Gra Play By Forum na motywach genialnego serialu Supernatural.
 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Inne Czasy

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
AutorWiadomość
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 133
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Pon 19 Mar 2018, 12:52

- Nie? - zapytała dziewczyna, gdy James postanowił wytłumaczyć Rose, przy czym zwróciła uwagę na podobieństwo jego i kapitana. - Skoro nie, to nie... Podejrzewam, że "pan kapitan" już was sprawdził. Co nie? - zwróciła się do jednookiego, który skinął jedynie głową.
Chyba chciała coś jeszcze powiedzieć o Rose, ale Cedric przerwał jej czymś co wzbudziło wielkie zainteresowanie złotowłosej numer trzy.
- Dokładnie tak - przytaknęła dziewczyna, wyraźnie zła na samo wspomnienie. - Skurwiel zaatakował nas znikąd, zabił trzech ludzi zanim wyszłam na pokład i porwał mojego kolegę po fachu zanim zdążyłam go wysadzić w obłok smolistego dymu...
Elizabeth spojrzała na Cedrica i później na jego młodsze ja.
- Co to, kurwa, jest? Jakiś dzień podwójnego widzenia!? - zapytała zdezorientowana i wciąż zła wszystkim co się wokół działo, po czym spojrzała wrogo na Edwarda. - Co to za zaklęcie?
- Nie ma żadnego zaklęcia - odpowiedział kapitan, wzruszając ramionami. - Chociaż mogą przydać się wyjaśnienia, skoro oboje macie coś co się wiążę z tymi dziwactwami jakie się tu dzieją.
- Racja - przytaknęła piratka. - No to, blondas, mów co wiesz...
- Nie tutaj - uciął kapitan i wskazał wszystkim drzwi prowadząca do swojej kajuty.

Nico tymczasem mógł zobaczyć O'Conora, który prowadził jakiegoś rannego żołnierza do swojej "pracowni".
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rosemarie

avatar

Liczba postów : 331
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Pon 19 Mar 2018, 15:55

Czyli jej piracka wersja wiedziała o całym nadnaturalnym bałaganie... czyli jej grzeczniejsza dawna wersja pewnie też wiedziała... niby wiedziała, że jej łowieckie korzenie sięgają jeszcze wojny secesyjnej, ale nie sądziła, że mogą się ciągnąć jeszcze dalej.
Póki co dowiedzieli się nieszczęśliwej ogólnie, ale szczęśliwej dla nich rzeczy, demon kręcił się gdzieś niedaleko, zapewne na jakimś innym statku. To by tłumaczyło dlaczego wywaliło ich pośrodku oceanu, acz reszta zbiegów okoliczności była bardziej niż podejrzana. Zdawało się też, że ilość dobrych manier i spokojnego usposobienia wyczerpała jedna z sióstr. Może i lepiej, chyba dzięki temu z tą tutaj łatwiej się będzie dogadać, chociaż na kilometr było widać, że z kapitanem nie żywią do siebie najcieplejszych uczuć. Mimo wszystko postanowił wtajemniczyć ją we wszystko. Widząc jak posługuje się szablą Rose nie miała wątpliwości, że byłaby nieocenioną pomocą. Zawsze można próbować ją przekonać na rodzinne więzy. Jak już rozkmini jakie dokładnie więzi ich łączą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James

avatar

Liczba postów : 330
Na forum od : 21/07/2014
Skąd : Edynburg

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Pon 19 Mar 2018, 20:20

Kiwnął głową, gdy Rose-nie-Rose zapytała czy kapitan już ich sprawdził. Oho! Czyli jednak mieli jakiś trop tego ich demona i najwyraźniej nie tylko im zalazł za skórę. Proszę, oni byli takimi cudnymi i grzecznymi podróżnikami w czasie, a ten drań ledwo tu wskoczył i od razu kogoś zaatakował. Najgorszy możliwy rodzaj turysty. Na szczęście wkrótce powinni dowiedzieć się czegoś więcej. Chociaż James nie wiedział czy bardziej chce posiąść tę wiedzę, czy może jednak dowiedzieć się o co chodzi z pączkującymi Rose, które pojawiają się znikąd. Tak czym inaczej udał się za kapitanem do kajuty, zerkając to na Rose, to na Elizabeth i próbując wyłapać jakieś różnice.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cedric

avatar

Liczba postów : 100
Na forum od : 19/07/2014

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Wto 20 Mar 2018, 21:13

Rose-piratka zrobiła się bardzo ciekawa po tym jak Ced powiedział jej o demonie. Edward przerwał zanim nefil zdążył cokolwiek powiedzieć i kazał wszystkim przejść do swojej kajuty. Gdy już znaleźli się w środku, Ced powiedział:
- Ten demon nazywa się Arthamus. Posiada artefakt, który umożliwia podróże w czasie... Koło Chronosa. Polowaliśmy na niego w naszych czasach, ale dorwał koło szybciej i przeniósł się tutaj. Tuż przed skokiem wymówił to nazwisko... Stanley. Myślę, że chce go zabić.
Demony podróżujące w czasie... tylko tego jeszcze brakowało. Jeśli ten sukinkot rzeczywiście zabije tego Stanleya, ich czasy mogą się mocno zmienić. Raczej nie zadawałby sobie tyle trudu, gdyby jego cel był kimś mało ważnym. To ich małe polowanie zaczęło się robić coraz poważniejsze...
- Wiesz może dokąd się udał? - Spytał Rose-piratkę o demona. - Musimy się go pozbyć, jak najszybciej.

_________________
Wszystko się kiedyś kończy. Nawet nieśmiertelność.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 133
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Wto 20 Mar 2018, 22:17

Lady Elizabeth uniosła brew spoglądając na Cedrica, kiedy ten mówił o podróżach w czasie i motywach demona. Wyglądała na zaskoczoną, ale chyba była gotowa uwierzyć w to co próbowali jej sprzedać.
- Podróże w czasie? Naprawdę? - zapytała powątpiewająco, ale gdy miny wszystkich zebranych pozostały śmiertelnie poważne westchnęła. - To chyba wyjaśnia to - spojrzała sugestywnie na Rose i Jamesa, po czym podeszła do blondynki i podbierając się pod bokami nachyliła się w jej stronę. Osiemnastowieczna łowczyni spojrzała Rose głęboko w oczy, tak podobne do swoich, po czym omiotła ją dokładnie wzrokiem. - Jesteś Marii, zdecydowanie - stwierdziła pewnie, prostując się i odwracając do kapitana. Trudno powiedzieć czy naprawdę w to wierzyła, czy po prostu próbowała odrzucić swoją kandydaturę. - Ten jest twój? - zapytała wskazując na Jamesa kciukiem.
- Na to wygląda - przytaknął Edward siedząc za biurkiem.
- A wy? - spojrzała na Cedriców. - Prawdziwe bliźniaki, kolejne kopie, bo raczej nie ta sama osoba... O tego - kiwnęła głową na Nico - nie pytam, do nikogo niepodobny, więc mało interesujący. Poza tym wygląda jakby miał depresję głębszą niż dziury piekieł.
- Do rzeczy... - upomniał jednooki.
- Och, no już, już... - mruknęła, siadając na biurku i kładąc na blacie swój kapelusz z piórkiem. - Lord Adam Stanley to przywódca naszej skromnej organizacji, mającej na celu zapewnienie rodzajowi ludzkiemu świetlanej przyszłości, obecnie przebywa gdzieś w Amerykach... Wpadł na trop dość cennego znaleziska.
- Nie można konkretniej?
- Sekrety Poszukiwaczy, mój miły - odpowiedziała Elizabeth, uśmiechając się uroczo, acz z wielką dozą sarkazmu do kapitana.
- Nikogo nie obchodzi wasza banda fanatyków, musimy znaleźć tego demona zanim dokona poważnych zniszczeń
- Wizjonerów - poprawiła rudzielca złotowłosa, ściągając w irytacji brwi. - Ale... Masz rację, w tym wypadku trzeba odesłać ich skąd przybyli, prawda? Niestety nie wiem gdzie dokładnie jest Stanley. Możemy spróbować skontaktować się z jedną z naszych komórek w jednym z miast portowych lub użyć zaklęcia lokalizacyjnego. Na pewno masz jakieś w zanadrzu...
- Możliwe, że mam... Co wolą nasi goście? - Edward zwrócił się do pozostałych.
- Jak masz na imię, panienko? - rzuciła w tym czasie Eli do Rose, z wesołym uśmiechem na ustach. Najwyraźniej chaos i przygoda bardzo jej się podobały.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cedric

avatar

Liczba postów : 100
Na forum od : 19/07/2014

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Wto 20 Mar 2018, 23:21

- Naprawdę - odparł zachowując poważną minę. Po spojrzeniu trzeciej Rose sądził, że chyba im wierzy. Inni też nie wyglądali na rozbawionych. Dobrze, że wreszcie ich podróż w czasie przestała być przedmiotem wątpliwości.
Piratka podeszła do Rosemarie i obejrzała ją dokładnie. Wyglądały obie strasznie podobnie, prawie jak dwóch Cedriców. Eliza powiedziała w końcu, że Rose musi pochodzić od Marii. Ced nie byłby taki pewien...
Gdy spytała o Ceda i Ceda, obaj spojrzeli na siebie i chwilę zastanowili co mówić.
- To moja starsza wersja - wskazał na nefila z przyszłości. - Po prostu żyjemy bardzo długo. Ale potworami nie jesteśmy. Zaręczam! - Powiedział wskazując na siebie i drugiego siebie.
Potem trzecia Rose zaczęła opowiadać o tym Stanleyu i ich... "organizacji". Obaj nefile zaciekawili się niezmiernie. Edward zdawał się nie myśleć pochlebnie o tych "wizjonerach". Jak widać mieli oni zwolenników i przeciwników. Jakaś zorganizowana grupa łowców? Później przyjdzie czas na pytania. Na razie musieli na jedno odpowiedzieć.
- Zaklęcie - odparł Ced bez wahania.
- Miasto. - Młodszy Ced odpowiedział niemal w tym samym momencie. Słysząc co powiedział ten drugi, spojrzał na niego ze zdziwieniem.

_________________
Wszystko się kiedyś kończy. Nawet nieśmiertelność.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rosemarie

avatar

Liczba postów : 331
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Wto 20 Mar 2018, 23:39

Czuła się, delikatnie mówiąc, niekomfortowo. Widać Elizabeth była prostolinijna i bezpośrednia aż do bólu. Gdyby jednak mogła nie naruszać tak bardzo jej przestrzeni osobistej byłaby niezwykle wdzięczna. W sumie w tych czasach jeszcze nie istniało pojęcie przestrzeni osobistej, a piratka najwyraźniej miała w poważaniu zasady etykiety... ale i tak! Przynajmniej dowiedziała się czyją wnuczką była. Chyba. Ale że to Maria była właśnie sama w kajucie z porucznikiem, to jednak była skłonna uwierzyć w tę wersję.
Tak jak wcześniej to oni byli tymi poinformowanymi, tak teraz Rose robiła wielkie oczy słuchając o jakiejś organizacji, Poszukiwaczach i innych takich. Chyba nie wiedziała o swojej rodzinie jeszcze więcej, niż by się spodziewała. W końcu jednak mieli jakieś prawo głosu, ale obie opcje nie były najlepsze.
-Jeśli coś stanie się temu Stanleyowi może być to duży problem w przyszłości. Trzeba go jak najszybciej znaleźć. Ale zaklęcie... - tutaj lekko się skrzywiła. Cóż poradzić, chyba żaden łowca nie pałał miłością do wiedźm.
Widać jej pra... ciotka? Nie straciła zainteresowania jej osobą. W sumie, co się dziwić. Nie co dzień ma się przed sobą przybysza z przyszłości wyglądającego niemal jak ty. W sumie jeśli Ela była zamieszana w te wszystkie nadnaturalne rzeczy, to i Maria wiedziała o co chodzi? Ilość zbiegów okoliczności powoli przytłaczała.
-Rosemarie, ale mówią mi Rose - uśmiechnęła się lekko. Jak piratka nie machała szablą i nie zabijała ludzi to była nawet całkiem miła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James

avatar

Liczba postów : 330
Na forum od : 21/07/2014
Skąd : Edynburg

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Wto 20 Mar 2018, 23:55

Ojej! Dziadek się do niego przyznał! Czyż to nie był bardzo szczęśliwy dzień? Co do Elizabeth i Rose, to James miał pewne wątpliwości. Maria wydawała się zupełnie nie pasować charakterem do swojej domniemanej potomkini, była taką dobrze ułożoną i zasadniczą damą. Nawet jeżeli znała się lepiej z Westcourtem, to mogli być tylko przyjaciółmi i to przez nią siostra go pozna. Wtedy pojawiły się jakieś tajne organizacje walczące o lepszą ludzkość - których dziadek wydawał się nie lubić - i tajne misje. Idealny materiał na teorie spiskowe po prostu... Kiedy przyszło do wyboru jak znaleźć tego całego Stanleya, James nie rozumiał wahana innych. W końcu chyba zależało im na czasie...
- Zaklęcie chyba będzie szybsze, prawda? - powiedział, zupełnie ignorując fakt, że magia wydawała się o wiele zabawniejsza. - A co potrzeba do tego zaklęcia?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nicolas White

avatar

Liczba postów : 144
Na forum od : 26/07/2014

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Pią 23 Mar 2018, 21:54

Kiedy tylko upewnił się, że O'Conor żyje i ma się dobrze, ruszył za wszystkimi do kajuty kapitana. Wszedł jak cień na końcu i oparł się o jakiś mebel na uboczu, krzyżując przedramiona na klatce piersiowej. Puścił mimo uszu uwagę o swoim wyglądzie i usposobieniu. - Poszukiwacze... - zainteresował się, lecz mimo to o nic nie zapytał. Nie sądził, aby ta paniusia powiedziała coś ponad to. Jedno było pewne, ich demon kierował się do Ameryki. Ta wiadomość w zupełności wystarczyła Nicolasowi. Pozostało dopaść demona i sprawić, aby wręcz pragnął umrzeć...
Wracając zaś do sytuacji, panna piratka niezbyt przypadła łowcy do gustu. Zbyt wykrzykana i podnosząca głowę wyżej, niż ma wzrostu. A może po prostu zbyt podobna była do Rose..?

_________________
Dopóki su­mienie pa­mięta, wi­ny nie zapomnisz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 133
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Sob 24 Mar 2018, 00:39

Zarówno kapitan jak i Elizabeth wlepili wzrok w Cedrica. No tak, jestem najwyraźniej nieśmiertelny, ale nie jestem potworem, nie ma czym się martwić, co? Jednak na razie mieli problemy innej natury, a wiedzieli dobrze, że nie mogą Northmanów zabić żeby nie wywołać jakiegoś dziwnego paradoksu. O ile w ogóle byliby go w stanie zabić tam co mają na stanie... Zdania co do środka były najwyraźniej podzielone nawet wśród tej samej osoby. Jeden Ced chciał miasto, drugi zaklęcie, blondynka się wahała, a rudzielec chciał chyba po prostu praktyczniejszą opcję, ponury zaś siedział cicho. Kapitan uśmiechnął się pod nosem zerkając na Jamesa, zadowolony najwyraźniej z jakiegoś pociągu do rodzinnej tradycji, natomiast nie-Rose spojrzała na potomkinię swego rodu z wyrazem lekkiego zdziwienia. Skąd ta niechęć do zaklęć? Niektóre zaklęcia i rytuały były bardzo przydatne w życiu łowcy, o przedmiotach magicznych już nie wspominając.
- Hmm... - mruknął Edward, wyciągając swoją księgę. - Miałem dwa wymagające różnych składników, przynajmniej w kwestii lokalizowania ludzi - dodał. - Do obu potrzebna będzie mapa, to mamy... - oznajmił, kartkując dziennik aż trafił na odpowiednia stronę. - Ach, jest... Pierwsze wymaga pióra sokoła, mhm, jest, płatków niezapominajki, jest... krwi osoby poszukiwanej oraz krwi djina - zakończył, krzywiąc się lekko i spoglądając na Elizabeth pytająco.
- Takich rzeczy ze sobą nie wożę...
- W takim razie drugie - mruknął i przekręcił kilka stron. - Szczypta mirry, jest, ktoś kto zna poszukiwaną osobę - podniósł wzrok na piratkę - jest, proszek z kości wilkołaka...
- To akurat mam - oznajmiła z uśmiechem złotowłosa.
- Dobrze, to zostaje... krew dziewicy - kapitan oparł się o biurko i westchnął ciężko. - Czemu to zawsze musi być dziewica? - rzucił bardziej w przestrzeń niż do kogoś konkretnie, po czym spojrzał na zebranych. - Więc? Zaklęcie czy kurs na jeden z kontaktów Poszukiwaczy? A jeśli zaklęcie to kto jest chętny pokrwawić dla dobra sprawy?
Zadając ostatnie pytanie odwrócił się do Elizabeth, acz ta jedynie powoli pokręciła przecząco głową.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rosemarie

avatar

Liczba postów : 331
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Sob 24 Mar 2018, 21:47

Pewnie Ela by się załamała poznawszy podejście łowców z przyszłości do magii. Skąd się ono wzięło? Czy jakiś łowca natrafił na sporą grupę skrzywionych magów? Ktoś rzucił na niego urok? Dostał kosza od czarownicy? Kto cię tam wie. Fakt faktem, że w XXI wieku większość łowców podchodziła, mówiąc delikatnie, z dystansem, do wszelkich magicznych rzeczy, o ile nie wrogo.
Słysząc listę składników do zaklęć i odpowiedzi piratki Rose patrzyła wielkimi oczami to na jedno, to na drugie. Krew djina? Proszek z kości wilkołaka? I ona jeszcze to miała przy sobie? Widać obecne czasy różniły się od tych przyszłych jeszcze bardziej, niż mogłoby się zdawać.
-Chyba rzeczywiście lepiej postawić na zaklęcie... ale ja z krwią nie pomogę - zastrzegła od razu.
No proszę, a to niby w ich czasach mówiono, że dziewic należy szukać w przedszkolu, czyżby jednak tutaj problem był podobny?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James

avatar

Liczba postów : 330
Na forum od : 21/07/2014
Skąd : Edynburg

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Nie 25 Mar 2018, 01:18

James starał się zapamiętać wszystko co dziadek mówił. Składniki składnikami, ale były to składniki dość nietypowe i w końcu chodziło o zaklęcia, a magia musiała przecież być całkiem zabawną rzeczą. Pierwsze co starszy MacLeod wymienił było dość banalne - pióro i płatki niezapominajki. Później było już bardziej zabawnie, krew djina - należy odnotowac istnienie takich istot - kości wilkołaka i krew dziewicy.
- Co nie? - dodał do pytania swego przodka, ponieważ też czytając lub oglądając filmy zawsze zastanawiał się co też takiego specjalnego jest akurat w dziewicach.
Wciąż należało też rozstrzygnąć chyba jak w końcu chcą działać.
- Zaklęcie to chyba praktyczniejsza opcja, acz z krwią również nie pomogę - dopowiedział, zerkając ukradkiem na Rose w poszukiwaniu jakiegoś jadowitego spojrzenia skierowanego na siebie.
Nie patrzy, bo jeszcze inni zobaczą i się zorientują. Chcesz powiedzieć, że się nas wstydzi? Hmm... Albo tego co zrobiła... No raczej... W końcu kogo jak kogo, ale akurat nas wstydzić się nie należy. Mógłbym przytoczyć kilka rzeczy jakie zrobi... Milcz. No to teraz mogli mieć problem. Trzy pozostałe w kajucie osobistości były jedną niezwykle starą istotą, a zatem pewnie mająca już takowe przygody, lub - o ile dobrze zrozumiał - ex-ojcem, a to raczej jednoznacznie wyklucza czystość. Miał wrażenie, że wyeliminowano już najmocniejszych kandydatów na dawców, więc jeżeli ktoś z pozostałych się nagle zadeklaruje, to mocno się zdziwi. Zawsze można poprosić tę miłą Marię... A co jeżeli ona i porucznik właśnie w tej chwili... No wiesz... I niszczą naszą jedyną szansę na rzucenie zaklęcia? ._. *pisk*
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nicolas White

avatar

Liczba postów : 144
Na forum od : 26/07/2014

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Nie 25 Mar 2018, 12:31

Spoglądał to na piratkę, to na kapitana. Zdecydowanie tutejsi łowcy lub ich odpowiednicy różnili się od tych z przyszłości. Magia... Nie miał do niej pozytywnego nastawienia. Zapewne przez te dwie wiedźmy, na które polował wraz z Thomasem... I kilka innych sytuacji. Och sorry, nie mam przy sobie krwi djina. Ale mam proszek z kości wilkołaka!
Serio..?
Nie no przecież Nicolas miał w kieszeni łzy wampira w buteleczce i kawałek serca zmiennokształtnego. Tak na wszelki wypadek, gdyby okazały się potrzebne.
- Na mnie nie liczcie. - skwitował krótko pytanie kapitana. Dziwnie jednak spojrzał na Rose i jej także negatywną odpowiedź. No no, tego się po niej nie spodziewał...

_________________
Dopóki su­mienie pa­mięta, wi­ny nie zapomnisz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cedric

avatar

Liczba postów : 100
Na forum od : 19/07/2014

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Nie 25 Mar 2018, 14:23

Chyba większość chciała zaklęcie, więc on przestał się odzywać. Dla niego wiedźmy nie były godne zaufania, a kapitana Edwarda tolerował tylko dlatego, że dał mu miejsce na statku... Kogoś kto ratuje ci skórę się nie zabija... Przynajmniej na początku.
Jego starsza wersja wydawała się pozytywniej podchodzić do czarów. Zapomniał już dlaczego kiedyś ludzie palili czarownice na stosach?
Ced nie przejął się za bardzo spojrzenie swojego młodszego ja. Pamiętał jakie kiedyś miał podejście. Zabijać wszystko co się rusza a nie jest człowiekiem... Tak, stare czasy. Nie chciał do nich wracać.
Na wieść o krwi dziewicy przyznał Edwardowi rację w duchu. Kto wymyśla te zaklęcia?
- Nasza krew też się nie przyda... Ale może ta miła pani Maria nam pomoże? Wygląda na... no wiecie. Grzeczną. - Powiedział wodząc oczami po kajucie.

_________________
Wszystko się kiedyś kończy. Nawet nieśmiertelność.


Ostatnio zmieniony przez Cedric dnia Wto 27 Mar 2018, 21:22, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 133
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Nie 25 Mar 2018, 14:38

Czyli najwyraźniej stanęło na zaklęciu. Były słowa poparcia, raczej poparte praktycznymi przesłankami niż entuzjazmem, a słowa sprzeciwu zamilkły. Niestety okazało się, że nikt nie jest w stanie dostarczyć ostatniego składnika do ich małego zaklęcia. Kiedy kopia Rose i Marii oznajmiła, że ona również odpada, kapitan pomyślał jedynie, że słowa Elizabeth o jej pochodzeniu od drugiej siostry mogły być jednak nietrafione. Takie podobieństwo charakterów... Poza złotowłosymi mógł jeszcze liczyć jako tako na swojego... prapra...prawnuka? Jednak te nikłe "nadzieje" również zostały rozwiane, ku częściowej irytacji przemieszanej z ulgą.
- Pani... - prychnęła Elizabeth ze śmiechem. - Ale racja, moja siostrzyczka zawsze była wzorem wśród szlachetnych panienek. Każdą inną po zabraniu ze sobą do kajuty kogoś takiego jak wasz porucznik podejrzewałabym o korzystanie z okazji by sie wyszaleć pod pretekstem, ale słodka Maria zapewne teraz bardzo skrupulatnie zaszywa mu ranę i nawet przez głowę nie przemknęła jej żadna brudna myśl...
- W takim razie mogłabyś iść do siostry i poprosić o kilka kropli? - zapytał kapitan, podsuwając Elizabeth pod nos niewielką, szklaną fiolkę.
- A w życiu! O ile nie zauważyłeś, nasza panienka wydaje się być na mnie dość zdenerwowana - stwierdziła łowczyni. - Niech jej prawnuczka idzie - skinęła głową na Rose. - Albo któryś z wygadanych panów, blond i rudy się nadadzą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rosemarie

avatar

Liczba postów : 331
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Nie 25 Mar 2018, 14:53

Dobrze, że nie widziała wzroku Nico, bo albo by spaliła buraka, albo mu przygadała. Sam się uganiał za spódniczkami, a ją oceniał, dobre sobie. Pomijając jednak ten drobny fakt, najwyraźniej mieli maleńki problem. Kajuta pełna, dziewic brak. Ale w sumie pomysł z Marią był całkiem trafiony.
-Na mnie chyba też może być nieco zła... słysząc odgłosy ataku schowałam ją w szafie... nie do końca pytając o zgodę - skrzywiła się lekko.
Jeszcze pamiętała te oburzone krzyki zza drzwi. Niby była szansa, że po ochłonięciu Maria zrozumiała jej intencje i wybaczyła, ale chyba wolała nie ryzykować. Nie w takiej sprawie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nicolas White

avatar

Liczba postów : 144
Na forum od : 26/07/2014

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Nie 25 Mar 2018, 15:41

Już wcześniej myślał o Marii, jako dawczyni krwi. Zresztą gdy tylko wspomniano o niej, na myśl przyszły mu tylko dwie osoby. Panienka Paria i Rose. Teraz wyglądało na to, że jedynym ich ratunkiem była ta pierwsza. Kiedy padły propozycje osób, które miałyby dostąpić zaszczytu proszenia o cenny składnik, Nico odetchnął z ulgą.
- Skoro nie jestem tu na razie potrzebny i nikt nie bierze mnie pod uwagę w wypełnieniu tego szlachetnego zadania, pójdę sprawdzić co u mojego praprapra... pradziadka zdaje się. Wasz medyk kapitanie. Może potrzebuje pomocy..? - wcale nie chodziło mu o pomoc, bo wiedział, że mężczyzna ma się dobrze. Co prawda może pomógłby przy opatrywaniu rannych, ale jego głównym celem było zdobycie jedne z butelek w zapasie medyka. Taki skarb w kieszeni zawsze przydawał się w trudnych momentach. jeżeli nikt nie miał nic przeciwko, opuścił kajutę i udał się pod pokład...

_________________
Dopóki su­mienie pa­mięta, wi­ny nie zapomnisz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James

avatar

Liczba postów : 330
Na forum od : 21/07/2014
Skąd : Edynburg

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Nie 25 Mar 2018, 17:34

Że niby jak? On miał iść prosić kogoś o krew? Jak oni to sobie wyobrażali? "Dzień dobry, poznaliśmy się wczoraj i miałbym do panienki prośbę. Czy mogłaby panienka użyczyć mi paru kropli krwi do zaklęcia? O ile jest panienka dziewicą, rzecz jasna." To się nie uda. Mhm... Też zauważyliście? Definitywnie się nie uda.
- Nie wydaje mi się, żeby dwóch mężczyzn, których poznała ledwie wczoraj było dobrymi kandydatami do proszenia o krew... - stwierdził, patrząc jak plecy White'a znikają za drzwiami. Buc... - Szafa, nie szafa... Rose to chyba najbezpieczniejszy wybór, skoro na siostrę jest aż tak zła. Wydaje się, że ją lubi. Chociaż, wydaje się też bardzo szanować kapitana...
Posłanie dowódcy tego okrętu w sumie nie wydawało się tak głupim pomysłem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 133
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Czw 29 Mar 2018, 19:54

Rose, James i Ced&Ced

Najwyraźniej nikt nie miał ochoty ruszyć się do panienki Marii po kilka kropli krwi. Kapitan omiótł zgromadzonych wściekłym wzrokiem i chwycił swój kapelusz.
- Niech będzie - mruknął i ruszył w stronę drzwi.
Przybysze z przyszłości zostali więc na chwilę sam na sam z lady Elizabeth Strickland, która przysiadła na biurku zakładając lewą nogę na prawą i przyglądała się każdemu z nich pogwizdując cicho. W jej niebieskich oczach błyskały iskierki wesołości.
- Więęęęęęęc, potomni... - spojrzała na rudego i Rose, ignorując na razie Cedrica, który najpewniej był starszy od niej. - Powiecie coś ciekawego? Hmm? Rudy, jak tam magiczny biznes w przyszłości? - zapytała Jamesa. - Rose, zawsze jesteś taka małomówna? To nie jest u nas rodzinne... Co wy za dziwne geny zgarnęliście po drodze? - westchnęła, zaczynając machać nogami. - A co do tej krwi... Ja nie mam nic przeciwko, ale nie mów babci - stwierdziła i nachyliła się w stronę złotowłosej by "konspiracyjnym" szeptem dodać: - Nie pochwaliłaby tego... No, chyba że gdzieś w czasie polowania spadła ci obrączka. Moja siostra to bardzo zasadnicza dama.

***

Nico

Nicolas mógł znaleźć starego medyka pod pokładem, gdzie przy pomocy jednego z żołnierzy zajmował się rannymi podczas potyczki z piratami, a było ich kilku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rosemarie

avatar

Liczba postów : 331
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Czw 29 Mar 2018, 20:29

W sumie aż biednemu kapitanowi współczuła. To będzie bardzo dziwna i niekomfortowa rozmowa. Zastanawiała się na ile poinformowana była Maria, ale skoro jej siostra była łowczynią i dali ją pod opiekę kapitana-czarownicy, to chyba powinna co nieco wiedzieć.
-Emmm... nie, aklimatyzacja czasowa, daj mi moment - mruknęła.
Tak, już się zdążyła domyślić, że panienka Maria jest uosobieniem cnót. Gdyby dowiedziała się co wyprawia jej wnuczka pewnie by zeszła na zawał. Albo zemdlała. Bardziej zemdlała, zawał jest taki niekulturalny.
-Co? Nie, nie, nie, nikogo nie mam... - zaznaczyła od razu. Obrączka, jeszcze czego. Może domek, gromadka dzieci i rzucenie polowań. W życiu nie da się tak wkopać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James

avatar

Liczba postów : 330
Na forum od : 21/07/2014
Skąd : Edynburg

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Czw 29 Mar 2018, 22:19

Czyli kapitan wyszedł by pozyskać ostatni składnik. Chociaż trzeba przyznać, że nie wyglądał na zadowolonego z tego powodu... Tak czy inaczej, James został sam z dwiema parami ponadczasowych bliźniaków. Na dodatek złotowłosa - nie ta znana - miała do nich jakieś pytania. Zdecydowanie była bardziej rozgadana niż kapitan.
- Nie ma żadnego magicznego biznesu - odpowiedział, spoglądając na Elizabeth ze szczerym wyrazem niewinności na twarzy. - Potwierdzam, normalnie gada bardzo dużo, cały czas - wtrącił się, gdy przeszła nie-Rose poruszyła temat małomówności swojej prawdopodobnej wnuczki.
Przy reszcie rozmowy już się nie odzywał, udając, że w ogóle go to nie obchodzi i nie ma nic wspólnego z tym wszystkim.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nicolas White

avatar

Liczba postów : 144
Na forum od : 26/07/2014

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Sob 31 Mar 2018, 10:14

Ruszył przez pokład, by wkrótce zejść pod niego. Gdy tylko znalazł się w obszernym pomieszczeniu, ujrzał wielu brytyjskich żołnierzy czekających na pomoc O'Conora. Nicolas podwinął rękawy i podszedł do swego prapraprapradziadka - chyba - i skinął głową.
- Potrzebujecie pomocy przy rannych..? - zapytał spoglądając na czynności, którym oddawał się staruszek. - Znam się trochę na pierwszej pomocy, może będę w stanie pomóc. - musiał nieco podnieść głos, gdyż jęki rannych skutecznie zagłuszały wszelkie inne dźwięki...

_________________
Dopóki su­mienie pa­mięta, wi­ny nie zapomnisz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 133
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Sob 31 Mar 2018, 15:13

Rose, James i Ced&Ced

- Aklimatyzacja czasowa - Elizabeth uśmiechnęła się tajemniczo. - Jasne... I nie ma żadnego magicznego biznesu? Coś mi się nie chce wierzyć... Nieładnie tak porzucać rodzinne zwyczaje.
Kapitan najwyraźniej potrzebował trochę czasu by wyrzucić rannego porucznika z kajuty i wyłożyć wszystko w jak najbardziej kulturalny, przekonujący sposób, więc wciąż nie powrócił. Skazywało to pozostałych w pomieszczeniu na dalszą rozmowę z łowczynią-piratką.
- Nikogo? Cóż... w takim razie Marii ani słowa - stwierdziła El, po czym przeniosła wzrok na Jamesa. - Normalnie gada dużo i cały czas, co? Jak moja droga poznałaś naszą uroczą, rudą wiedźmę?

***

Nico

Pomoc O'Conor jak najbardziej przyjął. Pokazał Nicolasowi gdzie leżą nici, igły i opatrunki - a przy okazji alkohol na "znieczulenie" - po czym wskazał mu lżej rannych żołnierzy, którym przyda się niewielka pomoc by stanąć na nogi. Kilku trzeba było zaszyć, paru wystarczyło jedynie opatrzyć. Jednemu natomiast trzeba było amputować rękę, w czym medyk potrzebował pomocy Nicolasa oraz jeszcze dwóch innych mężczyzn. Nie był to przyjemny widok, a krzyki żołnierza operowanego nie pomagały...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rosemarie

avatar

Liczba postów : 331
Na forum od : 21/07/2014

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Sob 31 Mar 2018, 18:50

Cóż, jej też się nie chciało wierzyć. Z drugiej strony widziała jego księgi, widziała różne szpargały, zero magicznych rzeczy. No i jaka wiedźma nie wiedziałaby o duchach? Coś tu ewidentnie nie grało, ale wychodziło na to, że rudy był, o dziwo, niewinny. No i z jego temperamentem pewnie od razu poleciałby na magię, gdyby tylko miał okazję, czyli musiał jej nawet nie dostać.
-Nasza wiedźma miała ducha w domu. Ten niemiły typ, rozwlekający gości po całym pomieszczeniu. No i jeszcze wtedy nie do końca wierzył w nadnaturalne zjawiska, więc trzeba było temu jakoś zaradzić - wzruszyła ramionami.
Gdyby Ela dowiedziała się, że oni byli w Ameryce, a dom w Szkocji... i że dostanie się tam zajęło jakieś pół dnia. Na obecne standardy taka podróż zajmuje... ojej. Ile to może zająć? Z... tydzień? Dwa? Wyprawa życia, a nie skoczenie na małe polowanie i z powrotem. Co gorsza to oznacza, że i oni mieli przed sobą perspektywę spędzenia na pokładzie jeszcze wielu dni przed dotarciem do celu, jeśli nie dorwą demona wcześniej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James

avatar

Liczba postów : 330
Na forum od : 21/07/2014
Skąd : Edynburg

PisanieTemat: Re: Inne Czasy   Nie 01 Kwi 2018, 02:21

Czemu wszyscy sugerowali mu, że jest wiedźmą? Nie wiedział czy nie powinien być przez to przypadkiem oburzony... Posądzanie go o jakieś magiczne praktyki z zupełnie irracjonalnych powodów, zwłaszcza zanim okazało się, że jego przodek-klon jest czarownikiem. Ugh... nudy... Jakaś iskierka przeskoczyła w oczach i jakby zamarł na prawie niedostrzegalny ułamek sekundy.
- Emm... nic mi nie wiadomo o żadnych zwyczajach - powiedział, po czym spojrzał na biurko kapitana. - A przynajmniej nie było wiadomo.
Gdy Rose przedstawiła krótką historię ich znajomości skinął jedynie głową. W sumie to nie do końca tak było, bo duch wyszedł już po fakcie, ale niech będzie. Wcześniejsza część dotyczyła trochę technologicznych aspektów, których nie powinni poruszać. Ach... nowoczesna bankowość.
- To była całkiem ekscytująca przygoda - dodał, uśmiechając się.
Baaaardzo >:3 Nie... nie było tak źle... Cud się chyba stał! o.O
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Inne Czasy   

Powrót do góry Go down
 
Inne Czasy
Powrót do góry 
Strona 4 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Supernatural PBF :: Reszta Świata :: Inne miejsca-
Skocz do: