Gra Play By Forum na motywach genialnego serialu Supernatural.
 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Inne Czasy

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
AutorWiadomość
James

avatar

Liczba postów : 331
Na forum od : 21/07/2014
Skąd : Edynburg

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Wto 29 Maj 2018, 22:36

Wkrótce weszli do milszego przybytku i usiedli przy jednym ze stolików, czekając na możliwą reakcję jaką mogła sprowokować swoim pojawieniem się ich "Elizabeth". Na gości nie trzeba było czekać długo i jak oznajmił im Ced byli oni całkiem specjalni - demony. Nie zaatakowały one jednak, a ten bardziej rozmowny przysiadł się do nich zagadując Rose niby stary znajomy. Ale przyjemniaczek... On wie, że my wiemy, że on jest demonem? Czy udaje, że jest człowiekiem nie widząc, że my wiemy? o.O A kto go tam wie... Na pewno Rose nie wie kim on jest i my nie wiemy, a poza tym chcę go podpalić i zobaczyć jak topi mu się twarz... Ekh... O Boże... Co? Nie lubię typa... Więc... *łup* Ej! Tu pojawiał się spory problem. Elizabeth nie przekazała im sporo informacji o sobie oraz swojej organizacji, więc nie mieli pojęcia czy mogą współpracować z jakimiś demonami. James zakładał, że łowcy nie robią TAKICH rzeczy, więc obstawiał, że demon po prostu podszywa się pod człowieka, którego opętał. Z drugiej strony on sam widząc w tym korzyść mógłby się dogadać, więc w sumie czemu Elizabeth by nie miała?
- Wiesz, wąsik - wtrącił się. - Dosiadając się do czyjegoś stolika wypadałoby nie traktować większości obecnych jak powietrza, wypytując kogoś o ich imiona, tylko przedstawić się i poczekać na odpowiedź - powiedział i uśmiechnął się "miło", nie spuszczając oczu z ich gościa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rosemarie

avatar

Liczba postów : 323
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Wto 29 Maj 2018, 23:03

Klimat był inny, niż ukazywały to filmy osadzone w tym okresie. Był... lepszy. Niby coś się działo, niby było ciekawie, ale było też spokojnie, bez stresu i nerwów. Coś, co we współczesnym świecie było aż nie do pomyślenia. I widać również w tym było jedynie do czasu, a skończyło się wraz z zapowiedzią pojawienia się mało pożądanych osobników. Co więcej, osobniki te podeszły do nich, a rozmowę zaczęli tak lekko, że Rose nawet nie zdążyła zabrać ręki. No tak, dawne zwyczaje. Ale na to przyjdzie czas później. Powstawało pytanie, co na jej miejscu zrobiłaby Ela? Dużo zależało od tego, czy gości lubiła, czy jednak nie. Niby demony... ale w sumie mogła się już spodziewać wszystkiego. James dał jej swoim wtrąceniem chwilę na ogarnięcie się i przybranie wcześniejszej, obojętnej pozy. Raz kozie śmierć.
-Ciężko odmówić mu racji, nie sądzisz? - uśmiechnęła się przekornie zerkając na demona spod kapelusza. - Jak widzę od razu się polubiliście, nie chcę więc odbierać ci takiej wspaniałej okazji do zawarcia nowych znajomości i zaprezentowania swojej osoby - i przy okazji okazji dla niej samej, by dowiedzieć się kto to w ogóle do cholery jest, przynajmniej z imienia i nazwiska, które i tak pewnie niewiele jej dadzą. - A jak już będziemy mieli to za sobą będziemy mogli pogadać o czym tylko dusza zapragnie. Bo chyba zostaniesz z nami trochę? - nie spuszczała z niego wzroku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nicolas White

avatar

Liczba postów : 142
Na forum od : 26/07/2014

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Czw 31 Maj 2018, 21:53

Ruszył za piratką i podszedł do stolika, przy którym siedział ich cel. Lady Strickland postanowiła od razu przejść do konkretów i nieco zastraszyć rozmówcę. Mężczyzna definitywnie kłamał, przy czym był niezwykle zdenerwowany. Kiedy zadał im ostatnie pytanie, Nico uśmiechnął się. Odwrócił stojące przy stoliku krzesło i usiadł na nim tak, aby oprzeć klatkę piersiową o oparcie i spojrzał mężczyźnie w oczy.
- To zależy co teraz nam powiesz.

_________________
Dopóki su­mienie pa­mięta, wi­ny nie zapomnisz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 118
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Czw 31 Maj 2018, 23:28

Grupa "Kapitan"
Bardziej rozmowny z dwóch mężczyzn obrzucił Jamesa pogardliwym spojrzeniem, krzywiąc się lekko. Kapitan zaś uśmiechnął się lekko pod nosem, sam chciał wygarnąć temu cholernemu angolowi... Wtrącenie się "Elizabeth", która zgodziła się ze swoim kompanem jednak ukróciło możliwe dąsy ze strony przybysza, który zmuszając się na nieszczery uśmiech skinął jej głową.
- Sir Eliot Westwing, a to mój przyjaciel - Edgar - przedstawił się, po czym poczekał na to samo ze strony grupy.
- Brian O'Connor - przedstawił się kapitan używając fałszywego nazwiska. Elizabeth go znała, więc inni jej współpracownicy mogli go kojarzyć z imienia. - I mój młodszy brat, Morgan - skinął na Jamesa.
- Mhm... Z chęcią posiedziałbym z wami, moja miła lady, jednak mamy tu sporo pracy - stwierdził sir Eliot. - Stanley znalazł kryptę i badamy to co udało nam się wydobyć. Sądzę, że powinnaś się z nim zobaczyć. Na pewno masz mu wiele do powiedzenia, a twoja ekspertyza może przydać się przy kilku przedmiotach - przybysz posłał Rose krótki uśmiech. - Może po kuflu skoro już usiedliśmy i w drogę? - zaproponował.


Grupa "Piratka"
Nie zapowiadało się na to, że ktokolwiek z "gapiów" przybędzie Arthurowi z odsieczą, więc ten pobladł z przerażenia jeszcze bardziej i otwierając z niedowierzaniem usta wytrzeszczył oczy na Ceda oraz Nico, po czym zwrócił je ponownie na Elizabeth. Czy na pewno kłamał? Cóż... Niewielki, tchórzliwy mężczyzna mógł być realnie przerażony na widok Eli, nie znali przeszłości jaką mogła dzielić ta dwójka, a patrząc na powitanie z nożem przy żebrach nie była raczej pełna przyjaźni. Tym razem chłopcy obstawili jednak dobrze - Arthur łgał.
- Dobrze, dobrze - mężczyzna praktycznie pisnął. - Stanley ściągnął mnie tu do pracy, papierkowa robota kiedy on biega po wyspie i szuka tej cholernej krypty... Zostawił ze mną Eliota i Edgara... Wtedy pojawiły się demony! Cała masa! Opętały ich i kilku robotników portowych! To wszystko co wiem! Naprawdę!
- Gdzie jest Stanley? - warknęła lady Strickland przyciskając nóż mocniej do ciała mężczyzny, który pisnął przerażony.
- Nie wiem! Nie powiedział mi! Tylko Eliot wiedział! Wynajmowali dwa pokoje na piętrze "Macek Krakena"... Obskurny przybytek, ale woleli pozostać na uboczu czy coś takiego...
Elizabeth wciąż trzymając nóż przy żebrach rozmówcy rzuciła pytające spojrzenie towarzyszom.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nicolas White

avatar

Liczba postów : 142
Na forum od : 26/07/2014

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Pią 01 Cze 2018, 09:44

Czyli jednak obstawili dobrze, mężczyzna coś wiedział. I to jak widać całkiem sporo, chociaż nie posiadał tych najważniejszych informacji. Ale jak to mówią, po nitce do kłębka. Łowca uśmiechnął się.
- Nie można było tak od razu..? - zapytał nie licząc na żadną odpowiedź, po czym spojrzał na piratkę. - Elizabeth możesz chyba przestać już dźgać tego miłego pana swoim ostrym nożykiem. Myślę, że możemy także złożyć miłą wizytę panom Eliotowi i Edgarowi. Jeżeli wszystko pójdzie dobrze, dowiemy się gdzie jest Stanley i pozbędziemy się dwóch demonów. - uśmiechnął się ponownie i wrócił wzrok na mężczyznę.
- A panu dziękujemy za informacje i życzymy miłego dnia.

_________________
Dopóki su­mienie pa­mięta, wi­ny nie zapomnisz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rosemarie

avatar

Liczba postów : 323
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Sob 02 Cze 2018, 23:49

Mhm, tak jak sądziła, te nazwiska kompletnie nic jej nie mówiły. Zapewne kapitanowi również. I zapewne Eli mówiłyby dużo, no ale Eli tu nie było. Jednak pomysł z rozdzieleniem się nie był tak dobry jak wydawało się to na początku. Kolejne uzyskane informacje również nie pomogły. Krypta? Coś wydobyte? Zapewne coś ważnego, pytanie co? Naprawdę rozumiała sekrety poszukiwaczy i inne takie, ale skoro już w tym siedzieli, a zresztą oni mieli za niedługo zmywać się do innych czasów, to naprawdę przydało by się nieco więcej szczegółów.
Przy propozycji demona nieco zwątpiła w możliwość dalszego pociągnięcia tej gry. Jeśli ci cali Poszukiwacze rzeczywiście współpracowali z demonami, to znajdą Stanleya i będą bliżej powrotu do domu. Jeśli jednak to była pułapka, a oni byli praktycznie bez broni, to o ile kapitan nie poradzi sobie sam, to do siebie już nie wrócą, a ich trupy wylądują zapewne w słonej wodzie, gdzie zajmą się nimi rybki.
Spojrzała ukradkiem na resztę, ale po ich minach nie mogła niczego wywnioskować. Czyli w razie czego odpowiedzialność spadnie na nią... świetnie. Od bezczynności jednak dostawała już powoli kręćka, więc nawet pójście prosto w zasadzkę nie brzmiało tak źle.
-Skoro stawiasz, to nie potrafię odmówić - założyła nogę na nogę i oparła się o blat baru. - Chociaż nieźle mnie zaciekawiłeś. Znaleziska są aż tak ciekawe, że potrzebna wam dodatkowa pomoc? - uniosła lekko brwi, cicho licząc na chociaż najmniejszą podpowiedź o co może chodzić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 118
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Nie 03 Cze 2018, 00:19

Grupa "Kapitan"
- Są bardzo... intrygujące - odpowiedział na pytanie Rose demon. - I niestety wykraczają poza specjalizacje większości z nas, zaś mieszczą się w twojej. Dalsze wyjaśnienia wolę jednak pozostawić naszemu wspaniałemu liderowi - zakończył wypowiedź, rzucając krótki spojrzenie na przyjaciół "Elizabeth", po czym przekierowując na nią znaczące spojrzenie.
Najwyraźniej to Stanley zadecydować miał czy ci goście mogą poznać sekrety Poszukiwaczy. Wkrótce kolejka została wypita - przybysze nie byli zbyt rozmowni, toteż pozostawało opróżniać kufle - i grupa mogła ponowne wyjść na ulice Hawany by ruszyć pomiędzy budynkami głębiej w miasto. Szybko dość znaleźli się w zaułku między dwoma budynkami, a Eliot otworzył przed nimi drzwi do jakiegoś ponurego magazynu.
Po wejściu do środka dostrzegli czterech mężczyzn, którzy grali w jakąś karcianą grę przy stole. Cedric po wkroczeniu do środka szybko mógł zauważyć, iż to również były demony... W tym momencie drzwi zamknęły się, a rygiel opadł z trzaskiem. Siedząca czwórka natychmiast zwróciła wzrok w stronę łowców powoli wstając od stołu.
- Cóż... - odezwał się Eliot, a raczej ten, który nosił jego ciało, uśmiechając się i tocząc monetę między palcami. - Nie jesteś Elizabeth Strickland, moja droga, to pewne. Za mało temperamentu... Maria, jak mniemam? Ech... Nieważne, wszyscy głupi Poszukiwacze muszą iść do piachu, kolejność doprawdy nie ma znaczenia - stwierdził demon, wzdychając znudzony. - Chłopcy! pozbądźcie się naszych niezapowiedzianych gości!
Czekające przy stole demony ruszyły w stronę łowców, jeden z nich ściskał w dłoni nóż, inny miał sztachetę, a pozostałe dwa były uzbrojone jedynie w swoją nadludzką siłę. Zza pleców "Eliota" wystąpił tymczasem "Edgar", ściskając grubą, okutą pałkę w wielkich jak bochny łapach...
- Kurwa, pięknie... - mruknął kapitan, sięgając za pazuchę.

Grupa "Piratka"
Elizabeth niechętnie puściła Arthura, po płomieniach w jej oczach widać było, że najchętniej wypatroszyłaby go na miejscu. Niestety w obecnej sytuacji mieli wiele ważnych rzeczy na głowie i nie mieli czasu na uciekanie przed strażami miasta pod zarzutem - dość niepodważalnym zważywszy na okoliczności - morderstwa. Ze szczególnym okrucieństwem najlepiej.
- Przysięgam, że następnym razem gdy zobaczę tego szczura wypatroszę jak kaczkę... - warknęła lady Strickland, kiedy wychodzili z przybytku kierując się ku "Mackom Krakena".
W czasie drogi Eli rozglądała się za Rose i jej zespołem, ponieważ okazało się, iż muszą iść w ich ślady. Niestety po drugiej grupie nie było choćby śladu. Może już spotkali Poszukiwaczy? Tak czy inaczej wkrótce znaleźli się przed Mackami, brudnym, głośnym i obskurnym przybytkiem. Kobieta westchnęła jedynie, posyłając towarzyszącym jej mężczyznom umęczone i jednocześnie pełne złości spojrzenie, po czym ruszyła po skrzypiących schodach w górę i pchnęła drzwi wejściowe. Wspólna sala prezentowała się nie lepiej nie zewnętrzny wizerunek tawerny, a zapachy pijaństwa i hałas jedynie się nasiliły. Oberżysta szybko poznał opis dwóch anglików - nietypowych klientów - potwierdzając, że zajęli dwa pokoje na górze.
- Idziecie czy wolicie zostać tutaj?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nicolas White

avatar

Liczba postów : 142
Na forum od : 26/07/2014

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Nie 03 Cze 2018, 09:33

Niezbyt znał przeszłość tych dwojga, ale był pewien, że piratka zarżnęłaby grubasa na miejscu. On sam nic do niego nie miał, więc po prostu wstał i ruszył do wyjścia.
- Co takiego Ci zrobił, że tak go nienawidzisz..? - zapytał, kiedy lady Strickland napomknęła o zabijaniu.
W czasie drogi Nico także rozglądał się w poszukiwaniu drugiej grupy, ponieważ już jakiś trop mieli. Niepotrzebne więc było pałętanie się grupy po mieście. Niestety Havana była raczej sporym miastem i nie trafili na ich choćby ślad.
Kiedy tylko stanęli przed tawerną, od razu można było rozpoznać, że jest marna. Ale cóż, taka praca, przecież jako łowcy nie raz na pewno sypiali w równie marnych motelach... Oberżysta na szczęście rozpoznał klientów, których poszukiwali i wskazał pokoje, które zajęli.
- Dotrzymam Ci towarzystwa Elizabeth. Ciekaw jestem jak tym razem wyciągniesz informacje. - rzucił, uśmiechając się i ruszył po schodach na górę...

_________________
Dopóki su­mienie pa­mięta, wi­ny nie zapomnisz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cedric

avatar

Liczba postów : 100
Na forum od : 19/07/2014

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Wto 05 Cze 2018, 21:40

Pogadali, popili i w końcu poszli za demonami gdzieś w miasto. Ced miał gdzieś z tyłu głowy myśl, że to może być pułapka, ale jakoś nie skupiał się na tym. Ile już tych pułapek było... nie potrafił zliczyć. Z niektórych wychodził bez szwanku a z innych z połamanymi kośćmi... no ale jednak wychodził. Z tej też wyjdzie.
No i nie mylił się. To była pułapka. W środku było więcej demonów. Ruszyły na nich. Większość bez broni... ale nawet bez niej są niebezpieczne. Ced natychmiast sięgnął po nóż na demony schowany w marynarskim płaszczu. Ruszył na demona z innym nożem. Miał zamiar dźgnąć go w serce jak najszybciej, po czym zająć się jego kolegą ze sztachetą.

Widać było, że piratka nie lubi tego Arthura. W jej oczach żądza mordu była silna. Ciekawa z niej kobieta. Ced uznał, że jest nawet w jego typie...
Po wszystkim wyszedł razem z piratką i żałobnikiem. Dotarli do obskurnej pijalni piwska... No cóż... bywało się w gorszych miejscach. Ced poszedł bez słowa za Elizabeth oglądając otoczenie z uwagą i nieufnością. Rękę trzymał blisko wewnętrznej kieszeni płaszcza, gdzie miał nóż. Prawdopodobnie i tak się nie przyda, no ale lepiej go mieć niż nie mieć.

_________________
Wszystko się kiedyś kończy. Nawet nieśmiertelność.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James

avatar

Liczba postów : 331
Na forum od : 21/07/2014
Skąd : Edynburg

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Wto 05 Cze 2018, 23:38

Wypili... coś. Piwem James raczej nie miał zamiaru tego nazwać, a przy okazji musieli znosić milczącą i emanującą niechęcią obecność dwóch demonów. Ugh... Nie można było powiedzieć, że był to przyjemny czas, ale hej... Przecież nikt nie mówił, że zostanie przeniesionym w czasie przez demona używającego antycznego artefaktu bóstwa z greckiego panteonu będzie usłane różami. Przygoda zaś jako całokształt była całkiem, emocjonująca. Zdecydowanie trzeba tak robić częściej. Potuptali za niemiłymi panami i niefortunnie okazało się, że ci rozgryźli ich małe przedstawienie wprowadzając grupę w zasadzkę. Cudownie... Po prostu cudownie... *pisk* Oj, nie marudźcie, będzie... zabawnie. Na pewno! James wyciągnął darowaną sobie wcześniej szpadę, jako jedyne narzędzie do obrony jakie miał.
- Powiedźcie, że mamy coś co może ich zabić - rzucił do reszty mają nadzieję, że otrzyma twierdzącą odpowiedź, a kiedy Ced ruszył na demony z nożykiem uznał to za "Tak".
No jasne... leć na te trzy małe, tego wielkiego bydlaka zostaw nam... Ugh...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rosemarie

avatar

Liczba postów : 323
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Sro 06 Cze 2018, 21:26

Czyli jednak... było źle. Już pomijając fakt, że właśnie wpadli w pułapkę demonów, nawet jeśli jakoś z niej wyjdą, to znajomi Eli najwyraźniej zostali już wzięci w obroty przez demony. Albo więc mają już Stanleya, albo, jeśli udało mu się jednak uciec, to pewnie tak się zaszył, że za nic go nie odnajdą. Może jednak nad tym problemem pomyśli się później, jeśli jeszcze będą mieli ku temu okazję. Cedrik od razu rzucił się na demony ze swoim nożykiem, nie mieli wody święconej, a jedyna broń to szpada... pięknie, naprawdę pięknie.
-Zabić? Niezbyt. Wygnać? Prędzej. Ale najpierw ich jakoś unieruchom - zerknęła na przypadający im piekielny pomiot i westchnęła cicho. - No... to powodzenia - mruknęła i skoczyła do ataku.
Egzorcyzmy zawsze w cenie, ale z miotającym się i próbującym ich zabić demonem nie było na nie raczej szans. Chyba, że odetnie się mu głowę... ręce, nogi i ogólnie poszatkuje...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 118
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Czw 07 Cze 2018, 00:49

Grupa "Kapitan"
- Widzę, że macie dużego pod kontrolą - rzucił kapitan i odwrócił się w stronę dwóch pozostałych demonów, które jako broni  miały zamiar użyć swoich gołych rąk.
Rose i James dostrzegli, że wyjął zza pazuchy woreczek uroku, zaś drugą dłonią dobył szpady.
- Hej! - zawołał i gwizdnął na swoich przeciwników. - Łap!
Edward rzucił woreczek do jednego z piekielników, który chwycił go odruchowo, po czym padł na kolana. Czarny dym w postaci którego objawiały się demony zaczął... wyciekać z opętanego naczynia. Ciemna, smolista substancja wylewała się przez usta i oczy, gdy demon wrzeszczał w agonii. Komrat piekielnika spojrzał na to z otwartymi szeroko oczami, a łowcy mogli usłyszeć jak Eliot klnie cicho. Jednooki uśmiechnął się tylko pod nosem i ruszył w stronę swojej drugiej ofiary. Cedric tymczasem zmagał się z nożem i sztachetą... Drugi demon był małą, natarczywą muchą dla półanioła, jednak pierwszy okazał się zaskakująco szybki i dobrze obeznany ze sztuką walki nożem. Nefil zdołał uchylić się przed ciosami i wyminąć nożownika tak, by demon ze sztachetą znalazł się między nimi, osłaniając go. Wtedy zaś wbił nóż w swoją tarczę... Oczy demona i nerwy w jego ciele zabłyszczały, po czym martwe ciało osunęło się na ziemię. James i Rose uzbrojeni w szpady rzucili się na Edgara, który machał w prawo i lewo swoją wielką pałką, próbując trafić irytujących malców. Rudy wirował wokół olbrzymiego demona tanecznym wręcz krokiem, zachowując odpowiedni dystans, a przy każdej okazji tnąc i dźgając. Rose również kilka razy zacięła przeciwnika, jednak w pewnym momencie wielka łapa uderzyła na odlew i posłała ją przez powietrze prosto na jedną ze ścian. Kapitan tymczasem pchnął swojego przeciwnika, przebijając go na wylot i przyszpilając szpadą do ściany, po czym ułożył mu dłoń na czole i widać było, iż inkantuje jakieś zaklęcie. Skutek pokazał się dość szybko w ten sam sposób, w jaki zadziałał woreczek złego uroku na poprzednim demonie...
Cedric siłował się przez chwilę ze swoim ostatnim oponentem, którego przygniótł do blatu, ale w końcu przezwyciężył opór demona i zagłębił ostrze kurdyjskiego noża w jego sercu. Krótki błysk jasno świadczył o zgonie piekielnika. James dalej próbował odciągać uwagę Edgara, acz skończył podobnie co Rose, uderzając z rozmachem w ścianę. W czasie lotu poczuł, że chyba złamał kilka żeber... Złotowłosa podbiegła do odwróconego demona i pchnęła go między żebra, jednak ku jej zaskoczeniu olbrzym odwrócił się z zaskakującą szybkością i złapał ją za ręce, uderzając jednocześnie swoją pałką w jej lewą nogę, która pod wpływem uderzenia trzasnęła i wygięła się pod nienaturalnym kątem...
Edgar puścił ręce Rose, która upadła na ziemię, jednak zanim zdążył zrobić coś więcej został oślepiony przez kapitana, który podbiegł i zdmuchnął z dłoni tajemniczy pył, który eksplodował jasnym błyskiem przed oczyma demona. Korzystając z zamieszania oficer wbił piekielnikowi szpadę w mostek i pociągnął z całych sił w dół, obalając go na kolana. Idealnie by Cedric mógł wykończyć go pchnięciem kurdyjskiego noża.
- Kurwa... - dotarło do nich z pustej już przestrzeni, kiedy Eliot teleportacyjnie opuścił budynek.
- To było... pouczające - mruknął kapitan.

Grupa "Piratka"
Trójka łowców udała się do wskazanych pokoi na piętrze. Nie były zamknięte. Pierwszy pokój był ładnie - jak na niska jakość lokalu - oporządzony. Ktoś pościelił łózko, poukładał wszystko jak trzeba, jednak na stole znaleźli jedynie kilka niewykorzystanych piór, zatkany pojemnik z atramentem oraz kilka czystych arkuszy papieru. Po przeszukaniu nie znaleźli nic ciekawego poza dokładnie poskładanymi ubraniami, w bardzo dużym rozmiarze. Elizabeth stwierdziła, że musi to być pokój Edgara, który był strasznym pedantem. Następny pokój był zupełnie inny... Szuflady, papiery oraz ubrania porozrzucane po całej podłodze...
- Eliot nie jest zbyt porządny, ale to już przesada nawet jak na niego... - mruknęła, ruszając powoli naprzód i kładąc dłoń na rękojeści szabli. - Ktoś musiał dobierać się do jego rzeczy. Ugh... Ten nędzny szczur znowu kłamał!
Podłoga za łowcami skrzypnęła...
- No, no... Nie mówiłbym tak o kimś, kto ma wasze życie w swoich rękach... - powiedział Arthur, szczerząc się krzywo i podrzucając w dłoni coś co wyglądało jak woreczek uroku, za nim stało dwóch hiszpańskich żołnierzy celujących w stronę łowców z muszkietów. Ich oczy były jednolicie czarne... - Zawsze gdy się spotykamy ranisz mnie swymi słowami, Elizabeth. Może kiedy mój mocodawca nie będzie cię już potrzebował, będę mógł ci się odpłacić...
- Dwa demony? - zapytała blondynka kpiąco i uśmiechnęła się. - Jesteś głupszy niż myślałam...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nicolas White

avatar

Liczba postów : 142
Na forum od : 26/07/2014

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Czw 07 Cze 2018, 14:00

Przeszukali pierwszy pokój i nic ciekawego nie znaleźli. Od razu można było rozpoznać, że mieszkaniec był wielkim pedantem. W drugim pokoju zaś dokładne przeciwieństwo. Może nawet aż za bardzo...
Nie mieli jednak zbyt wiele czasu na rozmyślenia, czy ten bałagan jest właściciela, czy może był tu ktoś jeszcze. Kiedy tylko odwrócili się, zauważyli już-nie-strachliwego grubasa w towarzystwie dwóch hiszpańskich żołdaków.
- Doprawdy dziwne towarzystwo. - rzucił. - Dwa demony i wiedźma. - podsumował. - Przyznam, tego się nie spodziewałem. - próbował grać na czas, obmyślając, co mogą zrobić. Jedynym logicznym wyjściem dla obydwu łowców był szaleńczy atak, licząc na to, że go przeżyją. Wiedźmak przecież wyraźnie uwzględnił, że żywa potrzebna im jest tylko Elizabeth. Co mógł zrobić..? W grę wchodził atak szablą, szarża na wiedźmę, bądź chluśnięcie w demony wodą święconą z manierki. Czy jednak zdąży wyjąć manierkę, nim demony wypalą ze swoich muszkietów..? W gorączkowym natłoku myśli, przypomniał sobie jeszcze o egzorcyzmie. Być może podziała na demony na tyle, by rozproszyć je..? Tak czy inaczej, nagle i niespodziewanie Nico skulił się, by stanowić mniejszy cel, po czym wystrzelił jak z procy w stronę grubasa z zamiarem pogruchotania szczęki wolną ręką i wbicia szabli w bebechy, trzymaną w drugim ręku. Cały ten czas także inkantował egzorcyzm tak długo, jak to było tylko możliwe...

_________________
Dopóki su­mienie pa­mięta, wi­ny nie zapomnisz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rosemarie

avatar

Liczba postów : 323
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Pią 08 Cze 2018, 00:08

Zaczęło się nie najlepiej, jak widać demon wiedział co robi, a widać i jego naczynie było przywykłe do walki. Parę ciosów, kilka uników... i po króciutkiej przerwie zorientowała się, że jest pod ścianą, a na dodatek wszystko ją boli. Nie było jednak zbytnio czasu na rozczulanie się nad sobą, bo niedługo potem i James nauczył się latać, jednak bez umiejętności lądowania. Sądząc po huku jaki narobił jego będzie chyba bolało bardziej niż ją. Niewiele myśląc skoczyła na demona i kiedy udało jej się go przeszyć przez ułamek sekundy sądziła, że odniosła maleńki sukces. Myśl ta jednak szybko uleciała, kiedy jej ręce zostały unieruchomione, a odeszła zupełnie w niebyt, kiedy usłyszała trzask w swojej nodze. Wyrwał jej się cichy krzyk i już po chwili wylądowała na podłodze z rękami blisko nogi, jednak z resztkami rozsądku, by jej jednak nie tykać, czym mogłaby jedynie pogorszyć i tak kiepsko wyglądającą sprawę. W sumie spodziewała się już całkiem marnego końca, gdy do tańca dołączyli Kapitan z Cedrikiem, odnotowując jednak zdecydowanie lepsze rezultaty od nich. Dopiero gdy demon padł martwy zerknęła uważniej na swoją nogę i jęknęła i z bólu i na zastany widok. Było źle... bardzo źle... i chyba nie byli sami, ale biorąc pod uwagę, że źródło głosu się na nich nie rzuciło póki co nieco je zignorowała, bardziej skupiając się na tym jak cholernie bolała ją noga.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James

avatar

Liczba postów : 331
Na forum od : 21/07/2014
Skąd : Edynburg

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Pią 08 Cze 2018, 00:35

Walka wyglądała z początku całkiem nieźle. Demon był wielki i znał się na rzeczy, jednak dzięki odwracającej jego uwagę z drugiej strony Rose mógł całkiem spokojnie dźgać i ciąć. Krzyki z drugiej strony magazynu zaś świadczyły o tym, że Cedrik i Edward dobrze radzą sobie z pozostałą czwórką. Niestety... W pewnym momencie Rose odleciała na spotkanie ze ścianą, a rudy wkrótce po niej skorzystał z usług demonicznych linii lotniczych. Argh... Czy właśnie coś złamaliśmy? *pisk* Ugh... Chyba... Ech... Podniósł się ciężko na rękach odrobinę by spojrzeć w stronę walki i w tym momencie usłyszał krzyk Rose. Niedobrze... Zanim przerodził się on jednak w coś więcej dwaj pozostali panowie uśmiercili demona, a jego wąsaty kompan ulotnił się zostawiając za sobą jedynie przekleństwo. Rudy westchnął i przekręcił się opadając na plecy. Zaczął się śmiać. Śmiał się tak krótką chwilę, śmiechem będącym mieszaniną radości, obłąkania i... bólu, jaki wywoływało bycie tak rozbawionym mając złamane żebra. W końcu jednak uspokoił się i wstał krzywiąc się z bólu, kierując swoje kroki w stronę blondynki.
- Chyba pogruchotałem kilka żeber - wyznał, siląc się na uśmiech. - Jak wygląda nasza złotowłosa?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cedric

avatar

Liczba postów : 100
Na forum od : 19/07/2014

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Sob 09 Cze 2018, 22:46

Walka nie poszła im idealnie, ale i tak zakończyła się szybciej niż Cedric myślał. Poradził sobie ze swoimi przeciwnikami dosyć szybko, po czym pomógł kapitanowi zlikwidować wielkoluda. Ciała demonów trafianych jego nożem jarzyły się błyskami światła, które oznaczały ich śmierć.
Gdy ostatni padł na podłogę, Ced rozejrzał się w poszukiwaniu kolejnych przeciwników. Upewniwszy się, że żadnego zagrożenia już nie ma, spojrzał na Rose i Jamesa. Chyba nie wyszli z tego bez szwanku.
- Hej... nic wam nie jest? - Powiedział do nich. - Musimy następnym razem użyć pistoletów. Na kulach wyryjemy pułapki. Nie uciekną nam jak ten ostatni...

Weszli za piratką do pierwszego z pokojów. Było tu nawet ładnie i porządnie. Ced nie spodziewał się tego po tym lokalu. To była zapewne zasługa lokatora, co Elizabeth zaraz potwierdziła.
Potem poszli do następnej izby. Nefil trzymał cały czas rękę na szabli. Ten pokój był istnym chaosem. Wszędzie ubrania i totalny syf. Nie wyglądało to jak lokum jakiegoś niedbałego brudasa. Wyglądało to jakby przeszło tu tornado.
Gdy podłoga za trójką zaskrzypiała, Ced odruchowo wyciągnął szablę i skierował ją błyskawicznie w stronę źródła dźwięku. Zobaczył demony, które nawet nie kryły się ze swoją tożsamością. Pomiędzy nimi stał człowiek z workiem uroku.
- Szlag... - Powiedział do siebie cicho. Nie lubił wiedźm... a jeszcze bardziej nie lubił z nimi walczyć. A tutaj na walkę się zapowiadało.
- Co to ma znaczyć? - Zapytał Arthura, po czym rzucił okiem na muszkiety demonów. Są raczej słabe skoro używają ziemskiej broni. Dobrze.

_________________
Wszystko się kiedyś kończy. Nawet nieśmiertelność.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 118
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Pon 11 Cze 2018, 01:54

Grupa "Kapitan"
- Powiedziałbym, że przynajmniej jej daleko jest od "nic" - stwierdził kapitan klęcząc nad leżącą na ziemi Rose i delikatnie dotykając jej nogi, próbując wybadać jak poważne są obrażenia. - Tutaj nic z tym nie zrobię, musimy zabrać ją na statek - stwierdził. - Trochę magii powinno postawić ją na nogi... Na razie usztywnijmy złamanie i chyba zaniesiemy ją na statek - zerknął na Rose. - Zawsze mogło być gorzej, prawda? Mógł celować w głowę.
Czyli Rose miała złamaną nogę i trzeba było znaleźć coś by ją usztywnić. Kiedy panowie poradzili sobie już z tym zadaniem kapitan wziął dziewczynę na ręce i ruszyli do wyjścia. Kiedy szli w stronę głównej ulicy u wylotu pojawiły się dwie postaci. Robotnicy portowi. Jeden z nich trzymał metalowy łom, drugi zaś drewnianą pałkę. Cedric widział jednak ich prawdziwe, piekielne oblicza... Była jeszcze druga droga. Malutka, wąska uliczka w lewo.

Grupa "Piratka"
- Nie spodziewałbym się, że taki tępy osiłek jak ty zrozu... - Arthur rozpoczął monolog złoczyńcy, kiedy nagle Nico wystartował w jego stronę i błyskawicznie pokonując dystans między nimi pogruchotał mu szczękę, po czym wbił oręż w brzuch.
Kiedy upadł na ziemię widać było, że umiera z wyrazem olbrzymiego zaskoczenia na twarzy.
Dwa demony wypaliły z muszkietów. Pierwszy drasnął Elizabeth w lewe ramię, drugi trafił Cedrika w prawą stronę piersi, zostawiając krwawiącą dziurę. Lady Strickland skoczyła naprzód, wyjmując coś z rękawa i wbijając w podbródek demona, który... błysnął kilkukrotnie i opadł na ziemię. Nico tymczasem zajmował pozostałego na nogach piekielnika - który bronił się zaciekle i rozciął łowcy wargę - na tyle, by ranny Ced mógł dźgnąć go między kręgi. Kiedy było po wszystkim Elizabeth spojrzała na nefilima marszcząc brwi.
- Długo żyjesz i zakładam, że z tym też sobie poradzisz, co? - zapytała, po czym spojrzała na martwą wiedźmę. - Niefortunnie zginęło nasze najlepsze źródło informacji...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cedric

avatar

Liczba postów : 100
Na forum od : 19/07/2014

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Sro 13 Cze 2018, 17:27

Tak jak myślał, nie obyło się bez ran. Rose miała chyba złamaną nogę. Nie było to co prawda zagrożenie życia, ale na statek trzeba było ją przenieść jak najszybciej. Ced ostatni raz rozejrzał się po pomieszczeniu w poszukiwaniu wrogów, a gdy nie uświadczył żadnego, wyszedł z pozostałą trójką na zewnątrz.
Kierowali się do doków, gdzie czekał ich statek. Gdy zbliżali się do głównej ulicy, Ced zobaczył demony na ich drodze. Były jeszcze daleko, ale chyba ich zobaczyły. Zatrzymał wszystkich ruchem ręki.
- Czekajcie. Dwa demony przed nami. - Wskazał na małą uliczkę po lewej. - Chodźmy tam.

Arthur zaczął coś mówić. Zapowiadało się na monolog o bezcelowości ich wysiłków lub inne takie bzdety. Ced już chciał mu przerwać, gdy nagle Nico wyskoczył naprzód i przywalił mu w szczękę, dobijając go w następnym momencie. Ced nie czekał długo i ruszył na demona z muszkietem, zanim jednak zrobił dwa kroki, dostał pociskiem w pierś. Siła strzału zatrzymała go. Ryknął wściekle z bólu i osunął się na kolano, odruchowo przykładając dłoń w miejscu trafienia. Zobaczył krew na swoich palcach.
Walka jednak się nie skończyła i wiedział, że musi pomóc swoim. Wielu już ran doświadczył, toteż potrafił na chwilę ból zignorować. Zrobił tak i dźgnął ostatniego żywego demona w plecy.
Po wszystkim Elizabeth rzuciła mu pytanie.
- Poradzę sobie... raczej.
Usiadł na krzesło i rozpiął koszulę. Cała prawa strona piersi i prawy bark promieniowały bólem. Nefil wsadził w ranę palce lewej dłoni w poszukiwaniu kuli. Potem chwycił ją mocno w dwa palce i wyciągnął z rany gwałtownym ruchem sycząc z bólu.
Schował kulę do kieszeni. Krew poleciała intensywniej. Zdjął marynarski płaszcz i koszulę, po czym zrobił z tej ostatniej prowizoryczny opatrunek, który zawiązał na wysokości rany postrzałowej. Po wszystkim założył z powrotem płaszcz i powiedział do reszty:
- Chyba powinniśmy wracać do reszty. Nic już tu nie wskóramy. Oni może na coś trafili.

_________________
Wszystko się kiedyś kończy. Nawet nieśmiertelność.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nicolas White

avatar

Liczba postów : 142
Na forum od : 26/07/2014

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Sro 13 Cze 2018, 21:34

Prawdę mówiąc to sam Nico nieco się zdziwił, że tak prosty plan zadziałał w przypadku wiedźmy. Jednak wszystko się udało, pogruchotał mu najpierw szczękę, a chwilę później wypatroszył wnętrzności. Przez moment dzwoniło mu w uszach, kiedy obydwa demony wystrzeliły mu nad głową ze swoich muszkietów. Szybko jednak się podniósł i doskoczył do jednego z nich. Wymiana ciosów była długa i dość wyrównana, bo piekielnik zdołał nawet rozciąć mu wargę! Zaraz jednak Cedric wbił mu nóż w plecy i było po sprawie. Nico wstał na równe nogi, otrzepał się lekko i spojrzał na Elizabeth.
- A Ty tego nie chcesz opatrzyć..? - skinięciem głowy wskazał jej ramię. - Mogę pomóc... - zaoferował swoje usługi, jak dobry łowca łowcy.
- Wolałem jednak, aby nie wypowiedział żadnych słów. Nie wiemy przecież jak potężną wiedźmą był. Ale skoro na usługach miał dwa demony... Tak czy inaczej, miejmy nadzieję, że druga grupa też coś znalazła. - odpowiedział na słowa nefilima. Chociaż raczej dodał coś od siebie do jego wypowiedzi...

_________________
Dopóki su­mienie pa­mięta, wi­ny nie zapomnisz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rosemarie

avatar

Liczba postów : 323
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Czw 14 Cze 2018, 20:13

-No tak... wtedy mój mózg zrobiłby ładny obraz na ścianie - mruknęła pod nosem.
Słowa kapitana o zrobieniu czegokolwiek z takim czymś sprawiły, że zaczęła się zastanawiać, czy istnieje jakieś zaklęcie na sklejanie kości. Może maść? Ofiara? Mniejsza, jeśli jakoś jej tą nogę ogarnie będzie naprawdę wdzięczna. Swoją drogą wychodziło na to, że tutejszy rudy nie był aż takim ponurakiem i swoje specyficzne poczucie humoru miał. W sumie bardzo pasowało ono do tego Jamesa, ciekawe, czy taką cechę też się dało dziedziczyć.
Przy usztywnianiu nogi próbowała nie krzywić się za bardzo, z niewiadomym dla niej skutkiem, ale nikt nie komentował, czyli chyba nie było źle. Gdy trzeba było ją nieść czuła się jak kula u nogi. W sumie nie, bo nie czuła, a była przekonana, że tylko zawadza. Nie lubiła zawadzać. Zwłaszcza, kiedy na horyzoncie pojawiły się demony, a ona mogła tylko pokiwać głową na propozycję Ceda.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 118
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Pią 15 Cze 2018, 19:26

Grupa "Kapitan"
Propozycja Cedrica nie spotkała się z protestami i wszyscy ruszyli boczną uliczką. Widzieli jednak, że demony - wypoczęte i bez balastu w przeciwieństwie do nich ruszyły - biegiem w ich stronę. Przez niesioną Rose kapitan zajmował tyle miejsca, że nikt nie mógł biec obok niego, więc Ced i James byli zmuszeni podążać za nim, co narzucało im również mniejsze niż maksymalne możliwe tempo za względu na ranną. Wąska uliczka, w którą wbiegli miała około dwustu metrów, u jej wylotu widzieli przechodniów na jednej z ważniejszych ulic. Demony, kiedy tracili je z oczu były około stu metrów przed nimi...

Grupa "Piratka"
Elizabeth chciała poświęcić jeszcze chwilę na przeszukanie zwłok Arthura oraz przetrząśniętego pokoju. Może mały człowieczek miał przy sobie coś ciekawego lub intruzi przeoczyli coś ważnego wśród rzeczy Eliota. W wewnętrznej kieszeni marynarki czarownika znalazła kartkę z wiadomością. Niefortunnie zalała ją krew i nie sposób było jej odczytać, jednak może ich jednooka wiedźma byłaby w stanie coś z tym poczarować... Grupka ruszyła w drogę powrotną na okręt.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James

avatar

Liczba postów : 331
Na forum od : 21/07/2014
Skąd : Edynburg

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Wto 26 Cze 2018, 18:29

Złamana noga, złamane żebra, żadnych jeńców mogących powiedzieć im cokolwiek o tym co się dzieje... Fantastyczny początek poszukiwań, po prostu, kurwa, świetny. Nie ma to jak dobrze zacząć sprawę, kiedy na szali leży powrót do własnych czasów, kiedy jakiś szalony demon przez przypadek teleportował cię do XVIII wieku na aukcji u pieprzonego wampira. W sumie to nie brzmi zbyt dobrze... :/ Co nie? Mhm... ;-; Gdybyśmy nie byli szaleni już teraz, to można by po prostu zwariować! Hahahaha! Nie lubię jak to robi... ;_____;
Wtedy też pojawiły się przed nimi demony. Widzieli je, one też niewątpliwie ich widziały, zaczęli biec wąską, boczną uliczką. Nie do końca wiedział czemu, w końcu mógł wziąć Rose, a praaaaaaaaaaaaaaadziadek i Cedric pewnie by zamietli nimi ziemię, ale bok go kurewsko bolał i nie chciało mu się protestować. Szybko pożałował tej decyzji, ponieważ przy tym tempie raczej będą mieli problem z ucieczką.
- Nie chcę psuć optymistycznego nastroju, ale te cholery nas dogonią... - jęknął w biegu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cedric

avatar

Liczba postów : 100
Na forum od : 19/07/2014

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Sro 27 Cze 2018, 19:17

Idąc wąską uliczką zauważył, że ich marsz posuwał się do przodu bardzo wolno. Byli między dwoma ulicami. Ced spojrzał za siebie. Cholera... Pomyślał. Chyba ucieczka nie miała sensu. Chciał uniknąć walki, żeby ludzie w Hawanie nie widzieli nic podejrzanego, ale raczej tego nie unikną.
- Ech... rudy ma racje. Kapitanie, może niech oni wracają a my zajmiemy się tymi poczwarami? - Wyciągnął nóż zza paska. - Tutaj świadków będzie mniej. I szansa na przypadkowe ofiary niewielka... chociaż trochę ciasno.
Był przekonany, że sobie z nimi poradzą. Z tego co dostrzegł były to dwa najzwyklejsze demony, choć mógł się mylić. Tacy przeciwnicy powinni paść od nefila i wiedźmy. Powinni...

_________________
Wszystko się kiedyś kończy. Nawet nieśmiertelność.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 118
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Sro 27 Cze 2018, 21:03

Grupa "Kapitan"
Kapitan westchnął ciężko słysząc co mówią Ced i James, ale musiał przyznać im rację. Oglądając się za siebie zauważył jak dwa demony wbiegają do zaułka, więc czasu było coraz mniej.
- Bierz i biegnij - polecił, wciskając rudemu dziewczynę.
Zarówno Rose, jak i James poczuli ukłucie bólu w uszkodzonych kościach podczas tej wymiany. O ile też złotowłosa w czasie biegu ze swoim rudym nie odczuwała żadnej różnicy niż w biegu z teraźniejszym, to panicz MacLeod zdecydowanie cierpiał o wiele bardziej biegnąc z balastem co wywołało grymas bólu na jego twarzy. Ced dobył swojego nożyka, Edward wyciągnął zza pazuchy woreczek w barwie ciemnej zieleni, obaj skierowali się w stronę nadbiegających demonów. Łom i pałka kontra nóż i... mały woreczek. Zapowiadało się ciekawe starcie...
- Jeśli przytrzymasz jednego będę mógł go... uśpić - rzucił kapitan do nefilima, kiedy praktycznie zwarli się z piekielnikami.
Dwie dwójki wpadły na siebie... Demon z łomem uderzeniem swojej broni wytrącił nóż z ręki półanioła i skoczył na niego, obalając go na ziemię. Szczęśliwie Ced zaskoczył go swoją siłą i szybko obrócił się ze swoim oponentem, zajmując pozycję na górze i wymierzając dwa mocne ciosy w twarz piekielnika nim ten zdołał dobrze zasłonić się rękoma. Przeciwnik upuścił łom, zaś kurdyjski nożyk leżał za Cedem, około czterdziestu centymetrów od stopy powalonego przeciwnika. Kapitan uderzył w swojego przeciwnika barkiem, wykorzystując siłę rozpędu. Demon odrzucony siłą uderzenia cofnął się, jednak sam zdążył machnąć pałką uderzając w brzuch jednookiego pozbawiając go tchu. Piekielnik szybko wykorzystał szansę i atakował, chwytając kapitana za gardło i przyciskając do ściany.
Tymczasem James biegł z Rose i wypadł z zaułka na szerszą ulicę. Kilka osób spojrzało na nich z wyrazem zaskoczenia, a czasem zniesmaczenia na twarzy. Tak ubrana kobieta!? I jeszcze biega po mieście niesiona przez mężczyznę? I jak oni wyglądają! Na pewno robili w tym zaułku coś szemranego... Kiedy dwójka tylko spojrzała w prawo, mogli dostrzec kilka znajomych twarzy...


Grupa "Piratka"
Elizabeth, Nico i Ced wracali po swojej bójce na statek, a panna Strickland zarzuciła swoją bluzę na bok półanioła żeby nie latał po mieście z krwawą dziurą w ubraniu na wierzchu. Wędrówka była dość nudna i cicha, kiedy nagle z zaułka przed nimi wypadł James z Rose na rękach.
- Co do jasnej cholery!? - wypaliła złotowłosa widząc swojego sobowtóra.


Wszyscy
I tak dwie grupy ponownie zlały się w jedną...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cedric

avatar

Liczba postów : 100
Na forum od : 19/07/2014

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Pią 29 Cze 2018, 20:40

James wziął Rose i oddalił się w stronę większej ulicy. Ced z kapitanem odwrócili się do demonów i starli się z nimi w walce. Początek nie poszedł jak zaplanowano (chociaż właściwie to żadnego planu nie było). Niemal od razu stracił nożyk i musiał polegać na pięściach. Powalił w końcu demona na ziemię, sięgnął nóż za nim i wbił mu go w gardło pozbawiając życia. Kątem oka zobaczył, że kapitan ma kłopoty. Wstał szybko i zastosował się do jego rady łapiąc piekielnika pewnym chwytem za kark i odciągając go od kapitana.
- Rób swoje czary! - Powiedział doniośle.

_________________
Wszystko się kiedyś kończy. Nawet nieśmiertelność.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Inne Czasy   

Powrót do góry Go down
 
Inne Czasy
Powrót do góry 
Strona 6 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
 Similar topics
-
» Lucjusz Malfoy
» Misje, walki, eventy i inne
» Inne duperele o Elci

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Supernatural PBF :: Reszta Świata :: Inne miejsca-
Skocz do: