Gra Play By Forum na motywach genialnego serialu Supernatural.
 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Inne Czasy

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5
AutorWiadomość
Nicolas White

avatar

Liczba postów : 133
Na forum od : 26/07/2014

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Pon 02 Kwi 2018, 13:44

Tak jak się spodziewał, pomocy była potrzebna. Bez zbędnych słów, Nicolas wziął się do roboty. Zaszył lub opatrzył kilku mniej rannych żołnierzy. Nie umknęła mu informacja o umiejscowieniu środków na "znieczulenie". Kiedy przyszedł czas na drastyczne czyny - mowa o amputacji - łowca złapał żołnierza za barki i pilnował, aby mężczyzna zbytnio się nie rzucał. Pozostali "pomocnicy" złapali delikwenta w pasie i za nogi, zaś medyk wkrótce przystąpił do roboty. Krzyki leczonego były równie okropne, co widok odcinanej kończyny.
Choć Nicolas wiele w życiu przeżył i widział, to w czymś takim uczestniczył po raz pierwszy. Odkorkował jeden ze "znieczulaczy" i nalał do gardła chorego, następnie sam pociągnął z gwinta i wrócił do trzymania operowanego...

_________________
Dopóki su­mienie pa­mięta, wi­ny nie zapomnisz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 107
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Pon 02 Kwi 2018, 23:08

Rose, James i Ced&Ced

Elizabeth uśmiechnęła się słuchając co Rose ma do powiedzenia, najwyraźniej podejście przyszłej złotowłosej bardzo jej się podobało. Prawdopodobnie ze względu na własne, równie luźne podejście do wszelkiego rodzaju makabrycznych scen jakie podczas swojej kariery widziała. Może to rodzinne? Chociaż z drugiej strony Maria wydawała się być bardziej poważna i nie sprawiała wrażenia kogoś kto podszedłby z entuzjazmem do rozprowadzonych po pokoju zwłok.
- Podoba mi się to podejście - zakomunikowała, a gdy James się wtrącił wskazała na niego palcem nie tracąc uśmiechu. - Ciebie też lubię - stwierdziła i wróciła wzrokiem do Rose. - Twój rudy jest lepszy niż ten nasz.
Jak na zawołanie pojawił się w tym momencie kapitan, który pozyskał zarówno krew, jak i przyniósł z drugiego statku składniki od Elizabeth. Można było rozpocząć zaklęcie... Na stole rozłożono mapę Ameryk, a Edward wręczył złotowłosej wahadełko i nakazał zamknąć oczy skupiając się na Stanleyu. Sam kapitan wymieszał wszystkie składniki poza krwią dziewicy i na koniec dolał i tą, recytując jakieś słowa. Misa, do której ingrediencje były włożone, zapłonęła, a wahadełko w ręku Elizabeth zaczęło pobudzone zataczać kręgi nad mapą. W końcu zamarło.
- Opuść trochę dłoń - polecił oficer, ponieważ wskaźnik nie sięgał jeszcze celu.
Gdy Elizabeth zrobiła to, wahadło wskazywało praktycznie środek Kuby.

***

Nico

Operacja wkrótce została zakończona, a okaleczony żołnierz porządnie opatrzony. Po kolejnych kilkudziesięciu minutach reszta poranionych również była połatana. Nico jako łowca sprawnie zszywał rany i zakładał opatrunki, zaś O'Conor miał dzięki temu wolne ręce by zajmować się kilkoma odrobinę gorszymi przypadkami. Po zakończeniu wszystkich operacji ze schowka ze znieczulaczami wyjęto kilka butelek i puszczono w obieg opowiadając historie wojenne, karczemne oraz te bardziej rubaszne...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rosemarie

avatar

Liczba postów : 312
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Sro 04 Kwi 2018, 02:12

Gdyby Ela dowiedziała się o telewizji, filmach i gatunku zwanym horror pewnie nieźle by się zdziwiła. Z drugiej strony w tych czasach ludzie biegali z szablą w dłoni czy oglądali egzekucje. Widać krew i flaki występowały zawsze, a ludzie w jakiś sposób do nich lgnęli. Zawsze jednak chętniej do tych w formie kontrolowanej i której celem było stricte widowisko. Jeśli coś groziło tobie, to pozytywne emocje jakoś tak znikały.
-Za to ten mój nie robi magicznych sztuczek, widać coś za coś - wzruszyła ramionami.
W końcu rudzi byli w komplecie i można było zabrać się za robotę. Teoretycznie magia była zła, praktycznie Rose przyglądała się temu z nieskrywaną ciekawością. Było to przydatne, nawet bardzo, musiała przyznać. A jakie szybkie. Liczyła, że też równie skuteczne.
-Kuba? - uniosła brwi. - Przynajmniej nie tak daleko od waszego celu podróży. W sumie... ile zajmie nam dotarcie tam?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James

avatar

Liczba postów : 321
Na forum od : 21/07/2014
Skąd : Edynburg

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Sro 04 Kwi 2018, 16:04

Jeju! Ale zaszczyt, mordująca dawna-Rose powiedziała, że go lubi, chyba zaraz pęknie z dumy. Czy myśl... Nie! Niestety Rose postanowiła pomarudzić zamiast cieszyć się z "posiadania" lepszej wersji ognistowłosych wariatów. Magiczne sztuczki, tak? Skomentowałbym to jakoś. W końcu mów... Ale oddałeś kółko, bo przecież jest nuuuuuda. *cichy chichot* Przestań mi przerywać! >:c Wtem wrócił kapitan-dziadek i zaczęła się magia. Szczerze powiedziawszy nie wyglądała bardzo zjawiskowo, chociaż wybuch płomieni był, a zaklęcie chyba też nie było jakimś wyszukanym tworem. Za to jakie skuteczne!
- Też chciałbym wiedzieć - powiedział, gdy Rose zapytała o czas. - No i... Czy w ogóle możecie nas tam podrzucić, w końcu chyba macie transport do wykonania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cedric

avatar

Liczba postów : 90
Na forum od : 19/07/2014

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Czw 05 Kwi 2018, 20:50

Cedric tylko przecząco kiwnął głową kiedy wszyscy spojrzeli na niego z zapytaniem czy zdobędzie dla nich krew Marii. Nie znał nawet tej dziewczyny a co dopiero pytać o krew... Jego młodsze ja zrobiło podobnie. Obaj oparli się o ścianę kapitańskiej kajuty i ze skrzyżowanymi rękami na piersiach obserwowali jak po wyjściu kapitana cała grupka gawędzi.
Nie poruszyli żadnych ważniejszych tematów, toteż obaj nefile nie zabrali głosu ani razu. Ruszyli się spod ściany dopiero gdy kapitan wrócił z fiolką krwi.
Edward zaczął swój rytuał. Ced podszedł bliżej i obserwował mapę oraz wahadełko w rękach Elizabeth. Gdy zatrzymało się na jednej z największych wysp Karaibów, Cedricowi wyrwało się ciche słowo.
- Hawana... - powiedział do siebie. W tych czasach to było jedyne miejsce na Kubie, gdzie istniała jakakolwiek cywilizacja. Resztę wyspy pokrywała dżungla gdzieniegdzie karczowana pod pola trzcinowe i tytoniowe.
Ostatnio był w tym mieście jakieś sto lat temu, ale pamiętał je dobrze. Zdecydowanie jego ulubione miasto obu ameryk zaraz po Nowym Orleanie.
Rose i James zaczęli omawiać kwestie transportu. Gdyby Edward wszystkich tam podrzucił byłoby zdecydowanie najlepiej. Nie straciliby czasu na nadrabianie drogi i szukanie innego statku. Ale nawet jeśli kapitan nie będzie skory do pomocy to i tak tam dotrą. Nie mieli wyboru. Trzeba ścigać tego demona i zrobić z nim porządek. Trzeba wrócić.

_________________
Wszystko się kiedyś kończy. Nawet nieśmiertelność.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 107
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Czw 05 Kwi 2018, 23:24

Kapitan zmarszczył brwi. Miał do wykonania zadanie, ale z drugiej strony ten demon majstrujący przy czasie brzmiał jak nazbyt niestabilny psychicznie osobnik, ponadto niebezpieczny. Przyda się również rzucić okiem co knuje ten bękart Stanley... On i jego banda kultystów zawsze działali Edwardowi na nerwy. Wszystko oczywiście dla dobra Imperium i Jego Królewskiej Mości.
- Zabiorę was na Kubę - powiedział w końcu. - I pomogę złapać to cholerstwo żeby odesłać was do domu.
- To miłe, gdyby nie to, że na pewno coś knujesz dałabym ci nawet buziaka - rzuciła z przekąsem Elizabeth.
Wzrok złotowłosej jasno mówił, że z jednej strony cieszy się i docenia, ale z drugiej wciąż pamięta, że Edward jest potencjalnym wrogiem i nie ufa.
- Moja skóra źle reaguje na jad - odpowiedział chłodno kapitan. - Na wyspę dotrzemy w ciągu siedmiu, może sześciu dni... Do tego czasu macie pełną wolność na pokładzie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rosemarie

avatar

Liczba postów : 312
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Sob 07 Kwi 2018, 00:06

Na słowa kapitana Rose uśmiechnęła się szeroko i zaklaskała w łapki. No i co Ela tak marudziła na ich rudego? Nie był taki zły. Do demona podwiezie. Jeszcze tam pomoże. Bardzo miło z jego strony. No, przynajmniej póki nie zaczynali sobie wzajemnie dogryzać... albo walczyć na śmierć i życie... takie tam.
-Tydzień? No... to super - westchnęła cicho.
Wątpiła, by było tu wiele rozrywek. Co oni mogli robić w tych czasach? Może... książki? Czy na taką podróż zabierało się książki? W sumie czy obecnie nie były one jeszcze dosyć drogie? Ugh, jak ci ludzie wytrzymywali taką totalną nudę... naprawdę współczuła w tej chwili Marii. Bez towarzystwa i zajęcia musiała tutaj umierać z nudów.
-Mogę jednak zostać w tych ubraniach? Nie mam pojęcia jak bardzo jest to tu gorszące, ale jak dalej będę się musiała cisnąć w tamtej okropnej sukni to chyba kogoś zagryzę - jej mina świadczyła o tym, że mówiła absolutnie poważnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James

avatar

Liczba postów : 321
Na forum od : 21/07/2014
Skąd : Edynburg

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Sob 07 Kwi 2018, 14:19

Czyli pan-dziadek nam pomoże, świetnie.  :3  Więcej czasu na wyciąganie z niego sekretów i myślenie jak mu zwinąć tę książkę >:3  :c  Serio? Mmmmmhm... I lepiej niczego nie popsuj... Jasne... Czyli czekał ich tu tydzień, no pięknie... Przynajmniej wychodziło na to, że w przeciwieństwie do reszty ma tutaj co robić - dręczyć drugiego rudzielca swoimi pytaniami i obecnością. Tylko ostrożnie, bo jeszcze się rozmyśli w kwestii tej wolności na pokładzie. Zerknął na Rose, która teraz za to zaczęła marudzić na ubiór i przeszło mu przez myśl, że kapitan raczej się nie zgodzi. Męski ubiór jeszcze by uszedł zapewne byleby dziewczyna dała oficerowi spokój, ale jakoś lepiej dopasowany i posiadający więcej warstw niż proste spodnie, biała - może nawet nie do końca zawiązana w pośpiechu - luźna koszula i chyba niedopasowane, zdjęte z trupa buty.
- Chyba nie żartuje - ostrzegł kapitana.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cedric

avatar

Liczba postów : 90
Na forum od : 19/07/2014

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Czw 12 Kwi 2018, 19:49

Dobra, udało się załatwić transport. Kapitan Edward zyskał u Ceda plusa. Jak widać był jedną z tych dobrych wiedźm, które nie chcą tylko szerzyć chaosu i cierpienia. Dobrze. Z takimi mógł pracować.
- Dzięki kapitanie - rzucił do niego. - Demon jest raczej jednym z tych silniejszych, więc każda pomoc się przyda.
Spojrzał na Rose, która właśnie oznajmiła chęć pozostania w obecnym ubiorze. Widział jak w klubie męczyła się w obcasach i kiecce... widocznie jest jedną z tych co cenią wygodę ponad wszystko. Cóż, nie spotkał jeszcze łowczyni, która lubiła wymachiwać maczetą w szpilkach czy w gorsecie, więc pasowała do schematu. Uśmiechnął się tylko na słowa o zagryzaniu i potwierdzenie Jamesa.
- Skoro mamy swobodę to ja już pójdę. Pomogę żołnierzom czyścić broń... zawsze mnie to relaksowało...
Zasalutował niechlujnie i wyszedł na pokład. Drugi Cedric wyszedł chwile później.

_________________
Wszystko się kiedyś kończy. Nawet nieśmiertelność.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 107
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Sob 14 Kwi 2018, 20:38

Elizabeth prychnęła na słowa kapitana i teatralnie skrzyżowała ręce pod piersiami, jednocześnie odwracając głowę w innym kierunku i przebierając bardzo urażony wyraz twarzy. Uśmieszek zagościł na niej szybko, kiedy tylko Rose postanowił się odezwać i wyrazić swój sprzeciw wobec sukni.
- W mojej kajucie mam jeszcze trochę zapasowych ubrań - zaproponowała. - Na pewno coś dla ciebie znajdę.
- Ech... - kapitan nie był wielkim obrońcom i strażnikiem zwyczajów epoki, jednak wiedział, że niektórzy członkowie załogi mogą czuć się nieswojo widząc nie jedną, w końcu Elizabeth będzie trudno powstrzymać, a dwie ubrane raczej po męsku kobiety. Z drugiej strony było to lepsze niż to co Rose miała obecnie na sobie. - Niech będzie, na pewno lepsze będzie to co lady Strickland ci da, niż bieganie w tej rozchełstanej koszuli i demoralizowanie moich ludzi.
- Pfff... Od razu demoralizowanie - mruknęła Elizabeth. - Wolałabym też zostać przy tym, że "lady Strickland" to moja siostra, w przeciwnym razie drogi kapitanie musiałbyś przede mną klękać i całować mą dłoń, a wówczas usta spuchłyby ci od jadu - powiedziała ze złośliwym uśmiechem, po czym złapała Rose za rękę. - Chodź - rzuciła, ciągnąc ją do drzwi i przyglądając się jej bardzo uważnie. - Na pewno będę miała coś dla ciebie, wygląda mi na to, że wszystko powinno pasować. Budową nie różnisz się raczej ode mnie i Marysi. Jej sukienki na ciebie pasowały, prawda? - została zalana monologiem Rose, zaś reszta słyszała go w formie oddalającego się szybko głosu.
- Ech... To będzie długi rejs - westchnął kapitan, spoglądając na plecy wychodzącego Cedrica numer dwa, po czym skierował wzrok na wciąż stojącego w kajucie, szeroko uśmiechniętego Jamesa. - Ech...

Podróż

Rose - ubrana identycznie jak Elizabeth, nawet kapelusz dostała - udało się namówić siostrę swej prababki lub nawet samą prababkę na lekcje szermierki. Należało powiedzieć, że jak na kompletnego nowicjusza szło jej całkiem nieźle. Oczywiście nie mogła się równać z tutejszą łowczynią, która nie tylko była mistrzynią w posługiwaniu się ostrzem, ale również wydawała się być ponadprzeciętnie - nawet nadludzko można by rzec - zwinna i silna, o niesamowitym refleksie nawet nie wspominając. Właściwie jedyną osobą zdolną wytrzymać w walce z nią był kapitan Edward i możliwe, że także Cedric, chociaż ten drugi jak na razie nie próbował swoich sił. Maria tymczasem była oburzona na oba swe odbicia, okazując to jak na damę przystało poprzez zirytowane spojrzenia oraz chłodną obojętność. Eli na szczęście okazała się nie tylko urodzonym zabójcą, ale miała też sporo uroku, dzięki czemu już w środku rejsu udało jej się ugłaskać dość empatyczną siostrę, która stanowiła w miarę łatwy cel. Od tego czasu Maria spędzała czas głównie z resztą złotowłosych, rozmawiając z nimi i oglądając ich potyczki.
James tuptał za kapitanem i - kiedy ten nie był zajęty dowodzeniem - wypytywał go o rodzinne zwyczaje, jego dziennik i inne związane tematy. Czasami prosił również o pokazanie kilku szermierczych tricków. Kapitan pokazał swojemu dwuokiemu klonowi trochę ciekawych ingrediencji magicznych w zaciszu kajuty oraz wyjaśnił kilka rzeczy w sferze zaklęć oraz szermierki, jednak nie był specjalnie społecznym człowiekiem. Oznaczało to, że jeżeli James przekroczył granice jego cierpliwości - jak pierwszego dnia - kończyło się to krzykiem i wyrzuceniem na pokład. Wówczas rudzielec mógł jedynie męczyć Rose lub rozmawiać z tą miłą panią Marią, często podczas oglądania jak dwie pozostałe złotowłose ćwiczą szermierkę.
Nico uczył się podobnie do reszty szermierki korzystając z wiedzy Cedrica. Oczywiście chodziło o tego tutejszego, który wszystko pamiętał doskonale i był w walce ostrzem bardzo wprawny, podczas gdy nowoczesna wersja zatraciła część umiejętności dzięki broni palnej. Dobrze, że członkowie drużyny uczyli się podobnych rzeczy, ponieważ w razie walki z ludźmi - jak piraci - ich najlepszą bronią poza Cedami był... rudy, który jako jedyny miał styczność i jakiekolwiek doświadczenie w walce szablą lub szpadą. A na tym wariacie nie wiadomo czy chcieli polegać. Poza tymi lekcjami spędzał czas z medykiem, od którego dowiedział się, iż jego syn pracujący w Anglii jako lekarz niedawno się ożenił. Poznał również kilka ciekawych historii wojennych, jakie taki weteran jak O'Conell oczywiście znał. Niektóre wieczory spędzał zaś z nim oraz żołnierzami pijąc...

23 kwietnia 1749 roku - popołudnie

W końcu ich oczom ukazała się Hawana, największy port na Kubie. Kapitan Edward nakazał wszystkim wdziać cywilne ubrania. Nie chcieli tłumaczyć Hiszpanom co robi tutaj Brytyjski okręt pełen żołnierzy. Oficjalnie zostali zaatakowani przez piratów, których okręt mieli zamiar sprzedać w porcie uzupełniając zapasy. Płynęli do Nowego Świata zakupić towary, które później sprzedadzą w Europie. Jednooki miał swoje "sztuczki" by miejscowi żołnierze łyknęli jego historyjkę.
- Wiesz gdzie dokładnie jest Stanley lub kto mógłby wiedzieć?
- Nie mam pojęcie, trzeba rozejrzeć się po mieście i porcie - odpowiedziała Eli. - Może uda się znaleźć jakąś czujkę Poszukiwaczy... Jakieś sugestie?
Wszyscy członkowie zbieraniny z przyszłości byli oczywiście obecni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Inne Czasy   

Powrót do góry Go down
 
Inne Czasy
Powrót do góry 
Strona 5 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5
 Similar topics
-
» Lucjusz Malfoy
» Misje, walki, eventy i inne
» Inne duperele o Elci
» Ogłoszenia inne. Mniej i bardziej drobne.

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Supernatural PBF :: Reszta Świata :: Inne miejsca-
Skocz do: