Gra Play By Forum na motywach genialnego serialu Supernatural.
 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Inne Czasy

Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
AutorWiadomość
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 132
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Inne Czasy   Pią 09 Mar 2018, 00:15

***
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 132
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Pią 09 Mar 2018, 18:00

15 kwietnia 1749 roku - ranek

Po rozbłysku łowcy upadli nagle na mokre deski, nie wiedzieli co się dzieje, zimny wiatr z deszczem zacinał ich po twarzach. Po teleportacji mieli mroczki przed oczyma i kręciło im się w głowach. Mieli wrażenie, że unoszą się na burzliwych falach. Wkrótce wszyscy stracili przytomność...

Teraz łowcy - znalezieni w szalupie dryfującej po Oceanie Atlantyckim po sztormie - leżeli w słońcu na pokładzie HMS "Hawk", pod okiem kilku brytyjskich żołnierzy, czekających aż tajemnicze znalezisko obudzi się, aby poinformować o tym kapitana.
- Czy ktokolwiek odzyskał już przytomność? - zapytał jeden z oficerów podchodząc nagle do żołnierzy.
- Nie, sir.
Mężczyzna skinął jedynie głową i odwrócił się na pięcie by udać się na dalszy obchód statku...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nicolas White

avatar

Liczba postów : 144
Na forum od : 26/07/2014

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Pią 09 Mar 2018, 19:10

Gdy tylko błysk zniknął i pojawił znowu świat, łowca chciał natychmiast zerwać się na równe nogi. Niestety ziemia uciekła mu spod nóg i zwalił się na kolana, na mokre deski. Wciąż kręciło mu się w głowie, żołądek wykręcał się na drugą stronę. Potem była już słodka, oblepiająca ciemność...

Kiedy znowu się obudził, słońce świeciło mu prosto w oczy. Zwalczył uczucie niepokoju i słabości, po czym niewyraźnie zaczął się podnosić. Kołyszący się pokład nie ułatwiał zadania.
- Mają moją córkę... - zaczął niewyraźnie, bełkocząc krzyczeć i wstawać. Natychmiast pochwyciły go jakieś ręce, zwarły w żelaznym uścisku. Zaczął wyrywać się i wrzeszczeć, żeby go puścili, że mają jego córkę, że dopadnie go i zabije. Potem był ostry ból z tyłu głowy i ponownie słodka, oblepiająca ciemność...

_________________
Dopóki su­mienie pa­mięta, wi­ny nie zapomnisz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rosemarie

avatar

Liczba postów : 330
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Pią 09 Mar 2018, 21:41

Rose jęknęła cicho. Otworzyła oczy, ale rażące promienie słońca zmusiły ją do ponownego ich zamknięcia, a nawet zasłonięcia dłonią. To było inne światło, inne od tego w klubie. Nie była pewna co się tam dokładnie stało, ale na pewno nic dobrego. No i insynuacje demona, serio, czy każdy musi się do niej z jakiegoś powodu czepiać? I żeby chociaż wiedziała dlaczego.
Do pełni przytomności doprowadził ją dopiero krzyk Nico. Nie była pewna co się dokładnie dzieje, ale nie brzmiało to dobrze. Zabrała rękę i podniosła się gwałtownie, gotowa w sumie... na wszystko. No dobra, może jednak nie. Spodziewała się demonów, wampirów, wilkołaków... a nie żołnierzy. I to takich wyjętych chyba z jakiejś rekonstrukcji historycznej. Co do jasnej cholery?!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 132
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Pią 09 Mar 2018, 21:52

Gdy Nico się ocknął, odchodzący oficer natychmiast zrezygnował z dalszego obchodu mając zamiar zająć się więźniem. Kapitan będzie zadowolony... Niestety, mężczyzna okazał się niezbyt skory do współpracy, wrzeszczał jedynie coś o córce i szamotał się, przez co musieli go ogłuszyć. Przynajmniej mówił po angielsku, to znaczyło, że się dogadają. Brakowało im tu tylko jakiegoś pieprzonego Francuza. Oficer ponownie miał się oddalić, gdy zatrzymał go krzyk jednego z żołnierzy.
- Poruczniku Westcourt! Dziewczyna się budzi!
Gdy Rose spojrzała na żołnierzy mogła zobaczyć dwie wycelowane w stronę jej twarzy lufy, acz szybko stanął obok nich całkiem młody mężczyzna, zapewne niewiele po dwudziestce, który ze zirytowaną miną opuścił karabiny swoich żołnierzy.
- Idź po kapitana, natychmiast - polecił.
Oficer ubrany był nienagannie i wyglądał na bardzo schludnego, cały mundur mając czysty jakby dopiero go czyścił. Wzrostu był raczej średniego z trochę wyższej półki, całkiem przyjemny dla oka, z sięgającymi ramion włosami koloru słomy zawiązanymi w krótki kucyk.
- Jak się czujesz, panienko? - zapytał kucając przed Rose.
W głosie porucznika tak jak i żołnierzy dźwięczał wyraźny, angielski akcent.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cedric

avatar

Liczba postów : 100
Na forum od : 19/07/2014

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Pią 09 Mar 2018, 22:24

Wszystko stało się tak szybko... Wpadli pędem do mieszkania Snowa, potem z wycelowaną bronią do jego "skarbca". Padło mnóstwo strzałów. Wszystko jednak na nic. Demon najpierw się zasłonił a potem użył tej swojej cholernej mocy i przyszpilił ich do ściany. Ced nie cierpiał kiedy te sukinsyny to robią.
Potem zaczął gadać. Podchodził do każdego i mówił parę słów... Zdawał się wiedzieć bardzo dużo. Za dużo. Jednak to co usłyszeli, gdy mówił do Nico... Cóż... Znał Nico od urodzenia i jego rodzina była też prawie rodziną Cedrica. Nefil wkurwił się niemiłosiernie po tym co usłyszał, choć jego gniew był raczej małym ułamkiem tego co obudził w sobie Nicolas. W jego oczach była czysta nienawiść i żądza krwawej zemsty.
Ced próbował się wyrwać, jednak jedyne co udało się osiągnąć to oderwanie ręki od ściany na kilka centymetrów.
Potem demon zaczął recytować coś po grecku i wszystko pokryło się jasnym światłem...

Ced obudził się zaraz po tym jak porucznik podszedł do Rosemarie. Zmrużył oczy, podniósł się do pozycji siedzącej i rozejrzał po okolicy.
- Eeeee.... - Tylko tyle wyszło z jego ust, gdy zorientował się, że ma wokół siebie brytyjskich żołnierzy w mundurach z osiemnastego wieku. Potem zdał sobie sprawę, że podłoga się jakoś tak kołysze... - Do ciężkiej kurwy tylko nie to... - To cholerne koło musiało działać tak jak podejrzewał. W końcu należało do bożka czasu. - Cholera jasna... niedobrze. - Powiedział cicho do siebie. Prawie tysiąc lat chodzi już po ziemi, a jeszcze nigdy nie spotkał się z czymś takim. Nie był na to przygotowany. Nie wiedział co robić...
- Hej! Który mamy rok? I gdzie jesteśmy? - Rzucił szybko do żołnierza ze znakami oficerskimi, który mówił coś do Rose. Ced już dokładnie nie pamiętał tych wszystkich oznaczeń na mundurach. Trzeba będzie szybko odświeżyć pamięć.
Spojrzał na Nico i Jamesa, którzy najwyraźniej byli jeszcze nieprzytomni. Potem wzrok skierował na Rose. Wszyscy w jednym kawałku... tylko demona brakuje. Ciekawe czy jest gdzieś blisko. I czy wie, że przeniósł łowców razem ze sobą.

_________________
Wszystko się kiedyś kończy. Nawet nieśmiertelność.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rosemarie

avatar

Liczba postów : 330
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Pią 09 Mar 2018, 22:31

... ona się przesłyszała. Tak, na pewno się przesłyszała. Jej nazwisko nie było zbyt popularne, a znała chyba wszystkich członków swojej rodziny, tych dalszych również. Na pewno nie było wśród nich żadnego rekonstruktora historycznego. Gdy próbowała się podnieść zauważyła wycelowane w siebie lufy i szybko zrezygnowała z tego pomysłu. Chociaż zaraz, ta broń też była niesamowicie archaiczna, chyba na rekonstrukcjach nie nosi się nabitej broni... w sumie wszyscy tutaj zachowywali się zbyt poważnie jak na jakąś rekonstrukcję, a gdy ukradkiem się rozejrzała mało nie sapnęła na widok wręcz historycznego statku. No bez jaj...
-Ja... dobrze... całkiem dobrze - mruknęła nie do końca pewna jaka odpowiedź byłaby prawidłowa w takiej sytuacji.
W końcu usłyszała głos Cedrica, ale jego komentarz, a tym bardziej późniejsze pytanie zdecydowanie nie poprawiły jej nastroju. Czyli jednak. Czyli to nie była żadna pieprzona rekonstrukcja historyczna. Zerknęła na swoją sukienkę. To był zły ubiór, bardzo zły. W tych czasach chyba prostytutki się bardziej zakrywały. No rzesz jasna cholera...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James

avatar

Liczba postów : 330
Na forum od : 21/07/2014
Skąd : Edynburg

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Pią 09 Mar 2018, 22:50

James przewrócił się z boku na bok w momencie, gdy Ced na niego spojrzał. Ruch ten niefortunnie ustawił go twarzą w stronę słońca, przez co rudzielec obudził się... Przeszedł do pozycji siedzącej i przeciągnął się.
- Ale dobrze się spało - powiedział, po czym odgarnął z twarzy rude włosy, które zasłaniały sporą jej część. Kilka upierdliwie przykleiło się do warg i języka gdy mówił. W sumie wydawało mu się, że słyszał jakieś głosy ze znajomym brzmieniem... - Ugh... - mruknął, odklejając ostatni włos od języka, po czym spojrzał na żołnierzy i wsłuchał się w ich akcent. - Ugh... - powtórzył. - Anglicy...
*Zieeeeew* *Zieeeeew* Co do jasnej cholery!? Nie wiem... Ale to na pewno ci pieprzeni Anglicy!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 132
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Pią 09 Mar 2018, 23:10

- Czy ona nie przypomina ci lady Marii? - szepnął jeden z żołnierzy do towarzysza, gdy Rose się podniosła i mogli się jej lepiej przyjrzeć.
- Hmm... I to jak - odpowiedział drugi.
Porucznik skinął głową na słowa Rose i już miał coś powiedzieć, kiedy do kompletu podniósł się Cedric. I w niego natychmiast wycelowano broń, acz oficer ponownie interweniował.
- Przestańcie celować we wszystkich! To tylko czwórka rozbitków...
Kiedy jednak nefilim się odezwał, wszyscy spojrzeli na niego jak na wariata. Zupełnie jakby dziwne stroje rozbitków nie wystarczały... Jak można nie wiedzieć jaki jest rok? Coś go w głowę uderzyło za mocno czy jak?
- Kwiecień, 1749 roku - odpowiedział oficer, badawczo przyglądając się półaniołowi. - Ocean Atlantycki, na pokładzie Jastrzębia, Okrętu Jego Królewskiej Mości Jerzego II. Co was...
I w tym momencie o wiele bardziej beztrosko niż reszta przebudził się James. Porucznik i jego ludzie spojrzeli na kolejnego z nadprogramowych pasażerów, czekając czy nie zacznie miotać się jak ten pierwszy. Ten najwyraźniej był dość zajęty sobą, a także niezbyt przejęty tym co sie dzieje.
- Czy on nie przypomina ci kapitana?
- Zdecydowanie mówi jak kapitan - padła odpowiedź, gdy rudzielec skrzywił się na Anglików.
W tym momencie zbliżył się do nich stukot butów, gdy podbiegło do grupki dwóch dodatkowych żołnierzy. Obecni i przybyli - łącznie z porucznikiem - rozstąpili się i trochę wyprostowali, chociaż nie stawali na baczność.
- No i co my tu mamy? - padło pytanie dla odróżnienia zadane ze szkockim akcentem.
Mężczyzna w kapitańskim mundurze był koło trzydziestki - najpewniej ciut po - i wyglądał podejrzanie podobnie do Jamesa, jakby jego starsza wersja... Długie włosy związane miał szkarłatną wstążką w kucyk, szczękę miał odrobinę mocniej zarysowaną i wydajną, zaś na lewym oku nosił czarną przepaskę, spod której wyglądała blizna po cięciu.
- Hmm... - mruknął, spoglądając na Cedrica, po czym zmarszczył brwi widząc Rose, a jeszcze bardziej widząc rudego. - Co do cholery...
Kapitan skinął na Jamesa.
- Podnieście go - polecił, a dwóch żołnierzy ruszyło wykonać polecenie.
Dowódca zaś wyciągnął niewielki nożyk, wprawne oko łowcy powinno poznać srebro. Jeżeli Rose lub Cedric próbowali protestować, lufy natychmiast znalazły się na wysokości ich twarzy, a porucznik położył dłoń na rękojeści szpady. Jamesowi jednak nic nie groziło, ponieważ kapitan jedynie zaciął go lekko w przedramię.
- Ciekawe - mruknął, nie widząc żadnej gwałtownej reakcji.
- Czemu ciekawe, sir? - zapytał jeden z żołnierzy.
- Sprawa poufna, żołnierzu - odpowiedział tutejszy rudy, karcąc podwładnego spojrzeniem. - Znajdzie się w raporcie dla Jego Królewskiej Mości... A teraz prowadźcie ich do mojej kajuty, chcę ich przepytać.
Po znalezieniu się w kapitańskiej kajucie, dowódca statku usiadł za biurkiem zaś gościom wskazał akurat trzy krzesła.
- Wyjść - polecił żołnierzom, a ci natychmiast usłuchali rozkazu, najwyraźniej z jakiegoś powodu nie przejmując się zostawianiem oficera dowodzącego z dziwnymi więźniami. - Więc... Coście za jedni?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rosemarie

avatar

Liczba postów : 330
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Pią 09 Mar 2018, 23:29

Czyli jednak znowu. W sumie przy tak zwariowanym otoczeniu był to jakiś stały element! Chyba czas pomyśleć o jakichś operacjach plastycznych. Albo chociaż włosy przefarbuje.
To do Cedrica przylgnęło miano dziwnego, czy też jeszcze dziwniejszego, a dzięki temu ona zdołała ukryć swoją minę, wyrażającą kompletne zdumienie. 1749... król Jerzy II... kiedy stwierdziła, że dziwniej być już nie może przyszedł kapitan... i zrobiło się dziwniej. Rose jakby podświadomie nieco obciągnęła sukienkę, chociaż na niewiele się to zdało. Widząc nóż, tym bardziej srebrny, miała ochotę interweniować, ale już po pierwszym kroku zrozumiała, że nie był to dobry pomysł i grzecznie wróciła na miejsce. Co jest, może zaraz jeszcze zacznie rysować na ziemi pułapki na demony lub obleje ich wodą święconą?
Gdy trafili do kajuty i nie było wokół nich bandy żołnierzy z nadmierną ochotą do strzelania w ludzi odetchnęła cicho z ulgą. Kapitan zdawał się wiedzieć więcej niż przeciętny człowiek, mimo wszystko na jego pytanie popatrzyła z niepewnością na pozostałych. Walenie prosto z mostu o przenoszeniu się w czasie raczej nie było dobrym pomysłem, ale jeśli to był łowca, czy też jakiś dawny jego odpowiednik, to może im jakoś pomoże.
-Zmiennokształtni są podatni na srebro, to to pan sprawdzał, mam rację? - zaczęła, miała nadzieję, w miarę delikatnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cedric

avatar

Liczba postów : 100
Na forum od : 19/07/2014

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Pią 09 Mar 2018, 23:48

No pięknie. Prawie trzysta lat wcześniej. 1749... Pięknie kurwa, pięknie.
Na jego pytania żołnierze przybrali dziwne wyrazy twarzy. W sumie nie dziwił się. Takie pytania zadawali tylko wariaci. Niemniej jednak musiał je zadać. Dokładna znajomość realiów mogła się przydać. Ced zaczął wertować w głowie wszystko co pamiętał z tego roki i kilku wcześniej.
Potem obudził się James. Jego spojrzenie mówiło wszystko... Typowy szkot co nie lubi anglików. Żołnierze zauważyli w nim pewne podobieństwo do ich kapitana, co się jak najbardziej potwierdziło gdy ten przyszedł o obrzucił ich wzrokiem. Gość wyglądał jak typowy morski wilk. Szkocki morski wilk. I jeszcze rudy.
To co zrobił potem bardzo Cedrica zaciekawiło. Srebrny nożyk... nie wiedział co o tym myśleć. Wprawdzie zdawał sobie sprawę, że w dawnych czasach również istnieli łowcy. Sam z nimi często pracował... i to nawet jeszcze dawniej niż w osiemnastym wieku. Ale kapitan marynarki wojennej? Tego jeszcze nie widział. Ciekawe.
Zabrano ich do kapitańskiej kajuty, gdzie padło zasadnicze pytanie. Przez chwilę cała trójka milczała. Ced myślał co powiedzieć. Rose jednak ubiegła wszystkich i zapytała o zmiennokształtnych... no tak, to miało sens. Spojrzał na kapitana próbując wyczytać cokolwiek z jego twarzy. Na razie zachował milczenie.

_________________
Wszystko się kiedyś kończy. Nawet nieśmiertelność.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James

avatar

Liczba postów : 330
Na forum od : 21/07/2014
Skąd : Edynburg

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Sob 10 Mar 2018, 00:01

Nieładnie. Jedyny Szkot w okolicy i ciął go nożem? Co to miało do jasnej cholery być!? Powinien udusić tego skurczybyka jego własnym kiltem... Chociaż niestety mógł to być zły pomysł, ponieważ wokół widać było morze, statek zdecydowanie zabytkowy, żołnierze tak samo, a kapitan wyglądał jak jego odbicie w lustrze pozbawione oka. Coooooooooooooooooooooooooooooooo? Słuszne pytanie... Po chwili zaprowadzono ich do kapitańskiej kajuty, a dowódca zaczął zadawać pytania. Na co motorowa barbie odpowiedziała pytaniem...
- Jesteśmy podróżnikami w czasie! - wystrzelił prosto z mostu. - Przypadkowymi... - dodał jednak. - A za to - wskazał cięcie na przedramieniu i zmarszczył brwi - należą się chyba jakieś wyjaśnienia! Jakby nie było Anglików pod ręką do cięcia...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nicolas White

avatar

Liczba postów : 144
Na forum od : 26/07/2014

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Sob 10 Mar 2018, 00:25

Obudził go tępy, pulsujący ból z tyłu czaszki. Otworzył oczy i natychmiast pożałował, światło słoneczne dosłownie rozsadzało mu głowę. Jęknął, stęknął i przewrócił się na bok. Nie wiedział co się dzieje. Serie obrazów szybko przesuwały mu się przed oczami. Schorowana, leżąca w łóżku Nicole - jego córeczka. Twarz jakiegoś mężczyzny w skarbcu, który stał, uśmiechał się i coś do niego mówił. Zastygła w grymasie bólu twarz Tonyego. Twarz jakiegoś rudego mężczyzny, do którego kleiła się Rose.
Potrząsnął głową - czego piekielnie pożałował - syknął i rozejrzał się już nieco przytomniej. Żołnierze, wycelowana w niego broń, starodawny statek i woda dookoła.
- Co do kur... - syknął i spróbował wstać. Silne ręce poderwały go na równe nogi i pchnęły do przodu. Wciąż nieco zamroczony Nicolas próbował sobie przypomnieć gdzie jest i co się wydarzyło. Kolejne sceny.
Strzelają. Leci na ścianę. Czarnoskóry mężczyzna uśmiecha się. Mówi coś do niego. Zaczyna się rzucać, mimo bezsilności. Jasny rozbłysk... I właśnie teraz wszystko uderzyło w łowcę jak obuchem. Nagle wszystko sobie przypomniał. Szczególnie to, co mu powiedziano...
Zacisnął pięści i był bliski kolejnego wybuchu. Jednak nic się nie zgadzało. Szczególnie miejsce. I gdzie u diabła była reszta..?
Poczuł coś twardego, uderzającego go w plecy i ponownie poleciał do przodu. Kazano mu iść przed siebie. Doprowadzono go do jakichś drzwi, które zostały otwarte i wepchnięto go do środka. A tam proszę! Cała trójeczka sobie siedzi na herbatce u kapitana statku! Potem spojrzał na owego dowódcę i zobaczył kubek w kubek starszego rudzielca z przepaską na oku.
- Co do kurwy... W piekle już jestem..? - rozejrzał się, to na pewno nie było piekło. - Gdzie ten bydlak..?!?! - nic więcej już się dla niego nie liczyło...

_________________
Dopóki su­mienie pa­mięta, wi­ny nie zapomnisz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 132
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Sob 10 Mar 2018, 00:45

Kapitan zmarszczył brwi słysząc pytanie Rose. Co ta zadziwiająco skąpo ubrana pannica sobie myślała? Kto był kapitanem? Kto miał kapitańską kajutę, kapitański kapelusz, kapitański stół i dziennik kapitana? Odpowiedź była prosta. I tak samo brzmiała też odpowiedź na to kto tutaj zadaje pytania. Wtedy odezwał się dzieciak, który wyglądał jak on za młodu. Podróże w czasie? Przypadkiem? Czy tego do końca już popierdoliło? Chociaż to by wyjaśniało skąd tak nagle się pojawili... I ten ubiór... Ech, ja pierdolę... Dzieciak za to miał tupet jeszcze większy niż jego rozpustna znajoma.
- Ja tu będę zadawał pytania młoda... damo - powiedział, z wahaniem spoglądając na ubiór Rose. - Podróżnikami w czasie? Zdajesz sobie sprawę, chłopcze, jak to absurdalnie brzmi?
Gospodarz tego statku zachował jednak spokój, zdecydowanie zbyt wielki jak na kogoś, kto właśnie usłyszał podobne bzdury.
- Możecie zacząć od przedstawienia się - powiedział, a nie była to raczej prośba. - Jak dobry gość w cudzych progach - kapitan uśmiechnął się. - A później powiecie dokładnie coście za jedni i jak trafiliście na środek oceanu.
Wtem żołnierze wprowadzili Nico, który chyba nie do końca rozumiał jeszcze co się dzieje.
- A jemu co odpierdoliło? - zapytał spokojnie tutejszy rudy, patrząc spod ściągniętych brwi na White'a.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rosemarie

avatar

Liczba postów : 330
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Sob 10 Mar 2018, 00:54

No tak... przy jej obecnym stroju zapewne miał duże wątpliwości, czy to określenie do niej pasuje. W sumie nie mogła mu się dziwić, sama jak najchętniej pozbyłaby się tej sukienki, ale w obecnej chwili nie miała niczego innego, a jednak lepsza ona niż nic. I och, to kompletnie absurdalnie brzmiało. Sama miałaby niezłe problemy, by komuś w coś takiego uwierzyć.
-Rosemarie Westcourt - mruknęła. - Jesteśmy... cóż, łowcami. No i niestety wersja przybycia z przyszłości jest prawdziwa i jedyna. Walczyliśmy z demonem, który użył potężnego artefaktu. Na jakiej zasadzie to działa i czemu wylądowaliśmy akurat tu nie mamy pojęcia - nim zdążyła cokolwiek więcej dodać do środka został wprowadzony Nico. Nie wyglądał najlepiej, mówić delikatnie. - Zaraz przed podróżą dostał dosyć... nieciekawe informacje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cedric

avatar

Liczba postów : 100
Na forum od : 19/07/2014

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Sob 10 Mar 2018, 01:30

Rudy wywalił prosto z mostu całą prawdę. Potem do pomieszczenia wparował Nico, który jak widać jeszcze nie wyszedł ze stanu wkurwienia zmieszanego z rozpaczą.
Kapitan zareagował jak to kapitan. Widział jak patrzy na Rose. No cóż. Ubiorem nie pasowała za bardzo do obecnych czasów. Wszyscy nie pasowali. Gdyby ten gość zobaczył jak wygląda świat w ich czasach pewnie by się przeraził...
- Cedric Northman. - Już chciał powiedzieć, że rudy jest stuknięty, ale Rose zaczęła za nim sypać cała prawdę. Teraz już dziwnie by to brzmiało jakby powiedział, że wszyscy są świrami. Nie był pewien czy takie otwarte mówienie wszystkiego ma jakikolwiek sens. Pewnie im nie uwierzą albo wezmą za idiotów, albo co gorsza za francuskich szpiegów.... albo hiszpańskich. Chociaż wersja z idiotami brzmiała najbardziej prawdopodobnie.
- Pani Rose mówi prawdę. - Powiedział w końcu kiwając na nią głową. - Pewnie weźmiesz nas sir za niepoczytalnych, ale tak właśnie jest. Cofnęło nas trochę w czasie. Stąd te... nietypowe ubrania. - Spojrzał potem na Nico i wrócił wzrokiem do kapitana. - Nie znaleźliście z nami nikogo więcej? Podobnie ubranego i ciemnoskórego... - Był ciekaw czy demon też gdzieś tu wylądował.

_________________
Wszystko się kiedyś kończy. Nawet nieśmiertelność.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James

avatar

Liczba postów : 330
Na forum od : 21/07/2014
Skąd : Edynburg

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Sob 10 Mar 2018, 01:41

Jesteśmy łowcami? Zostaliśmy łowcą! Nie wiem czy o to chodziło, chyba po prostu trudno było tłumaczyć całość... Ale... :c Ugh... No dobrze, jesteś łowcą. Kapitan najwyraźniej nie miał zamiaru przeprosić za cięcie go nożem. Mówi sie trudno... Niestety nie zabije go, bo jeszcze okaże się, że się nie urodził. Widząc za to jak ich gospodarz patrzył na Rose, James zdjął marynarkę i nakrył jej ramiona. Przynajmniej tyle niech zasłoni, skoro musi już świecić kostkami.
- James McLeod - przedstawił się, ciekaw jak nazywa się jego sobowtór.
Wtedy do kajuty wpakowano trzeciego łowcę, który chyba nie był w najlepszym stanie. Najwyraźniej ten ich demon nieźle namieszał mu w głowie gadając o jego rodzinie. Gość nie brał chyba pod uwagę, że mógł kłamać, to w końcu demon. No i... James nigdy nie podejrzewalby, że ten koleś jest zrozpaczonym wdowcem, nie po tym jak oglądał się ciągle za spódniczkami.
- Czy możemy poznać godność kapitana?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nicolas White

avatar

Liczba postów : 144
Na forum od : 26/07/2014

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Sob 10 Mar 2018, 01:50

Kompletnie nie wiedział co się dzieje. Jedno po drugim zadawali pytania, ale dla Nico wszystko to zdawało się być czymś odległym. Cały czas myślał o swojej córeczce... Była taka mała, taka niewinna. Nie mógł, nieeee... Nie potrafił myśleć, co też może przechodzić w piekle jej duszyczka. Jego własna pod wpływem tego rozpadała się na miliardy cząstek, a łowca powoli wewnętrznie umierał.
Jedyne co zdołał usłyszeć, to ostatnie słowa Cedrica, na które stał się bardziej czujny. Spojrzał uważnie na kapitana i czekał na odpowiedź cały spięty.Chciał... Niee, musiał dorwać tego parszywca i wyciągnąć z niego wszystko. Demon już powinien martwić się o swoją skórę i błagać Boga, aby trzymał łowcę z dala od niego...

_________________
Dopóki su­mienie pa­mięta, wi­ny nie zapomnisz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 132
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Sob 10 Mar 2018, 12:35

- Westcourt? - zapytał. - Mój porucznik nazywa się Westcourt - powiedział, wbijając w Rose przenikliwe spojrzenie swojego oka i bardzo uważnie przyglądając się jej twarzy. - Ech... Wiedziałem, że tak się to skończy. Gdy tylko na siebie spojrzeli... - mruknął cicho.
Oczywiście dalej upierali się przy podróżach w czasie. Co za irytujący ludzie... Kapitan wyjął jedynie spod biurka staro wyglądającą księgę - czy też dziennik - w skórzanej oprawie i począł go kartkować, ręką dając łowcom znak by mówili dalej. Hmm... Northman. To nazwisko przynajmniej nie brzmiało znajomo.
- Moi żołnierze wyłowili tylko was, w szalupie nie było nikogo więcej - powiedział.
W tym momencie - akurat kapitan znalazł poszukiwaną stronę - przedstawił się James, przez co ich gospodarz uniósł oko znad książki i wbił spojrzenie w rudego. Można by je podsumować jako "No chyba sobie, kurwa, żartujecie?". To co tutaj się działo powoli zaczynało przekraczać wszelkie granice przyzwoitości, które dopiero co zaczęły wracać na miejsce gdy przykryli dziewczynie ramiona.
- Edward - odpowiedział na pytanie. - Kapitan Edward McLeod, w służbie Jego Miłości Jerzego II.
- Sir! - krzyknął żołnierz wpadając przez drzwi. - Wyłowiliśmy jeszcze jednego! Jest przytomny!
- Czarny? - zapytał dowódca mając na uwadze poprzednie pytanie Cedrica.
- Nie, sir - odpowiedział lekko zaskoczony żołnierz.
- Wprowadzić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rosemarie

avatar

Liczba postów : 330
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Sob 10 Mar 2018, 12:49

Czyli jednak się nie przesłyszała. Nie rozumiała tylko skąd w takim miejscu jakiś Westcourt. Nikt nigdy nie mówił, że mają pochodzenie brytyjskie. W sumie... skądś się w Ameryce wziąć musieli, ale po co emigrowałby brytyjski porucznik? I o co chodziło z kończeniem się, patrzeniem i w ogóle kto na kogo? Kapitan nie mógł mówić jakoś jaśniej? Niesprawiedliwe. On pytał i pytał, a im nic nie wyjaśniał. Oparła się na krześle i więcej nie mówiła. Nie musiała. Sytuacja dalej się zapętlała bez jej udziału.Widać na tym statku jej nazwisko nie było jedynym powtarzającym się i kapitan miał nietęga minę, tak przy wysłuchaniu Jamesa, jak i przy własnym przedstawianiu się. Serio? Serio?! Kogo tutaj jeszcze brakuje? Tego dowiemy się w następnym odcinku, bo ich rozmowa została brutalnie przerwana. Rose zerknęła pytająco na resztę towarzyszy. Byli w komplecie, jak nie czarny, to nie demon, kogo więc niby mogło jeszcze razem z nimi tutaj przywiać? Bo w tej chwili jakoś nie wierzyła w zwykły zbieg okoliczności i prawdziwego, tutejszego rozbitka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cedric

avatar

Liczba postów : 100
Na forum od : 19/07/2014

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Sob 10 Mar 2018, 16:57

To już zaczęło się robić dziwne. Zbieżność jednego nazwiska mogła się jeszcze przypadkiem zdarzyć, ale dwóch na raz? Do tego jeszcze dochodził ten wygląd i pochodzenie. Obaj rudzi i ze Szkocji. Co to ma być? Ktoś robił sobie jakiś żart? Dobrze, że Ced nie miał żadnych przodków. Cóż... przynajmniej w tych czasach.
Kapitan oznajmił, że nie znalazł nikogo więcej. Z jednej strony dobrze... ten demon mógłby tu narobić sporego zamieszania. Jakby zabił Westcourta albo McLeoda to Rose i Rudy mogliby przestać istnieć... Dawna Rose też by nie istniała... strasznie dużo by się zmieniło.
Z drugiej strony nieobecność demona zmuszała łowców do poszukiwań. W tych czasach nie będzie to proste...
Nagle wbiegł żołnierz z nowinami. Znaleźli jeszcze kogoś? Kto to mógł być. Ced zmarszczył brwi i spojrzał na drzwi skąd zaraz miał wyłonić się następny przybysz. Jakiś gość z aukcji przypadkowo dostał się w pole działania Koła? A może to Larry Snow? Był dosyć blisko, choć nawet jak na wampira to wyglądał na martwego... Ciekawe.

_________________
Wszystko się kiedyś kończy. Nawet nieśmiertelność.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James

avatar

Liczba postów : 330
Na forum od : 21/07/2014
Skąd : Edynburg

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Sob 10 Mar 2018, 17:03

James przymrużył oczy wlepiając podejrzliwe spojrzenie w kapitana. Że niby jak? Że niby ma jego nazwisko? To chyba jakiś żart... Znaleźliśmy dziadka? Nie, nie mamy rodziny. Cóż... Jeżeli rzeczywiście podróżowaliśmy w czasie, to może mamy... W tej chwili. *przejęty pisk* Ugh... Wtedy do kajuty wpadł żołnierz z informacją, że znaleźli jeszcze kogoś. Nie był on jak się okazało ich demonem, co w sumie nie było dziwne. Raczej raport po znalezieniu tamtego wyglądałby bardziej w stylu "Aaa! Kapitanie, ktoś nas morduje! Konieć świa... ugh... Aaa!". Tak, dokładnie coś takiego.
- Ekh - odchrząknął zanim wprowadzono kolejnego więźnia. - Jest jakaś szansa, że macie trochę zbędnych ubrań? - zapytał zerkając na swoją pozbawioną rękawa koszulę i Rose.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 132
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Sob 10 Mar 2018, 17:23

- Coś się znajdzie - stwierdził kapitan, tuż przed tym jak wprowadzono kolejnego rozbitka. - Kurwa... - zaklął w tym momencie.
Wprowadzony mężczyzna ubrany był tym razem stosownie do epoki, jednak wyglądał kropka w kropkę jak Cedric. Zapewne dlatego, że był to Cedric. Co w tym momencie pamiętał? Otóż, znajdował się na pokładzie kupieckiego okrętu, gdy nagle rozpętał się wielki sztorm, a statek uderzył w coś i zaczął nabierać wody. Z kilkoma innymi próbowali opuścić szalupę, kiedy błysnęło światło, coś rąbnęło go w łeb i spadło do łódki, zrywając ją i opadając na wzburzone wody. W tym momencie okręt trzasnął i gwałtowniej zaczął iść na dno... Pamiętał, że złapał się beczki i obudził dryfując jakąś godzinę temu, aż wyłowił go brytyjski okręt.
- A myślałem, że nie osiągniemy większego szczytu absurdu... - westchnął. - Poruczniku Westcourt, zabierz tę panienkę do lady Marii i zapytaj czy nie poratowałaby jej jedną ze swoich sukni. Powiedz, że będę wielce wdzięczny za okazaną pomoc. Reszta może spróbować mi to wyjaśnić - spojrzał na łowców.
- Robi się, sir - powiedział porucznik i delikatnie położył dłoń na ramieniu Rose. - Za mną proszę, panienko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rosemarie

avatar

Liczba postów : 330
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Sob 10 Mar 2018, 17:40

... ona wysiada. Oficjalnie ona wysiada, nawet za burtę. Od małego była otoczona wszystkim, co nadnaturalne, ale w tej chwili nawet ona wymiękała. Gdy dołączył do nich kolejny rozbitek patrzyła to na Cedrica numer jeden, to na Cedrica numer dwa i z powrotem.W sumie w tej chwili nawet zrobiło jej się nawet ciut żal kapitana, skoro oni ledwo to wszystko ogarniają, to co dopiero on. Na propozycję opuszczenia kabiny niemal odetchnęła z ulgą. Szczegół, że miała wyjść ze swoim, prawdopodobnie, praprapra....pradziadkiem. W tej chwili wyszłaby i z samym demonem. Nie była tez do końca pewna kim jest ta lady Maria, ani czy jej sukienki będą na nią pasować, ale najwyżej będzie improwizować. W tej chwili próbowała sobie przypomnieć jaka w tych czasach panowała moda, ale jakoś na lekcjach historii nie zwracali zbytniej uwagi na takie rzeczy.
-Dziękuje... my... za pomoc - mruknęła cicho kiedy szli już po pokładzie. Jej przodek zdawał się być całkiem miłym człowiekiem, zawsze to jakiś plus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nicolas White

avatar

Liczba postów : 144
Na forum od : 26/07/2014

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Sob 10 Mar 2018, 18:17

Cały czas przyglądał się i przysłuchiwał wszystkiemu. Każda kolejna wiadomość wydawała się być ciekawszą od poprzedniej. Kolejnym absurdom nie było końca. Inne czasy, ich poszczególni przodkowie sprzed wieków... A teraz Cedric... W dwóch osobach!
Nico wiedział bowiem, że nefilim nie ma żadnego brata na świecie. Oparł się ciężko biodrem o biurko, wsparł wyprostowane ręce na kolanach i opuścił głowę załamany, kręcąc nią na boki. Ktoś okrutnie bawił się ich kosztem, zadrwił sobie. - Jesteśmy w piekle, jak nic jesteśmy w piekle. - tłumczył sobie w myślach, no bo jak inaczej..?
Westchnął, potarł czoło otwartą dłonią i dopiero teraz zobaczył rozszarpaną marynarkę i kilka płytkich cięć pazurem na ramieniu. Całkowicie olewając już czyjąkolwiek obecność, zaczął zdejmować marynarkę i koszulę, aby podrzeć tę drugą i przewiązać tak zaimprowizowanym bandażem rany. Nagle zrobiło się cicho, wystarczyło ignorować obecność kogokolwiek...

_________________
Dopóki su­mienie pa­mięta, wi­ny nie zapomnisz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Inne Czasy   

Powrót do góry Go down
 
Inne Czasy
Powrót do góry 
Strona 1 z 7Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
 Similar topics
-
» Lucjusz Malfoy
» Misje, walki, eventy i inne
» Inne duperele o Elci

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Supernatural PBF :: Reszta Świata :: Inne miejsca-
Skocz do: