Gra Play By Forum na motywach genialnego serialu Supernatural.
 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Salon

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
James

avatar

Liczba postów : 321
Na forum od : 21/07/2014
Skąd : Edynburg

PisanieTemat: Re: Salon   Pon 06 Lis 2017, 00:48

- Zdziwiłabyś się jak cudowni potrafią być moi krwiopijcy... to znaczy prawnicy - odpowiedział.
On wolałby nie cofać się o trzydzieści lat, pewnie jakoś by sobie ze swoją głową poradził, ale obecna technika dość mu pasowała. Zwłaszcza, że to wokół niej kręciła się jego praca i na niej zarobił fortunę. Nie wiedział też czy łowcom naprawdę byłoby o tyle łatwiej bez obecnej technologii. W końcu bardzo musiała im ułatwiać zbieranie danych i szukanie spraw.
- Ciekawe czemu mam wrażenie, że mówisz o tym piekle dosłownie - zażartował, chociaż spodziewał się, że Rose może potwierdzić całkiem poważnie ten dowcip. - Rodziny łowieckie? Brzmi jak jakieś kręgi mafijne... Macie co roku zlot by odprawiać rytuały, polowania grupowe z okazji ważnych rocznic i urodzin. No i na pewno głowy waszych rodów zaręczają was między sobą jeszcze za dzieciaka, aby upewnić się, że każde pokolenie łowców będzie coraz lepsze. Hmm?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rosemarie

avatar

Liczba postów : 312
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Salon   Pon 06 Lis 2017, 00:58

-Zapewne nic tylko siedzą przy telefonach i niecierpliwie wyczekują na namiary na potencjalną ofiarę?
Niby ułatwiała, internet był czymś nieocenionym, ale ileż to razy siedziało się w zakurzonych archiwach lub wertowało dzienniki. A bycie w kilkunastu bazach danych już nie ułatwiało roboty, podobnie nagrania z monitoringu, nowoczesne zamki czy wszechobecna inwigilacja, co utrudniało podrabianie dokumentów. Ale za to były karty kredytowe, chwalmy pana!
-Bo mówię - upiła łyk piwa. - Nieee... tak mrocznie nie ma. Łowcą zostaje się właściwie na dwa sposoby. Pierwszy, potwory zasieką ci bliskich i szukasz zemsty. Takich samotnych wilków jest sporo, ale niewielu długo przeżywa z racji raczej marnego przygotowania. Ale jak już przeżyją to zazwyczaj są potem jednymi z najlepszych. Ja jestem tym drugim typem - połowy butelki już nie było. - Łowcy, mimo nietypowego stylu życia, potrafią czasem i rodzinę założyć. Łowieckie tradycje sięgają w mojej wojny secesyjnej, a bywają i dłuższe rodowody. Fakt, że zazwyczaj kojarzymy się między sobą, ale to raczej kwestia praktyczna, podobne zajęcie i wiedza, a nie jakieś swatanie. Bywa, że ktoś zakocha się w kimś z zewnątrz, ale wtedy trzeba albo go wprowadzić, a to nieco ciężkie, albo zrezygnować z roboty, a to już praktycznie niemożliwe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James

avatar

Liczba postów : 321
Na forum od : 21/07/2014
Skąd : Edynburg

PisanieTemat: Re: Salon   Pon 06 Lis 2017, 01:09

- A żebyś wiedziała. Mam wrażenie, że za tym chłodnym profesjonalizmem zawsze kryje się radość ze sprawiania ludziom bólu - stwierdził.
Co jak co, ale prawnicy mogli być lepszym celem dla łowców niż pospolite potwory.
- Mhm... Jestem też pewien, że wiesz jak tam wejść - mruknął i upił piwa. - Cóż, nie powiedziałbym żeby rozwleczony po pokoju na piętrze mężczyzna był mi kimś bliskim, więc chyba odpadam - ocenił trzeźwo jak na spożytą ilość alkoholu. - Wy młokosy tak myślicie, a rodzice wrzucają wasze włosy do płonących mis pełnych języków nietoperzy i oczu traszek - parsknął śmiechem. - Podrzucają wam tą samą sprawę, a później udają zdziwionych gdy opowiadacie jak "przypadkiem" na siebie trafiliście i zakochaliście się patrosząc wilkołaka - James uśmiechnął się i założył nogę na nogę. - Czy ty zostałaś już z kimś zeswatana? Oczywiście bez swojej wiedzy, bo na tym to polega - mrugnął do Rosemarie, wciąż podtrzymując swój żart. - W waszym zawodzie chyba należy się śpieszyć, w końcu łatwo o śmierć, więc wyobrażam sobie, że większość łowców korzysta z życia gdy tylko ma okazję.
Czy pomyślał teraz głównie o tych pochłaniających alkohol butelka za butelką typach w przeróżnych barach, którzy zaczepiają kelnerki? W sumie tak. Stresująca i groźna robota, częste - jak to powiedziała Rose - wspomnienia o zmarłych bliskich, łatwo zacząć szukać zapomnienia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rosemarie

avatar

Liczba postów : 312
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Salon   Wto 07 Lis 2017, 22:44

-A to akurat jest banalne - machnęła ręką. - Idziesz na rozdroże, przyzywasz demona, podpisujesz pakt i tadam! Normalnie musisz czekać dziesięć lat, ale na pewno jak poprosisz demona, to zabierze twoją duszę od razu  - piwo się skończyło, a Rose zrobiła niezadowoloną minę. Dobre było... niemal warte przelecenia całego oceanu. - Ze mną to chyba jednak mają pecha... póki co im się nie udało. Może to temu tak bardzo chcieli mnie wypchnąć na studia i lamentowali, że jednak się wywinęłam. Pewnie gdzieś tam na jakimś wydziale siedzi jakiś niedoszły łowca który miał być moją druga połówką - parsknęła tylko śmiechem. W sumie to by wyjaśniało taki niesamowity upór jej rodzicieli przy próbie wypchnięcia jej na jakiekolwiek studia, zgadzali się już nawet na socjologię, politologię czy (o zgrozo!) psychologię! - Gdy się człowiek śpieszy to się diabeł cieszy. Mi tam nigdzie nie spieszno, co najwyżej na promocje w Burger Kingu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James

avatar

Liczba postów : 321
Na forum od : 21/07/2014
Skąd : Edynburg

PisanieTemat: Re: Salon   Wto 07 Lis 2017, 23:02

- Skoro zabiera tylko duszę, to zakładam, że umierasz - stwierdził. - Samobójstwo byłoby chyba o wiele, wiele prostsze. Możesz wybrać jak umrzesz zanim pójdziesz się smażyć i nie musisz rozmawiać z żadnymi szemranymi sprzedawcami.
Dokończył piwo i ponownie napełnił czekające na stole szklaneczki, w końcu otwartej butelki nie można już było zostawić samej sobie, prawda?
- O ile jeszcze tam siedzi - zaśmiał się. - Obiecali mu, że w wieży na uniwersytecie znajdzie księżniczkę, a kręciły się tam same starsze panie z dziekanatu. Nie zdziwiłbym się gdyby wrócił do lasu polować na skrzaty.
Jak się człowiek śmieszy to diabeł może i się cieszy, pewnie zależy czy to z czego tak śmieszy się człowiek było rzeczywiście śmieszne. Ale Rose chyba język się plątał powoli od alkoholu, a chociaż on jeszcze takich objawów nie miał, to czuł, że czuje się jakoś luźniej i weselej.
- Ekhm... widać... ekhm... - zamaskował niewinny żarcik słysząc o promocjach w fast foodzie. - Heh... - westchnął, pociągając większy łyk ze szklanki i rozciągając się w fotelu. - Nudzi mi się, zagrajmy w coś ciekawego, albo zróbmy coś zabawnego.
Oto jest! Chyba każdy ekscentryczny miliarder prędzej czy później musi wypowiedzieć takie zdanie, Rose miała to wątpliwe szczęście być w tym momencie w zasięgu słuchu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rosemarie

avatar

Liczba postów : 312
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Salon   Wto 07 Lis 2017, 23:17

-Och, nie ma tak dobrze. Jak przychodzi czas, to wysyłane są piekielne ogary. Za cholerę ich nie zobaczysz, a one rozszarpują cię na strzępy - wyszczerzyła się, jakby mówiła o jakiejś przedniej zabawie. - Samobójstwo takie pewne nie jest. Ten powszechnie krążący katalog grzechów jakiś do końca dokładny nie jest, a już na pewno jego egzekwowanie.
No tak, biedny alkohol jeszcze zdążyłby zwietrzeć i co wtedy? Żal czegoś tak dobrego i na pewno nie mogli do tego dopuścić.
-Ojoj, zniszczyłam piękne plany jakiegoś księcia, niedobra ja - rozsiadła się wygodniej przerzucając nogi przez podłokietnik.
Kiedy ona się doskonale czuła! A po kolejnych łykach jeszcze lepiej.
-Że co proszę? - ten wzrok absolutnego oburzenia. Wypominanie wagi lekko wstawionej kobiecie z bronią i dwoma zmutowanymi psami chyba nie należało do najrozsądniejszych posunięć. - Niby w co mamy zagrać? Planszówek tu raczej nie trzymasz...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James

avatar

Liczba postów : 321
Na forum od : 21/07/2014
Skąd : Edynburg

PisanieTemat: Re: Salon   Wto 07 Lis 2017, 23:24

- Piekielne ogary, a to ciekawe - mruknął.
Przy okazji takiej towarzyskiej wizyty można się było nagle dowiedzieć tylu ciekawych rzeczy o świecie. Wielu tych łowców z zemsty pewnie wszystkiego dowiadywało się metodą prób i błędów, często tracąc przy tym życie, a okazuje się, że wystarczyło postawić flaszkę przed kimś kto trochę spotkań z nadnaturalnym przeżył.
- W sumie on pewnie też nie wiedział, że ma kogoś poznać - ocenił, odnosząc się do wcześniej snutych przez siebie teorii spiskowych. - Hmm... Albo co gorsza znalazł kogoś, kto nie jest łowcą i rzucił fach. I w ten sposób przez ciebie świat ma jednego łowcę mniej, a rody łowieckie straciły część swojej przyszłości. Wstydziłabyś się...
Oho, ktoś się chyba oburzył tak malutkim żarcikiem.
- Co? Co że co? Słyszałaś coś? Ja nie nie słyszałem - wyrzucił z siebie szybko, aczkolwiek w głosie nie dało się usłyszeć strachu czy skruchy, raczej naigrywał się z niej, na koniec wzruszając jeszcze ramionami i robiąc głupią minę. - Wymyśl coś, to ty jesteś mistrzem podróży - stwierdził, bardzo wolno zsuwając się z fotela i finalnie opadając na podłogę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rosemarie

avatar

Liczba postów : 312
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Salon   Wto 07 Lis 2017, 23:41

Och, gdyby wiedział jaką skarbnicę wiedzy ma na strychu rodzinnego domu pewnie szybko wpadłby w odwiedziny. W swoim własnym już też zdążyła zresztą zebrać małą kolekcję całkiem ciekawych ksiąg. O potworach była masa, do tego demony, pakty, egzorcyzmy. Nawet legendy i podania o niebie i piekle, niestety te były już bliższe domysłom niż suchym faktom. Jakoś tak nikt, kto się tam dostał nie wrócił opowiedzieć o swoich wrażeniach... z jednym małym wyjątkiem.
-Rzucił fach, jaaasne - machnęła ręką. - Mówiłam ci, tego się nie da rzucić. Robota znajdzie cię sama i nie da żyć, póki jej nie wykonasz. A potem następna i następna. Odezwie się stary znajomy, coś zaniepokoi cię w sąsiednim lesie. I tak w kółko.
Każda kobieta by się oburzyła takim żartem, a już zwłaszcza po pewnej dawce alkoholu i z trudnością do wyczucia tego żartu.
-Ależ gospodarz, co to zapewnienie rozrywki zwala na gości - mruknęła i sączyła ze szklaneczki obserwując, jak James coraz bardziej zbliża się do podłoża. - Zawsze można iść do lasu i poszukać potworów. Przygoda jak nie wiem co.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James

avatar

Liczba postów : 321
Na forum od : 21/07/2014
Skąd : Edynburg

PisanieTemat: Re: Salon   Wto 07 Lis 2017, 23:58

- Tak, tak... Jak ktoś się uprze to na pewno się da.
Iść do lasu szukać potworów? To dopiero było głupie...
- Jeden duch w okolicy raczej wystarczy, żadnych innych dziwactw w pobliżu nie zgłaszano - stwierdził, sącząc powoli alkohol. - Poza tym po takiej dawce alkoholu pewnie nawet nie trafiłabyś w potwora gdyby ten stał przed tobą i czekał aż w niego strzelisz - parsknął śmiechem. - Nie sądzisz, że chcesz teraz zrobić dokładnie to co robią ludzie, których wnętrzności później oglądasz na miejscu zdarzenia? "Ej, chodźmy do tego nawiedzonego domu" powiedział Jake pijąc ósme piwo. "Co za świetny pomysł!" odpowiedzieli inni kończąc piątą butelkę czystej. Pfff...
James wstał i przeciągnął się, trzeba było napełnić ponownie szklanki, wypadałoby dorzucić też do ognia.
- Ale jeżeli bardzo chcesz, to możemy iść - pociągnął niewielki łyk alkoholu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rosemarie

avatar

Liczba postów : 312
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Salon   Sro 08 Lis 2017, 00:21

Uhum, jak się uprze... ale los potrafił uprzeć się bardziej.
-Że ja nie trafię? - opróżniła do końca szklankę i odstawiła ją na bok. - Trafiłabym nawet z zawiązanymi oczami, a tych kilka szklanek nie ma tu kompletnie żadnego znaczenia - oburzenie większe, niż przy insynuacji o wadze. - Do nawiedzonego domu się nie wybieram, a nawet jeśli, ja bym sobie poradziła - w tej chwili chyba próbowała wstać, by to udowodnić... ale po paru chwilach zrezygnowała. Zrezygnowała oczywiście dlatego, że jednak jej się odechciało, a nie, bo nie była w stanie ustać. - Jak takiś mądry, to słucham, w co bawią się multimilionerzy w nudne, alkoholowe wieczory?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James

avatar

Liczba postów : 321
Na forum od : 21/07/2014
Skąd : Edynburg

PisanieTemat: Re: Salon   Sro 08 Lis 2017, 00:32

Uśmiechnął się widząc jak mała pani-łowca oburza się słysząc jego słowa. To dopiero była bojowa reakcja! Nie zmienia to jednak faktu, że prędzej trafiłaby siebie lub jego niż potwora. Chociaż z drugiej strony raczej siebie, ponieważ w niego mogłaby chcieć obecnie trafić, a to znaczyło, że raczej nie trafi.
- Hmm... - mruknął, podchodząc do stolika i odstawiając na niego szklankę. Przy okazji dolał do pełna. - Zazwyczaj znajdujemy jakąś młodą, atrakcyjną dziewczynę - stwierdził, klękając przy Rose i opierając się o jej fotel. - Albo chłopaka, co kto woli, jeżeli jesteś biskupem to często nieletniego - wtrącił. - Później faszerujemy ich alkoholem, żeby trochę się rozluźnili, zbliżamy się powoli - kontynuował z lekkim uśmiechem, nachylając się nad Rose, tak, że ich twarze nie były tak daleko od siebie. - I w tym momencie... Powinny zadziałać tabletki, które miałaś w drinku - dodał zmieniając głos z uwodzicielskiego na totalnie poważny i odsuwając lekko żeby teatralnie spojrzeć na zegarek. - Hmph... I jak ja teraz zabiorę cię do piwnicy, żeby znęcać się nad tobą cały wieczór oddając się sadystycznym przyjemnościom, a później posiekać cię na jutrzejszy obiad z inwestorami? Jakoś nie chcesz współpracować...
Spojrzał na dziewczynę z wyrzutem, wciąż opierając się o fotel kilkanaście centymetrów nad nią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rosemarie

avatar

Liczba postów : 312
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Salon   Sro 08 Lis 2017, 01:23

Zdziwiłby się. Przy tylu oddanych strzałach mniej więcej w jego kierunku któryś jednak mógł go dosięgnąć. Ale wtedy oczywiście nie przyznałby jej racji, tylko by się zajmował jakimiś bzdetami jak wykrwawianie się czy umieranie, jak to typowy facet.
Im bliżej był James tym wyżej unosiła brwi, jednak nie odsunęła się ani odrobinę. Do tego potrzeba by takich rzeczy jak zdrowy rozsądek, instynkt samozachowawczy czy zwykłe przewidywanie konsekwencji swoich czynów, a wszystko to zostało wręcz idealnie wypłukane przez alkohol.
-Oj, coś twój towar jest kiepski, zgłoś reklamację do dilera - uśmiechnęła się złośliwie patrząc mu prosto w oczy. - Zawsze możesz spróbować z następną szklaneczką, ewentualnie pomyśleć o innych metodach. Niestety ja nie jestem z typu współpracującego, więc tak łatwo nie będzie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James

avatar

Liczba postów : 321
Na forum od : 21/07/2014
Skąd : Edynburg

PisanieTemat: Re: Salon   Sro 08 Lis 2017, 01:42

A jej oczywiście nie obchodziłoby to, że ktoś krwawi w środku lasu i może umrzeć, tylko chciałaby żeby połechtano jej ego przyznając jej rację. Typowa kobieta.
- W takim razie niech będzie i następna szklaneczka - zgodził się, przywołując na twarz lekko drapieżny uśmiech, i podał Rose szklankę pełną whiskey. - Na zdrowie - powiedział, biorąc swoją i pociągając długi łyk, przez co opróżnił ją prawie do końca. Nie spuszczał też wzroku z dziewczyny, a kiedy nic się nie stało westchnął. - Z tego co widzę ta reklamacja będzie konieczna.
Skrzywił się lekko, patrząc na trzymany w dłoni płyn i zamieszał szklanką, aby po chwili dopić powoli resztkę jej zawartości.
- Niestety moje rozrywkowe plany przez złą jakość materiałów nie wypaliły - oznajmił trochę smutnym głosem. - Chociaż... - oparł się znowu o fotel, odstawiwszy szklankę na stół. - Można pójść w trochę innym kierunku...
Przybliżył się ponownie, jednak tym razem zatrzymał się dopiero, gdy jego usta zetknęły się z tymi Rose. Zaczyna się... Hy! Pewna cząstka osobowości zaczerwieniła się mocno i zakopała w stercie wyimaginowanych koców. Heh...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rosemarie

avatar

Liczba postów : 312
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Salon   Sro 08 Lis 2017, 11:15

No cóż, są rzeczy ważne i ważniejsze, Rose miała swoje priorytety, a krwi i śmierci widziała tyle, że nie robiły na niej większego wrażenia.
-No to zobaczymy, może zadziała w większej ilości - może nie jednym łykiem, ale jednak powoli opróżniła szklankę i odstawiła ją na stolik uśmiechając się lekko. - Ups, jednak nie.
W tej chwili prawdopodobnie powinna wstać, ładnie podziękować za wieczór i iść do jednej z sypialni spać. Powinna, ale gospodarz złożył jednak inną propozycję, która całkiem jej się podobała.
-Hmmm... Tego uczą na studiach, czy przychodzi z którymś milionem? - mruknęła, kiedy miała już możliwość. - Bo rozważam jednak dalsza edukację, ewentualnie napad na bank.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James

avatar

Liczba postów : 321
Na forum od : 21/07/2014
Skąd : Edynburg

PisanieTemat: Re: Salon   Sro 08 Lis 2017, 12:33

Z sypialnią mógłby być mały problem, ponieważ w obecnym stanie James nie pamiętał która została przygotowana dla gościa, nie pamiętał nawet czy jakakolwiek została przygotowania w ogóle. Dzisiejsze wydarzenia i ilość alkoholu zupełnie wypłukały te wspomnienia. W tym momencie i w tej wersji jednak liczyło się to, że jego pokój powinien być przygotowany, a to wystarczało.
- Zależy od priorytetów - odpowiedział, uśmiechając się. - Na studiach raczej skupiałem się na pracy, więc myślę, że przyszło z którymś milionem - stwierdził. - Hmm... Napad na bank w tym momencie to może nie najlepszy pomysł, ale w dalszej edukacji chętnie ci pomogę.
Złożył na ustach Rose kolejny, tym razem dłuższy, pocałunek. Ogień w kominku powoli już dogasał, więc w sumie mogli powoli - w tym stanie pośpiech mógłby być groźny - przejść do sypialni. Jesteś z siebie dumny? Tak. Mhm... Nie mów, że ci się nie podoba. Jeżeli tak powiesz, to dobrze wiesz, że będziesz kłamcą złociutki. Ale ten sposób jest nieodpo... Ksz... *kupka koców wydała z siebie niski jęk*
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rosemarie

avatar

Liczba postów : 312
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Salon   Sro 08 Lis 2017, 12:46

No cóż, chyba nie należało teraz marudzić w której konkretnie sypialni się znajdzie, póki nie będzie tam żadnych morderczych duchów, które mogłyby przeszkadzać.
-Czyli jednak studia mi niepotrzebne. W sumie zawsze wolałam się uczyć w praktyce - udało jej się nieco podnieść. - No to może jutro... w sumie na ten wieczór chyba mam już plany.
Tak, tempo trzeba było dostosować do stanu, bo przy zbyt dużym mogli do sypialni w ogóle nie dotrzeć. W sumie gdyby Rose wiedziała co dzieje się w głowie Jamesa pewnie padłaby ze śmiechu. No i jeszcze wytulala biedaka ukrytego pod kocami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Salon   

Powrót do góry Go down
 
Salon
Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Pokój Dzienny - Salon II - Parter
» Salon z kuchnią
» Bar i salon gier "Chaco Taco"
» Salon
» Bar i salon gier "Chaco Taco"

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Supernatural PBF :: Wyspy Brytyjskie :: Szkocja :: Posiadłość MacLeodów-
Skocz do: