Gra Play By Forum na motywach genialnego serialu Supernatural.
 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Klub "Afrodyzjak"

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Nicolas White

avatar

Liczba postów : 135
Na forum od : 26/07/2014

PisanieTemat: Re: Klub "Afrodyzjak"   Czw 08 Mar 2018, 02:56

Cholerny demon! Nico nie spodziewał się zbyt wiele po trzaśnięciu krzesłem, ale też nie tak mało. Potem cały świat stracił sens i kolor, zaczęła się szamotanina z demonem. Tłukli się, popychali, rzucali i znowu tłukli.
Nagle usłyszeli przeraźliwy krzyk Tonyego. Nico nie stracił zimnej krwi, natychmiast odepchnął demona, po czym sięgnął po pistolet, który wcześniej wypuścił. Następnie wpakował w piekielnika trzy pociski. Nie było czasu na nic więcej.
- Nóż! - krzyknął do rudego i wystawił rękę po broń. Zamierzał najpierw posłać kilka kulek w wilczura, a potem polecieć na niego z nożem. W całym tym chaosie nie zauważył nawet, że Rose i Ced zniknęli...

_________________
Dopóki su­mienie pa­mięta, wi­ny nie zapomnisz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cedric

avatar

Liczba postów : 93
Na forum od : 19/07/2014

PisanieTemat: Re: Klub "Afrodyzjak"   Czw 08 Mar 2018, 22:40

Ced pobiegł za głównym szefem demonów na tej imprezie. Po załatwieniu Snowa poszedł on korytarzem w bliżej nieokreślonym kierunku. Po śladach krwi udało się jednak ten kierunek określić. W tym momencie zauważył, że tuż za nim jest Rose. Nie zdążył nic powiedzieć, bo właśnie pojawiły się wampiry, które sprawiły im niemało problemów.
Swojego przeciwnika próbował okładać pięściami wykorzystując anielską siłę, jednak oponent był tak zwinny, że uchylał się przed każdym ciosem. Ced za to oberwał kilka razy dosyć mocno. Ech... tak to jest jak zrobisz sobie dłuższą przerwę od polowań. Ciężko wrócić do formy.
Ced zamierzał walczyć dalej i skręcić wampirowi kark. Potem chciał pomóc Rose (jeśli nadal będzie pomocy potrzebować) i pogonić dalej za Arthamusem.

_________________
Wszystko się kiedyś kończy. Nawet nieśmiertelność.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rosemarie

avatar

Liczba postów : 315
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Klub "Afrodyzjak"   Czw 08 Mar 2018, 23:04

Nie wszystko poszło tak, jak było w planie. W sumie nic nie poszło zgodnie z planem... dobra, w sumie nie mieli planu. To się nie mogło udać już od początku, a im bardziej zabawa się rozkręcała, tym bardziej się w tym utwierdzała. Póki co jednak można było tylko robić dobrą minę do złej gry i ewentualnie żałować, że nie zabrali ze sobą żadnej maczety. Wampiry okazały się nad wyraz zdeterminowane do skrócenia im żywota, a brak jakiejś dobrej broni tylko im to ułatwiał. Po wylądowaniu na ścianie zaklęła cicho i sięgnęła po swoje niedawno kupione buty. W sumie biegać i tak będzie jej wygodniej bez nich, a teraz przynajmniej mogła próbować wbić jedną ze szpilek w jakąś część atakującego ją wampira, najlepiej w głowę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James

avatar

Liczba postów : 324
Na forum od : 21/07/2014
Skąd : Edynburg

PisanieTemat: Re: Klub "Afrodyzjak"   Czw 08 Mar 2018, 23:15

Rose i jeden z łowców gdzieś zniknęli, dwóch pozostałych zaczęło się tłuc z jakimiś potworami, demonami czy co to tam się im trafiło, a James został zaatakowany - o ironio przez trzymaną broń - przez jednego z ochroniarzy. Dostał w twarz, to było akurat dość irytujące.  Oj, Motorynka, ty się lepiej szykuj na wygórowane żądania za pomoc z racji czystego czeku... O! Jeden z łowców postanowił zginąć. No prawdziwi, kurwa, profesjonaliści. Przynajmniej rozproszył ochroniarza i można było wbić mu noż w gardło. Drugi łowca coś tam krzyknął, ale wszyscy tu krzyczeli i tłukli sę ze sobą, toteż słabo było słychać. Biegł za to na tego monstrualnego... Hmm... Wilkołaka? Dużo włosów, jakieś takie długie paznokcie, wielkie zębiska, rozrywa ludziom gardła i wyszarpuje kawały mięsa. Tak, chyba wilkołak. James zerknął na nóż. Srebro. No to rzut...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 110
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Klub "Afrodyzjak"   Czw 08 Mar 2018, 23:43

Nico strzelił w wilkołaka, acz ten uskoczył zwinnie w bok, przetaczając się po podłodze i szybko stając na nogi. Lecący w jego stronę srebrny nóż również nie umknął jego uwadze i potwór zanurkował, uchylając się przed ostrzem, które wbiło się w kolumnę za nim. W tym momencie bestia rzuciła się na Nico, który tym razem zdołał dwa razy trafić ją kulami. Niestety demoniczne pułapki nie działają na wilkołaki. Bestia uderzyła w łowcę i upadli razem na podłogę. Przeciwnik White'a był nie tylko wilkołakiem, co dawało mu nadludzką siłę, ale poza tym był wysokim i niezwykle postawnym osobnikiem. Nico zdołał jednak zrzucić go z siebie i zerwać się na nogi, wyrównując szanse. James w tym czasie patrzył na to krzywiąc się lekko, kiedy sam został zaatakowany przez... wampirzycę, która wcześniej tak łapczywie patrzyła na White'a. Rudy miał mały opór przy biciu kobiety, acz kiedy ta rzuciła się na niego i próbowała wgryźć mu się w szyje zmienił zdanie... Padli na ziemię i przetoczyli się po niej próbując uzyskać przewagę, aż w końcu Szkot wymierzył mocnego kopa w bok wampirzycy i wylądował na górze, wyciągając z kieszeni jeden z kluczy i wbijając go w jej oko. Rzecz jasna rana jakkolwiek okropna, nie była niczym tak groźnym by zabić wampira. Nico tymczasem dzielnie walczył z wilkołakiem, wymieniając kilka celnych ciosów poza zbitymi lub unikniętymi, a powiedzieć można o nich jedno... bolały. Jedno cięcie pazurów rozerwało też marynarkę łowcy. Teraz zaś wilk złapał go i rzucił o kolumnę, po czym dopadł łowce i chwycił za gardło. Unosząc go nad ziemię i dusząc. Dobrze, że była to ta sama kolumna, w którą wbił się nóż... Nico zdołal chwycić rękojeść, wyrwać ostrze i wbić w gardło przeciwnika. Srebro zrobiło resztę. Kiedy łowca odetchnął po chwili odcięcia od tlenu i wstał, mógł zobaczyć zakrwawionego rudego z tą samą nogą od krzesła, której używał wcześniej Tony, stojącego nad ciałem z dość mocno rozkwaszoną twarzą... Może White poznał wampirzycę po sukience. Co do Tony'ego... Wielka kałuża krwi wokół nieruchomego od jakiegoś czasu łowcy nie wyglądała optymistycznie.

Rose i Ced odzyskali - przynajmniej na chwilę - kontrolę nad sytuacją. Powiedzmy. Ced trafił swojego wampira prosto w twarz, odrzucając go i obalając na ziemię, jednak gdy próbował rzucić się na niego i dokończyć dzieła, krwiopijca kopnął go obunóż w klatkę i zerwał się na nogi. Rose tymczasem odganiała się od swojego przeciwnika przez dłuższą chwilę szpilkami, a nawet wbiła mu jedną z nich w bok! Niestety to go jedynie zdenerwowało. Skandynaw i jego krwiopijca walczyli teraz na równo, ciosy wampira były częstsze, acz mniej bolesne. Blondynka miała większy problem... Wściekły na cios wampir złapał ją za ręce w nadgarstkach i wykręcił, tak, że wypuściła oba buty, po czym uderzył nią o ścianę i wgryzł się w jej ramię, świeża krew dodawała sił...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cedric

avatar

Liczba postów : 93
Na forum od : 19/07/2014

PisanieTemat: Re: Klub "Afrodyzjak"   Czw 08 Mar 2018, 23:56

Jego przeciwnik nadal trzymał się dobrze. Ced zdołał uchylić się przed jednym jego zamachem i wyprowadzić kontruderzenie, w które włożył ogromną siłę. Poczuł pękającą kość nosa. Wampir aż poleciał na ziemię. Ced chciał już dokończyć dzieła, ale potwór go przechytrzył i wykorzystując obie nogi odepchnął silnie w tył. Chwilę czasu wykorzystał na powrót do pozycji stojącej. Nefil poczuł nawet coś na kształt respektu do przeciwnika. Szkoda, że był wampirem. Jako człowiek mógłby być świetnym łowcą...
Z tego co słyszał Rose nie radziła sobie najlepiej, chociaż po krzyku wampira z którym walczyła wnioskował, że udało jej się go dotkliwie zranić. Musiał jak najszybciej wykończyć swojego oponenta. Postanowił zrobić coś brutalnego.
Ruszył biegiem prosto na wampira z zamiarem powalenia go na ziemię. Jeśli to się uda miał zamiar potężnie walnąć go w twarz i potem chwycić za głowę obiema rękami kciuki wkładając mu w oczy. Wkładając w to całą swoją siłę chciał dosłownie rozkruszyć czaszkę potwora. To powinno go unieszkodliwić. Na dobre. Potem pozostało tylko pomóc Rose i biec za Arthamusem...

_________________
Wszystko się kiedyś kończy. Nawet nieśmiertelność.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James

avatar

Liczba postów : 324
Na forum od : 21/07/2014
Skąd : Edynburg

PisanieTemat: Re: Klub "Afrodyzjak"   Pią 09 Mar 2018, 00:06

Wampir chyba już nie żył... Chociaż trochę podrygiwał, więc może jednak bicie jego głowy kijem aż została z niej krwawa miazga nie było do końca skuteczne. Trzeba będzie zapytać blondyny. Burkliwy łowca, roboczo nazwijmy go "Mruk" też już poradził sobie ze swoim wilkołakiem. James uznał, że oczywistym będzie gonić resztę, więc złapał upuszczony wcześniej pistolet i pognał w stronę schodów do loży. To dopiero zabawa! Nie mogłem się tak wyładować od czasu sierocińca! Zabiłeś, albo prawie zabiłeś, dwie osoby... Wiem! Na ustach rudego znajdował się obecnie bardzo rozbawiony uśmiech.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rosemarie

avatar

Liczba postów : 315
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Klub "Afrodyzjak"   Pią 09 Mar 2018, 00:09

No tak, dajcie człowiekowi nadzieję, pozwólcie mu coś zrobić, a potem mu dokopcie. Tak mniej więcej czuła się Rose, kiedy po udanej akcji z obcasem nagle straciła oba buty. Było jeszcze gorzej, kiedy po raz kolejny trafiła na ścianę, a najgorzej, kiedy poczuła w ramieniu wampirze kły. Wyrwał jej się cichy krzyk, zanim zdołała zacisnąć zęby. O nie, nie będzie jej żaden pieprzony wampir wysysał krwi. Wolną ręką sięgnęła do zwisającej smętnie torebki i chwyciła za schowany w niej jeszcze sztylet, po czym wycelowała w oko potwora.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nicolas White

avatar

Liczba postów : 135
Na forum od : 26/07/2014

PisanieTemat: Re: Klub "Afrodyzjak"   Pią 09 Mar 2018, 09:30

Przez krótką chwilę miał wrażenie, iż zrobił błąd rzucając się na wilkołaka. Szybko jednak musiał o tym zapomnieć, unikając kolejne ciosy. Nie zawsze to było do zrobienia a jego - bądź co bądź potężnie zbudowanego wilkołaka - ciosy cholernie bolały. W pewnym momencie poczuł, że leci, uderza w coś plecami, a potem traci grunt pod nogami. Zaczynało też brakować mu tchu, bo wilkołak postanowił Nicolasa po prostu udusić!
Przytomny jeszcze łowca uzmysłowił sobie, że przecież rudzielec rzucił jego nożem i zamiast w wilka - co nie było zdziwieniem - trafił w kolumnę. Wyszukał jego rękojeść, wyszarpnął i wbił w szyję stwora. Wkrótce stał twardo na ziemi i mógł już swobodnie oddychać, co zrobił pełną piersią.
Przy rudym zauważył kogoś lub coś ze zmiażdżoną głową nogą od krzesła. Natychmiast rozpoznał wampirzycę, którą poznał jakiś czas wcześniej. Była taka atrakcyjna. Zrobiło mu się jej żal przez moment... Ale tylko krótki moment.
Chwycił nóż i swój pistolet, posłał w uziemionego demona jeszcze jeden pocisk - tak dla pewności. Podbiegł do Tonyego tylko po to, by stwierdzić, że ten już nie żyje. Zasępił się, po czym ruszył za rudzielcem. Jeżeli zdążył, podbiegł do walczącej Rose, złapał jej wampira za włosy odciągając do tyłu i zamierzał wbić mu nóż w gardło. Następnie pociągnąć go w bok, w ten sposób dokonując dekapitacji...

_________________
Dopóki su­mienie pa­mięta, wi­ny nie zapomnisz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 110
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Klub "Afrodyzjak"   Pią 09 Mar 2018, 11:42

Nefilim wyrżnął w wampira pełną parą, upadając razem z nim na ziemię. Zgodnie z planem wylądował na górze. Mocny cios przyprawił potwora o mroczki przed oczyma, a wkrótce wrzasnął przeraźliwie, gdy kciuki półanioła wbiły się w jego oczodoły. Cedrik z początku poczuł mocny opór czaszki, po czym nagłe ustąpienie przeszkody wraz z głośnym trzaskiem, kiedy głowa krwiopijcy pękła wgnieciona sama w siebie. Rose w tym czasie wyjęła z torebki nóż i prawie... prawie wbiła go w oko wampira. Ten jednak był szybszy i powstrzymał ją chwytając dziewczynę za przegub. Siłowali się przez krótką chwilę, kiedy to Cedric zaszedł potwora od tyłu i skręcił mu kark. Możliwe, że przeżył, aczkolwiek zatrzyma go to na chwilę. Gdy wampir opadał na ziemię James i Nico wbiegli na korytarz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James

avatar

Liczba postów : 324
Na forum od : 21/07/2014
Skąd : Edynburg

PisanieTemat: Re: Klub "Afrodyzjak"   Pią 09 Mar 2018, 12:05

Krótka przebieżka w górę schodów do loży, tam jakieś drzwi i akurat zobaczył jak ktoś pada na ziemię ze skręconym karkiem. Podbiegł do dwójki łowców, wciąż z lekkim uśmiechem na ustach.
- Wasz kolega nie żyje - poinformował, zaczynając z jaśniejszej strony. - Tony, o ile dobrze pamiętam - powiedział i w tym momencie zobaczył krwawiące ugryzienie na ramieniu Rose, którą obdarzył spojrzeniem zirytowanej na nieuważne dziecko opiekunki. - Widzę, że było blisko do drugiego zgonu... Znowu...
Rzecz jasna miał na myśli ducha, acz kończąc mówić zdjął marynarkę i bez większego wdawania się w szczegóły oderwał jeden z rękawów koszuli, żeby przynajmniej elementarnie opatrzeć ranę. Przydałaby się agrafka do spięcia materiału, ale miał przecież kółko do kluczy, wystarczyło odpowiednio zgiąć i nadawało się idealnie na zaczep. Chyba będzie dośc emocji na najbliższy miesiąc... *zduszony stertą koców pisk* Najwyraźniej nawet dłużej. Nie przesadzałbym... Jest zabawnie!
- To którędy teraz? - zapytał, zakładając marynarkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rosemarie

avatar

Liczba postów : 315
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Klub "Afrodyzjak"   Pią 09 Mar 2018, 12:21

Naprawdę los się dzisiaj do niej nie uśmiechał. Co udało się zrobić krok wprzód, to natychmiast była pchana dwa kroki do tyłu. Chwytając sztylet miała już nadzieję na szybkie zakończenie sprawy, ale niestety, chyba sama dostarczyła swojemu przeciwnikowi dodatkowego kopa do działania. Mimo to nie miała zamiaru się tak łatwo poddawać i stawiała wampirowi opór. Przynajmniej do czasu, kiedy jego głowa przekręciła się nienaturalnie, a po upadku potwora zobaczyła Cedrica.
-Emmm... dzięki - mruknęła, zerkając jeszcze na wampira leżącego niedaleko.
Może się nie znała, ale jednak większość ludzi miałaby maleńkie problemy ze skręceniem komuś karku, tym bardziej ze zmiażdżeniem czaszki gołymi rękami. Widać jednak musiała przemyśleć to później, bo towarzystwo się powiększyło. Od razu uzyskali też nader radosne wieści.
-Przykro - skomentowała krótko. Potem będzie trzeba zabrać ciało i spalić jak należy.
W sumie o swoim ramieniu zdążyła już zapomnieć, dopiero kiedy James się tym zajął stwierdziła, że w sumie można by pomyśleć o zatamowaniu krwawienia.
-Wcale nie tak blisko - przewróciła oczami. Oj rety, gdyby miało się umierać za każdym razem, kiedy się nieco oberwie, to chyba już dawno nie ostał się żadem żywy łowca. - ... ale dzięki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cedric

avatar

Liczba postów : 93
Na forum od : 19/07/2014

PisanieTemat: Re: Klub "Afrodyzjak"   Pią 09 Mar 2018, 17:23

Powalił wampira, uderzył go z pięści i zacisnął dłonie na jego głowie. Najpierw krew popłynęła ze zmiażdżonych oczu. Potwór krzyknął i chwycił Ceda za nadgarstki w rozpaczliwej próbie ratowania sytuacji. Nefil jednak był zbyt silny. Krew wypłynęła z uszu, potem z nosa. W końcu Ced poczuł pękającą kość. Chwilę później cała czaszka zapadła się. Głowa wampira została zmieniona w mokrą papkę i całe jego ciało znieruchomiało.
Puścił krwistą mieszankę, która wylała się z czaszki wampira, wstał i doskoczył szybko do Rose, która miała drobne kłopoty. Złapał głowę potwora, z którym dziewczyna się siłowała i pewnym ruchem wykręcił ją o dobre sto dwadzieścia stopni skręcając mu kark. Gdy przeciwnik padł na ziemię, Ced spojrzał na Rose.
- Nie ma za co. - Rzucił kiwając głową.
W tym momencie do korytarza wbiegli Nico i James. Rudy szybko oznajmił, że ich towarzysz Tony poległ w walce. Ced westchnął ciężko na te wieści i powiedział cicho:
- Ech... szlag. - Strata łowcy zawsze bolała. Nawet jeśli nie znało się go za dobrze. Po wszystkim trzeba będzie odprawić mu pogrzeb z honorami.
W czasie gdy James zajmował się raną Rose, on wyciągnął nóż z wewnętrznej kieszeni i chwytając za włosy wampira leżącego pod ich nogami zaczął odcinać mu głowę. Brudna robota, ale konieczna. Najpierw wbił ostrze w rdzeń kręgowy a potem obciął wszystko inne. Po wszystkim wytarł nożyk i swoje zakrwawione ręce w ubranie trupa. Zauważył, że spora część rękawów jego garnituru była uwalona od krwi. Ech... nowy garniak...
Zdjął marynarkę i rzucił ją na ziemię. Koszula i kamizelka będą znacznie wygodniejsze.
- Tamtędy - wskazał kierunek podwijając rękawy koszuli. - Zostawił ślady krwi. Chodźmy. Ten sukinsyn nie może zabrać tego koła.

_________________
Wszystko się kiedyś kończy. Nawet nieśmiertelność.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 110
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Klub "Afrodyzjak"   Pią 09 Mar 2018, 17:53

Łowcy i ich rudy towarzysz pobiegli we wskazanym przez Cedrica kierunku, co zaprowadziło ich do prywatnych apartamentów Larry'ego. Trzeba było przyznać, że urządzone były z widocznym na pierwszy rzut oka przepychem. Nie podziwianie wnętrz było jednak głównym zmartwieniem łowców teraz, a plamy krwi oraz słyszalne jęki prowadziły głębiej w mieszkanie. Tam łowcy zobaczyli otwarte drzwi pancerne zakamuflowane wcześniej jako barek z przeróżnymi alkoholami, z których część spadła w czasie przepychanek na podłogę i bezpowrotnie przepadła. Jęki Snowa dochodziły z wewnątrz, wystarczyło minąć drzwi i wpaść do środka strzelając... Tak też zrobili. Arhamus jednak okazał się równie sprawny co przebiegły i w pierwszym odruchu szybko użył Larry'ego jako żywej tarczy, by następnie ruchem dłoni posłać łowców na ściany pomieszczenia.
- Łowcy... - powiedział, uśmiechając się szyderczo. - Szczerze mówiąc nie spodziewałem się, że Larry będzie tak nieudolny by przepuścić jakichkolwiek z waszego rodzaju do środka. Najwyraźniej go przeceniłem - stwierdził, obrzucając leżącego na ziemi wampira pogardliwym spojrzeniem. - Hmm... Kogo my tu mamy - powiedział, przechodząc od jednego do drugiego, chociaż dziwnym trafem utrzymanie ich wszystkich nieruchomo sprawiało mu o wiele więcej trudności niż powinno. Dziwne... - James McLeod, prawda? Jeszcze większe zaskoczenie niż wasza obecność. Bogaty łowca... - demon prychnął. - Cedric Northman... Zadziwiająco długo żyjący cierń w boku piekła. Na szczęście już niedługo. Hmm... A pan to? Ach, już wiem  - piekielnik wyszczerzył się, chociaż właśnie przy Cedricu czuł "problem" związany z trzymaniem łowców. - Nicolas White, tak, daliśmy twojej żonie ekspresowy kontrakt. No, nie ja osobiście, ale mój dobry znajomy. Muszę powiedzieć, że nie był zadowolony twoim grzebaniem przy jego zerwaniu, był raczej  bardzo niezadowolony... Uznał nawet, że ściągnięcie jej do towarzystwa w piekle duszy jej córeczki, za którą się sprzedała, będzie bardzo zabawną nauczką. Och... Nie była zachwycona, gdy dziecko, za które oddała duszę tak szybko do niej trafiło. Cóż jednak poradzić, najwyraźniej nie każdy jest stworzony by być ojcem - Arthamus uniósł kąciki ust w kpiącym uśmiechu, każde słowo wypowiadając ze spokojem i czerpiąc satysfakcję z bólu jaki musiało wywołać. Następnie została jedynie Rose. - Co moje oczy widzą... Czy to... Nie, ona nie dałaby się tak łatwo złapać - stwierdził zagadkowo, po czym przybliżył twarz do Rose, przyglądając się jej dokładniej. - Nieważne...
Demon podszedł do stolika znajdującego się w pomieszczeniu i podniósł z niego złoty okrąg pokryty płaskorzeźbami.
- Jakkolwiek bardzo chciałbym pozostać z wami i rozerwać was kawałek po kawałku, to niestety czekają na mnie naglące sprawy - oznajmił. - Wy natomiast i tak umrzecie, gdy zakończę moje zadanie, o ile w ogóle się urodzicie...
W tym momencie Arthamus począł recytować słowa w starożytnej grece, a okrąg zaczął emanować złote światło, coraz intensywniejsze z każdym słowem. Wtem demon zakrzyknął zwieńczenie zaklęcia i pomieszczenie rozbłysło...
- Idę po ciebie Stanley... - usłyszeli jeszcze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nicolas White

avatar

Liczba postów : 135
Na forum od : 26/07/2014

PisanieTemat: Re: Klub "Afrodyzjak"   Pią 09 Mar 2018, 18:52

Ruszył za resztą i już wkrótce znaleźli się w mieszkaniu właściciela lokalu. Minęli kolejne drzwi i znaleźli się we właściwym pokoju... Strzelając do wszystkiego, co się rusza. Niestety przedstawiciel piekła okazał się równie sprytny i już po chwili wszyscy łowcy wisieli przykuci niewidzialną siłą do ścian. Nico gotował się i szarpał, próbując przezwyciężyć siłę demona.
Dopiero jednak słowa skierowane do niego spowodowały prawdziwy chaos i apogeum furii łowcy. Najpierw klął piekielnika i szamotał się ile tylko sił starczyło. Kiedy demon zaczął mówić o jego córeczce, Nicolas przerażająco ucichł i znieruchomiał. Zaciśnięte pięści i drżące niemal wszystkie mięśnie zdradzały nieludzką wściekłość, która w nim rosła z każą sekundą i uśmieszkiem na ustach piekielnika. Oczy łowcy zaszkliły się, a potem wybuchł.
Niekontrolowanie, po prostu wybuchł. Żadne z nich nie mogło w tym momencie rozpoznać w nim dawnego łowcy. Wrzeszczał, tłukł pięściami i wyrywał się, niczym wilkołak w srebrnym łańcuchu. Deski na ścianie trzeszczały, pękały pod wpływem ruchów White'a. Z potoku niemal niezrozumiałych słów można było rozpoznać kilka z nich... Zginiesz... Tortury... Męki... Piekło... I kilka jeszcze niezwykle plugawych słów. Niektórych z nich mogli w życiu jeszcze nie słyszeć.
Gdyby teraz ktoś wszedł do pomieszczenia, mógłby wyciągnąć błędny wniosek, kto tu jest demonem w ludzkiej skórze, a kto człowiekiem. Ale nikt wejść nie mógł. Potem... potem był oślepiający blask...

_________________
Dopóki su­mienie pa­mięta, wi­ny nie zapomnisz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Klub "Afrodyzjak"   

Powrót do góry Go down
 
Klub "Afrodyzjak"
Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Supernatural PBF :: Ameryka Północna :: Stany Zjednoczone :: Zachodnie Stany :: Kalifornia :: Los Angeles-
Skocz do: