Gra Play By Forum na motywach genialnego serialu Supernatural.
 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Bar "Półksiężyc"

Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 117
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Bar "Półksiężyc"   Pią 16 Lut 2018, 21:42

~~~~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nicolas White

avatar

Liczba postów : 141
Na forum od : 26/07/2014

PisanieTemat: Re: Bar "Półksiężyc"   Pią 16 Lut 2018, 22:43

5 sierpnia 2016
Popołudnie



Do miasta Nico przybył dzień wcześniej i wieczorem nie mógł oprzeć się pokusie zawitania do miejscowych kasyn. Przegrał kilkaset dolarów w pokera i na tym skończyła się zabawa.
Następnego dnia wstał dość późno i wziął szybki prysznic. Ubrał się w swoje zwyczajowe czarne bojówki, piaskowe desanty i białą podkoszulkę, na którą narzucił rozpiętą, zieloną koszulę. Następnie wybrał się do wcześniej umówionego baru, gdzie już czekał na niego Tony. Powitał przyjaciela i przysiadł się do niego. Zamówił sobie piwo i dwa mega cheeseburgera z - a jakże - potrójnym serem, gdyż jeszcze nie jadł śniadania. Każdy kto znał lepiej Nicolasa, wiedział o jego zamiłowaniu do tego konkretnego śmieciowego jedzenia. Zapewnił przyjaciela, że wkrótce zjawią się pozostali łowcy, po czym uśmiechnął się szeroko do zgrabnej kelnerki, która właśnie przyniosła mu piwo...

_________________
Dopóki su­mienie pa­mięta, wi­ny nie zapomnisz.


Ostatnio zmieniony przez Nicolas White dnia Pią 16 Lut 2018, 23:28, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rosemarie

avatar

Liczba postów : 321
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Bar "Półksiężyc"   Pią 16 Lut 2018, 23:07

Rose dostała telefon od Nico niedługo po dotarciu do domu. W sumie miał szczęście, bo jeszcze parę minut i położyłaby się spać, a wtedy nie obudziłaby jej nawet apokalipsa. Demony, piąty... tak tak, będzie. Tylko daj już człowieku spać.
Następne dni przesiedziała nad nowym autem robiąc skrytki w drzwiach i bagażniku, malując pułapki na demony i inne takie drobnostki. Zajechała też do znajomego mechanika po lekkie podrasowanie zderzaków i błotników, tak by bez problemu można było, no nie wiem, rozjechać kogoś czy coś... takie tam.
Piątego budzik zerwał ją o nieludzkiej godzinie jaką jest szósta rano. Oczywiście zanim się zwlekła z łóżka i ogarnęła, o śniadaniu nie mówiąc, była już siódma, więc gdy tylko wjechała na autostradę ograniczenia prędkości przestały istnieć, a ona mogła porządnie wypróbować możliwości nowego auta. Mówiąc krótko, nie zawiodło, oj nie.
Parę minut po dwunastej parkowała już pod wskazanym barem, psiaki zajęły strategiczne miejsce przy drzwiach, a ona weszła spokojnie do środka. Nieśmiertelne kowbojki stukały o podłogę, biała koszula dobrze komponowała się z czarnymi rurkami, a całości stroju dopełniała skórzana kurtka.
-Nico, dobrze cię widzieć - przywitała się podchodząc do stolika, przy okazji zapoznając się też z drugim łowcą. - Jak słyszałam nudzić mi się nie pozwolicie - usiadła na wolnym krześle i zamówiła cheeseburgera oraz dużą, mocną kawę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bóg
Admin
avatar

Liczba postów : 9
Na forum od : 18/07/2014

PisanieTemat: Re: Bar "Półksiężyc"   Pią 16 Lut 2018, 23:35

Siedział właśnie przy stoliku pod oknem i popijał pepsi przeglądając wstępną wersję swojej najnowszej książki. Nadał jej tytuł "Objawienia". Wydawał się całkiem chwytliwy szczerze mówiąc. Przerwał swoje rozmyślenia by podziękować kelnerce, która podała mu cheeseburgera z podwójnym bekonem, po czym podczas jedzenia zagłębił się w rozmyślenia nad swoimi bohaterami. Wydawało mu się, że musi poprawić trochę Johna. Tak, zdecydowanie powinien być jeszcze trochę większym dupkiem. Może przydałby się też jakiś ikoniczny samochód? Gdy kończył jeść drzwi po raz kolejny się otworzyły i stukając o podłogę obcasami wkroczyła do środka jakaś młoda blondynka. Wygląda znajomo pomyślał, zastanawiając się ułamki sekund gdzie już widział tę twarz. A tak... Ta z piekła. To dopiero silne geny. Uniósł słomkę do ust i siorbnął napoju, wracając do swoich notatek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://supernaturalrpg.forumpolish.com
Cedric

avatar

Liczba postów : 99
Na forum od : 19/07/2014

PisanieTemat: Re: Bar "Półksiężyc"   Sob 17 Lut 2018, 00:02

Gdy Nico zadzwonił drugiego sierpnia Ced był akurat w Nevadzie, toteż drogę do Los Angeles miał niedaleką. Cały potrzebny sprzęt do polowań miał niezmiennie w samochodzie, więc na szczęście nie musiał cofać się do Nowego Orleanu, co zajęłoby potworną ilość czasu.
Wyjechał z Vegas dwa dni przed umówionym terminem. Gdy dotarł do Miasta Aniołów wynajął pokój w motelu na przedmieściach i pogrążył się w szukaniu informacji na temat rzekomej grupki demonów, na którą mieli polować. Pewnie i tak Nico przedstawi mu wszystko co wie jak się spotkają, ale skoro miał czas to wolał nie marnować go na picie w tanich barach.
Piątego sierpnia zabrał się z motelu i ruszył w umówione miejsce.
Dotarł pod bar koło trzeciej po południu. Oczywiście odziany był w samą czerń, czyli tak jak lubił. Miał nadzieję, że wszyscy już są.
Zaparkował pod budynkiem i wysiadł. Poszedł do bagażnika sprawdzić czy niczego nie zapomniał, ale zatrzymał się w połowie drogi. Coś przy drzwiach wejściowych do baru przykuło jego uwagę.
Dwa psy. Wyglądały znajomo. Ced mógłby przysiąc, że już gdzieś je widział. Podszedł do nich i nachylił się zachowując bezpieczną odległość.
- Czy my się przypadkiem nie znamy? - Nie mógł kompletnie nic rozszyfrować z niezwykle tajemniczych twarzy dwóch psin, które tylko patrzyły na niego kręcąc głowami.
Ced wzruszył ramionami i powrócił do bagażnika. Po sprawdzeniu wszystkiego udał się do baru, gdzie już z daleka zobaczył Nicolasa. Podszedł bliżej.
- Siema Nico. Witaj Tony. - Rzucił do chłopaków, po czym spojrzał na młodą blondynkę.
Uczucie deja vu walnęło go jak młotem. Zmarszczył lekko brwi zatrzymując wzrok na klonie Rosemarie. Przez myśl przebiegło mu wiele rzeczy. Zmiennokształtny? Niemożliwe... Nico i Tony nie pozwoliliby tak się oszukać. Dawna Rose znalazła sposób na nieśmiertelność? Też niemożliwe... widział jak jej ciało płonęło podczas pogrzebu. Ach! Co to miało być... Wiedziałem, że znam te psy... Ester i Czort...
Po chwili zawahania postanowił przywitać się klasycznie uściskiem dłoni. Później przyjdzie czas na pytania... choć jego zdziwiony wzrok na pewno dziewczynie nie umknął.
- Witaj... - zrobił pauzę żeby usłyszeć od niej imię.
- To co tam dla nas macie? Ile jest tych demonów, że aż czterech łowców potrzeba? - Zapytał potem Nicolasa.

_________________
Wszystko się kiedyś kończy. Nawet nieśmiertelność.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 117
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Bar "Półksiężyc"   Sob 17 Lut 2018, 00:16

Tony witał się z każdym z przybyłych, nawiązując niezobowiązującą rozmowę dopóki zgodnie z zapowiedzią Nicolasa nie przybyli wszyscy łowcy. Kiedy zjawił się Cedric, który był ostatnim oczekiwanym, mężczyzna mógł wziąć się za wyjaśnienia.
- Wpadłem na trop tej bandy dwa miesiące temu, polowałem na wiedźmę w Texasie. Okazało się, że miała powiązania z demonem, a demon... No, z innymi demonami - powiedział. - Z tego co udało mi się ustalić, a raczej wycisnąć z czarnookich sukinsynów których złapałem przewodzi nimi jakiś Arthamus i planują coś naprawdę grubego. Śledziłem ich od tamtego czasu jak tylko mogłem. Pojawiali się w barach i miejscach schadzek wiedźm, regularnie umawiali się z handlarzami zajmującymi się okultyzmem i rzadkimi przedmiotami. Skurwiele ewidentnie czegoś szukają, ale sam nie byłem w stanie dorwać aż tylu, a naliczyłem pięć. Pięć poza ich szefem, który jest podobno trochę twardszy niż twój przeciętny opętaniec.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rosemarie

avatar

Liczba postów : 321
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Bar "Półksiężyc"   Sob 17 Lut 2018, 00:27

Zdążyli już chwilę porozmawiać, kiedy do baru weszła kolejna osoba, ewidentnie kolejny łowca. Sama wstała by się przywitać, ale wzrok, jakim została obdarowana był... dziwny. W sumie zastanawiała się, czy zaraz nie oberwie ze srebrnej kulki albo nie zostanie oblana wodą święconą, bo chyba na to wskazywała mina nieznajomego. W końcu jednak wyciągnął rękę i zdawało się, że tym razem wyjdzie z tego spotkania w całości. Żeby jeszcze wiedziała co ona właściwie takiego zrobiła.
-Rose. Rose Westcourt - podała mu rękę i uśmiechnęła się najprzyjaźniej jak potrafiła. Jednak wolała pracować z kimś, kto ma wobec niej raczej pozytywne intencje, a teraz jakoś nie była tego do końca pewna.
W końcu jednak znów usiedli i przyszła pora poznać szczegóły ich pobytu. W sumie opowieść o demonach, czarownicach i innych była całkiem ciekawa, nawet jeśli zapowiadała niezłe problemy.
-Czyli w skrócie, jak dowiemy się czego chcą, to ich złapiemy, może łącznie z szefem. Miło. A wiemy chociaż z jakiego zakresu przedmiotu szukamy? Artefakt? Broń? Księga czarnomagiczna?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cedric

avatar

Liczba postów : 99
Na forum od : 19/07/2014

PisanieTemat: Re: Bar "Półksiężyc"   Sob 17 Lut 2018, 00:59

Teraz to już poziom jego konsternacji osiągnął apogeum. Nazywała się Rose... i to jeszcze Westcourt. Dziwne uczucie patrzeć na takiego sobowtóra. Przeniosła się w czasie czy co? Nieee... to chyba niemożliwe. Chyba.
- Cedric. Cedric Northman. - Przedstawił się w ten sam sposób jak ona i uścisnął jej dłoń.
Później to rozwikła. Teraz mieli sprawę do załatwienia. Ze słów Tonego wynikało, że nie będzie to rutynowa misja typu "wejdź > zabij wszystko > wyjdź". Tym razem demony zdawały się działać według planu. Organizacja to coś czym wykazywały się rzadko, ale jeśli już im się to udawało, to potrafiły być bardzo niebezpieczne. Zapowiadało się ciekawie. Cedric przejrzał w głowie wszystkie demony, które znał z imienia, ale żadnego Arthamusa nie kojarzył. Ciekawa postać. Czego może chcieć silny demon? Zapewne czegoś co da mu jeszcze większą siłę.
- Robota wygląda na... skomplikowaną. - Powiedział wolno stukając palcami o blat. - Jeśli ten Arthemus to żółtooki... będą problemy. Nie zabijemy go. Atak na niego trzeba będzie dobrze zaplanować. Bardzo dobrze. - Wypowiadając ostatnie zdanie spojrzał na każdego z osobna. Nie był pewien czy spotkali wcześniej tak silne demony. Być może Nico już miał z nimi do czynienia ale pozostała dwójka? Ciekawe czy wiedzą na co się piszą.

_________________
Wszystko się kiedyś kończy. Nawet nieśmiertelność.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 117
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Bar "Półksiężyc"   Sob 17 Lut 2018, 01:19

- Wydają się szukać jakiegoś artefaktu, mówili na to "Koło" - powiedział Tony. - Niestety więcej w tej kwestii nie udało mi się z nich wycisnąć.
Gdy Northman wspomniał o kolorze oczu demona, Tony spojrzał na niego lekko zdezorientowany. Mimowolnie zacisnął dłoń mocniej na swoim kuflu piwa.
- Żółtooki? - powiedział. - Nie możesz być poważny, takie demony to zwykły mit. Te skurwysyny z rozdroży mają czerwone ślepia, ale innych się nie spotyka. Żółtookie to bajeczka, którą straszy się młodych łowców żeby nie bawili się w bohaterów.
Tony uniósł kufel i pociągnął z niego większy łyk. Dziwne towarzystwo załatwił Nico.
- Ale wracając do tematu, dowiedziałem się, że w pogoni za swoim artefaktem chcą dostać się na aukcję odbywającą się na piętrach nad klubem Afrodyzjak, którego właścicielem jest niejaki Larry Snow - powiedział, a nazwisko to niektórym mogło się pewnie wydać znajome. - Aukcja oczywiście odbywa się na czarno, a jej przedmiotem są rzadkie artefakty oraz przedmioty związane z okultyzmem. I tu zaczynają się schody... Żeby wejść do środa trzeba mieć dość gruby portfel, a nowi goście na pierwszą aukcję muszą sami wystawić jakiś rzadki okaz. O ile któreś z was może mieć jakiś grubszy sprzęt w zanadrzu, to nie wiem czy chcecie się z nim rozstawać, bo pewnie służy do zabijania jakiegoś cholerstwa. A nawet jeśli, to artefakt artefaktem, ale brakuje nam jeszcze gotówki... - Tony zerknął na Nico, który zapewne by się poświęcił jako udziałowca paru interesów. - I mowa tu o dziesiątkach, a nawet pewnie setkach tysięcy, nie o sumie kilkunastu...
W tym momencie do stolika podeszła młoda kelnerka, która zauważyła przybycie kolejnych gości.
- Podać coś? - zapytała, obdarzając wszystkich, a zwłaszcza Cedrica, szerokim uśmiechem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rosemarie

avatar

Liczba postów : 321
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Bar "Półksiężyc"   Sob 17 Lut 2018, 01:31

Cóż, może bajeczka, może nie. Rose zdaje się coś o żółtookich czytała, ale czy to prawda? Wolałaby, aby jednak nie, kto by w końcu chciał mierzyć się z czymś takim? Ale jeśli jednak...
-Jeżeli to będzie żółtooki, to może coś poradzę - mruknęła. - Ale tylko on, ze słabszymi można się policzyć w konwencjonalny sposób.
Wysłuchała dalej Toniego. Jej nazwisko akurat nic nie mówiło, ale dalsze informacje nie były zbyt zachęcające. Nico pewnie coś ma, pozostali dwaj łowcy może tez coś wyskrobią, ona sama mogła trochę załatwić... ale czy zbiorą się setki tysięcy? Wątpiła. No i artefakt. Miała by jedną rzecz, ale stanowczo zbyt cenną, bez względu na to czym interesowały się demony, musiała więc liczyć na zasoby chłopaków.
-Setki tysięcy... a biorąc pod uwagę, że chcemy zdobyć cholernie rzadkie coś, to wejście może nas nie usatysfakcjonować i będziemy potrzebowali milionów. Doskonale, to chciałam usłyszeć - odchyliła się na krześle. - To co chłopaki, wyciągamy zaskórniaki i jak nic to uzbieramy. Opcjonalnie możemy okraść jakiś bank, pojeździć i pozgarniać bankomaty...
Bankomaty... nie, nie, nie, cholera, mowy nie ma. Nie była aż tak zdesperowana, by w tak krótkim odstępie czasu dzwonić i prosić o coś takiego... prawda?
Gdy podeszła kelnerka zerknęła na swój pusty już talerz i kubek. Jeden burger jej wystarczył, ale zapowiadało się, że mogą być dzisiaj całkiem długo na nogach.
-Ja poproszę jeszcze jedną kawę... z podwójnym espresso - dodała po chwili zastanowienia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cedric

avatar

Liczba postów : 99
Na forum od : 19/07/2014

PisanieTemat: Re: Bar "Półksiężyc"   Sob 17 Lut 2018, 02:19

Artefaktem miało być jakieś Koło. Cokolwiek to było... na pewno mogło namieszać. Pewnie chodziło o atrybut jakiegoś bożka. Takie rzeczy miały wyjątkowe i potężne właściwości. Trzeba to znaleźć jak najszybciej.
Na niedowierzające słowa Tonego Cedric westchnął tylko i skomentował:
- W każdym micie jest ziarno prawdy. Pamiętaj, że kiedyś żadne z nas nie wierzyło w wilkołaki.
Rose zdawała się mieć bardziej otwarty umysł, a jej słowa o tym, że może coś poradzić bardzo Cedrica zaciekawiły. Znał tylko jeden sposób, żeby zabić żółtookiego. Jeden jedyny na świecie. I nie miał pojęcia, gdzie ten "sposób" teraz jest.
Ta kobieta jest coraz bardziej interesująca.
Dalej Tony objaśnił sytuacje nieco szerzej. Na dźwięk nazwiska "Larry Snow" nefilowi zapaliła się czerwona lampka w umyśle. Wiedział, że gość jest w Los Angeles, ale że trafi na niego zaraz po przyjeździe? O tym nawet nie marzył. Ciekawe czy przy okazji polowania na tego Arthemusa nadarzy się okazja dokonania swojej prywatnej vendetty...
Plan wejścia do Afrodyzjaka był dosyć prosty, aczkolwiek jego realizacja wymagała środków... dużo środków.
- Mam trochę szmalu na czarną godzinę, ale żeby to wypłacić musiałbym lecieć do Szwajcarii... a raczej nie mamy na to czasu.
Trzymanie kapitału w złocie miało swoje zalety, jednak do zdecydowanych minusów należał brak możliwości wypłacania kasy w każdym bankomacie. Zresztą, te kilka sztabek, które posiadał i tak mogło nie wystarczyć.
Kilka artefaktów też by się znalazło, ale większość była w jego domu w Nowym Orleanie, albo w Kanadzie. Przy sobie miał tylko nóż...
W tym momencie podeszła kelnerka. o mało co a w tym całym zamyśleniu nie zauważyłby jej uśmieszku, który posłała w jego stronę.
- Szklankę wody. Byle zimnej. - Mrugnął do niej gdy odchodziła, po czym przeszedł do rzeczy.
Wyciągnął nóż z wewnętrznej kieszeni kurtki i położył go na stole.
Spoiler:
 
- Kurdyjskie runy pozbawiające życia pomniejsze demony. Niemożliwe do odtworzenia. Przez całe życie trafiłem na tylko jeden taki. Myślicie, że się nada? Nie mam przy sobie nic lepszego.

_________________
Wszystko się kiedyś kończy. Nawet nieśmiertelność.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nicolas White

avatar

Liczba postów : 141
Na forum od : 26/07/2014

PisanieTemat: Re: Bar "Półksiężyc"   Sob 17 Lut 2018, 13:10

Ponieważ nie miał nic do powiedzenia, jedynie słuchał, pochłaniając kolejne kawałki wielkiego burgera. Zdziwił się nieco na reakcję Ceda, był jednak zbyt mocno pochłonięty swoim jedzeniem, aby jakkolwiek zareagować. Na wspomnienie niejakiego Snowa, Nico także nie zareagował. Nazwisko to kompletnie nic mu nie mówiło. Następnie Tony wspomniał o pieniądzach i fancie, jakie będą im potrzebne, aby się wkręcić. White wyłapał spojrzenie łowcy i dobrze wiedział o co mu chodzi.
Był współwłaścicielem firmy produkującej broń, którą prowadził jego brat. Fort także przynosił zyski. Pieniądze nie stanowiły dla niego większego problemu, o ile mowa była o sumie nie większej niż pół miliona.
- Jeszcze jedno piwo. - rzucił do kelnerki, zniesmaczony faktem, że to nefilimowi okazywała większe zainteresowanie. Skończywszy pierwszego burgera, z ochotą wgryzł się w drugiego. Jeżeli pochłonie go w tak samo szybkim czasie, będzie chyba musiał wziąć jeszcze jednego na wynos. Tym razem normalnego. Jednakoż oczywiście z potrójnym serem.
- Kasę mogę mieć, ale potsebuję casu. - rzucił z pełnymi ustami, przeżuwając ciągnący się ser. - Poza tym... - chciał już wspomnieć o fancie, którego potrzebują, kiedy nefilim wyciągnął nóż. Nicolasowi nagle rozszerzyły się oczy.
- Czy to... - Tak, to był nóż na demony! Och gdyby tylko wtedy go miał. - Tak wiele rzeczy mogłoby się nie wydarzyć - Upił spory łyk piwa, ponieważ dziwnie zaschło mu w gardle.
- Nie Cerdicu, nie możemy pozbawić się broni, która jako jedyna z całą pewnością zabija demony. - w głębokich piwnicach fortu pewnie znalazłby jakiś ciekawy artefakt, niestety to był ponad dzień drogi w jedną stronę. - Szczególnie przed walką z grupą tych bydlaków. - wolał je zabijać, niż odsyłać do piekła...

_________________
Dopóki su­mienie pa­mięta, wi­ny nie zapomnisz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 117
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Bar "Półksiężyc"   Sob 17 Lut 2018, 13:24

A ci dalej o tych żółtookich... I jeszcze dziewczyna sobie z nim "poradzi". Serio, co to było? Zaraz się okaże, że ta dwójka to członkowie Klubu Łowców Smoków czy innego dziadostwa. Pewnie jeszcze co rok jeżdżą do Irlandii polować na leprechauny.
- Wow... - powiedział jedynie odchylając się w krześle, gdy Cedric wyjął swoją zabawkę. Niewątpliwie nożyk zrobił wrażenie nie tylko na panu White. - Nico ma rację, jeżeli to cacko zabija demony, to będzie nam potrzebne do wypatroszenia tych skurczybyków. Możemy nie mieć czasu na zabawę w egzorcyzmy.
Tony dokończył swoje piwo, na szczęście przed chwilą poprosił kelnerkę o drugie.
- I o ile dobrze, że coś takiego mieć będziemy - odezwał się odkładając kufel. - To wciąż brakuje nam czegoś na aukcję... Która odbywa się za dwa dni, więc też nie mamy za dużo czasu do stracenia. Zawsze możemy próbować tropić te skurwysyństwo dalej, ale może być za późno.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rosemarie

avatar

Liczba postów : 321
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Bar "Półksiężyc"   Sob 17 Lut 2018, 15:20

Klub Łowców Smoków może nie... ale w sumie jakiś tam nietypowy klub mieli. A na wieść o Irlandii chyba parsknęłaby mu śmiechem i stwierdziła, że Szkocja ciekawsza. W sumie szkocka pizza była naprawdę dobra.
-Nie możemy im dawać broni, to jak strzał w kolano. A przynajmniej nie takiej... - sama patrzyła z zaciekawieniem na nóż. Ciekawe ile jeszcze takich cudeniek chowa się po świecie.
Sytuacja nie przedstawiała się ciekawie. Nie mieli fanta, pieniędzy w sumie na tę chwilę też nie. Dalsze szukanie mogło być szukaniem igły w stogu siana, a jak dranie dorwą czego tak szukają...
-Ech, zaraz wracam... - mruknęła wstając i skierowała się na zewnątrz sięgając po telefon.
Przeleciała szybko książkę telefoniczną zatrzymując się na pozycji "bankomat". Ugh... dobra, raz kozie śmierć.
Zgrzytnęła zębami i schowała telefon. Mogła się tego spodziewać. Wróciła na swoje miejsce w nieco gorszym humorze niż wcześniej.
-Mam załatwione pieniądze i artefakt, tyle, że będziemy mieli towarzystwo. Słabo ogarnięte w tych sprawach, ale nie piśnie słowa, gwarantuję - zabrała się za swoją kawę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nicolas White

avatar

Liczba postów : 141
Na forum od : 26/07/2014

PisanieTemat: Re: Bar "Półksiężyc"   Sob 17 Lut 2018, 17:50

Zaciekawiło go to chwilowe zniknięcie Rose, lecz właśnie miał przed sobą drugiego, do połowy zjedzonego mega burgera i nie mógł go tak zostawić. Cóż, wyszła, więc wróci. Nie ma co wyprzedzać faktów.
Po kilku minutach dziewczyna wróciła i nie spodobało mu się to, co oznajmiła. Nie potrzebowali kuli u nogi, jaką z całą pewnością będzie cywil. Popił przeżuwany kęs i oblizał usta.
- Pal licho, czy wygada, czy nie. Skoro nie zna się na tych sprawach, będzie dla nas zbędnym obciążeniem i zagrożeniem, bo będzie trzeba na niego uważać. Pal licho polowanie na demony, których jest więcej niż nas, łowców. Nawet na tej cholernej aukcji może pójść coś nie tak, a z całą pewnością będą tam jakieś potwory. Albo nawet demony. - Nico wcale nie krzyczał, ani nie podnosił głosu. Po prostu wyrażał swoje zdanie na pomysł Rose...

_________________
Dopóki su­mienie pa­mięta, wi­ny nie zapomnisz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cedric

avatar

Liczba postów : 99
Na forum od : 19/07/2014

PisanieTemat: Re: Bar "Półksiężyc"   Sob 17 Lut 2018, 17:53

Wszyscy się trochę zdziwili na widok jego broni, co w sumie było zrozumiałe, jednak zgodnie stwierdzili, że nie można ryzykować stratą tak cennej rzeczy. Ced co prawda był gotów zaryzykować, ale taki obrót spraw go ucieszył. Zdążył się już przywiązać do tego nożyka.
- W takim razie musimy szukać alternatywy. - Chwycił brzytwę i schował ją z powrotem do wewnętrznej kieszeni kurtki. - Nie mam pomysłu co mogłoby nią być.
Nico zaoferował pieniądze. Jako właściciel sporej firmy miał zdecydowanie największe możliwości, ale przewalenie całego majątku na jedno polowanie wydawało się ryzykowne... Nico tak miał, że dusza łowcy zawsze wygrywała u niego z duszą biznesmena.
Potem Rose znów zaskoczyła. Wyszła na chwilę i wróciła z zapewnieniem, że pieniądze i artefakt na aukcje są już załatwione. To chyba była jedna z tych akcji pod tytułem "telefon do przyjaciela". Ciekawe kim był ten enigmatyczny i niezwykle hojny jegomość.
- No proszę... wszystkie problemy rozwiązały się w jedną chwilę. - Cedric skrzyżował ręce na piersi i oparł się wygodniej na krześle. Gdy Nico powiedział co myśli o dodatkowym towarzystwie postanowił skomentować. - Jeśli ten ktoś załatwi nam wejście na aukcję to mogę go tolerować. Jak Nico nie chce to ja mogę go osłaniać w razie czego.
Co jak co, ale wejść na tę cholerną aukcję musiał, a przyjaciel Rose wydawał się jedyną na to szansą.

_________________
Wszystko się kiedyś kończy. Nawet nieśmiertelność.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 117
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Bar "Półksiężyc"   Sob 17 Lut 2018, 18:06

No ja pierdolę... Serio? Dziewczyna wychodzi na pięć minut i wraca z milionem w gotówce oraz pewnością, że załatwiła coś odpowiedniego na aukcję? Skąd się wzięli ci ludzie!? No dobra, nie będzie narzekał, wejście to wejście... Jak ktoś chce się tam pchać i umrzeć nadstawiając karku jego sprawa. On miał polowanie, w przeciwieństwie do Nico nie martwił się głupkami proszącymi się o guza. Ich problem...
- No to zostaje nam ostatni problem... - powiedział. - To znaczy, nie jestem pewien, ale na takich przyjęciach raczej będą pozbawiać broni - stwierdził. - A warto by było mieć coś pod ręką jeżeli zrobi się gorąco. Ktoś ma jakiś pomysł jak wnieść nożyk Cedrica i może kilka gnatów do środka?
Tony przez patrzenie jak Nico pożera kolejnego burgera sam zrobił się głodny, więc zamówił jednego dla siebie. Idealnie będzie pasował do drugiego kufla piwa...
- Byłem w tym klubie się rozejrzeć - dodał. - Winda na wyższe pokoje znajduje się tuż obok tej jadącej do bardziej ekskluzywnej części na piętrach niżej. Przy drzwiach i windach stoi oczywiście paru goryli - westchnął. - I ma nadzieję, że zapakowaliście do bagażników swoje garniaki od udawania federalnych... Lepiej nie wybijać się z tłumu wyglądając... No... Jak my...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nicolas White

avatar

Liczba postów : 141
Na forum od : 26/07/2014

PisanieTemat: Re: Bar "Półksiężyc"   Sob 17 Lut 2018, 18:25

No tak, zawsze były jakieś problemy. Człowiek rozwiązuje jeden, a zaraz pojawia się drugi.
- Mam pomysł. - rzucił z pełnymi ustami, po czym przeżuł i połknął. - Powiedz, można tam zjechać teraz..? Przed aukcją..? Jeżeli tak, moglibyśmy podrzucić dajmy na to w łazienkach broń i wziąć ją w czasie aukcji. - na razie tyle przyszło mu do głowy. Na wspomnienie o garniturze skrzywił się.
- Zawsze go mam, chociaż nienawidzę zakładać. - odparł i wrócił do burgera. W zasadzie kończył go już, ale nie czuł się jakoś specjalnie najedzony...

_________________
Dopóki su­mienie pa­mięta, wi­ny nie zapomnisz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rosemarie

avatar

Liczba postów : 321
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Bar "Półksiężyc"   Sob 17 Lut 2018, 20:21

Rozumiała obiekcje Nico, sama przecież nie chciała ciągnąć za sobą ogona. Musiała też jednak przyznać, że w obecnej chwili nie mieli za bardzo z czego wybierać i dodatkowe towarzystwo nie było jakąś wielką ceną.
-Nie zna się na tych sprawach, ale kompletnie bezużyteczny też nie jest. Zadba o siebie, o to nie trzeba się martwić, nie będzie więc raczej większym ciężarem - skończyła pić kawę. - A i pieniądze nie będą w gotówce. Będą w złocie - dodała na wszelki wypadek.
No tak, broń. Ryzyko przeszukania czy zostawianie broni w niewiadomym miejscu było za duże, by tak narażać Colta. Trzeba było pozostać przy konwencjonalnej broni, a w takim razie żółtooki znów stawał się problemem. Trudno... muszą sobie poradzić.
-U mnie ten wybieg raczej nie wyjdzie... ale mamy jeszcze dwa dni. Przejdę się po sklepach, jakąś kieckę się dorwie - wzruszyła ramionami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cedric

avatar

Liczba postów : 99
Na forum od : 19/07/2014

PisanieTemat: Re: Bar "Półksiężyc"   Sob 17 Lut 2018, 22:52

Cedric zastanawiał się przez chwilę co poradzić na problem braku broni na aukcji.
- Jeśli ten Larry Snow jest ostrożny, to zapewne już teraz kazał sprawdzać czy ktoś nie wnosi broni. Myślę, że najlepiej byłoby pozyskać kogoś z wewnątrz. Jakiegoś pracownika tego klubu, kogoś kto dobrze zna budynek na tyle, że mógłby jednego z nas dyskretnie wprowadzić. Można by podjechać dziś wieczorem pod klub, wypatrzyć kto tam pracuje i jak skończy zmianę to pod przykrywką federalnych przekonać go do współpracy. - Cedric pociągnął dwa duże łyki ze swojej szklanki wody. - Poza tym... przydałoby się znać rozkład pomieszczeń. Jak dojdzie do walki to może to nam uratować życia.
Nie miał póki co lepszego pomysłu. Ludzie raczej na ogół współpracują z FBI, więc wszystko powinno pójść bez komplikacji.
No i pozostawała jeszcze kwestia jakiegoś gustownego garniaka. Swoje dwa zostawił w Nowym Orleanie, więc będzie musiał kupić coś na mieście...

_________________
Wszystko się kiedyś kończy. Nawet nieśmiertelność.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 117
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Bar "Półksiężyc"   Sob 17 Lut 2018, 23:06

- Cedric dobrze mówi, pewnie już teraz patrzą kto co wnosi - przytaknął Tony. - Poza tym, klubowe łazienki są na niższych piętrach niż aukcje, a teraz tam na górę nie wjedziesz. Chyba, że chcesz ryzykowac spotkanie jakimś gorylem, który później, bo zakładam, że i tak go spierzesz, rozpozna cię i będzie nici z wejścia na aukcję.
Mężczyzna wgryzł się w swój posiłek, kiedy Ced mówił dalej.
- Spróbujcie - powiedział po przełknięciu. - Ja odpuszczę, ostatnio miałem małe spotkanie z glinami i zawinęli moje fałszywe odznaki, ledwo dałem nogę z komisariatu. Ale spokojnie - dodał - to było w Iowa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nicolas White

avatar

Liczba postów : 141
Na forum od : 26/07/2014

PisanieTemat: Re: Bar "Półksiężyc"   Sob 17 Lut 2018, 23:38

Cóż, pomysł Cedrica był rzeczywiście lepszy. Po chwili zastanowienia musiał przyznać im rację, pewnie ten cały Larry już się zabezpieczył. Skończył akurat burgera, kiedy obok przechodziła kelnerka. Zaczepił ją i poprosił o zwykłego burgera z potrójnym serem na wynos.
- Po całej tej akcji wpadnij Tony do fortu. Ogarniemy jakieś nowe blachy dla Ciebie. - skinął głową do łowcy. - No i pozostaje ostatnie ale. Tak duża grupa raczej będzie przyciągać uwagę i pytania. Najlepiej, gdybyśmy mieli jakieś role. Skoro i tak nie unikniemy obecności tajemniczego sponsora... - mówiąc to spojrzał na Rose. - To proponuję, aby zagrał on ekscentrycznego miliardera, Ty moja droga jego kochankę, a dwóch z nas jego obstawę. Garniaki idealnie wpasują się do ról. - Oczywiście każdy z trzech łowców nie będzie miał problemu z wcieleniem się w goryla, patrząc na ich sylwetki.
- Co Wy na to..? - wysłuchał ich i rzekł na koniec.
- No dobra, skoro wszystko ustalone, to może ja z Cedem zajmiemy się naszą wtyką, a Ty Rose naszym tajemniczym sponsorem..? - pozostało mu tylko odebrać burgera na wynos i zapłacić...

_________________
Dopóki su­mienie pa­mięta, wi­ny nie zapomnisz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rosemarie

avatar

Liczba postów : 321
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Bar "Półksiężyc"   Nie 18 Lut 2018, 00:03

Miała wrażenie, że Nico ma do niej pretensje o dodatkową asystę... serio, jeśli tak mu to przeszkadzało, mógł załatwić na teraz milion dolców i ultra rzadkie znalezisko. Jej by było na rękę, nie miałaby przynajmniej długu wdzięczności, a ten widać by się dowartościował. Gdy usłyszała o graniu ekscentrycznego miliardera mało nie parsknęła śmiechem, jednak następna część zdania zdecydowanie pozbawiła ją wesołości. Kochankę... o losie! Cóż ona takiego uczyniła, że była aż tak karana? To był sadyzm w czystej postaci.
-... tak, zdecydowanie muszę kupić kieckę - mruknęła średnio zadowolona.
W sumie teraz najchętniej zamówiłaby coś mocniejszego, ale raz, była autem, dwa, miała jechać do osoby, przy której wolała pozostać bez najmniejszej ilości promili we krwi.
-Tia, jadę przekazać mu szczegóły. Jakbyście mieli na oku jakiś motel możecie mi dać namiary, jeszcze nie miałam okazji się rozejrzeć - wyjęła portfel i zostawiła na blacie pieniądze. Zostawało pojechać na spotkanie ze... sponsorem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cedric

avatar

Liczba postów : 99
Na forum od : 19/07/2014

PisanieTemat: Re: Bar "Półksiężyc"   Nie 18 Lut 2018, 01:21

- Chyba nie będzie musiał specjalnie grać... - powiedział Ced na słowa o "ekscentrycznym miliarderze".
Rola ochroniarza nawet mu się podobała. Nie będzie musiał za wiele mówić. Wystarczy, że będzie odpowiednio wyglądał. Łatwizna.
- Jestem za. - Odpowiedział Nicolasowi, potem zwrócił się do Rose, która też się zgodziła. - Na przedmieściach przy drodze numer 323 jest tani i dobry motel. - Sam się tam zatrzymał, więc mówił z doświadczenia. - Ale nie wiem jak tam patrzą na psy... - dopowiedział jeszcze mając na myśli Czorta i Ester.
Gdy Rose poszła on również zostawił kilka dolców na stole. Jego woda co prawda nie kosztowała nawet połowy tego, ale kelnerka zasługiwała przecież na napiwek.
- Pojadę jeszcze sprawić sobie jakiś garniak i dołączę do Ciebie pod Afrodyzjakiem. Powiedzmy o 22:00. - Zaproponował Nicolasowi. Jeśli ten nie miał już do niego żadnej sprawy to wyszedł, wsiadł w auto i pojechał do najbliższego centrum handlowego.

_________________
Wszystko się kiedyś kończy. Nawet nieśmiertelność.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nicolas White

avatar

Liczba postów : 141
Na forum od : 26/07/2014

PisanieTemat: Re: Bar "Półksiężyc"   Pią 23 Lut 2018, 17:39

7 sierpnia 2016, ponad godzina do rozpoczęcia aukcji


Dzień wcześniej Nico dla dobra prowadzonej sprawy postanowił sprawdzić Afrodyzjak osobiście. W godzinach wieczornych wybrał się do klubu, aby zbadać lokal, oczywiście z nieco zmienionym wyglądem. Nie chciał przecież, aby rozpoznano go następnego dnia. Zamawiał kolejne drinki, zagrywał przy stołach do pokera, tańczył na parkiecie. Starał się rozpoznać, czy nie ma w lkubie stałych klientów-potworów, no i ogólnie co i jak.
Rano niestety obudził się z wielką pustynią w ustach, choć na szczęście nie miał potężnego kaca. Ogarnął się pod zimnym prysznicem i zjadł jakieś śniadanie. Pozostało czekać na aukcję.
Tym razem Nico pojawił się w barze jako pierwszy. Ubrany w swój znienawidzony garnitur i ciemne okulary, zajął ten sam stolik, który okupowali dwa dni wcześniej. Zamówił piwo i rozsiadł się wygodniej. Pozostało czekać na pozostałych...

_________________
Dopóki su­mienie pa­mięta, wi­ny nie zapomnisz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Bar "Półksiężyc"   

Powrót do góry Go down
 
Bar "Półksiężyc"
Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Książę Endymion...
» Śnieżna Księżniczka
» Księgarnia Esy i Floresy
» Niebieska Strefa Księżyca
» Księga eliksirów

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Supernatural PBF :: Ameryka Północna :: Stany Zjednoczone :: Zachodnie Stany :: Kalifornia :: Los Angeles-
Skocz do: