Gra Play By Forum na motywach genialnego serialu Supernatural.
 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Inne Czasy

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
AutorWiadomość
Nicolas White

avatar

Liczba postów : 142
Na forum od : 26/07/2014

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Pon 02 Kwi 2018, 13:44

Tak jak się spodziewał, pomocy była potrzebna. Bez zbędnych słów, Nicolas wziął się do roboty. Zaszył lub opatrzył kilku mniej rannych żołnierzy. Nie umknęła mu informacja o umiejscowieniu środków na "znieczulenie". Kiedy przyszedł czas na drastyczne czyny - mowa o amputacji - łowca złapał żołnierza za barki i pilnował, aby mężczyzna zbytnio się nie rzucał. Pozostali "pomocnicy" złapali delikwenta w pasie i za nogi, zaś medyk wkrótce przystąpił do roboty. Krzyki leczonego były równie okropne, co widok odcinanej kończyny.
Choć Nicolas wiele w życiu przeżył i widział, to w czymś takim uczestniczył po raz pierwszy. Odkorkował jeden ze "znieczulaczy" i nalał do gardła chorego, następnie sam pociągnął z gwinta i wrócił do trzymania operowanego...

_________________
Dopóki su­mienie pa­mięta, wi­ny nie zapomnisz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 128
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Pon 02 Kwi 2018, 23:08

Rose, James i Ced&Ced

Elizabeth uśmiechnęła się słuchając co Rose ma do powiedzenia, najwyraźniej podejście przyszłej złotowłosej bardzo jej się podobało. Prawdopodobnie ze względu na własne, równie luźne podejście do wszelkiego rodzaju makabrycznych scen jakie podczas swojej kariery widziała. Może to rodzinne? Chociaż z drugiej strony Maria wydawała się być bardziej poważna i nie sprawiała wrażenia kogoś kto podszedłby z entuzjazmem do rozprowadzonych po pokoju zwłok.
- Podoba mi się to podejście - zakomunikowała, a gdy James się wtrącił wskazała na niego palcem nie tracąc uśmiechu. - Ciebie też lubię - stwierdziła i wróciła wzrokiem do Rose. - Twój rudy jest lepszy niż ten nasz.
Jak na zawołanie pojawił się w tym momencie kapitan, który pozyskał zarówno krew, jak i przyniósł z drugiego statku składniki od Elizabeth. Można było rozpocząć zaklęcie... Na stole rozłożono mapę Ameryk, a Edward wręczył złotowłosej wahadełko i nakazał zamknąć oczy skupiając się na Stanleyu. Sam kapitan wymieszał wszystkie składniki poza krwią dziewicy i na koniec dolał i tą, recytując jakieś słowa. Misa, do której ingrediencje były włożone, zapłonęła, a wahadełko w ręku Elizabeth zaczęło pobudzone zataczać kręgi nad mapą. W końcu zamarło.
- Opuść trochę dłoń - polecił oficer, ponieważ wskaźnik nie sięgał jeszcze celu.
Gdy Elizabeth zrobiła to, wahadło wskazywało praktycznie środek Kuby.

***

Nico

Operacja wkrótce została zakończona, a okaleczony żołnierz porządnie opatrzony. Po kolejnych kilkudziesięciu minutach reszta poranionych również była połatana. Nico jako łowca sprawnie zszywał rany i zakładał opatrunki, zaś O'Conor miał dzięki temu wolne ręce by zajmować się kilkoma odrobinę gorszymi przypadkami. Po zakończeniu wszystkich operacji ze schowka ze znieczulaczami wyjęto kilka butelek i puszczono w obieg opowiadając historie wojenne, karczemne oraz te bardziej rubaszne...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rosemarie

avatar

Liczba postów : 325
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Sro 04 Kwi 2018, 02:12

Gdyby Ela dowiedziała się o telewizji, filmach i gatunku zwanym horror pewnie nieźle by się zdziwiła. Z drugiej strony w tych czasach ludzie biegali z szablą w dłoni czy oglądali egzekucje. Widać krew i flaki występowały zawsze, a ludzie w jakiś sposób do nich lgnęli. Zawsze jednak chętniej do tych w formie kontrolowanej i której celem było stricte widowisko. Jeśli coś groziło tobie, to pozytywne emocje jakoś tak znikały.
-Za to ten mój nie robi magicznych sztuczek, widać coś za coś - wzruszyła ramionami.
W końcu rudzi byli w komplecie i można było zabrać się za robotę. Teoretycznie magia była zła, praktycznie Rose przyglądała się temu z nieskrywaną ciekawością. Było to przydatne, nawet bardzo, musiała przyznać. A jakie szybkie. Liczyła, że też równie skuteczne.
-Kuba? - uniosła brwi. - Przynajmniej nie tak daleko od waszego celu podróży. W sumie... ile zajmie nam dotarcie tam?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James

avatar

Liczba postów : 331
Na forum od : 21/07/2014
Skąd : Edynburg

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Sro 04 Kwi 2018, 16:04

Jeju! Ale zaszczyt, mordująca dawna-Rose powiedziała, że go lubi, chyba zaraz pęknie z dumy. Czy myśl... Nie! Niestety Rose postanowiła pomarudzić zamiast cieszyć się z "posiadania" lepszej wersji ognistowłosych wariatów. Magiczne sztuczki, tak? Skomentowałbym to jakoś. W końcu mów... Ale oddałeś kółko, bo przecież jest nuuuuuda. *cichy chichot* Przestań mi przerywać! >:c Wtem wrócił kapitan-dziadek i zaczęła się magia. Szczerze powiedziawszy nie wyglądała bardzo zjawiskowo, chociaż wybuch płomieni był, a zaklęcie chyba też nie było jakimś wyszukanym tworem. Za to jakie skuteczne!
- Też chciałbym wiedzieć - powiedział, gdy Rose zapytała o czas. - No i... Czy w ogóle możecie nas tam podrzucić, w końcu chyba macie transport do wykonania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cedric

avatar

Liczba postów : 100
Na forum od : 19/07/2014

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Czw 05 Kwi 2018, 20:50

Cedric tylko przecząco kiwnął głową kiedy wszyscy spojrzeli na niego z zapytaniem czy zdobędzie dla nich krew Marii. Nie znał nawet tej dziewczyny a co dopiero pytać o krew... Jego młodsze ja zrobiło podobnie. Obaj oparli się o ścianę kapitańskiej kajuty i ze skrzyżowanymi rękami na piersiach obserwowali jak po wyjściu kapitana cała grupka gawędzi.
Nie poruszyli żadnych ważniejszych tematów, toteż obaj nefile nie zabrali głosu ani razu. Ruszyli się spod ściany dopiero gdy kapitan wrócił z fiolką krwi.
Edward zaczął swój rytuał. Ced podszedł bliżej i obserwował mapę oraz wahadełko w rękach Elizabeth. Gdy zatrzymało się na jednej z największych wysp Karaibów, Cedricowi wyrwało się ciche słowo.
- Hawana... - powiedział do siebie. W tych czasach to było jedyne miejsce na Kubie, gdzie istniała jakakolwiek cywilizacja. Resztę wyspy pokrywała dżungla gdzieniegdzie karczowana pod pola trzcinowe i tytoniowe.
Ostatnio był w tym mieście jakieś sto lat temu, ale pamiętał je dobrze. Zdecydowanie jego ulubione miasto obu ameryk zaraz po Nowym Orleanie.
Rose i James zaczęli omawiać kwestie transportu. Gdyby Edward wszystkich tam podrzucił byłoby zdecydowanie najlepiej. Nie straciliby czasu na nadrabianie drogi i szukanie innego statku. Ale nawet jeśli kapitan nie będzie skory do pomocy to i tak tam dotrą. Nie mieli wyboru. Trzeba ścigać tego demona i zrobić z nim porządek. Trzeba wrócić.

_________________
Wszystko się kiedyś kończy. Nawet nieśmiertelność.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 128
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Czw 05 Kwi 2018, 23:24

Kapitan zmarszczył brwi. Miał do wykonania zadanie, ale z drugiej strony ten demon majstrujący przy czasie brzmiał jak nazbyt niestabilny psychicznie osobnik, ponadto niebezpieczny. Przyda się również rzucić okiem co knuje ten bękart Stanley... On i jego banda kultystów zawsze działali Edwardowi na nerwy. Wszystko oczywiście dla dobra Imperium i Jego Królewskiej Mości.
- Zabiorę was na Kubę - powiedział w końcu. - I pomogę złapać to cholerstwo żeby odesłać was do domu.
- To miłe, gdyby nie to, że na pewno coś knujesz dałabym ci nawet buziaka - rzuciła z przekąsem Elizabeth.
Wzrok złotowłosej jasno mówił, że z jednej strony cieszy się i docenia, ale z drugiej wciąż pamięta, że Edward jest potencjalnym wrogiem i nie ufa.
- Moja skóra źle reaguje na jad - odpowiedział chłodno kapitan. - Na wyspę dotrzemy w ciągu siedmiu, może sześciu dni... Do tego czasu macie pełną wolność na pokładzie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rosemarie

avatar

Liczba postów : 325
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Sob 07 Kwi 2018, 00:06

Na słowa kapitana Rose uśmiechnęła się szeroko i zaklaskała w łapki. No i co Ela tak marudziła na ich rudego? Nie był taki zły. Do demona podwiezie. Jeszcze tam pomoże. Bardzo miło z jego strony. No, przynajmniej póki nie zaczynali sobie wzajemnie dogryzać... albo walczyć na śmierć i życie... takie tam.
-Tydzień? No... to super - westchnęła cicho.
Wątpiła, by było tu wiele rozrywek. Co oni mogli robić w tych czasach? Może... książki? Czy na taką podróż zabierało się książki? W sumie czy obecnie nie były one jeszcze dosyć drogie? Ugh, jak ci ludzie wytrzymywali taką totalną nudę... naprawdę współczuła w tej chwili Marii. Bez towarzystwa i zajęcia musiała tutaj umierać z nudów.
-Mogę jednak zostać w tych ubraniach? Nie mam pojęcia jak bardzo jest to tu gorszące, ale jak dalej będę się musiała cisnąć w tamtej okropnej sukni to chyba kogoś zagryzę - jej mina świadczyła o tym, że mówiła absolutnie poważnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James

avatar

Liczba postów : 331
Na forum od : 21/07/2014
Skąd : Edynburg

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Sob 07 Kwi 2018, 14:19

Czyli pan-dziadek nam pomoże, świetnie.  :3  Więcej czasu na wyciąganie z niego sekretów i myślenie jak mu zwinąć tę książkę >:3  :c  Serio? Mmmmmhm... I lepiej niczego nie popsuj... Jasne... Czyli czekał ich tu tydzień, no pięknie... Przynajmniej wychodziło na to, że w przeciwieństwie do reszty ma tutaj co robić - dręczyć drugiego rudzielca swoimi pytaniami i obecnością. Tylko ostrożnie, bo jeszcze się rozmyśli w kwestii tej wolności na pokładzie. Zerknął na Rose, która teraz za to zaczęła marudzić na ubiór i przeszło mu przez myśl, że kapitan raczej się nie zgodzi. Męski ubiór jeszcze by uszedł zapewne byleby dziewczyna dała oficerowi spokój, ale jakoś lepiej dopasowany i posiadający więcej warstw niż proste spodnie, biała - może nawet nie do końca zawiązana w pośpiechu - luźna koszula i chyba niedopasowane, zdjęte z trupa buty.
- Chyba nie żartuje - ostrzegł kapitana.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cedric

avatar

Liczba postów : 100
Na forum od : 19/07/2014

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Czw 12 Kwi 2018, 19:49

Dobra, udało się załatwić transport. Kapitan Edward zyskał u Ceda plusa. Jak widać był jedną z tych dobrych wiedźm, które nie chcą tylko szerzyć chaosu i cierpienia. Dobrze. Z takimi mógł pracować.
- Dzięki kapitanie - rzucił do niego. - Demon jest raczej jednym z tych silniejszych, więc każda pomoc się przyda.
Spojrzał na Rose, która właśnie oznajmiła chęć pozostania w obecnym ubiorze. Widział jak w klubie męczyła się w obcasach i kiecce... widocznie jest jedną z tych co cenią wygodę ponad wszystko. Cóż, nie spotkał jeszcze łowczyni, która lubiła wymachiwać maczetą w szpilkach czy w gorsecie, więc pasowała do schematu. Uśmiechnął się tylko na słowa o zagryzaniu i potwierdzenie Jamesa.
- Skoro mamy swobodę to ja już pójdę. Pomogę żołnierzom czyścić broń... zawsze mnie to relaksowało...
Zasalutował niechlujnie i wyszedł na pokład. Drugi Cedric wyszedł chwile później.

_________________
Wszystko się kiedyś kończy. Nawet nieśmiertelność.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 128
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Sob 14 Kwi 2018, 20:38

Elizabeth prychnęła na słowa kapitana i teatralnie skrzyżowała ręce pod piersiami, jednocześnie odwracając głowę w innym kierunku i przebierając bardzo urażony wyraz twarzy. Uśmieszek zagościł na niej szybko, kiedy tylko Rose postanowił się odezwać i wyrazić swój sprzeciw wobec sukni.
- W mojej kajucie mam jeszcze trochę zapasowych ubrań - zaproponowała. - Na pewno coś dla ciebie znajdę.
- Ech... - kapitan nie był wielkim obrońcom i strażnikiem zwyczajów epoki, jednak wiedział, że niektórzy członkowie załogi mogą czuć się nieswojo widząc nie jedną, w końcu Elizabeth będzie trudno powstrzymać, a dwie ubrane raczej po męsku kobiety. Z drugiej strony było to lepsze niż to co Rose miała obecnie na sobie. - Niech będzie, na pewno lepsze będzie to co lady Strickland ci da, niż bieganie w tej rozchełstanej koszuli i demoralizowanie moich ludzi.
- Pfff... Od razu demoralizowanie - mruknęła Elizabeth. - Wolałabym też zostać przy tym, że "lady Strickland" to moja siostra, w przeciwnym razie drogi kapitanie musiałbyś przede mną klękać i całować mą dłoń, a wówczas usta spuchłyby ci od jadu - powiedziała ze złośliwym uśmiechem, po czym złapała Rose za rękę. - Chodź - rzuciła, ciągnąc ją do drzwi i przyglądając się jej bardzo uważnie. - Na pewno będę miała coś dla ciebie, wygląda mi na to, że wszystko powinno pasować. Budową nie różnisz się raczej ode mnie i Marysi. Jej sukienki na ciebie pasowały, prawda? - została zalana monologiem Rose, zaś reszta słyszała go w formie oddalającego się szybko głosu.
- Ech... To będzie długi rejs - westchnął kapitan, spoglądając na plecy wychodzącego Cedrica numer dwa, po czym skierował wzrok na wciąż stojącego w kajucie, szeroko uśmiechniętego Jamesa. - Ech...

Podróż

Rose - ubrana identycznie jak Elizabeth, nawet kapelusz dostała - udało się namówić siostrę swej prababki lub nawet samą prababkę na lekcje szermierki. Należało powiedzieć, że jak na kompletnego nowicjusza szło jej całkiem nieźle. Oczywiście nie mogła się równać z tutejszą łowczynią, która nie tylko była mistrzynią w posługiwaniu się ostrzem, ale również wydawała się być ponadprzeciętnie - nawet nadludzko można by rzec - zwinna i silna, o niesamowitym refleksie nawet nie wspominając. Właściwie jedyną osobą zdolną wytrzymać w walce z nią był kapitan Edward i możliwe, że także Cedric, chociaż ten drugi jak na razie nie próbował swoich sił. Maria tymczasem była oburzona na oba swe odbicia, okazując to jak na damę przystało poprzez zirytowane spojrzenia oraz chłodną obojętność. Eli na szczęście okazała się nie tylko urodzonym zabójcą, ale miała też sporo uroku, dzięki czemu już w środku rejsu udało jej się ugłaskać dość empatyczną siostrę, która stanowiła w miarę łatwy cel. Od tego czasu Maria spędzała czas głównie z resztą złotowłosych, rozmawiając z nimi i oglądając ich potyczki.
James tuptał za kapitanem i - kiedy ten nie był zajęty dowodzeniem - wypytywał go o rodzinne zwyczaje, jego dziennik i inne związane tematy. Czasami prosił również o pokazanie kilku szermierczych tricków. Kapitan pokazał swojemu dwuokiemu klonowi trochę ciekawych ingrediencji magicznych w zaciszu kajuty oraz wyjaśnił kilka rzeczy w sferze zaklęć oraz szermierki, jednak nie był specjalnie społecznym człowiekiem. Oznaczało to, że jeżeli James przekroczył granice jego cierpliwości - jak pierwszego dnia - kończyło się to krzykiem i wyrzuceniem na pokład. Wówczas rudzielec mógł jedynie męczyć Rose lub rozmawiać z tą miłą panią Marią, często podczas oglądania jak dwie pozostałe złotowłose ćwiczą szermierkę.
Nico uczył się podobnie do reszty szermierki korzystając z wiedzy Cedrica. Oczywiście chodziło o tego tutejszego, który wszystko pamiętał doskonale i był w walce ostrzem bardzo wprawny, podczas gdy nowoczesna wersja zatraciła część umiejętności dzięki broni palnej. Dobrze, że członkowie drużyny uczyli się podobnych rzeczy, ponieważ w razie walki z ludźmi - jak piraci - ich najlepszą bronią poza Cedami był... rudy, który jako jedyny miał styczność i jakiekolwiek doświadczenie w walce szablą lub szpadą. A na tym wariacie nie wiadomo czy chcieli polegać. Poza tymi lekcjami spędzał czas z medykiem, od którego dowiedział się, iż jego syn pracujący w Anglii jako lekarz niedawno się ożenił. Poznał również kilka ciekawych historii wojennych, jakie taki weteran jak O'Conell oczywiście znał. Niektóre wieczory spędzał zaś z nim oraz żołnierzami pijąc...

23 kwietnia 1749 roku - popołudnie

W końcu ich oczom ukazała się Hawana, największy port na Kubie. Kapitan Edward nakazał wszystkim wdziać cywilne ubrania. Nie chcieli tłumaczyć Hiszpanom co robi tutaj Brytyjski okręt pełen żołnierzy. Oficjalnie zostali zaatakowani przez piratów, których okręt mieli zamiar sprzedać w porcie uzupełniając zapasy. Płynęli do Nowego Świata zakupić towary, które później sprzedadzą w Europie. Jednooki miał swoje "sztuczki" by miejscowi żołnierze łyknęli jego historyjkę.
- Wiesz gdzie dokładnie jest Stanley lub kto mógłby wiedzieć?
- Nie mam pojęcie, trzeba rozejrzeć się po mieście i porcie - odpowiedziała Eli. - Może uda się znaleźć jakąś czujkę Poszukiwaczy... Jakieś sugestie?
Wszyscy członkowie zbieraniny z przyszłości byli oczywiście obecni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nicolas White

avatar

Liczba postów : 142
Na forum od : 26/07/2014

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Nie 22 Kwi 2018, 17:03

Dni mijały mu zasadniczo tak samo. Ranek i popołudnie spędzał na ćwiczeniach, zaś wieczorami wysłuchiwał opowieści medyka przy flaszeczce whisky. W końcu jednak dotarli na Kubę. Kapitan zebrał ich wszystkich w swojej kajucie, aby ustalić dalsze działania. Z rozmowy jednak wynikało, że są w dupie.
- Czyli jesteśmy w dupie..? - zagadnął retorycznie. - Wiedza wyniesiona z lekcji historii w naszych czasach raczej na nic tutaj się zda. Najlepiej będzie chyba zrobić to, co robimy na każdym polowaniu. Wypytywać i zbierać informacje. - rzucił pomysł. - Proponuję zacząć od tutejszych tawern. Nie znam zbytnio tego całego bractwa, ale strzelałbym, że tam znajdziemy kogo trzeba. - ciekaw był, czy ktoś będzie miał lepszy pomysł...

_________________
Dopóki su­mienie pa­mięta, wi­ny nie zapomnisz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rosemarie

avatar

Liczba postów : 325
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Pon 23 Kwi 2018, 22:36

Obawiała się, że przez resztę rejsu będzie się wybitnie wręcz nudzić, było na odwrót. Większość dni spędzała z Elą, którą zresztą niesamowicie polubiła, za styl, za poczucie humoru, za wnerwianie rudego... takie tam. W sumie nawet nie ukrywała, że ciekawa jest rodzinnych tajemnic sprzed wieków, ale nie chciała wypytywać wprost. W sumie takie podanie wszystkich informacji na tacy nie było zabawne, lepiej było dostać parę wskazówek i samemu składać elementy układanki. W końcu też dołączyła do nich Maria i razem stanowiły całką ciekawą gromadkę. Na pewno mimo upływu czasu wciąż wprawiały w niemałą konsternację członków załogi, zwłaszcza ona i Ela, które nawet ubrane były identycznie. Dopiero przy chwyceniu za szablę widać było wyraźną różnicę. Pojawiały się też kolejne pytania, na których odpowiedzi jeszcze będzie szukać przez najbliższy czas.

23 kwietnia 1749 roku - popołudnie

Gdy tylko zaczęły się przebieranki wyczuła, ze coś się święci, a kiedy jeszcze dostrzegła w oddali ląd była już tego pewna. Nie narzekała na pobyt na statku, ale miała już po całej podróży zejść na ląd i porządnie rozprostować nogi. Wychodziło na to, że będzie miała okazję, bo o ile nie będzie sprzyjało im szczęście, mogą zejść Hawanę wzdłuż i wszerz, zanim znajdą tego całego Stanleya.
-W sumie... może macie jakieś preferencje? Nie wiem, dzielnica, typ knajpy, towarzystwo? Coś, czym można by się kierować próbując chociaż trochę ograniczyć ilość miejsc do sprawdzenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James

avatar

Liczba postów : 331
Na forum od : 21/07/2014
Skąd : Edynburg

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Pon 23 Kwi 2018, 23:00

Dziadek okazał się... łatwy do zirytowania. James przekonał się o tym brutalnie pierwszego dnia jaki wspólnie spędzili i przez kolejne starał się być bardziej ostrożny i mniej natarczywy. Czas jakiego nie mógł spożytkować na wyciąganie wiedzy od kapitana - której bądź co bądź nieco uszczknął - spędzał oglądając jak dwie złotowłose próbują się zabić i rozmawiając z tą spokojną. Po jakimś czasie nauczył się nawet odróżniać Rose od Elizabeth mimo tych samych ubrań i prawie identycznego wyglądu.

23 kwietnia 1749 roku - popołudnie

W końcu też dotarli do celu. James był na nogach - o zgrozo - dość wcześnie, więc opierał się o reling przypatrując się wyspie, gdy wezwano go do kajuty kapitana. Tam okazało się, że wiedzą... Tyle co nic.
- W sumie jeżeli przybyli tu w kilka osób czegoś szukać, to pewnie ktoś ich widział - stwierdził. - Zwłaszcza jeśli wszyscy byli Anglikami, pewnie się wyróżniali w okolicy. A jeśli zostawili kogoś w porcie, to pytanie o nich powinno wzbudzić jego uwagę, a wtedy... Zna Elizabeth, a mamy dwie - spojrzał na Rose, ubraną identycznie do babki. - A gdybyśmy się postarali to w sumie nawet trzy. Szanse na zyskanie szybkiej uwagi czujki rosną.
Trzy Elizabeth przeszukujące miasto przyciągną uwagę trzy razy szybciej. Sprytne. Wiesz, nie zarobiliśmy majątku przez śliczne oczy. Prawda... Chociaż czasami pomagały. Bo są śliczne. W tym momencie trudno się sprzeczać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cedric

avatar

Liczba postów : 100
Na forum od : 19/07/2014

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Czw 03 Maj 2018, 02:30

23 kwietnia 1749


Ced wyszedł spod pokładu i rozciągnął się. Czas rozprostować kości po tym okrętowym lenistwie. Co prawda nie siedział tylko pod pokładem leniąc się, ale i tak brakowało mu czegoś więcej. Brakowało mu polowania. Po ponad dwóch latach odwyku, teraz gdy znów posmakował jak to jest być łowcą, brakowało mu tego jeszcze bardziej. Nie wiedział czy to dobrze.... polowania to w końcu zabijanie. Miał tak bo lubił zabijać? Nie, nie, nie... Na pewno nie. Na pewno.
Wychodząc na pokład zobaczył port Hawany. Ach, wspaniałe miasto. Pamiętał jak był tu kilkanaście razy w epoce kolonialnej. Takich miejsc już na świecie nie ma. Przynajmniej w jego czasach.
Gdy dopłynęli do portu, on wraz ze swoją młodszą wersją podeszli do reszty wpatrzonej w miasto.
- Rudy ma rację. Trzeba się rozproszyć po całym porcie i poszukać takich co znają panią Elizabeth. To co? Idziemy.

_________________
Wszystko się kiedyś kończy. Nawet nieśmiertelność.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 128
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Czw 03 Maj 2018, 21:59

Kapitan skrzywił się spoglądając na swoją młodszą kopię.
- Nie będziemy przebierać lady Marii za jej siostrę dla dodatkowej przynęty - powiedział stanowczo. - Dwie nam wystarczą. Poza tym... Rzeczywiście pójście do portu i rozpoczęcie poszukiwań wydaje się najlepszym rozwiązaniem. Ktoś zna hiszpański?
Jeżeli znalazła się taka osoba, kapitan grupy wydzielił tak by każda miała jednego tłumacza. W końcu znajdowali się na terytorium Hiszpanów.
- Jak dokładnie się dzielimy?
- Ty bierzesz dwóch lub trzech, a ja biorę twoją kopię i resztę. Nie możemy ich zostawić bez kogoś kto zna się na obecnych czasach lepiej od nich, a wy dwie nie możecie iść razem, ponieważ mija się to z celem
- W takim razie wezmę tego burkliwego i twoją ładniejszą wersję - powiedziała Elizabeth patrząc na Nico i Jamesa. - Możesz sobie wziąć dziwnych bliźniaków.
- Wspaniale - mruknął kapitan. - Ktoś ma jakieś ale? - zwrócił się w stronę reszty.
Jeżeli nikt nie miał zastrzeżeń do podziału grupy ruszyły. Elizabeth po zejściu na ląd poprowadziła swoich w lewo, Edward zaś ruszył w drugim kierunku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rosemarie

avatar

Liczba postów : 325
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Nie 06 Maj 2018, 13:17

No tak, proponowanie wystawiania na pewne niebezpieczeństwo raczej bezbronnej dziewczyny i to od opieką kapitana mogło nie spotkać się z wybuchem entuzjazmu. Mimo wszystko mieli dwie Elizabeth, a to było niezłym wynikiem. Gorzej, gdy ktoś do niej podejdzie, a ona nie będzie miała pojęcia kto to może być. Charakter piratki jeszcze jako tako odegra, gorzej z wiedzą, której nie posiada.
Na pytanie o hiszpański jedynie pokręciła głową. Czyli jednak w liceum trzeba było wybrać język latynoski zamiast francuskiego, szkoda, że nie wiedziała o tym wcześniej.
Na przydział nie było co narzekać, James i kapitan i tak zwracali na siebie aż nadmiar uwagi, co dopiero, gdyby mili iść razem. Ewentualnie rozdzieliłaby "bliźniaków" ale to już była sprawa drugorzędna. Po zejściu na ląd starała się nie rozglądać zbyt ostentacyjnie i przybrać styl bycia Eli, przynajmniej na tyle, na ile się dało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James

avatar

Liczba postów : 331
Na forum od : 21/07/2014
Skąd : Edynburg

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Nie 06 Maj 2018, 22:06

Wzruszył jedynie ramionami, kiedy kapitan zdecydował się na dwie Elizabeth zamiast trzech. Właściwie spodziewał się, że dowódca okrętu odmówi, więc nie był szczególnie zaskoczony takim obrotem spraw. Co do języka, to niestety hiszpański nie znajdował się w jego asortymencie. Mógł przesłuchać jakichś francuskich jeńców wojennych, ale z Hiszpanem się raczej nie dogada.
Przy podziale miał mieszane uczucia. Z jednej strony mógł iść z prawdziwą Elizabeth, która była całkiem intrygującą osobą - no i jest ładniejszy od dziadka - z drugiej nie mógł podpatrywać swojego wiedźmowatego przodka i musiał tuptać razem z tym burkliwym, cuchnącym alkoholem łowcą. Ech... Jak się nie ma co się lubi... To się siedzi cicho i czeka na okazję żeby wymienić to na coś lepszego. Mhm... Da!
- Będziemy spacerować ulicami czy sprawdzamy tawerny? - zapytał, gdy zeszli na ląd i rozdzielili od drugiej grupy, rzucając chwilę wcześniej tęsknym spojrzeniem z odchodzącymi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cedric

avatar

Liczba postów : 100
Na forum od : 19/07/2014

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Czw 10 Maj 2018, 23:23

Na pytanie o język obaj nefile odpowiedzieli jednocześnie:
- Ja znam.
- Ja znam.
Spojrzeli na siebie, po czym starszy Ced powiedział z uśmiechem na twarzy:
- Oboje znamy.
Kapitan i Elizabeth ustalali dokładniejszy plan. Zważając na ich niewątpliwie wrogą historię Ced dziwił się, że współpracują tak dobrze. Być może byli po prostu rozsądnymi ludźmi, którzy w obliczu wspólnego wroga łączyli siły. Oby tak było, bo jeśli w trakcie misji znów zwrócą się przeciwko sobie to może być problem...
Wypadło na to, że nefile idą z kapitanem. Dobrze. Cedric zdążył go polubić, nawet mimo tego, że jest rudy.
- Bierzmy się za to. - Powiedział młodszy Ced, gdy kapitan spytał o obiekcje.
Poszli za nim w prawo odprowadzając wzrokiem resztę, która skierowała się w przeciwnym kierunku. Pora znaleźć tego demona. Z tym cholernym kołem może narobić gigantyczne szkody...
Całą drogę obaj nefile rozglądali się za demonicznymi pomiotami. Z ich wzrokiem powinni dostrzec ich z łatwością w tym tłumie. Mijali po drodze stoiska przeróżnych handlarzy. Wszyscy krzyczeli po hiszpańsku namawiając do ubicia interesu życia. W tym momencie starszy Ced zorientował się, że nie ma przy sobie żadnych starych pieniędzy... Dolarami raczej tu nie zapłaci. No cóż, problem na później.

_________________
Wszystko się kiedyś kończy. Nawet nieśmiertelność.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 128
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Czw 17 Maj 2018, 16:41

Czyli dwóch Cedriców - naturalnie - znało hiszpański. W takim razie kapitan musiał, tak jak zaznaczył z początku, trochę zmienić ich drużyny. Wskazał młodszego, przeszłego nefilima i nakazał mu się zamienić z rudzielcem, aby każda grupa miała kogoś znającego język gospodarzy.
- Młody, chodź do nas - powiedział do Jamesa, po czym skinął na Ceda. - A ty do nich, przyda im się tłumacz.
W tym momencie jedna z drużyn składała się z kapitana, Elizabeth-Rose, Cedrica z przyszłości oraz Jamesa, druga zaś składała się z Elizabeth-Elizabeth, Cedrica z przeszłości oraz Nico. Niewątpliwie ciekawe zestawienie. Po małej zamianie obie grupy skierowały się we wcześniej ustalonych kierunkach.


Grupa "Kapitan"
- Najpierw przespacerujmy się chwilę ulicą, może ktoś ją rozpozna - stwierdził Edward. - Później ewentualnie zaczniemy zaglądać do oberży.
Przechadzka niestety nie zakończyła się żadnym nietypowym spotkaniem, jedyne co przyszło im oglądać to ludzie noszący towary, panie lekkich obyczajów zachęcające marynarzy by podeszli "na moment", pościg kilku hiszpańskich żołnierzy za złodziejem oraz jeden stary dżentelmen trzymający prawie już pustą butelkę whiskey, który krzyczał, że wrota piekła stanęły otworem, demony są wśród nich i świat się kończy. Zaraz... W sumie ten ostatni mógł być nawet czymś w ich przypadku ciekawym, o ile założą, że nie są to tylko szaleńcze okrzyki pijaka.
Po rozmowie - lub w razie jej braku - mieli do wyboru zbadanie bardziej cywilizowanej tawerny "Złota Podkowa" oraz trochę głośniejszej i bardziej obskurnej, mieszczącej na piętrach przybytek rozkoszy tawerny "Macki Krakena".

Grupa "Piratka"
- W sumie którym jesteś - zwróciła się Eli do Cedrica. - Tym tutejszym czy panem z "przyszłości"? - zapytała, a gdy otrzymała odpowiedź mruknęła tylko. - Mhm... Czyli pewnie nie masz pojęcia czemu ten tutaj jest taki nie w sosie ciągle... Cóż, trudno. Rozglądajcie się za jakimiś podejrzanymi widoczkami - nakazała opierając luźno dłoń na rękojeści szpady, zupełnie jakby robiła to jedynie z racji wygody.
Maszerując ulicami nic szczególnego nie rzucało im sie w czy. Do czasu, gdy Nico spostrzegł niskiego, tęgiego mężczyznę, który zachował się raczej podejrzanie... Siedział on przy stoliku na tarasie przed jedną z tawern, lecz dostrzegając Elizabeth spłoszył się i udał do środka, oglądając się jeszcze na nią w drzwiach by upewnić się, że go nie zobaczyła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cedric

avatar

Liczba postów : 100
Na forum od : 19/07/2014

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Pią 18 Maj 2018, 21:10

Po tym jak powiedzieli obaj, że znają hiszpański, kapitan wprowadził kilka zmian w składach grup i rozdzielił Cedów. Nie za bardzo mu się to podobało. Wolał mieć swojego młodszego siebie na oku. Ale w sumie co może się stać w porcie pełnym ludzi? Tamten Ced nie jest dzieckiem i na pewno sobie poradzi. Miał nadzieję.
Razem z Rose, Jamesem i Edwardem udali się wgłąb portu. Przeciskali się między ludźmi stłoczonymi tu niezwykle gęsto. Wokół unosiły się zapachy ryb, soli i zgniłego drewna. Co jakiś czas mijali handlarzy krzyczących po hiszpańsku. Ced pomyślał, że całkiem miło znów wrócić do takiego świata. Choć nie chciałby tu być na stałe, to jednak wszystko wydawało się tu prostsze.
Gdy zobaczył "Macki Krakena" pomyślał sobie, że jednak wolałby zacząć od "Złotej Podkowy". Co prawda nie miał nic przeciwko takim spelunom, ale piwo podawali tam zawsze paskudne.
- Może zacznijmy od Podkowy... W Mackach pewnie wszyscy zalani i nikt nie będzie nic pamiętał... Zawsze można tam wrócić później.

Kiwnął tylko głową, gdy kapitan przydzielił mu miejsce z piratką i ruszył za nią. Nie ufał jej ani trochę... choć wydawała się być łowcą to jednak piractwo zawsze go irytowało o wiele bardziej, żeby darzyć ją szacunkiem. No ale jeśli będzie musiał z nią współpracować żeby osiągnąć cel i wysłać starszego siebie i tych ludzi do ich czasów... to jest gotów się poświęcić. Trudne sytuacje wymagają trudnych sojuszy...
- Tutejszym. - Odparł do blondwłosej. - Drugi Cedric powiedział mi, że jego córka jest w piekle, a on dopiero się o tym dowiedział. Od demona, którego szukamy... - Spojrzał na Nico. - Mam nadzieję, że przez to nie zrobisz nic głupiego, jak już go znajdziemy... - Rzucił oschle. Nie miał zamiaru silić się na jakiekolwiek współczucie. Ten jegomość powinien się ogarnąć jak najszybciej. Jakakolwiek pochopna akcja może kosztować go życie...

_________________
Wszystko się kiedyś kończy. Nawet nieśmiertelność.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nicolas White

avatar

Liczba postów : 142
Na forum od : 26/07/2014

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Nie 20 Maj 2018, 12:27

Najpierw podzielili się, potem... Podzielili się i w końcu ruszyli wgłąb miasta. Ruszył za jednym z dwóch nefilimów i piratką, ciągnąc się krok czy dwa za nimi. Rozmawiali sobie na jego temat, jak gdyby był powietrzem
- Nie martw się Ced, przede wszystkim chcę wrócić do domu. - odburknął, po czym wrócił do pasjonującego oglądania okolicy. Coby nie mówić, miał niepowtarzalną szansę zwiedzić Hawanę z dawnych czasów. Zresztą i tak był tutaj pierwszy raz.
Kiedy tak rozglądał się, jego uwagę przykuł pewien grubawy jegomość siedzący przed tawerną.
- Ekhem. - chrząknął, zwracając na siebie uwagę towarzyszy. - Nie chcę przerywać Wam tej pasjonującej rozmowy na temat moich problemów, ale wydaje mi się, że mamy trop. Tam... - ruchem głowy wskazał wejście do tawerny, w której zniknął grubawy jegomość. - Wszedł właśnie jakiś grubas, który spłoszył się na Twój widok moja droga. - mówiąc ostatnie słowa spojrzał na piratkę. - Zajrzymy..? - zapytał retorycznie i niezbyt czekając na odpowiedź, ruszył w stronę tawerny...

_________________
Dopóki su­mienie pa­mięta, wi­ny nie zapomnisz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James

avatar

Liczba postów : 331
Na forum od : 21/07/2014
Skąd : Edynburg

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Nie 20 Maj 2018, 17:16

A jednak nadeszło wybawienie. Cedric w dwóch formach mówił po hiszpańsku, więc kapitan postanowił wymienić Jamesa na jednego z nich. Wspaniale! Idąc z drugą grupą James rozglądał się uważnie wokół, nie tylko szukał czegoś czego mieli szukać - chociaż nie do końca wiedział co to ma być, chociaż najpewniej będzie podejrzane - ale też ciekaw był po prostu samego miasta oraz ludzi. W końcu nie codziennie ma się szansę podróżować w przeszłość by zobaczyć jak kiedyś ludzie żyli. Na razie żadnych ciekawostek nie widzieli, ot zwyczajne, miejskie widoki i krzyki - głównie pewnego pijanego jegomościa - których przez brak znajomości języka nie mógł zrozumieć. Duży dobrze mówi, te "Macki" wydają się strasznie obskurne... Brr... Jeszcze się czymś zarazimy... Fee...
- Jestem za - skomentował propozycję Ceda, w zgodzie ze swoimi pozostałymi "ja".
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rosemarie

avatar

Liczba postów : 325
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Sro 23 Maj 2018, 22:49

Mały misz masz i mogli ruszać. W tej chwili wielce żałowała, że nie rozumie sensu pokrzykiwań i rozmów, które ich otaczały. Niby części można się było domyślić z samego tonu, ale jednak to nie to samo. Niby widziała różne rzeczy, ale nigdy czegoś takiego, no i już raczej nie zobaczy, jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem. Tęskniłaby za elektrycznością i innymi takimi, ale musiała przyznać, że tutejszy klimat miał coś w sobie.
-Tak... chyba lepiej wycieczkę zapoznawczą zacząć od tych mniej nieciekawych miejsc - przytaknęła szczerze licząc, że do tamtej meliny nie będą musieli się nawet zbliżać.
W sumie... czy w tych czasach nie było jakichś powszechnych zaraz? No i o bakteriach i innych takich raczej nie słyszeli. ... a o myciu naczyń? Właśnie miała wątpliwości, czy tknie cokolwiek póki nie wrócą na statek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 128
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Czw 24 Maj 2018, 16:26

Grupa "Kapitan"
- Niech będzie milszy dla oka budynek - przytaknął kapitan, kierując swoje kroki w stronę "Złotej Podkowy".
Grupka weszła do środka. Lokal wyglądał całkiem schludnie, a salę wypełniał gwar rozmów i brzęk naczyń. Na pierwszy rzut oka nie było widać nic podejrzanego, więc dowódca okrętu zasugerował by usiąść na chwilę. Może usłyszą coś ciekawego? Może ich przechadzka zwróciła już czyjąś uwagę i dobrze będzie zaprzestać na chwilę ruchu by dać się znaleźć? Przeczucie kapitana go nie myliło, ponieważ już po chwili do budynku weszło dwóch elegancko ubranych mężczyzn, którzy skierowali się do ich stolika. Cedric dzięki swoim umiejętnością mógł od razu zauważyć ich ukryte, wykręcone oblicza. Demony.
- Lady Elizabeth - powiedział pierwszy z mężczyzn, próbując pocałować dłoń Rose i, niezależnie od skutku, siadając obok. - Nie spodziewaliśmy się ciebie tutaj, Stanley też nie mówił, że masz przybyć.
Ich rozmówca był średniego wzrostu, całkiem przystojny, z krótkimi czarnymi włosami i zadbanym wąsem. Uśmiechał się w bardzo irytujący, pewny siebie sposób. Jego towarzysz, wielki, szeroki w barach mężczyzna stanął po prostu bez słowa za nim.
- Kim są twoi przyjaciele?


Grupa "Piratka"
Słysząc uwagę Nico, Elizabeth spojrzała w stronę wskazanego budynku marszcząc brwi.
- Obowiązkowo - odpowiedziała i ruszyła w stronę drzwi, po chwili już popychając je zdecydowanie i wkraczając do środka.
Chwila poświęcona na rekonesans pozwoliła Nico wypatrzeć grubego mężczyznę przy stoliku pod schodami, próbował wtopić się w tło. Zanim jednak zdążył coś powiedzieć, Eli już ruszyła w jego kierunku. Najwyraźniej go kojarzyła. Cedric przyglądając się niskiemu człowieczkowi nie widział żadnych śladów opętania.
- Witaj, Arthurze - powiedziała, siadając przy mężczyźnie i obrzucając go pełnym złości spojrzeniem. - Czemu tak spłoszyłeś się na mój widok? Hmm? - stolik zasłaniał przed zgromadzonymi w tawernie ludźmi nóż, który kobieta właśnie przyłożyła do boku rozmówcy. - Nie próbuj nawet kłamać...
- Ekh! Pani Elizabeth... Ja... Nie spłoszyłem się! Ja tylko... Nie chciałem żebyś zawracała sobie mną głowę! - wybełkotał, po czym pisnął czując nóż na żebrach. - A! Na... naprawdę! Poza tym masz pewnie... sprawę do Stanleya... A ja nawet nie wiem gdzie jest i... i mam sporo pracy!
- Jeszcze jedna wyjęta z dupy wymówka i wypatroszę cię jak kaczkę - warknęła lady Strickland. - Gdzie jest Stanley i co ty tu robisz?
- Nie! Mówię prawdę... - jęknął, po czym błagalnie spojrzał na Nico i Ceda - Chyba nie pozwolicie jej mnie zadźgać!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cedric

avatar

Liczba postów : 100
Na forum od : 19/07/2014

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Wto 29 Maj 2018, 21:57

Gdy Ced wkroczył do lokalu razem z innymi, usłyszał muzykę. Ach te dawne nuty! Nie to co w jego czasach... Jakieś Biebery srery... Brakowało mu tej prostoty w muzyce. Miała ona swój urok.
Usiedli przy jednym ze stolików i zaczekali chwilę na rozwój wydarzeń. Ced rozglądał się po lokalu i wyszukiwał wzrokiem wszelakich nienaturalnych stworzeń. Nie widział żadnego... aż do momentu kiedy dwóch gustownie ubranych mężczyzn weszło do środka. Ced zwrócił uwagę wszystkich solidnym "ekhem" i wskazał dyskretnie na dwójkę jegomości.
- Demony przy wejściu. Dwóch. Idą do nas - rzekł do nich głosem na tyle głośnym, że nie wyszedł on poza obręb ich stolika.
Pomioty podeszły do nich. Ten wyglądający na wygadanego zaczął gadać. Gdy spytał o tożsamość jej "przyjaciół", Ced nie był pewien co odpowiedzieć. Nie był aż tak obeznany w tych całych "Stanleyowych" sprawach, więc postanowił milczeć i dać się wypowiedzieć kapitanowi.


Razem z Nico i Elizabeth weszli do budynku. Ona od razu skierowała się do ich celu. Cedric nie widział po nim żadnych oznak bycia demonem. Ucieszył go ten fakt.
Przesłuchiwała go przez chwilę. Zdradzał po sobie ogromne nerwy i zakłopotanie. Widać było, że łże jak pies. Na pytanie czy nie dadzą jej go zabić Ced uśmiechnął się paskudnie.
- Pozwolimy. No chyba, że przestaniesz łżeć i uciekać od tematu, to może wtedy stanę w twojej obronie. Może.

_________________
Wszystko się kiedyś kończy. Nawet nieśmiertelność.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Inne Czasy   

Powrót do góry Go down
 
Inne Czasy
Powrót do góry 
Strona 5 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
 Similar topics
-
» Lucjusz Malfoy
» Misje, walki, eventy i inne
» Inne duperele o Elci

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Supernatural PBF :: Reszta Świata :: Inne miejsca-
Skocz do: