tej chwili wolała jednak przeżyć.
Gdy upewniła się, że reszta jakoś sobie radzi pobiegła za Cedriciem. Jeżeli ten demon potrafił zrobić taką inbę w tak strzeżonym miejscu, to nie chciała nawet myśleć co będzie, jak dorwie się do tego artefaktu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James

avatar

Liczba postów : 330
Na forum od : 21/07/2014
Skąd : Edynburg

PisanieTemat: Re: Klub "Afrodyzjak"   Czw 08 Mar 2018, 02:16

Nudy, nudy, nudy... Nawet oparta o jego ramię Rose nie dawała żadnych znaków o obecności poszukiwanego przez nich przedmiotu, więc nie miał co na poważnie licytować. Od czasu do czasu podbił coś dla niepoznaki, jednak nic nie kupił. Wtedy też... zaczęła się kłótnia. Nareszcie jakaś akcja! Z początku wydawało się, że gospodarz ma wszystko pod kontrolą i wtedy też - jak można było się spodziewać - wszystko się posypało. Budynek się zatrząsł, wszędzie był dym i zaraz kulturalne aukcja przerodziła się w masowe mordobicie. Wtedy też barbie wcisnęła mu w coś w ręce. O, nóż! I... James wzdrygnął się widząc pistolet. Ugh... Ekh... Może ja teraz przejmę stery, wtrącił ktoś i wykorzystał moment dezorientacji na wciśnięcie się na miejsce kierowcy. Dobrze, więc zabijamy wszystko co się nami interesuje. Ciekawe co to będzie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 132
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Klub "Afrodyzjak"   Czw 08 Mar 2018, 02:47

Demon oberwał krzesłem... Normalny człowiek byłby pewnie w niezłym szoku, jednak ten nie był zwykłym Stevem z ulicy. Czarnooki odwinął się błyskawicznie i skoczył na Nico zanim ten wystrzelił. Pistolet wypadł z ręki White'a i upadł kawałek dalej, a łowca musiał zmagać się z piekielnikiem. Demon nie był w dobrej formie, najpewniej zdezorientowany ciosem i zamieszaniem, aczkolwiek normalnego człowieka zapewne by już rozniósł. Nico na szczęście był łowcą, a chociaż również nie był w dobrej formie, to dzięki doświadczeniu normalnego człowieka też by już położył. To jednak była istota nienaturalna. Na razie obaj przewracali się po ziemi próbując zdobyć przewagę i okazyjnie uderzali czymś lub o coś.
Cedric biegł w stronę schodów do loży, gdy drogę zastąpił mi piekielnik. Celny strzał i cios noża posłały bydlaka w nicość, jedynie błysk rozświetlił jego ciało, kiedy ten umierał. Rose spokojnie, niezaczepiana przez nikogo, biegła - na ile mogła w szpilkach - za nefilimem. Arthamus niestety już zniknął z loży, wychodząc wraz z Larrym drzwiami w niej umieszczonymi, które prowadziły do prywatnej części budynku, mieszkania gospodarza.
James w czasie swojej dezorientacji natomiast stał się celem jednego z ochroniarzy, który zaatakował go widząc broń. Na szczęście był to jedynie człowiek, ponieważ w tym stanie rudy mógłby mieć problem z czymkolwiek innym. Na razie oberwał w twarz, co skutkowało rozciętą wargą i upuścił pistolet, szamocąc się z mężczyzną i próbując wykorzystać nóż.
Tony w tym czasie walczył nogą rozbitego przez Nico krzesła z masywnym wilkołakiem, który obwąchał wcześniej Rose.

Ced i Rose wbiegli po schodach do loży i przez drzwi za demonem. Tam korytarz... W lewo czy prosto. Szybki rekonesans, po lewej widać było ślady krwi na posadzce, najpewniej tędy Arthamus ciągnął Larry'ego. Już mieli ruszać, gdy z drzwi naprzeciw wypadły dwa wampiry, najpewniej wsparcie dla szefa. Z początku nie pokazały zębów, więc łatwo było je obecnie brac za demony Artha... Niestety niedziałające kule-pułapki były szybkim dowodem na błąd w strategii, a wampiry okazały się twardymi skurwielami. Zwłaszcza ten Cedrica. Rose straciła broń, która została jej wytrącona, po czym została rzucona o ścianę. Na szczęście wampir rzucił nią na tyle daleko, że zdążyła wstać - ze szpilkami w dłoni - zanim do niej doskoczył. W czasie walki oberwała jeszcze w brzuch i twarz po razie, ale trzymała się w miarę dobrze. Cedric miał gorzej... Jego wampir był dobrym pięściarzem, trafiając nefila raz za razem i unikając nieźle ciosów.
Na dole w tym czasie Nico wciąż zmagał się z demonem jak równy z równym, teraz przerzucając się przez stoły z jedzeniem. Piekielnik przeleciał przez alkohole, po czym White wylądował w językach dziewic. James w tym czasie zdobył przewagę nad ochroniarzem i wbił mu nóż w bok. Wtem... Wrzask przykuł uwagę wszystkich w sali. Tony wrzasnął, gdy wilkołak wgryzł się w jego gardło. Nico wykorzystał okazję by odepchnąć demona i doskoczyć do pistoletu i wpakować mu trzy kule w tors. Rudy natomiast dobił ochroniarza podcinając mu tętnice szyjną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Klub "Afrodyzjak"   

Powrót do góry Go down
 
Klub "Afrodyzjak"
Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Jak założyć i utrzymać klub?
» Klub "Rocks"
» Klub Nocny - Night Crow
» Klub Nocny - Katedra Mokrej Elżbiety
» Klub "Inferno"

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Supernatural PBF :: Ameryka Północna :: Stany Zjednoczone :: Zachodnie Stany :: Kalifornia :: Los Angeles-
Skocz do: